Pożary Mieszkań w Rzeszowie: Przegląd Incydentów i Ich Skutków

Rzeszów w ostatnim czasie był miejscem kilku tragicznych pożarów mieszkań, które pociągnęły za sobą ofiary śmiertelne, rannych oraz znaczne straty materialne. Poniższa artykuł przedstawia szczegółowe informacje na temat tych zdarzeń, działań służb ratunkowych, prowadzonych śledztw oraz wsparcia dla poszkodowanych mieszkańców.

Pożar przy ul. Popiełuszki w Rzeszowie (18 czerwca)

Przebieg zdarzeń i ofiary

W środę, 18 czerwca, w bloku przy ul. Popiełuszki w Rzeszowie wybuchł tragiczny pożar. Ogień pojawił się w mieszkaniu na czwartym piętrze, należącym do małżeństwa emerytów Jerzego i Ewy P. Płomienie błyskawicznie objęły lokal. Strażacy ewakuowali około 250 osób z trzech klatek schodowych. Kilkanaście osób potrzebowało pomocy lekarzy w szpitalu, a osiem z nich trafiło do szpitala z obrażeniami typowo pożarowymi - oparzeniami, zatruciem dymem czy reakcjami stresowymi.

Niestety, pożar miał tragiczne konsekwencje. Dymem śmiertelnie zatruła się 14-letnia Julia, która mieszkała z rodziną na szóstym piętrze. Gdy wybuchł pożar, Julia razem z mamą i młodszą siostrą próbowały uciekać. Droga w dół była już odcięta przez rozprzestrzeniający się ogień. W panice postanowiły iść w górę, w stronę ostatniego piętra, gdzie znajduje się korytarz łączący wszystkie klatki schodowe. Julia pobiegła przodem. W klatce panował chaos, dym i niemal zerowa widoczność. Matka z młodszym dzieckiem nie dała rady i wycofała się do mieszkania sąsiadów. 14-latka próbowała przedostać się na najwyższe piętro, by uciec przejściem między klatkami. Została odnaleziona nieprzytomna między dziesiątym a jedenastym piętrem przez ojca i szwagra. Wyniesiono ją z budynku i przekazano ratownikom. Reanimacja trwała długo, ale nie przyniosła skutku. Dziewczynka zmarła tego samego wieczora.

Kolejną ofiarą śmiertelną pożaru był 69-letni mężczyzna, właściciel mieszkania, w którym wybuchł ogień. Jego ciało było w 40 proc. poparzone. Od dnia pożaru był pod opieką lekarską w szpitalu w Łęcznej, gdzie po miesiącu, w środę, zmarł. W sieci pojawiło się nagranie, na którym widać, jak strażacy wyciągają 69-latka z balkonu i wciągają go do kosza podnośnika, podczas gdy za jego plecami szaleją płomienie. Pojawiły się doniesienia, że mężczyzna początkowo opierał się ewakuacji, co mogło być spowodowane szokiem lub paraliżującym strachem.

Akcja służb ratunkowych podczas pożaru w bloku na ul. Popiełuszki godz. 22:00

Akcja ratunkowa i pomoc poszkodowanym

W akcji ratunkowej brały udział 24 zastępy straży pożarnej, w tym 83 strażaków, oraz 12 zespołów ratownictwa medycznego. Przedstawicielka lokalnego Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej poinformowała, że sześć osób przebywa aktualnie w Domu Kombatanta w związku z utratą lokalu mieszkalnego. Wszystkie osoby, które ucierpiały w wyniku pożaru i nie mają schronienia, mogły skorzystać z mieszkań interwencyjnych. Poszkodowani mogli również skorzystać ze wsparcia psychologicznego. Pan Władysław, mieszkaniec trzeciego piętra, otrzymał wsparcie finansowe zarówno od MOPS-u, jak i Caritas Diecezji Rzeszowskiej.

Śledztwo prokuratury

Już kilka dni po tragedii, Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszów wszczęła śledztwo, które 20 czerwca 2025 r. dotyczyło czynu z art. 163 § 3 kodeksu karnego. W lipcu przejęła je Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie. Śledztwo prowadzone jest w kierunku sprowadzenia pożaru zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Na razie przyczyna wybuchu pożaru nie została podana oficjalnie. Kluczowe tutaj miały być zeznania 69-latka, jednak nie mógł on zostać przesłuchany ze względu na stan zdrowia.

Oględziny miejsca zdarzenia z udziałem biegłych z zakresu pożarnictwa i budownictwa przeprowadzono 19 czerwca 2025 r. Trwa zabezpieczanie dokumentacji przeciwpożarowej, w tym materiałów ze straży pożarnej i nadzoru budowlanego. Przesłuchiwani są również świadkowie i pokrzywdzeni. Jak dowiedział się "Fakt", biegły wykluczył jednak wybuch gazu oraz zwarcie instalacji elektrycznej. Śledczy biorą pod uwagę możliwość zaprószenia ognia - zarówno przypadkowego, jak i celowego.

Sytuacja miesiąc po pożarze

Miesiąc po tragicznym pożarze mieszkańcy bloku przy ul. Popiełuszki w Rzeszowie remontują, wietrzą i czekają na kolejne kroki spółdzielni. W budynku nadal odczuwalna jest woń sadzy. Wiele drzwi nadal nie zostało wymienionych, a ściany są umyte, choć czarna sadza wciąż pozostaje widoczna. Dwa mieszkania na czwartym piętrze wciąż nie są dopuszczone do użytkowania. Anna Skiba z Miejskiego Zarządu Budynków Mieszkalnych w Rzeszowie poinformowała, że winda w klatce bloku, gdzie wybuchł pożar, działa tak, jak powinna. Obecnie oczekuje się na rozstrzygnięcie przetargu dotyczącego remontu klatki schodowej, wymiany poszczególnych okien klatkowych oraz elewacji.

