Pożary wieżowców w Chinach: Przegląd tragicznych zdarzeń

portalcenter.cl

W ostatnich latach Chiny, w tym Hongkong, doświadczyły serii tragicznych pożarów wysokich budynków, które pochłonęły życie wielu osób i spowodowały ogromne zniszczenia. Te incydenty często wywołują pytania o bezpieczeństwo konstrukcji, przestrzeganie norm przeciwpożarowych oraz skuteczność działań ratunkowych.

Pożar biurowca China Telecom w Changsha

W mieście Changsha na południu Chin spłonął 218-metrowy biurowiec należący do firmy telekomunikacyjnej China Telecom. Dziesiątki pięter ponad 200-metrowego budynku "płonęły z wielką intensywnością", co przekazał państwowy nadawca CCTV. Na nagraniach publicznej telewizji CCTV widać było ogromne płomienie trawiące 42-piętrowy budynek i unoszący się nad nim gęsty czarny dym. Jedna ze stron wieżowca zmieniła się w wypalony szkielet. W mediach społecznościowych krążyły nagrania ze zdarzenia, na których widać, jak ogień ogarnął część elewacji na całej wysokości.

Wieżowiec został zbudowany w 2000 roku i stał się pierwszym budynkiem w Czangszy, który przekroczył 200 metrów. Stolica prowincji Hunan liczy około 10 milionów mieszkańców. Interwencję w celu ugaszenia pożaru podjęło 17 jednostek, 36 wozów i 280 strażaków. Według służb, zagrożenie zostało zażegnane, a pożar ugaszono. Dotąd nie wiadomo, czy w wyniku pożaru ucierpiały osoby, które w chwili pożaru przebywały w budynku; nie ma też danych dotyczących liczby ewentualnych ofiar. AFP komentuje, że relatywnie nowy wieżowiec może częściowo tłumaczyć brak ofiar. Służby nie informują również o przyczynie pojawienia się ognia, choć pojawiają się doniesienia o tym, że w budynku zmagazynowanych było 35 ton paliwa do serwerów.

Płonący wieżowiec China Telecom w Changsha

Tragiczny pożar w mieszkalnym wieżowcu w Nanjing

W mieście Nanjing w Chinach doszło do pożaru, w którym zginęło 15 osób, a ponad 40 zostało rannych. Wczesnym rankiem gęsty dym i wydostające się z budynku płomienie wypędziły mieszkańców z domów. Według sobotniego przekazu lokalnych władz, służby ratunkowe otrzymały pierwsze zgłoszenie o pożarze w piątek o godzinie 04:40 czasu lokalnego (21:40 w Polsce w czwartek). Zapaliło się kilka pięter mieszkalnego budynku.

Do walki z ogniem wysłano 25 wozów strażackich, a udział w akcji ratunkowej wzięło około 130 strażaków. Pożar ugaszono po około dwóch godzinach, jednakże akcja poszukiwawcza zakończyła się dopiero osiem godzin później. Podczas zdarzenia zginęło 15 osób, a 44 osoby zostały ranne i trafiły do szpitali. Jedna osoba była w stanie krytycznym, jedna doznała poważnych urazów, a pozostałe osoby odniosły lekkie obrażenia. Podczas konferencji prasowej burmistrz Nanjing, Chen Zhichang, złożył kondolencje rodzinom ofiar, a także przeprosił.

Strażacy podali, że pożar mógł rozpocząć się na pierwszym piętrze, gdzie składowano rowery elektryczne. Media podają, że w Chinach często dochodzi do śmiertelnych w skutkach pożarów, przez niestosowanie odpowiednich norm bezpieczeństwa. Incydent w Nanjing miał miejsce raptem miesiąc po tragicznym w skutkach pożarze chińskiego akademika.

Katastrofa w Wang Fuk Court w Hongkongu: Najtragiczniejszy pożar od dekad

Skala tragedii i ofiary

Niszczycielski pożar ogarnął kilka wysokich wieżowców w Hongkongu, zabijając co najmniej 65 osób, a ponad 300 osób wciąż uznaje się za zaginione. Był to najtragiczniejszy pożar w historii Hongkongu od ponad pół wieku, porównywalny pod względem liczby ofiar do pożaru z sierpnia 1962 roku w dzielnicy Sham Shui Po, który zabił 44 osoby. Pożar wybuchł w kompleksie mieszkalnym Wang Fuk Court w dzielnicy Tai Po, we wschodniej części regionu Nowe Terytoria. Ogień objął siedem z ośmiu 31-piętrowych wieżowców, w których łącznie mieszkało około 4800 osób. Spośród mieszkańców aż 36% miało 65 lat lub więcej.

