Tragedia na platformie wiertniczej Piper Alpha, która wydarzyła się 6 lipca 1988 roku na Morzu Północnym, pozostaje jedną z najtragiczniejszych katastrof w historii przemysłu naftowego. W pożarze, który objął konstrukcję, zginęło 167 osób. Uratowało się jedynie 61 pracowników spośród 228 znajdujących się tego dnia na platformie. To wydarzenie wstrząsnęło branżą i zapoczątkowało gruntowne zmiany w zakresie bezpieczeństwa.

Charakterystyka platformy Piper Alpha
Piper Alpha, należąca do firmy Occidental Petroleum, była największą platformą wiertniczą na Morzu Północnym, usytuowaną około 190-200 km na północny wschód od Aberdeen w Szkocji. Zbudowana w 1976 roku, w szczycie swojej działalności wydobywała i przetwarzała około 30 tysięcy ton ropy dziennie, co w tamtym czasie miało wartość niemal 4 milionów funtów.
W 1980 roku, zaledwie cztery lata po budowie, platforma przeszła gruntowną przebudowę, przystosowującą ją także do produkcji gazu. Konstrukcja platformy była solidna, zaprojektowana tak, aby wytrzymać ekstremalne warunki atmosferyczne, w tym wiatr o prędkości 185 mil na godzinę i fale o wysokości 28,5 metra. Ponad połowa tej 230-metrowej konstrukcji znajdowała się pod wodą. W Piper Alpha wytwarzane były łatwopalne substancje: gaz naturalny, skroplony gaz propan-butan (LPG, kondensat) i ropa naftowa.
Naruszenia zasad bezpieczeństwa podczas konwersji
Przy okazji konwersji platformy na produkcję gazu, poważnie naruszono zasady bezpieczeństwa. Zgodnie z wytycznymi, poszczególne moduły platformy powinny być oddzielone od siebie ogniotrwałymi ścianami i zlokalizowane w taki sposób, aby najbardziej niebezpieczne prace, takie jak odwierty, odbywały się jak najdalej od modułu hotelowego oraz Control Room’u, czyli "centrum dowodzenia" platformy. Niestety, po przystosowaniu platformy do produkcji gazu, część instalacji umiejscowiono niebezpiecznie blisko wrażliwych stref, co miało w przyszłości straszne konsekwencje.
Pokład produkcyjny, na którym przerabiana była ropa naftowa, składał się z:
- Modułu D, w którym wytwarzana była moc.
- Modułów C i D, gdzie przetwarzano ropę i gaz.
- Modułu A, w którym wydobywano ropę z dna morza.
- Miasteczka dla pracowników, które znajdowało się nad modułami.

Przyczyny katastrofy - seria fatalnych błędów
Katastrofa na Piper Alpha była wynikiem splotu wielu niefortunnych zdarzeń i błędów proceduralnych. Na platformie znajdowały się dwa olbrzymie kompresory, oznaczone jako A i B, tłoczące gaz do gazociągu prowadzącego na brzeg.
Przegląd kompresora A i zaniedbania proceduralne
Rankiem 6 lipca 1988 roku główny zawór kompresora A został zdjęty w celu przeprowadzenia rutynowego przeglądu. Jego miejsce zajęła prowizoryczna zaślepka. Prace konserwatorskie miały zostać zakończone do godziny 18:00, czyli do końca zmiany dziennej załogi, ale prace się przeciągnęły. Inżynier odpowiedzialny za przegląd zaworu wypełnił odpowiedni dokument, tzw. Permit to Work, na którym wyraźnie zaznaczył, że kompresor A nie powinien być uruchamiany pod żadnym pozorem. Zaniósł ten dokument do Control Room’u i położył go na biurku dyżurnego inżyniera, ale nie poinformował o tym osobiście nowej zmiany.
Awaria kompresora B i uruchomienie kompresora A
O godzinie 21:45 rozległ się alarm sygnalizujący, że pompa skroplinowa, która spręża LPG do 78 atmosfer, przestała działać. Ponieważ całe zasilanie platformy zależało od paliwa gazowego, uruchomienie jednego z kompresorów było absolutną koniecznością. Kierownik ekipy udał się do Control Room’u, aby uzyskać pozwolenie na uruchomienie kompresora A. Dyżurny inżynier, nieświadomy statusu prac na kompresorze A (nie znalazł dokumentu Permit to Work, który został umieszczony na biurku, ale mógł być zasłonięty lub przeoczony w pośpiechu), wydał zgodę na jego uruchomienie. O godzinie 21:57 kompresor A został uruchomiony, co było fatalnym błędem. Około 21:55 nastąpił mały wyciek gazu na pokładzie pod pompą, a wkrótce pojawiły się kolejne, znacznie większe i groźniejsze wycieki.

