U wybrzeży Holandii doszło do pożaru statku towarowego Fremantle Highway, który przewoził tysiące samochodów, w tym setki pojazdów elektrycznych. Incydent ten wywołał obawy dotyczące bezpieczeństwa transportu aut elektrycznych drogą morską oraz potencjalnej katastrofy ekologicznej.
Szczegóły zdarzenia i akcja ratunkowa
Fremantle Highway, 200-metrowy specjalny statek do przewozu samochodów, płynął pod banderą Panamy i był wyczarterowany przez japońską firmę K Line. Jednostka zmierzała z niemieckiego Bremerhaven (wcześniej Bremy) do Port Said w Egipcie.
Pożar wybuchł w nocy z wtorku na środę, z 25 na 26 lipca, gdy statek znajdował się na Morzu Północnym, około 30 km na północ od holenderskiej wyspy Ameland. Niderlandzkie służby natychmiast podjęły akcję ratunkową.

Na pokładzie znajdowało się 23 członków załogi z Indii. Udało się uratować 22 z nich. Niestety, jedna osoba zginęła. Siedmiu członków załogi wyskoczyło za burtę, gdy płomienie zaczęły się rozprzestrzeniać. Według lokalnego serwisu informacyjnego Waldnet, kapitanowi zalecono całkowitą ewakuację statku około godziny 2:13. Piętnaście minut później jeden z członków personelu wyskoczył za burtę, a łódź ratunkowa wyciągnęła go z wody. Później z pokładu wyskakiwało więcej członków załogi, którzy mieli problemy z oddychaniem. Reuters donosił, że poszkodowani mieli problemy z oddychaniem, oparzenia oraz złamane kości, jednak ich stan nie był poważnie zagrożony. Dwa śmigłowce Straży Przybrzeżnej brały udział w akcji ratunkowej.
Przyczyna pożaru i skala zagrożenia
Na statku przewożono 3783 samochody osobowe. Początkowo informowano, że na pokładzie znajdowało się 25 aut elektrycznych, jednak japońskie przedsiębiorstwo żeglugowe K Line sprostowało tę informację, podając, że było ich 497, a później agencja ANP podała liczbę 498. To właśnie pożar jednego z samochodów elektrycznych, prawdopodobnie w wyniku zapłonu akumulatora, był wskazywany jako najbardziej prawdopodobna przyczyna wybuchu ognia na pokładzie. Początkowo niderlandzka straż przybrzeżna podawała, że przyczyna pożaru jest nieustalona, jednak później przekazała, iż ogniem jako pierwsze zajęło się auto elektryczne. Załoga najpierw próbowała ugasić pożar samodzielnie, ale bezskutecznie.
10 Największych INCYDENTÓW na morzu
Akcja gaśnicza okazała się niezwykle trudna i mogła potrwać "dni, a nawet tygodnie". Ze względu na rozmiary pożaru, podjęto decyzję o niewprowadzaniu strażaków na pokład. Podejmowana była próba ugaszenia ognia od strony morza łodziami strażackimi i schłodzenia statku. Palące się akumulatory aut elektrycznych są szczególnie trudne do ugaszenia.
Dalszy przebieg i obawy ekologiczne
Płonący statek początkowo dryfował w kierunku zachodnim. W piątek rano znajdował się on około 17 km na północ od wyspy Terschelling, później około 23 km na północ od niej, pomiędzy szlakami żeglugowymi. Statek został połączony z niemieckim holownikiem Fairplay 30. W piątek ratownikom udało się w końcu wejść na pokład, ponieważ temperatura wystarczająco spadła, choć pożar nadal szalał, lecz z mniejszą intensywnością. W poniedziałek 31 lipca statek towarowy Fremantle Highway został odholowany w bezpieczne miejsce na Morzu Północnym, około 16 mil od wyspy Ameland. "Sytuacja na pokładzie frachtowca jest stabilna. Większość statku została już zbadana. Nic nie wskazuje na to, by ogień nadal się palił" - przekazał rzecznik Rijkswaterstaat, rządowej agencji gospodarki wodnej. Firmy ratownicze pracują nad planem holowania frachtowca do ostatecznej lokalizacji.

Pojawiły się poważne obawy, że jednostka zatonie, a wyciek paliwa i ładunku doprowadzi do poważnej katastrofy ekologicznej. Jürgen Akkermann, burmistrz wyspy Borkum, oraz Thilo Mack z Greenpeace, podkreślili, że wyciek ropy byłby katastrofą dla ekosystemu Zatoki Niemieckiej, zagrażając siedliskom miliardów zwierząt i powodując długotrwałe zniszczenia. Dodatkowo, do powietrza dostają się zanieczyszczenia z płonącego statku.
Przyszłość transportu aut elektrycznych
W świecie firm spedycyjnych od pewnego czasu istnieją duże obawy dotyczące transportu samochodów elektrycznych na statkach towarowych. Stowarzyszenia branżowe wzywają do międzynarodowego zaostrzenia przepisów ze względu na ryzyko niekontrolowanych pożarów, które są trudniejsze do ugaszenia niż w przypadku aut spalinowych.