Pan Stanisław z siódmego piętra opisał, że ściany zostały odkażone przez specjalistyczną firmę, a prąd, telewizję i internet szybko podłączono. Mieszkańcy czekają na informację, czy zostaną odmalowane ściany. Panu Stanisławowi zapach unoszący się w budynku nie przeszkadza. Pan Władysław, mieszkaniec trzeciego piętra, wspomina, że gdy pierwszy raz wszedł do domu, wody miał po kostki - była to woda użyta przez strażaków do gaszenia ognia. Teraz w jego mieszkaniu trwa remont, a osuszacze pracują na pełnych obrotach. Mężczyzna stracił znaczną część dorobku życia, w tym meble, które trzeba będzie wyrzucić. W łazience ze ścian odpadły płytki, a ściany nadal są mokre. Remont potrwa nie wiadomo jak długo.

Zdjęcie bloku mieszkalnego po pożarze przy ul. Popiełuszki w Rzeszowie

Pożar przy ul. Siemiradzkiego w Rzeszowie (22 sierpnia)

Przebieg zdarzeń i ewakuacja

W piątek 22 sierpnia, tuż przed północą, w bloku przy ulicy Siemiradzkiego w Rzeszowie doszło do kolejnego pożaru. Ogień pojawił się w lokalu na trzecim piętrze. Jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej z bloku samodzielnie ewakuowały się 34 osoby. Równocześnie z gaszeniem ognia strażacy ewakuowali kolejne 20 osób oraz 7 psów. Pięciu mieszkańców trafiło do szpitala na obserwację z objawami zatrucia dymem, ich życiu nie groziło niebezpieczeństwo. Akcja gaśnicza, w której uczestniczyło 6 jednostek straży pożarnej z powiatu rzeszowskiego (w tym jeden OSP), trwała około 3 godzin i zakończyła się po godzinie 2:00 w nocy.

Pomoc i stan mieszkań

Miasto zapewniło ewakuowanym mieszkańcom możliwość noclegu w domu pomocy społecznej. W nocy podstawiono też autobus, w którym podawano ciepłą herbatę i posiłek, np. żurek. Joanna Wisz, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Rzeszowie, podkreśliła, że od pierwszych godzin na miejscu działały wszystkie miejskie służby, zapewniając wsparcie ewakuowanym mieszkańcom. Dwie osoby z niepełnosprawnościami zostały umieszczone w domu pomocy społecznej, a pozostali mieszkańcy znaleźli schronienie u rodzin i znajomych. Większość lokatorów, oprócz mieszkańców z trzeciego i czwartego piętra, wróciła już do swoich mieszkań. Dwa piętra pozostają wyłączone z użytkowania i są pilnowane przez policję do czasu usunięcia zagrożeń. Mieszkańcy parteru i pierwszego piętra prawdopodobnie mogli wejść do swoich mieszkań już w sobotę, natomiast w przypadku osób mieszkających wyżej decyzja miała zapaść w poniedziałek.

Śledztwo

Policjanci pracowali na miejscu zdarzenia, prowadząc oględziny i zabezpieczając ślady, aby ustalić przyczynę pożaru. Na miejscu miała również pracować ekipa dochodzeniowo-śledcza z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa. Funkcjonariusze do poniedziałku (25 sierpnia) mieli pilnować mieszkań, do których lokatorzy nie mogli jeszcze wrócić. Nie wiadomo, jaka była bezpośrednia przyczyna pożaru.

Pożar na Placu Śreniawitów w Rzeszowie (15 grudnia)

Akcja ratunkowa i poszkodowani

W niedzielę 15 grudnia po północy dyżurny miejski otrzymał informację o pożarze mieszkania na Placu Śreniawitów. Ze wstępnych informacji wynikało, że ogień wybuchł w jednym z mieszkań na pierwszym piętrze. Z mieszkania o własnych siłach wyszła kobieta, natomiast 42-letni mężczyzna został ewakuowany przez strażaków. Obydwoje trafili do szpitala. Podczas prowadzonej akcji gaśniczej 11 mieszkańców opuściło swoje mieszkania. Na miejscu pracowało 6 zastępów straży pożarnej, łącznie 22 strażaków, a także biegły z zakresu pożarnictwa oraz funkcjonariusze z grupy dochodzeniowo-śledczej komendy miejskiej.

Ustalenia i śledztwo

Policjanci wyjaśniają okoliczności pożaru. Przeprowadzono oględziny, zabezpieczono ślady, które są niezbędne do ustalenia przyczyny pożaru.

Kontekst pożarowy w regionie Podkarpacia

W tym roku podkarpaccy strażacy odnotowali już blisko 1000 pożarów w domach i mieszkaniach. Ponad 40 osób zostało rannych, a 9 osób zginęło. Te statystyki podkreślają skalę zagrożenia pożarowego w regionie i wagę działań prewencyjnych oraz skutecznych akcji ratunkowych.

Infografika statystyk pożarowych na Podkarpaciu

tags: #rzeszow #pozar #mieszkania