W czwartek, 5 marca 2020 roku, nad terenem gdyńskiego portu pojawiły się gęste kłęby dymu. Krótko przed godziną 9 rano zgłoszono pożar hali magazynowej na terenie Portu Gdynia. Ogień wybuchł na nabrzeżu Indyjskim w magazynie numer 17, dzierżawionym przez Bałtycki Terminal Zbożowy (BTZ).
Przebieg zdarzenia
Pożar rozprzestrzenił się gwałtownie, obejmując znaczną część obiektu. Straż pożarna otrzymała zgłoszenie o godzinie 8:45. Do akcji gaśniczej zadysponowano liczne jednostki Państwowej Straży Pożarnej z Gdyni, Gdańska, Pucka, Tczewa, Nowego Dworu Gdańskiego i Wejherowa, a także jednostki Portowej Straży Pożarnej. Na wodzie strażaków wspierały specjalistyczne statki, w tym jednostka SAR i holownik. W akcji brało udział około 30 jednostek straży pożarnej, a akcją dowodził osobiście Pomorski Komendant Wojewódzki PSP, nadbrygadier Tomasz Komoszyński.
Początkowo strażacy mieli do czynienia z niewystarczającym zaopatrzeniem wodnym, co utrudniało akcję. Mimo to, po kilku godzinach intensywnych działań, przed godziną 11:00 poinformowano o ugaszeniu pożaru. Jednak dogaszanie trwało do późnych godzin wieczornych. Dopiero w piątek rano, krótko po godzinie 8, strażacy wykluczyli potencjalne dalsze zagrożenie rozprzestrzeniania się ognia.

Przyczyny pożaru
Wstępne ustalenia wskazywały na możliwość samozapłonu lub przypadkowego zaprószenia ognia. Policja i prokuratura wszczęły śledztwo mające na celu wyjaśnienie dokładnych przyczyn zdarzenia. Pobrano próbki z pogorzeliska do analizy laboratoryjnej. Właściciel magazynu, Zarząd Morskiego Portu Gdynia, powołał również własną komisję do zbadania przyczyn pożaru.
Według nieoficjalnych doniesień, pośrednią przyczyną pożaru mógł być samozapłon łatwopalnej mieszanki soi i pszenicy. Eksperci wskazują, że zapylenie podczas rozładowywania lub załadowywania ziarna, połączone z awarią urządzeń elektrycznych lub nieodpowiednim przewietrzaniem, mogło doprowadzić do pożaru. Istniała również teoria o błędach eksploatacyjnych związanych z przechowywaniem zawilgoconego ziarna, które po procesie gnicia i wydzielaniu metanu mogło spowodować zaprószenie ognia.
Warto zaznaczyć, że prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie ubiegłorocznego pożaru hali magazynowej w Gdańsku, ustalając jako najbardziej prawdopodobną przyczynę naturalną - uderzenie pioruna. W przypadku pożaru w Gdyni, śledczy czekają na wyniki ekspertyz, które pomogą jednoznacznie określić przyczynę.
Skutki pożaru
Pożar spowodował ogromne straty. Całkowicie spłonął dach czterokomorowego magazynu płaskiego składowania. Obiekt, wybudowany w 2014 roku za 25 milionów złotych, o długości 235 metrów, szerokości 32 metrów i wysokości składowania 14,5 metra, nie nadaje się do dalszego użytkowania. Jego powierzchnia użytkowa wynosiła 7,4 tys. m kw., a pojemność blisko 30 tys. ton śruty sojowej lub innych towarów sypkich. Zniszczony magazyn stanowił około 41% całkowitych możliwości magazynowych Bałtyckiego Terminala Zbożowego.
Wyłączenie magazynu z eksploatacji stanowi poważne utrudnienie dla operatora BTZ, którego całkowite możliwości składowania wynoszą 72 tys. ton ładunków. Eksperci mają ocenić, czy budynek nadaje się do odbudowy, czy też konieczne będzie jego rozebranie i zbudowanie nowego obiektu.

W wyniku pożaru nikt nie został poszkodowany. Strażacy podjęli wszelkie niezbędne kroki, aby zabezpieczyć pobliskie budynki i zapobiec rozprzestrzenianiu się ognia. W pobliżu płonącego magazynu znajdowały się inne obiekty, w tym terminal Koole Tankstorage Gdynia, co stanowiło potencjalne zagrożenie.
Po zakończeniu akcji gaśniczej, Zarząd Morskiego Portu Gdynia powołał komisję wewnętrzną, która ma ocenić straty i ustalić dalsze kroki dotyczące przyszłości zniszczonego magazynu.