Sprzęt Strażacki w USA: Od Narzędzi do Wozów Pożarniczych

Historia amerykańskiego sprzętu strażackiego, a zwłaszcza narzędzi do siłowego otwierania drzwi, ma swoje korzenie w Nowym Jorku lat 40. XX wieku. Co ciekawe, początek tej historii nie wiąże się bezpośrednio z rutynową akcją gaśniczą, lecz z włamanie do jednego z banków, gdzie włamywacze podłożyli ogień, aby zatrzeć ślady. Uciekając, pozostawili po sobie narzędzie, które posłużyło im do sforsowania drzwi do budynku.

Zilustrowana historia ewolucji narzędzi strażackich, przedstawiająca Claw Tool, Kelly Tool i pierwsze wersje Halligan Tool

Ewolucja Narzędzi Do Siłowego Otwierania Drzwi

Początki: Claw Tool i Kelly Tool

Ten oryginalny łom został odnaleziony przez strażaków i wykorzystany do stworzenia narzędzia o nazwie Claw Tool, czyli pazur. Narzędzie to było ciężkie i wraz z innym narzędziem, Kelly Tool, stanowiły dwa podstawowe narzędzia używane przez strażaków w Nowym Jorku.

Narodziny Halligan Toola

Młody i ambitny oficer Hugh Halligan postanowił połączyć zalety obu tych narzędzi i na ich miejsce stworzyć jedno, dla ograniczenia wagi i poprawy komfortu. Tak powstał Halligan Tool, który jest dziś najbardziej rozpoznawalnym strażackim narzędziem na świecie. Wiele osób w Polsce sądzi, że sprzęt ten nazywa się „chuligan”, a pochodzenie nazwy jest związane z jego zastosowaniem do niszczenia różnych przeszkód.

Na początku narzędzie nie trafiło od razu do rąk nowojorskich strażaków. Zgodnie z polityką tamtejszej straży, Hugh Halligan nie mógł sprzedawać swoich produktów do straży, w której był czynnym strażakiem. Dlatego Halligan Tool zdobywał popularność w innych miastach, a strażacy z Nowego Jorku, zazdroszcząc swoim kolegom, kupowali ten sprzęt za swoje własne pieniądze.

Wkład Boba Farrella i Rozwój Narzędzi

W latach 50. XX wieku służbę w Fire Department of the City of New York (FDNY) rozpoczął inny młody strażak, Bob Farrell, który również miał się stać legendą. Od samego początku dał się poznać jako osoba sprawnie posługująca się narzędziami podczas akcji. Miał też wizję, jak ulepszać narzędzia, którymi pracował.

Pewnego razu Bob Farrell wziął Halligan Toola i wyciął w jego łopatce nacięcie w kształcie litery V, aby umożliwić wyrywanie zamków z drzwi. Udał się do Bronxu, do samego Hugh Halligana, by kupić za swoje własne pieniądze nowe narzędzie. Chief Halligan, współczując młodemu strażakowi, dał mu rabat 3 dolary i sprzedał Halligana za 36 dolarów. To spotkanie dwóch legend, które miały olbrzymi wpływ na narzędzia używane przez strażaków na całym świecie, okazało się przełomowe.

Bob Farrell przeszedł na emeryturę pod koniec lat 70. po ranach odniesionych w akcji, gdy został przygnieciony przez walący się budynek. W swojej manufakturze zaczął produkować narzędzia, które są owocem przemyśleń i doświadczeń wyniesionych ze służby w nowojorskiej straży pożarnej. Od czasów, gdy był rekrutem i poznał samego Hugh Halligana, aż do chwili, gdy przeszedł na emeryturę jako dowódca 6 Batalionu FDNY, jego wpływ na rozwój sprzętu był ogromny.

Fire Hooks Unlimited i K-Tool Pro Bar

Dziś emerytowany kapitan Robert Farrell nadal zarządza swoją firmą, Fire Hooks Unlimited, która urosła do rangi lidera w branży. Pomimo sędziwego wieku nadal wymyśla nowe narzędzia. Produkty Fire Hooks Unlimited są jednymi z najsłynniejszych narzędzi strażackich na świecie. Jeden z ich sztandarowych produktów, czyli K-Tool Pro Bar, jest jedynym oficjalnym narzędziem typu Halligan używanym przez FDNY. Jest to naturalna kontynuacja narzędzi tworzonych przez Hugh Halligana.

