Historia Szczecina odnotowuje kilka tragicznych zdarzeń związanych z pożarami restauracji. Wśród nich wyróżniają się pożar restauracji „Chałupa” w 2014 roku oraz katastrofalny w skutkach pożar Kombinatu Gastronomicznego „Kaskada” w 1981 roku, który pochłonął wiele ofiar i stał się jednym z najtragiczniejszych wypadków w powojennej historii miasta.
Pożar restauracji "Chałupa" na Gumieńcach
Przebieg zdarzenia z 2014 roku
W niedzielę 7 grudnia 2014 roku, około godziny 8:25 rano, doszło do pożaru restauracji "Chałupa" przy ulicy Południowej na Gumieńcach w Szczecinie. Obiekt, zbudowany z drewnianych belek i kryty strzechą, sprzyjał błyskawicznemu rozprzestrzenianiu się ognia, który według świadków "płonął jak pochodnia". Na miejsce zdarzenia wysłano osiem zastępów straży pożarnej, a później w akcji gaśniczej uczestniczyło dziewięć zastępów. Akcję utrudniały znajdujące się w obiekcie materiały palne, między innymi butle z gazem. Z uwagi na bliskość stacji benzynowej, ewakuowano jej pracowników. Strażakom udało się ugasić ogromny pożar, jednak mimo szybkiej akcji nie udało się uratować obiektu - budynek spłonął doszczętnie.

W wyniku pożaru jedna osoba, ochroniarz pracujący w restauracji, została poszkodowana z poparzeniami dłoni i przewieziona do szpitala. Akcja dogaszania ognia trwała do wieczora, a strażacy zabezpieczali miejsce pożaru i przeszukiwali zgliszcza. Na miejscu był specjalistyczny dźwig. Resztki z pogorzeliska można było znaleźć w promieniu kilkuset metrów. Według nieoficjalnych informacji, pożar został spowodowany nieumyślnie przez pracownika, który rozpalał ogień w kominku przed otwarciem restauracji. Biegli badający przyczyny zdarzenia nie potwierdzili jeszcze tej informacji, ale opcja ta jest brana pod uwagę. Straty oszacowano na kilkaset tysięcy złotych. Teren pogorzeliska został ogrodzony policyjną taśmą, a funkcjonariusze pilnowali, aby nikt nie zbliżał się do miejsca zdarzenia.
Poprzednie incydenty w restauracji "Chałupa"
Pożar z grudnia 2014 roku był już drugim zdarzeniem tego typu w popularnej restauracji "Chałupa" przy ulicy Południowej. Do poprzedniego pożaru doszło w kwietniu 2006 roku. Wtedy spaleniu uległo pierwsze piętro wraz z wyposażeniem oraz 200 m2 dachu budynku. Straty w tamtym przypadku oszacowano na milion złotych.
Tragedia w Kombinacie Gastronomicznym "Kaskada" (1981)
Historia i znaczenie "Kaskady"
Kombinat Gastronomiczny „Kaskada”, położony przy placu Żołnierza, był jednym z najbardziej znanych i prestiżowych lokali w Szczecinie i poza jego granicami. Jego historia sięga 1929 roku, kiedy to powstał modernistyczny czterokondygnacyjny budynek, znany wówczas jako „Haus Ponath” - od nazwiska właściciela, Ottona Ponatha. Pierwotnie kamienica została przerobiona na wielofunkcyjny lokal z restauracją, bilardem i kawiarnią, a na ostatnim piętrze znajdował się przeszklony taras z palmami. Lokal cieszył się ogromnym powodzeniem wśród mieszkańców Szczecina i funkcjonował do 1944 roku, kiedy to został zamknięty wskutek nalotów.

