Remizy strażackie, będące sercem lokalnych systemów ochrony przeciwpożarowej, odgrywały kluczową rolę w historii wielu miejscowości. Ich rozwój odzwierciedlał zmieniające się potrzeby społeczne, technologiczny postęp oraz uwarunkowania polityczne. Poniższa historia prezentuje wybrane przykłady dawnych remiz strażackich na terenach historycznej Polski.
Remizy Strażackie na Kresach Wschodnich II RP
Początki Straży Pożarnej w Baranowiczach
Dokładnie nie jest wiadomo, ile takich budynków wzniesiono na terenie Kresów Wschodnich II RP w okresie od 1918 do 1939 roku. Natomiast pewnym jest, że w stanie oryginalnym pozostały tylko dwa. Obydwa budynki zbudowane są na planie nieregularnego wielokąta z czterokondygnacyjną, wysoką na 25 metrów wieżą. Sama straż pożarna zjawiła się w Baranowiczach o wiele wcześniej, zanim została wybudowana remiza przy ul. Telmana (w okresie II RP - ul. Żwirki).
Jeszcze w latach 90. XIX wieku, w mieście ze zdecydowaną przewagą zabudowań drewnianych, zjawiła się nagląca potrzeba w uformowaniu pożarnej drużyny. Jako organizatora i instruktora zaproszono z Horodzei pana Awszuwickiego, który był już w starszym wieku, ale słynął ze swojej wiedzy i doświadczenia. Na dowódcę wyznaczono Szyłajnera. Odnaleziono starą pompę, kilka beczek, zrobiono kilka drabin i „straż ogniowa”, jak wówczas ją nazywano, była gotowa.
Jeszcze przed I wojną światową straż pożarna w Baranowiczach liczyła ponad 100 ochotników. W mieście zakupiono działkę gruntu i w 1906 roku wybudowano budynek dla straży pożarnej z wieżą obserwacyjną. Było to mniej więcej w tym samym miejscu, gdzie i obecnie położona jest jednostka Straży Pożarnej Nr 1, pomiędzy współczesnymi ulicami Dymitrowa i Brzeską.

Rozwój i organizacja w okresie międzywojennym
Na początku lat 20. XX wieku, w okresie dwudziestolecia międzywojennego, powstało pytanie zjednoczenia różnorodnych stowarzyszeń i związków strażackich w ramach jednej centralnej organizacji. We wrześniu 1921 roku związki strażackie połączyły się w Główny Związek Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej. W ciągu następnych kilku miesięcy w Baranowiczach odbył się Zjazd Strażaków z Nowogródzkiego i Poleskiego województw. Jednym z wyników tego Zjazdu stało się powołanie 4 marca 1923 roku.
Jak wynika z dokumentów archiwalnych, miejscowa ludność nie zawsze chętnie dołączała się do tworzenia ochotniczych drużyn strażackich. Poczynając od lat 20. w każdym centrum powiatowym w celu przygotowania dowódców OSP organizowano trwające od 8 do 14 dni specjalne szkolenia. W 1930 roku w Baranowiczach zjawił się pierwszy wóz strażacki marki „Ursus”. Pod koniec lat 30. baranowiccy strażacy byli już umundurowani, mieli swoją murowaną remizę, podziemne rezerwuary z wodą, która nie zamarzała nawet podczas dużych mrozów, i już dwa wozy strażackie.

