Na początku sierpnia nieznani sprawcy podpalili poznańskie przedszkole "Przedszkole jak u mamy". W nocy z 7 na 8 sierpnia doszło do włamania, rozlania łatwopalnej cieczy i podłożenia ognia, co doprowadziło do ogromnych zniszczeń i wstrząsnęło właścicielami placówki. Całe zdarzenie zarejestrowały kamery monitoringu, a policja intensywnie poszukuje sprawców.
Przebieg zdarzenia i akcja ratunkowa
Do zdarzenia doszło w nocy z 7 na 8 sierpnia 2019 roku, około godziny 2:30. Nieznani sprawcy włamali się do przedszkola „Jak u mamy”, zlokalizowanego przy ul. Na Uboczu na poznańskim Świerczewie (dzielnica Górczyn). Następnie rozlali łatwopalną ciecz i podłożyli ogień, po czym uciekli.
Jako pierwsi na miejscu znaleźli się policjanci, którzy wstępnie ugasili pożar za pomocą węża ogrodowego. Interweniowało również 6 zastępów straży pożarnej. „Spłonęło jedno z pomieszczeń wraz z wyposażeniem” - przekazał dyżurny poznańskich strażaków. Późniejsze ustalenia wykazały, że całkowicie zniszczona została jedna z sal, a także kuchnia i szatnia. Pozostałe pomieszczenia na piętrze zostały zadymione, pokryte sadzą i nie nadają się do użytku.

Skutki podpalenia i emocje właścicieli
Właściciele przedszkola byli załamani. „Cały nasz świat legł w gruzach, spalony, stopiony i zbezczeszczony... dlaczego - dla zabawy?” - pisali w swoich komunikatach. Mimo że na szczęście nikt nie ucierpiał, placówka stanęła przed ogromnym wyzwaniem. „Jak wyjaśnić dzieciom, co się stało? Jak nie zaburzyć ich poczucia bezpieczeństwa, to ich zabawki, książeczki, prace i wiele innych spłonęło. To dzieci nie mają już swojego «kąta»” - podkreślali właściciele.
Właściciele wyrazili przypuszczenie, że podpalenie było „raczej celową i zaplanowaną akcją”. Działają w tym miejscu od 10 lat, nigdy nie było skarg, co skłania ich do wniosku, że sprawca nie pochodził z sąsiedztwa i nie miał zastrzeżeń do ich działalności. Przedszkole „Jak u mamy” tymczasowo funkcjonuje w zastępczej lokalizacji, aby zapewnić ciągłość opieki nad dziećmi.
Śledztwo i poszukiwanie sprawców
Sprawą od początku zajmuje się policja. Policjanci i strażacy szybko ustalili, że znalezione na miejscu ślady wskazują na podpalenie. Po trzech tygodniach od zdarzenia, sprawcy wciąż byli nieuchwytni, co skłoniło przedstawicieli placówki do opublikowania nagrań z monitoringu.
Imprezowe dziewczyny wpadają do fontanny. Nagranie z monitoringu miejskiego
Na nagraniu widać trzech zamaskowanych mężczyzn, którzy podłożyli ogień. Wskazującym sprawców zapewniono anonimowość. „Jeśli ktoś rozpoznaje tych łobuzów, prosimy o kontakt w celu ustalenia ich tożsamości” - apelowali właściciele. Już w środę po publikacji nagrania do przedszkola dotarła informacja o rozpoznaniu jednego z podpalaczy. Policja nadal analizuje monitoring i ustala świadków, licząc na identyfikację pozostałych sprawców i poznanie motywów ich działania.
Odbudowa i wsparcie społeczne
W obliczu ogromnych zniszczeń, właściciele przedszkola zorganizowali zbiórkę pieniędzy na platformie pomagam.pl. „Każda wpłacona złotówka oddala nas od utraty spełnionego życiowego marzenia, którym było stworzenie miejsca, w którym dzieci czułyby się «jak u mamy»” - napisali. Zbiórka ma na celu pokrycie zaliczek dla firm remontowych, dezynfekująco-czyszczących oraz zakup najpilniejszych akcesoriów dla podopiecznych.
Pracownicy placówki podkreślają, że „każdy dzień zwłoki jest dla nas na wagę złota, ponieważ z informacji uzyskanych od specjalistów - im dłużej budynek pozostaje w obecnym stanie zniszczenia, tym więcej będzie kosztować jego renowacja i przystosowanie go do bezpiecznego użytkowania przez dzieci”. Trwają prace remontowe - oczyszczono ściany w szatni, kuchni i głównej sali. Udało się również położyć około 90% instalacji elektrycznej. Konieczne jest jeszcze wyrównanie ścian i wyposażenie budynku, między innymi w kaloryfery, wykładziny i toalety.
tags: #przedszole #jak #u #mamy #podpalenie