Narzędzi tych używają także policjanci, żołnierze i inne służby ratunkowe, nie tylko w USA. Gdy Fire Hooks Unlimited opracowało narzędzie K-Tool Pro Bar, które jest poprawioną wersją i bazuje na narzędziu Halligan Tool, jego autorzy spotkali się z Hugh Halliganem. Zezwolił im on na kontynuowanie produkcji swojego wynalazku, ale nie chciał, by żadne inne narzędzie nosiło jego nazwisko, gdyż uważał, że autorzy w jego udoskonalenie włożyli swoją pracę, więc nie mógł się pod nim podpisać.

Zdjęcie K-Tool Pro Bar firmy Fire Hooks Unlimited obok klasycznego Halligan Tool

Rodzaje i Zastosowanie Narzędzi Typu Halligan

Każde z tych narzędzi jest inne. Różnią je np. długości. W ofercie dostępne są narzędzia do siłowego otwierania drzwi typu Halligan o długościach 64 cm, 76 cm, 91 cm i 107 cm. Rekomenduje się posiadanie narzędzia typu chuligan 76 cm, ponieważ jest lekkie i najbardziej przydatne do działań takich jak wyważanie drzwi. Należy pamiętać, że drzwi mają zazwyczaj szerokość 80 lub 90 cm i każde dłuższe narzędzie nie zmieści się w futrynie.

Istnieją też narzędzia odkute z jednego kawałka metalu, które są lekkie i najbardziej wytrzymałe, oraz chuligany trzyczęściowe z kutymi końcówkami, które są tańszą alternatywą. Sprzęt do siłowego otwierania drzwi to nie tylko wyważarki hydrauliczne. Nawet najlepsza wyważarka do drzwi będzie bezużyteczna w warunkach pożaru, gdy rota zabiera ze sobą do wnętrza budynku tylko sprzęt burzący, najlepiej zestaw interwencyjny zwany też set of irons. Dobry chuligan i topór strażacki pozwala nie tylko dostać się do wnętrza, ale też udrożnić sobie drogę ewakuacji podczas pożarów wewnętrznych.

Halligan w Polsce: Brak Wymogu Certyfikacji CNBOP

Podręczny sprzęt burzący, taki jak chuligany, nie podlega badaniom i nie musi posiadać Świadectwa Dopuszczenia CNBOP (Centrum Naukowo-Badawcze Ochrony Przeciwpożarowej z Józefowa), ponieważ nie znajduje się w wykazie urządzeń podlegających dopuszczeniu.

Amerykańskie Wozy Strażackie w Polsce

Amerykańskie wozy strażackie również doczekały się angażów nad Wisłą i przez lata zasilały szeregi Państwowej Straży Pożarnej. Konkretnie były to trzy egzemplarze modelu E-One Hurricane. Zgodnie z informacjami publikowanymi przez portal remiza.pl, auta pochodzą z 1993 r. i zostały wyprodukowane na Florydzie przez firmę E-One, specjalizującą się w budowie tego typu pojazdów. Każdy model E-One to dzieło sztuki mechanicznej, służące do ratowania mienia i życia.

Specyfikacja Polskich Huraganów

Polskie Hurricanes to tak zwane wozy drabiniaste. Na wyposażeniu każdego z nich jest mechaniczna drabina o wysokości 30 metrów i wysięgu 28 metrów. Na końcu drabiny znajduje się kosz ratowniczy o udźwigu ponad 450 kilogramów. Kosz jest również stanowiskiem natryskowym, wyposażonym w działko wodne o wydajności ponad 4700 litrów na minutę.

Poza tym wszystkie trzy egzemplarze to modele z sześcioosobową kabiną, choć na stronie OSP Czernichów jest napisane, że przedział pasażerski mieści siedmiu strażaków. Polskie E-one to wozy trzyosiowe osadzone na podwoziu z napędem 6×4. Każdy z nich ma 750-litrowy zbiornik na wodę oraz 200-litrowy pojemnik środka pianotwórczego.

Zdjęcie amerykańskiego wozu strażackiego E-One Hurricane w akcji lub na tle polskiego krajobrazu

Historia i Rozlokowanie w Polsce

Ze Stanów Zjednoczonych do Polski trafiły trzy takie pojazdy. Pierwotnie pracowały w Jednostkach Ratowniczo - Gaśniczych nr 3 oraz nr 6 w Warszawie, a później w krakowskiej jednostce nr 4 na terenie Małopolski. Obecnie wszystkie maszyny zostały już zwolnione ze służby w PSP, ale nadal dzielnie pracują w Polsce, tyle że w szeregach Ochotniczych Straży Pożarnych (OSP).