Ilość ratowników w służbie ochrony przeciwpożarowej powiększała się także dzięki dołączeniu do tych drużyn kobiet, gdyż od połowy lat 20. w Polsce zaczęły organizować się żeńskie drużyny samarytańsko-pożarnicze, powoływane do niesienia pierwszej pomocy poszkodowanym w wypadkach.
W latach 30. na czele Ochotniczej Straży Pożarnej w Baranowiczach stał Grzegorz Jarocki (1879-1964). Był on właścicielem ślusarskiego warsztatu przy ul. Kopernika (obecnie ul. Chołostiakowa) oraz starostą Pokrowskiego soboru. Był także stałym członkiem Komitetu Cerkiewnego, który zajmował się budownictwem tegoż soboru, m.in. jeździł też do Warszawy i przywiózł stąd ozdobne elementy rzeźb, które do dziś upiększają fasadę i kolumny tej baranowickiej świątyni. W książce telefonicznej z tamtego okresu obok jego nazwiska zaznaczono: „naczelnik straży ogniowej”. Prawdopodobnie, właśnie z powodu aktywnej pozycji społecznej, G. Jarocki 7 sierpnia 1944 r. został aresztowany przez organy NKWD, i za „współpracę z niemieckim okupantem” osądzony na 5 lat łagrów w maju 1946 r.
W drugiej połowie lat 30. Baranowicze stały się centrum logistycznym zaopatrzenia straży pożarnej na cały okręg Nowogródzki. Koszty wyposażenia strażaków wówczas sięgały powyżej 1 000 000 złotych! Po włączeniu Białorusi Zachodniej w skład ZSRR działalność Związku Straży Pożarnych RP została prawie natychmiast zdelegalizowana, już 10 grudnia 1939 r.
Historia Remiz Strażackich na Zaolziu
Ochotnicza Straż Pożarna w Suchej Górnej
Pierwsze polskie statutowe straże pożarne na Zaolziu, „między Polską a Czechosłowacją”, zaczęły się organizować na początku XX wieku. Do nich należała także ochotnicza straż pożarna w Suchej Górnej. Miejscowość ta, jak wiele innych na Zaolziu, położona jest w tej części ziem byłego Księstwa Cieszyńskiego, powiatu karwińskiego, którą zamieszkiwali niegdyś w większości Polacy, a która po I wojnie światowej przypadła Czechosłowacji. Z tego powodu po 1918 roku aż do wybuchu II wojny światowej narastały tam napięcia na tle narodowościowym.
Pomimo waśni polskie straże pożarne tamtego okresu funkcjonowały dość dobrze i nie angażowały się w tzw. propagandę militaryzacji jednostek mundurowych, która miała na celu tłumienie rozruchów robotniczych spowodowanych wielkim kryzysem w 1932 roku oraz walk na tle narodowościowym pomiędzy Polakami a Czechami.
W Suchej Górnej polską ochotniczą straż pożarną, z inicjatywy ówczesnego burmistrza Jana Krzystka, utworzono 9 sierpnia 1903 roku. Odbyło się to na zebraniu założycielskim w karczmie zwanej Na Kęmpce. Początkowo nie miała ona własnej remizy, a sprzęt pożarniczy zabezpieczała w budynku dworskim i na terenie dawnej cukrowni, gdzie składowano także nawozy sztuczne. Gmina ani żadna inna instytucja pożytku publicznego - zapewne z powodu złej sytuacji gospodarczej - od lat nie potrafiły wesprzeć finansowo strażaków we wznoszeniu ich siedziby.
Budowa remizy w Suchej Górnej
W połowie lat 30. XX wieku na posiedzeniu straży pożarnej podjęto decyzję o tym, że budowa „zbrojowni”, jak sami ją nazwali, ruszy w czynie społecznym. 18 sierpnia 1935 roku wmurowano kamień węgielny pod przyszłą budowę. Strażacy symbolicznie zakopali w ziemi szkatułę, do której włożyli zwój papieru z krótką historią już rozpoczętych prac. W zapisach tych wspomnieli o okolicznych rolnikach i ekonomach, którzy chętnie jak dotąd użyczali swoich furmanek do przewożenia materiałów. Żywili też nadzieję, że nadal będą pomagali w ten sposób. Straż miała nadzieję, że przy takiej pomocy koszty budowy będą mniejsze, niż początkowo zakładali. Działanie dla dobra ogółu i budowa remizy były dla strażaków najważniejsze.

Na przełomie lat 1935 i 1936 w Suchej Górnej w końcu udało się ziścić marzenie i postawić murowany budynek polskiej straży pożarnej, o czym zakomunikowano w prasie pożarniczej. Strażnica z wieżą obserwacyjną przypominała wielkomiejską willę i podkreślała polski charakter budynku. Na murze elewacyjnym można było przeczytać zdania w języku polskim: „Bliźniemu z pomocą to nasze hasło. Remiza Ochotniczej Straży Pożarnej w Suchej Górnej 1936”. Budynek wzniesiono w stylu modernistycznym, popularnym w drugiej dekadzie lat 30. XX wieku w całej Europie. Funkcjonalność, prostota oraz biel większości brył nadawały charakter również i tej strażnicy.

