Oskarżenie chrześcijan o podpalenie Rzymu: Kontekst historyczny i mit

Wielki pożar w Rzymie (Magnum Incendium Romae) wybuchł 19 lipca 64 roku n.e., kiedy to strawił dużą część miasta. Wydarzenie to, choć nie było pierwszym tego typu kataklizmem w historii Wiecznego Miasta, zapisało się najtrwalej na kartach historii. Swój udział w ugruntowaniu tej pamięci miało bez wątpienia dzieło Henryka Sienkiewicza "Quo vadis". Dziś, w powszechnej świadomości, ugruntowało się przekonanie, że cesarz Neron oskarżył chrześcijan o wzniecenie pożaru, co stało się pretekstem do okrutnych prześladowań wyznawców Chrystusa. Jaka jest jednak prawda historyczna i co o wielkim pożarze tak naprawdę wiemy?

Wielki Pożar Rzymu w 64 roku n.e.

Przebieg i skala katastrofy

Wielki pożar w Rzymie wybuchł w nocy z 19 na 20 lipca 64 roku n.e. Tacyt wspomina o szybkim rozprzestrzenieniu się pożaru, który trwał pięć i pół dnia, do 24 lipca. Iskra pojawić się miała w jednym ze sklepów z łatwopalną substancją, w rejonie cyrku sąsiadującego z Celią i Palatynem. Noc była wietrzna i płomienie szybko rozprzestrzeniły się na dalsze rejony miasta. Ludność uciekła najpierw na tereny nieobjęte pożarem, a następnie na otwarte pola i wiejskie drogi poza miastem. Ogień ustał po sześciu dniach. Po krótkim czasie wybuchł jednak kolejny pożar, którego nie można było ugasić przez dalsze trzy dni.

Mapa Rzymu z zaznaczeniem obszarów zniszczonych przez pożar w 64 roku n.e.

Spośród czternastu dzielnic Rzymu trzy zostały całkowicie zdewastowane, siedem innych zostało mocno zniszczonych, a tylko cztery uniknęły uszkodzeń. Świątynia Jowisza Statora, Dom Westalek i pałac Nerona zostały uszkodzone lub zniszczone. Straty - zarówno ludzkie, jak i materialne - były ogromne.

Inną skalę zniszczeń podaje źródło z IV wieku n.e., twierdzące, że spłonęło tylko 132 domy oraz 4000 insuli. W tym czasie miasto składało się z około 1700 prywatnych domów (domus) oraz 47 tysięcy domów czynszowych (insulae) i kamienic, więc rozmiar pożaru, choć znaczący, nie wydaje się już tak wielki w kontekście całej zabudowy.

Historyczne źródła informacji

Współczesna wiedza na temat pożaru pochodzi głównie z trzech źródeł wtórnych, spisanych przez Tacyta, Kasjusza Diona i Swetoniusza. Spośród ówczesnych historyków o pożarze wspomina tylko Pliniusz Starszy, który pisze o nim niejako na marginesie, wspominając o drzewach, które "stały aż do owego pożaru, kiedy cesarz Nero miasto spalił". Inni, w tym tacy jak Dion Chryzostom, Plutarch czy Epiktet, na ten temat milczą. Źródła pierwotne, którymi były przekazy Fabiusa Rusticusa, Marcusa Cluviusa Rufusa oraz samego Pliniusza Starszego, nie przetrwały do współczesności. Zdaniem Tacyta były one sprzeczne i bardzo przesadzone.

Neron w obliczu pożaru

W momencie wybuchu pożaru cesarz Neron przebywał ze swoim dworem w oddalonym o ponad 50 kilometrów od Rzymu Antium. Według Tacyta, na wieść o pożarze Neron szybko wrócił do Rzymu, aby zorganizować pomoc humanitarną, na którą wyłożył pieniądze z własnych funduszy. Zaraz po pożarze cesarz otworzył swój pałac dla pogorzelców oraz zapewnił dostawy żywności. Akcję gaśniczą oglądał z wieży stojącej w ogrodach na wzgórzu Eskwilin.