  • Jeden Hurricane trafił do OSP Świdry Małe.
  • Drugi do OSP Czernichów w 2020 r.
  • Trzeci Hurricane jeździł do tej pory w Szkole Aspirantów PSP w Krakowie. Jego status zmienił się 31 marca 2023 r., kiedy decyzją Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej E-One dostał nowy przydział za wschodnią granicą, gdzie będzie służył ukraińskiej straży pożarnej.

W Europie często skupiamy się głównie na amerykańskich samochodach osobowych, ale dopiero na miejscu w USA widać egzotyczny świat motoryzacji użytkowej. Śmieciarki, dźwigi i inne maszyny pracy wyglądają bardzo niecodziennie, a na samym szczycie tej piramidy są właśnie czerwone, lśniące wozy strażackie.

Spacer po pojeździe gaśniczym E-ONE Typhoon należącym do straży pożarnej w St. Augustine

Charakterystyka Amerykańskiej Straży Pożarnej a Sprzęt

System straży pożarnej w Stanach Zjednoczonych znacznie różni się od tego w Polsce. W USA straż nie jest scentralizowana i finansowana jest z lokalnych budżetów, a nie z budżetu państwa. Istnieją dwa sposoby finansowania straży, co wpływa na różnice w nazewnictwie i organizacji:

  • Fire Department: Straż w danym mieście, podlegająca bezpośrednio pod władze miasta i finansowana z budżetu miasta. Takie departamenty często mają warsztaty naprawcze, magazyny itp. wspólne z innymi służbami w danym mieście.
  • Fire District: Finansowany z podatków powiatu/gminy, w którym działa. Podatnicy mają w swoich rachunkach wyraźnie zaznaczoną sumę, jaka jest przeznaczana na straż pożarną.

Zakres Obowiązków i System Stopni

Kolejną różnicą jest zakres obowiązków strażaków. W USA często straż równa się pogotowiu; na przykład w wielu dystryktach większość wyjazdów to wezwania medyczne, a strażacy są ratownikami medycznymi (w każdym wozie musi być przynajmniej jeden ratownik medyczny w stopniu Paramedic). Strażacy nie wyjeżdżają też do wezwań dotyczących usuwania gniazd owadów, powalonych drzew czy wypompowywania wody z piwnic - od tego są inne służby państwowe bądź odpowiednie firmy prywatne.

W USA nie ma też odpowiednika SGSP (Szkoły Głównej Służby Pożarniczej) czy szkoły aspirantów. Straż w USA nie ma również rozbudowanego systemu stopni. Systemy stopni różnią się nieco pomiędzy poszczególnymi departamentami/dystryktami, ale podstawowe stopnie to:

  • Firefighter - czyli po prostu strażak.
  • Captain - to dowódca zmiany w danej jednostce/remizie.

Brak Podziału na Straż Zawodową i Ochotniczą

W USA nie ma też podziału na straż zawodową i ochotniczą w takim sensie, jak w Polsce. Działa to jako jedna służba, mają wspólne dowództwo, wspólny sprzęt i jednostki/remizy, wspólny budżet i identyczne wymagania. Różnica jest tylko taka, że zawodowcy mają wyznaczone służby, podczas których muszą być w jednostce i mają za to płacone, natomiast ochotnicy są wzywani do jednostki/remizy, gdy zachodzi taka potrzeba i robią to najczęściej za darmo.

Każdy departament/dystrykt straży w USA działa niezależnie. Istnieją ustalone minimalne przepisy i reguły, które obowiązują w całych Stanach i których należy się trzymać, ale na przykład jeden dystrykt może mieć niewiele wspólnego z innym, jak np. z NYFD. Przez różnice w zasadach finansowania istnieją też spore różnice w wyposażeniu i wyszkoleniu strażaków. Strażacy w okolicach szczególnie dotkniętych przez zapaść ekonomiczną działają na starym sprzęcie i dostają niskie wynagrodzenie, podczas gdy w bogatych okolicach mają najnowszy sprzęt i bardzo dobre warunki wynagrodzenia.

tags: #sprzet #strazacki #usa