Wyłączenie automatycznego systemu gaśniczego
Piper Alpha, podobnie jak inne platformy, była wyposażona w automatyczny system gaśniczy. Jednak tego tragicznego dnia system ten został przełączony z trybu automatycznego na manualny. Powodem były prowadzone w pobliżu platformy prace podwodne; przełączenie miało zapobiec wciągnięciu nurków przez pompy gaśnicze. Niestety, po zakończeniu prac zapomniano przestawić system z powrotem na tryb automatyczny. W rezultacie, w krytycznym momencie system okazał się bezużyteczny.
Chronologia tragedii - 6 lipca 1988 roku
Na platformie pracowało 226 osób, w trybie ciągłym, 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. W momencie nocnej zmiany, na pokładzie pracowało 62 osoby, a 164 osoby odpoczywały.
- 7:45 - Główny operator obsługi wydaje pozwolenie na prace konserwatorskie, które mają zagwarantować bezpieczeństwo.
- 12:00 - Na pokładzie produkcyjnym pracownicy serwisu wymontowują z pompy zawór bezpieczeństwa, aby przeprowadzić konieczne prace konserwatorskie, które miały być zakończone do godz. 18:00.
- 17:10 - Odbywa się ostatnia zmiana przed zejściem z platformy; w raporcie nie ma wzmianki o zagrożeniu stanu bezpieczeństwa.
- 18:00 - Koniec dziennej zmiany; praca nad zaworem nie została zakończona, ale pompa jest wyłączona, co nie wydaje się problemem.
- 21:45 - Rozlega się alarm sygnalizujący awarię pompy skroplinowej. Po nieudanych próbach uruchomienia pompy, kierownik ekipy otrzymuje zgodę na uruchomienie kompresora A.
- 21:57 - Uruchomiono kompresor A.
- 21:55 - Kolejny alarm - następuje mały i nieszkodliwy wyciek gazu, który szybko przekształca się w dużo większe i groźniejsze wycieki.
- 22:00 - Kapitan okrętu znajdującego się 25 m od platformy zauważa niebieski ogień. Następuje pierwszy WYBUCH, który unosi platformę, a po nim następują kolejne EKSPLOZJE. Na platformie znajduje się 226 osób. W pokoju kontrolnym do momentu eksplozji załoga nie zauważa problemu. Po wybuchu gasną światła, turbiny wyłączają się, wszystkie pomieszczenia wypełniają się dymem. Główny operator uruchamia układ awaryjnego wyłączenia platformy, ale główny panel jest zniszczony, więc alarm nie uruchamia się.
- 22:04 - Control Room zostaje opuszczony. Akcja ratunkowa odbywa się bez żadnej koordynacji.
- 22:05 - Po pierwszym wybuchu rozprzestrzenia się pożar. Blisko platformy znajduje się łódź ratunkowa oraz statki wykonujące prace, które udzielają pomocy.
- 22:20 - Następuje drugi wybuch, któremu towarzyszy silny wstrząs. Stopiła się rura gazociągu, przez którą przepływały 3 tony gazu na sekundę. Platforma zamienia się w gigantyczną kulę ognia. Część platformy pogrąża się w ogniu; panuje ogromna temperatura. Mniej więcej w tym samym czasie w pobliże Piper Alpha dopływa platforma ratownicza Tharos.
- 22:30 - Grupa ratunkowa wyławiająca ludzi z wody nie może odpłynąć w bezpieczne miejsce z powodu szczątków platformy.
- 22:45 - Trzeci wybuch odrywa kawałek platformy.
- 23:00 - Następuje czwarty wybuch - platforma zaczyna się zapadać.
- 23:20 - Piąty wybuch - platforma ulega coraz większemu zniszczeniu. Jeden z żurawi oraz wieża wiertnicza ulegają zatopieniu, a sama platforma przechyla się na wschód. Część mieszkalna, w której schroniło się wielu pracowników, spada do wody, co oznacza brak ratunku.
- 00:45 - Piper Alpha, ważąca 20 000 ton, przestaje istnieć. Zostaje tylko część modułu A.
Katastrofa platformy Piper Alpha część 2
Akcja ratunkowa i jej wyzwania
Akcja ratunkowa na Piper Alpha napotkała na liczne trudności, które znacząco przyczyniły się do wysokiej liczby ofiar.
Problemy z systemami bezpieczeństwa i ewakuacji
Ogień uniemożliwił ludziom dotarcie do przedziału, gdzie znajdowały się łodzie ratunkowe, więc zgromadzili się oni w ogniotrwałym module hotelowym, oczekując ewakuacji śmigłowcami. Niestety, rozprzestrzeniający się pożar i dym spowiły lądowisko dla helikopterów, uniemożliwiając im zbliżenie się na odległość umożliwiającą pomoc. Dodatkowo, wspomniany wcześniej automatyczny system gaśniczy, przełączony na tryb manualny i niezresetowany, stał się bezużyteczny. Dwóch ludzi podjęło odważną próbę dotarcia do pomp gaśniczych i uruchomienia ich.