Rząd Hongkongu początkowo ogłosił, że zginęły co najmniej cztery osoby, lecz liczba ta wzrosła dramatycznie do 55 potwierdzonych ofiar, z czego 51 zginęło na miejscu, a cztery zmarły w szpitalu. Hospitalizowano 76 osób, w tym 15 w stanie krytycznym i 28 w ciężkim. Nadal poszukuje się 279 osób uznanych za zaginione. Wielu mieszkańców nie zdążyło uciec; strażacy odnaleźli żywego starszego mężczyznę na 31. piętrze jednego z budynków wiele godzin po wybuchu pożaru. Wśród potwierdzonych ofiar jest strażak Ho Wai-ho, 37-letni weteran służby, który zginął, próbując ratować mieszkańców. Kontakt z nim urwał się o 15:30, a około pół godziny później znaleziono go nieprzytomnego; zmarł w szpitalu. Wśród ofiar są też między innymi dwie indonezyjskie pracownice. Setki mieszkańców Wang Fuk Court zostało bez dachu nad głową i musiało przenieść się do tymczasowych schronisk.

Gęsty dym i płomienie nad kompleksem mieszkalnym Wang Fuk Court w Hongkongu

Śmiercionośny pożar trawi kompleks apartamentowy w Hongkongu

Rola bambusowych rusztowań i łatwopalnych materiałów

Kompleks Wang Fuk Court, zbudowany w 1983 roku, przechodził renowację. Wieżowce były całkowicie otoczone bambusowym rusztowaniem aż po dachy. Do prac budowlanych użyto tradycyjnych bambusowych rusztowań i osłon z siatki. Eksperci, w tym dr Xinyan Huang z Hong Kong Polytechnic University, podkreślają, że bambus umożliwił błyskawiczne rozprzestrzenienie się ognia - objął aż 32 piętra w ciągu zaledwie 5 minut. Nagrania pokazują, że ogień szybko rozprzestrzeniał się po bambusowej konstrukcji. Ponadto, z powodu powszechnych w budynkach łatwopalnych materiałów, takich jak polistyrenowe płyty i plastikowe osłony, mieszkańcy nie mieli szans na bezpieczną ewakuację. W trakcie dochodzenia ustalono, że niektóre okna mieszkań były zakryte polistyrenem, co mogło dodatkowo przyspieszyć rozprzestrzenianie się ognia i utrudniać ewakuację.

Pożar wybuchł na jednym z rusztowań, a wiatr przenosił go na sąsiednie budynki. Hongkoński departament straży pożarnej sklasyfikował go jako alarm piątego stopnia - najwyższy poziom zagrożenia. Bambusowe rusztowania, choć są charakterystycznym elementem krajobrazu Hongkongu i stosowane od wieków ze względu na szybkość wzrostu, lekkość i wytrzymałość bambusa, budzą obawy o bezpieczeństwo. Hongkong pozostaje jednym z ostatnich miejsc na świecie, gdzie wciąż używa się ich w nowoczesnym budownictwie. Lokalnie media informowały, że rządowe biuro ds. rozwoju stara się stopniowo odchodzić od bambusu ze względów bezpieczeństwa, po serii wypadków śmiertelnych związanych z rusztowaniami (od 2018 roku zginęły 23 osoby). Rzecznik biura, Terence Lam, cytowany przez SCMP, wskazał na wrodzone słabości konstrukcji bambusowych, takie jak zmienność właściwości mechanicznych, pogarszanie się stanu materiału z czasem i wysoka łatwopalność.

Bambusowe rusztowanie na wieżowcu w Hongkongu, często używane w budownictwie

Śledztwo i reakcje

Policja aresztowała trzech mężczyzn związanych z firmą remontową, stawiając im zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci i rażącego zaniedbania w związku z użyciem łatwopalnych materiałów. Oprócz śledztwa kryminalnego, sprawą zajęła się również Komisja ds. Walki z Korupcją (ICAC), badając możliwe nieprawidłowości przy zakupie materiałów budowlanych i zgodność z przepisami przeciwpożarowymi.

Szef rządu Hongkongu, John Lee, odwiedził miejsce tragedii ponad dobę po wybuchu pożaru. Zapowiedział inspekcję wszystkich remontowanych osiedli i możliwe przesunięcie zaplanowanych na 7 grudnia wyborów. Społeczność międzynarodowa zareagowała szybko: Chiny przeznaczyły 2 miliony juanów na pomoc, a darowizny napłynęły także od firm, m.in. Alibaba, Tencent czy Xiaomi. Kondolencje napłynęły z USA, Wielkiej Brytanii, Japonii i Tajwanu.

Mieszkańcy, którzy przeżyli pożar, opowiadają o dramatycznych chwilach. 68-letnia pani Dang, która mieszkała w bloku nr 4 od ponad 20 lat, wróciła z zajęć tanecznych i zastała swój dom w płomieniach. "Wszystko, co miałam, spłonęło na moich oczach" - mówiła reporterom. Znalazła się w tymczasowym schronisku urządzonym w szkole Fung Leung Kit Memorial Secondary School. Harry Cheung, który mieszka w bloku nr 2 kompleksu Wang Fuk Court od ponad 40 lat, usłyszał „bardzo głośny huk" i zobaczył, jak w pobliskim bloku wybuchł pożar. „Natychmiast wróciłem, żeby spakować swoje rzeczy," powiedział 66-letni mieszkaniec. „Nie wiem nawet, co teraz czuję. Myślę tylko o tym, gdzie dziś będę spać, bo prawdopodobnie nie będę mógł wrócić do domu."

tags: #pozar #wiezowca #w #chinach