Portret cesarza Nerona

Neron podjął również działania mające na celu odbudowę miasta w nowym stylu, wzorując się na budowlach greckich. Zarządził, że spalone domy mają być rozebrane, a na ich miejsce pobudowane nowe - z cegły, w większej odległości od drogi. Szersze miały być także ulice. Ten układ urbanistyczny miał przede wszystkim zapobiec podobnym pożarom w przyszłości. Neron chociażby zaraz po pożarze zarządził budowę swojej rezydencji, tzw. "Złotego Domu Nerona" (Domus Aurea), na zboczach Palatynu. Jednak fakt, że Neron odbudowę Rzymu rozkazał rozpocząć od budowy własnego pałacu, spowodował, że dla niektórych osób był to dowód, iż to sam cesarz kazał spalić Rzym.

Kontrowersje wokół przyczyn pożaru

Ludność Rzymu, która i tak nie przepadała za władcą, zaczęła rodzić szeregi plotek i pogłosek, według których tragedia przypisywana była Neronowi. Plotki o udziale cesarza w podpaleniu krążyły, zwłaszcza że Neron w tych czasach nie szczycił się już dobrą opinią wśród Rzymian, a zwłaszcza wśród patrycjuszy. Kasjusz Dion twierdzi, że ludzie cesarza, udając pijanych, umyślnie podpalili miasto. Podobnie Swetoniusz opisuje historię, w której Neron obserwował płonące miasto z wieży na Eskwilinie, śpiewając na scenie „Spalenie Troi” i grając na lirze. Obaj sugerują, że Neron chciał zniszczyć Rzym, by następnie odbudować go zgodnie ze swoim zamysłem.

Carl Theodor von Piloty,

Jednak według Tacyta była to plotka, zaś Neron przebywał w tym czasie w Anzio. Większość obecnych historyków zgodnych jest co do tego, że Neron nie wywołał pożaru celowo. Tezę o chęci stworzenia przez Nerona miejsca pod pałac Domus Aurea obala jego późniejsze, odległe od miejsca wybuchu pożaru umiejscowienie, po drugiej stronie Palatynu. Ponadto spłonęła część innego pałacu cesarza - Domus Transitoria. Jest mało prawdopodobne, aby Neron chciał zniszczyć ten pałac, tym bardziej, że nawet obrazy i dekoracje w nowym pałacu były podobne do tych spalonych.

Wiele wskazuje, że pożar mógł powstać przypadkowo. Rzym pełen był drewnianych budowli, które łatwo mogła podpalić iskra. Pożar rozpoczął się od niedużego zapłonu w dzielnicy kupieckiej, ale szybko wymknął się spod kontroli z powodu niesprzyjających czynników, takich jak ciasna zabudowa, łatwopalne materiały i wiatr. Możliwe przyczyny obejmują również suchą pogodę lub błyskawicę.

Oskarżenie chrześcijan i początek prześladowań

Motywy Nerona

W obliczu narastających pogłosek w rozgoryczonym społeczeństwie, o jego udziale w tragedii, Neron postanowił znaleźć kozła ofiarnego. Neron, ratując swoją skórę, zrzucił całą winę na chrześcijan. Chciał w ten sposób znaleźć kozła ofiarnego, dodajmy do tego nielubianego przez ogół społeczeństwa, dla swoich planów przebudowy stolicy imperium. Mieli nim być początkowo Żydzi, jednak za namową jego żony Poppei, która darzyła Żydów sympatią, kozłem ofiarnym uczyniono chrześcijan - jedną z wywrotowych sekt żydowskich.

Fragmenty Tacyta o prześladowaniach

Historyk Tacyt w swoich "Rocznikach" opisuje sytuację w następujący sposób:

„Atoli ani pod wpływem zabiegów ludzkich, ani darowizn cesarza i ofiar błagalnych na rzecz bogów nie ustępowała hańbiąca pogłoska i nadal wierzono, że pożar był nakazany. Aby ją więc usunąć, podstawił Neron winowajców i dotknął najbardziej wyszukanymi kaźniami tych, których nienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywał. Początek tej nazwy dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany został na śmierć przez prokuratora Poncjusza Pilatusa, a przytłumiony na razie zgubny zabobon znowu wybuchnął, nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także w stolicy, dokąd wszystko, co potworne albo sromotne, zewsząd napływa i licznych znajduje zwolenników. Schwytano więc naprzód tych, którzy tę wiarę publicznie wyznawali, potem na podstawie ich zeznać ogromne mnóstwo innych, i udowodniono im nie tyle zbrodnię podpalenia, ile nienawiść ku rodzajowi ludzkiemu. A śmierci ich przydano to urągowisko, że okryci skórami dzikich zwierząt ginęli rozszarpywani przez psy albo przybici do krzyżów, [albo przeznaczeni na pastwę płomieni i] gdy zabrakło dnia, palili się służąc za nocne pochodnie. Na to widowisko ofiarował Neron swój park i wydał igrzysko w cyrku, gdzie w przebraniu woźnicy z tłumem się mieszał lub na wozie stawał.”