Po wojnie, w 1945 roku, w tym miejscu powstał "Baltic Pallace", przekształcony wkrótce w Powszechny Dom Towarowy. W 1962 roku, po pięciu latach prac adaptacyjnych prowadzonych przez Szczecińskie Zakłady Gastronomiczne „Północ”, przebudowany gmach powrócił do swojej gastronomiczno-rozrywkowej funkcji. 21 kwietnia 1962 roku uroczyście otwarto "Kaskadę". Na parterze mieściła się luksusowa Restauracja Kapitańska, natomiast pierwsze i drugie piętro zajmowały restauracje „Rondo” i „Słowiańska” o niższym standardzie. Lokal szybko stał się centrum nocnego życia Szczecina, chętnie odwiedzanym przez marynarzy, gdzie spotykał się socjalistyczny Wschód z kapitalistycznym Zachodem.
„Kaskada” gościła liczne gwiazdy estrady, w tym: Czesława Niemena, Helenę Vondrackovą, Annę Jantar, Faridę, Irenę Jarocką, Annę German, Adę Rusowicz, Halinę Frąckowiak, Stenię Kozłowską, Ałłę Pugaczową, Wojciecha Młynarskiego, Jerzego Połomskiego, Skaldów, Filipinki, Czerwone Gitary, Karela Gotta, Helenę Majdaniec, Katarzynę Sobczyk, Ryszarda Karczykowskiego, a także artystów z różnych krajów Europy i USA. Od szóstego maja 1963 roku Kaskada gościła festiwal „Wiosna Orkiestr”. W 1965 roku w „Kaskadzie” odbył się pierwszy w Polsce striptiz. Wśród ciekawostek można wymienić możliwość wypożyczenia plansz do gry w szachy oraz fakt, że dyrektorem w 1962 roku był Maciej Głowczewski, projektantem wnętrz Jan Około-Kułak, a szefem kuchni Stanisław Stasiński.
Mimo swojej popularności i nowoczesnego wizerunku, „Kaskada” borykała się z problemami infrastrukturalnymi, takimi jak brak hydroforu skutkujący brakiem wody na drugim piętrze, niedopuszczona winda czy źle działająca wentylacja. Chociaż w 1962 roku prasa donosiła, że wnętrza wykonano z tworzywa sztucznego odpornego na ogień, późniejsze śledztwo wykazało, że budynek posiadał dużo drewna i łatwopalnych materiałów, które stanowiły „pokarm” dla pożaru.
Pożar z 27 kwietnia 1981 roku
Do pożaru Kombinatu Gastronomicznego „Kaskada” doszło 27 kwietnia 1981 roku, tuż przed godziną 8:00 rano, podczas sprzątania Sali Kapitańskiej na parterze. Dzień wcześniej w lokalu odbywała się późna impreza. Następnego dnia jedna z pracownic włączyła odkurzacz, co doprowadziło do zwarcia w chałupniczo zainstalowanym gniazdku w Sali Kapitańskiej. Gniazdko było zamontowane w płycie z tworzywa i przylegało do zasłony. Tuż obok stały tapicerowane krzesła. Ogień błyskawicznie rozprzestrzenił się na łatwopalne zasłony, a następnie na elementy wyposażenia i wystroju, wykonane z łatwopalnych materiałów pozbawionych atestów. Ogień szybko dochodził już do sufitu. Pracownicy, w tym ta, która zauważyła pożar, nie mieli szans na ucieczkę, gdyż drogi ewakuacyjne były odcięte, a ogień szalał wszędzie.
Śledztwo wykazało mnóstwo nieprawidłowości w instalacji elektrycznej, która była wykonana niezgodnie ze sztuką. Kable od oświetlenia były położone pod łatwopalnymi dywanami i okładzinami ścian, część przewodów była połączona „na skrętkę” bez izolacji, a gniazdka montowano bezpośrednio w łatwopalnych materiałach. Większość sal konsumpcyjnych w „Kaskadzie” stanowiła „bombę zegarową”, a cały budynek był jedną wielką strefą pożarową, co przyczyniło się do błyskawicznego rozprzestrzeniania się ognia.