Podczas odprawy naczelników, sekretarzy i skarbników 26 kwietnia 1936 roku, a więc jeszcze przed uroczystością poświęcenia budynku, prezes straży pożarnej Kornel Mackowski dumnie oprowadzał po remizie wszystkich przybyłych na odprawę członków Frysztackiego Związku Okręgowego Straży Pożarnych dla rejonu górnosuskiego i karwińskiego. Wszyscy z uznaniem mówili o miejscowej jednostce, która dzięki ofiarności swoich druhów była w stanie wybudować taką siedzibę. Warto wspomnieć, że budynek straży pożarnej w Suchej Górnej istnieje nadal. Lokalna tradycja strażacka była silna: ojciec jednego z kronikarzy po II wojnie światowej był kronikarzem strażaków, pisząc kroniki po polsku i po czesku, a dziadek i wujkowie również byli strażakami.
Wybrane Przykłady Innych Dawnych Remiz w Polsce
Wielofunkcyjny Budynek w Golęczewie
Niepozorny budynek, zwany przez mieszkańców Golęczewa starą remizą, przed stu laty był majstersztykiem pomysłowości i praktyczności. Budynek był dostępny nieodpłatnie dla wszystkich mieszkańców modelowej wsi. Mieściła się tu pralnia, dwie łazienki i ubikacja. W specjalnym pomieszczeniu stała sikawka pożarowa. Ganek z przodu (obecnie zabudowany) mieścił wagę do bydła. Być może najważniejszą funkcją była piekarnia, prowadzona przez dzierżawcę Gerharda Kramera, mieszkającego w domu obok. „Das Beste, was der Mensch genießt, ist doch das liebe Brot, und wo man das einmal vermißt, herrscht allergrößte Not”, co w tłumaczeniu znaczy: „To, co najlepsze dla człowieka, to przecież kochany chleb. A gdzie go brakuje, tam panuje największa bieda”. Oryginalny wygląd budowli można sobie wyobrazić na podstawie rysunków z katalogu projektowego Paula Fischera. Później budynek długo służył jako remiza, stąd obecnie stosowana nazwa.

Golęczewska Ochotnicza Straż Pożarna powstała w 1921 roku, ale już kilkanaście lat wcześniej wieś miała swoją sikawkę, a mieszkańcy ubezpieczali się od pożaru. Archiwalne dokumenty pozwoliły ustalić, jak wyglądał model sprzętu, który był w użytku w Golenhofen.
Rozwój Ochrony Przeciwpożarowej w Nowym Bytomiu
Impulsem do zmiany systemu ochrony przeciwpożarowej w Nowym Bytomiu stały się wydarzenia z roku 1887 - w hucie „Pokój” doszło wówczas do wielkiej eksplozji kotłów wywołanej zapaleniem się gazu, tragedia pochłonęła kilkanaście ofiar. Pod wrażeniem tamtych dramatycznych zajść, najprawdopodobniej jeszcze w 1887 roku, podjęto decyzję o utworzeniu przy hucie „Pokój” Ochotniczej Straży Pożarnej. W 1905 roku w Nowym Bytomiu wzniesiono nową, nowoczesną remizę strażacką oraz, już drugą z kolei, wieżę strażacką. Dotychczasową Ochotniczą Straż Pożarną przekształcono wtedy w Zawodową Straż Pożarną Huty „Pokój”.

Dawna Remiza w Ruszowicach
W południowej części niewielkiej wsi Ruszowice (Rauschwitz), położonej w powiecie i gminie Kłodzko, przy głównej drodze, nieopodal domu z numerem 4, znajduje się budynek dawnej remizy straży pożarnej. Jest to niewielki, przedwojenny obiekt o dość typowym wyglądzie: składa się z krytego dwuspadowym dachem, murowanego garażu, przeznaczonego na jeden konny wóz bojowy, oraz drewnianej wieży, w której suszono węże gaśnicze. Remiza od dawna nie jest już użytkowana zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem. Wiele zabytków przeszłości, co jeszcze wczoraj istniały, jutro zniknie bezpowrotnie.

Remiza Strażacka w Sopocie
Budynek straży pożarnej w Sopocie, mieszczący się przy ul. Armii Krajowej 105, 109, został wybudowany na terenie dawnego dworu XIII zwanego ogrodem. Ten mały, trzymorgowy dwór z domkiem i ogrodem wypoczynkowym został urządzony po 1600 roku przez gdańszczanina nazwiskiem Barken, a w 1786 roku sprzedany hrabinie Przebendowskiej.
22 maja 1910 roku na terenie należącym już wtedy do gminy wybudowano kosztem 61,7 tysięcy marek remizę wraz z wieżą obserwacyjną. Budynek remizy wybudowany został w stylu neogotyckim, według projektu Paula Puchmüllera. Remizę od tej pory użytkowała Ochotnicza Straż Pożarna, powołana do życia w 1885 roku, licząca do 1914 roku dziesięciu strażaków i gasząca rocznie średnio od 10 do 15 pożarów. Na zdjęciu z około 1900 roku widoczna jest remiza strażacka przy ul. Armii Krajowej (dawniej ul. Królewska).