Swetoniusz, opisując zasługi Nerona dla przywrócenia porządku po pożarze, wspomina jedynie ogólnikowo: „Ukarano śmiercią chrześcijan, rodzaj ludzi, którzy hołdują przesądowi nowemu i niebezpiecznemu.” Nie łączy tego bezpośrednio z pożarem, co sugeruje, że prześladowania mogły mieć głębsze podłoże niż tylko poszukiwanie kozła ofiarnego za pożar.

Obraz chrześcijan w społeczeństwie rzymskim

Chrześcijanie w I wieku n.e. byli monoteistami, co już było dla politeistycznych Rzymian dziwne. Ponadto czcili Chrystusa, który był Żydem, a Rzymianie raczej nie przepadali za Żydami. Największą "zbrodnią" w oczach Rzymian było to, że chrześcijanie nie czcili cesarza, co było uważane za akt nielojalności. Chrześcijanie w tamtych czasach żyli w ciszy, ale nie takiej jak dzisiaj rozumiemy izolację. Byli spokojni i łagodni, służąc Bogu, i nie mieszali się do spraw, które ich nie dotyczyły, nie uczestniczyli w pełni w życiu społecznym Rzymian. Byli powszechnie znani wszędzie tam, gdzie się pojawili, gdyż ich głównym zadaniem było głoszenie dobrej nowiny o Chrystusie.

Niezrozumienie ich obyczajów prowadziło do nieufności i plotek. Fałszywe oskarżenia obejmowały rzucanie czarów, zatruwanie studni, czczenie oślich głów, mordowanie dzieci czy rozpustę. Wrogów i winnych pożaru trzeba było znaleźć, a że byli pod ręką tacy ludzie, którzy jawili się jako "dziwacy", wykorzystano sytuację.

Skala i charakter prześladowań

Neron był pierwszym cesarzem rzymskim, który rozpoczął prześladowania chrześcijan. Pierwszą falę prześladowań wiąże się właśnie z pożarem Rzymu w 64 roku n.e. W wyniku tych prześladowań, które trwały do śmierci władcy w 68 roku n.e., wielu rzymskich chrześcijan poniosło okrutną śmierć. Tacyt pisze, że oskarżeni chrześcijanie byli rzucani psom na pożarcie, krzyżowani i paleni żywcem, służąc za "nocne pochodnie". Motyw podpalania nieszczęśników miał się wywodzić ze znanego wówczas obywatelom imperium „prawa odpłaty”, czyli karania winnych dokładnie tym samym, czym zawinili. Nie były to jednak masowe i ogromne mordy, jak przyjęło się uważać, a akcja nie objęła prowincji.

Henryk Siemiradzki,

Egzekucje wyznawców wiary chrześcijańskiej Neron przekształcił w prawdziwe widowiska, wykorzystując stadion, którego budowę w Watykanie rozpoczął Kaligula. Jedną z ofiar antychrześcijańskiej kampanii Nerona padł święty Paweł, który przez wzgląd na rzymskie obywatelstwo został skazany na śmierć przez ścięcie. Świętego Piotra spotkała natomiast o wiele bardziej okrutna kara ukrzyżowania.

Rola Henryka Sienkiewicza i "Quo Vadis"

Wpływ powieści na postrzeganie wydarzeń

W naszych czasach ugruntowało się przekonanie, jakoby to chrześcijanie zostali oskarżeni przez Nerona o podpalenie, kiedy to on sam miał być inicjatorem tragedii. Taka wersja stała się niezwykle popularna za sprawą noblisty Henryka Sienkiewicza i jego dzieła "Quo vadis". Powieść ukazała Neronowi jako bezwzględnego tyrana, który w szaleństwie podpala Rzym, by stworzyć miejsce dla swoich "artystycznych" wizji, a następnie zrzuca winę na chrześcijan.