W momencie ewakuacji Control Room’u jeden z pracowników nacisnął przycisk wstrzymujący wydobycie ropy i powodujący zamknięcie zaworów w rurach wychodzących z morza. Teoretycznie ogień powinien był ustać samoczynnie po wypaleniu się ropy. Jednakże, aby całkowicie odciąć dopływ ropy do płonącej platformy, pobliskie platformy Claymore i Tartan również powinny były wstrzymać produkcję i wysyłanie ropy rurociągiem na brzeg. Ponieważ tego nie zrobiono, ciśnienie zwrotne wciąż tłoczyło ropę do Piper Alpha, podtrzymując ogień. Piper Alpha płonęła więc nadal, a wraz z nią ludzie uwięzieni w module hotelowym.
Trudności platformy ratowniczej Tharos
Mniej więcej o godzinie 22:20 w pobliże Piper Alpha dopłynęła platforma ratownicza Tharos. Niestety, koszmarny pech ponownie dał o sobie znać. Najpierw splątały się węże gaśnicze, co spowodowało znaczne opóźnienie, zanim załoga była w stanie ich użyć. Dodatkowo zaciął się mechanizm wyciągający pomost ratowniczy. Minęła godzina, zanim pomost osiągnął swoją maksymalną długość. Po trzecim wybuchu temperatura podniosła się na tyle, że Tharos musiał odpłynąć, ponieważ jego wyposażenie zaczęło się topić.
Bohaterstwo i tragiczne wybory
W obliczu niemożności ucieczki, niektórzy pracownicy podjęli dramatyczną decyzję o skoku do wody z płonącej platformy. Pewien człowiek, który skoczył do wody z płonącej platformy, po wynurzeniu się miał wybór: utopić się albo umrzeć od wysokiej temperatury przy powierzchni. Postanowił się utopić, ale kiedy płynął w dół, naszła go myśl, że musi koniecznie zobaczyć swoją córkę, jak wychodzi za mąż, więc wrócił na powierzchnię, stawiając czoło niebezpieczeństwu. To świadectwo ludzkiej determinacji w obliczu śmierci.
Wśród specjalistów gaszenia pożarów szybów naftowych, którzy wzięli udział w akcji ratunkowej na Piper Alpha, był Paul Neal "Red" Adair, czołowy przedstawiciel tej profesji.
Systemy ewakuacji na platformach wiertniczych obejmowały jednostki ratunkowe, takie jak śmigłowce, statki ratownicze (w tym Tharos), łodzie ratownicze, nurków i specjalistów gaszenia pożarów. Łączność podczas akcji ratunkowej opierała się na krótkofalówkach, rakietach do wzywania pomocy i systemach radiopław awaryjnych. Na platformie znajdowały się również rękawy ewakuacyjne i ześlizgi, o pojemności tratw 51, 101 lub ponad 101 osób, zdolne do ewakuacji od 353 do ponad 500 osób w ciągu 30 minut. Niestety, w warunkach pożaru dostęp do tych środków był często niemożliwy.
Skutki i wnioski z katastrofy
Katastrofę przeżyło zaledwie 61 osób. Tragedia na Piper Alpha spowodowała wszczęcie szczegółowego śledztwa pod kierownictwem lorda Cullena, dotyczącego procedur bezpieczeństwa na platformach wiertniczych. Do wyjaśnienia przyczyn katastrofy powołano 89 ekspertów.
Ustalenia śledztwa lorda Cullena
Ustalono, że pierwsze alarmy, dotyczące małych wycieków gazu, pojawiły się w module C. Źródłem pierwszego wybuchu był rozlewający się gaz LPG, który podsycał płomienie. Podstawowym błędem załogi platformy było niepoinformowanie głównego operatora o tym, że zawór bezpieczeństwa został usunięty z pompy, która zastąpiła tę uszkodzoną. Mimo prób zapobiegania wyciekowi ropy poprzez zamontowanie metalowego dysku zamiast zaworu, gaz nadal wydobywał się.
Wnioski z raportu Cullena doprowadziły do gruntownej reformy przepisów bezpieczeństwa w przemyśle naftowym na Morzu Północnym. Podkreślono, jak ważne jest, aby platformy wiertnicze miały sprawne systemy zapobiegania pożarom i skuteczne procedury w sytuacjach kryzysowych. Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) oraz Międzynarodowa Konwencja o Bezpieczeństwie Życia na Morzu (SOLAS) również zwróciły uwagę na potrzebę ciągłego doskonalenia środków ratunkowych, urządzeń ratunkowych i systemów ewakuacji. Dziś, w Aberdeen, znajduje się pomnik upamiętniający ofiary tej straszliwej katastrofy, przypominający o jej tragicznych lekcjach.

tags: #pozar #platformy #wiertniczej #piper #alpha