Skala tragedii i ofiary
Pożar w „Kaskadzie” był niezwykle tragiczny w skutkach. Spośród 21 osób obecnych w budynku, zginęło 14 osób: osiem pracownic kombinatu oraz sześcioro uczniów klasy 3c Zasadniczej Szkoły Gastronomicznej, którzy znajdowali się w Sali Pokusa na trzecim piętrze, gdzie zbierali się przed rozpoczęciem praktyk. Nie mieli oni żadnych szans na ucieczkę. Zachowała się fotografia szóstki tych ofiar, zrobiona miesiąc przed tragedią podczas imprezy z okazji Święta Wiosny. Początkowo odnaleziono ciała 13 osób, a ciało ostatniej nieco później, na czwartym piętrze. Ofiary tragedii poniosły śmierć głównie poprzez zatrucie fosgenem - toksycznym gazem wydzielającym się podczas spalania tworzyw sztucznych.
Zaledwie siedem osób uratowało się z płonącego budynku. Wśród uratowanych byli ci, którzy znajdowali się na najniższych kondygnacjach: portierka, dwie sprzątaczki (w tym ta, która zauważyła pożar) oraz dwóch palaczy. Uratowano także kobietę, która wzywała pomocy, stojąc na parapecie okna na drugim piętrze; zauważył ją i uratował kierowca wozu z podnośnikiem hydraulicznym. Co ciekawe, 20 kolejnych osób uniknęło śmierci w płomieniach tylko dlatego, że spóźniły się do pracy. Pełna obsada lokalu obejmowała 41 osób.
Akcja ratunkowa i skutki
Straż pożarna, zaalarmowana przez jednego z przechodniów, dojechała na miejsce po dziewięciu minutach. Ratownicy nie mieli jednak szans z żywiołem, który już opanował cały budynek. Ogień błyskawicznie przedostał się przez otwory w stropie, klatkami schodowymi, kanałami wentylacyjnymi oraz od zewnątrz poprzez przeszklone ściany, obejmując wszystkie cztery kondygnacje. Cały budynek spłonął w ciągu zaledwie godziny, pozostawiając jedynie żelbetonowe elementy konstrukcji.

Skala żywiołu była ogromna, o czym świadczy fakt, że w czasie pożaru panowała ekstremalnie wysoka temperatura - około 1700 st. C w środku "Kaskady". Nadpaliły się znaki drogowe znajdujące się 15-20 metrów od płonącego budynku, drzewa oddalone o kilkadziesiąt metrów, a na samochodach stojących nawet 50-90 metrów od "Kaskady" łuszczył się lakier. Dwa auta zapaliły się, a w pobliskim budynku biura informacji turystycznej od gorąca popękały szyby. Przyczyną szybkiego rozprzestrzeniania się pożaru i śmierci ofiar było również duże nagromadzenie łatwopalnych materiałów we wnętrzach oraz dziesięciometrowy otwór nad Salą Kapitańską, który spowodował efekt kominowy.
Śledztwo i konsekwencje
Dzień po zdarzeniu Służba Bezpieczeństwa wszczęła dochodzenie pod kryptonimem „Kaskada”. Komisja wskazała zwarcie w instalacji elektrycznej na skutek nadmiernego obciążenia sieci jako przyczynę pożaru, wykluczając udział osób trzecich. Mimo to, śledztwo wykazało liczne nieprawidłowości, w tym prowizoryczne przeróbki instalacji elektrycznej i użycie łatwopalnych materiałów. Przed sądem stanęły trzy osoby za zaniedbania w zakresie ochrony przeciwpożarowej. Zapadły kilkuletnie wyroki, jednak amnestia z 1984 roku je umorzyła.
Dziedzictwo "Kaskady"
Zgliszcza „Kaskady” zostały rozebrane w 1982 roku. Przez wiele lat teren pozostawał niezagospodarowany. Dopiero po 28 latach od tragedii, w miejscu dawnego kombinatu, rozpoczęła się budowa galerii handlowej, której nazwa i architektura nawiązują do bogatej, choć tragicznej, historii tego miejsca. W 2011 roku otwarto Galerię Kaskada, która dziś stanowi nowoczesne centrum handlowe, jednocześnie upamiętniając wydarzenia z 1981 roku, które są ważnym elementem powojennej historii Szczecina.

tags: #pozar #restauracji #w #szczecinie