Okładka książki Henryka Sienkiewicza

Zderzenie kultur: Rzymianie a chrześcijanie

Sienkiewicz w "Quo vadis" opisał początki chrześcijaństwa w Rzymie, przedstawiając zderzenie dwóch kultur: rzymskiej i chrześcijańskiej. W mieście, gdzie wiara w wielu bogów była normą, zaczynała szerzyć się wiara w Chrystusa, nazywana "wschodnim zabobonem" lub "nową nauką". Chrześcijanie wyznawali całkowicie inne wartości niż Rzymianie. Ich skromność, umiejętność przebaczania (np. Glauka wobec Chilona), koncentracja na życiu wiecznym oraz odrzucenie doczesnych przyjemności (wystawnych uczt, krwawych igrzysk) były dla Rzymian niezrozumiałe, co niestety często prowadziło do niechęci i nieufności. Konflikt chrześcijan z Rzymianami, eskalujący po oskarżeniach o podpalenie Rzymu, sprowadził na nich brutalne prześladowania.

Henryk Siemiradzki,

Powieść Sienkiewicza podkreśla, jak chrześcijanie byli masowo zamykani w więzieniach, a następnie ginęli na arenach, rozszarpywani przez dzikie zwierzęta, podpalani żywcem lub przybijani do krzyża. Rzymian szokował spokój chrześcijan w obliczu śmierci, co było dla nich, obawiających się końca, niezrozumiałe.

Fikcja a rzeczywistość historyczna

Mimo że "Quo vadis" jest powieścią historyczną, wizja autora nie zawsze w pełni pokrywa się z rzeczywistością. Sienkiewicz, za pośrednictwem postaci Chilona Chilonidesa, przypisuje mu rolę fałszywego oskarżyciela chrześcijan o podpalenie, co było fikcją literacką. Historyczne źródła wskazują jedynie na ogólne oskarżenie przez Nerona w celu odwrócenia uwagi od siebie. Niemniej jednak, powieść skutecznie unaoczniła tragedię pierwszych chrześcijan i stała się ważnym elementem edukacji historycznej wielu pokoleń, kształtując powszechne postrzeganie tych wydarzeń.

Długofalowe konsekwencje i upowszechnienie chrześcijaństwa

Dalsze prześladowania i ich kres

Śmierć Nerona bynajmniej nie zakończyła fali prześladowań chrześcijan. Za panowania cesarza Domicjana wierni, którzy nie składali swoim bogom ofiar, byli w świetle prawa uznawani za nie wyznających żadnej religii, co było karane. Patrzono krzywym okiem na rzekome chrześcijańskie rytuały, oskarżając ich o tworzenie tajnych stowarzyszeń, orgie, picie krwi niemowląt czy czczenie osłów. Władze były mocno zaangażowane w prześladowania, np. cesarz Maksymilian Trak więził chrześcijańskich duchownych, a Dioklecjan odebrał przywileje i wolność tym, którzy odmówili złożenia ofiar „starym” bogom. W 303 roku zniszczono chrześcijańskie świątynie i spalono księgi.

Znaczenie męczeństwa dla wiary

Paradoksalnie, prześladowania umacniały chrześcijan w wierze. Interpretowali je jako podążanie śladami Jezusa. Żyjący na przełomie II i III wieku chrześcijański autor Tertulian zanotował: „W nich uwidacznia się obecność Chrystusa”. To nie pragnienie męczeństwa spowodowało prześladowania, ale to prześladowania przyniosły kult męczenników.

Edykt Mediolański

Kres mordowaniu chrześcijan w starożytnym Rzymie położył dopiero w 313 roku edykt mediolański, na mocy którego ich religia została „zalegalizowana”. Dzięki nowemu prawu, ogłoszonemu przez Konstantyna Wielkiego władającego częścią zachodnią imperium, oraz Licyniusza sprawującego pieczę nad częścią wschodnią, wkrótce chrześcijaństwo stało się powszechnym wyznaniem.

tags: #quo #vadis #oskarzenie #chrzescijan #o #podpaleni