Dojazd Strażaków OSP do Remizy: Stan Wyższej Konieczności a Bezpieczeństwo Ruchu Drogowego

Kwestia dojazdu strażaków ochotników do remizy w sytuacji alarmowej od lat budzi gorące dyskusje i kontrowersje. Z jednej strony, liczy się każda sekunda w ratowaniu życia i mienia. Z drugiej, pośpiech często prowadzi do łamania przepisów ruchu drogowego, stwarzając zagrożenie dla samych strażaków i innych uczestników ruchu. Problem ten narasta, zwłaszcza w obliczu zaostrzenia przepisów ruchu drogowego, w tym sankcji za przekroczenie prędkości.

Thematic photo of a car with a firefighter's uniform inside, parked near a fire station.

Stan Prawny i Pojęcie „Wyższej Konieczności”

Polskie prawo ruchu drogowego jest jednoznaczne: strażak Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP) jadący samochodem prywatnym do jednostki w wyniku nagłego wezwania podlega takim samym rygorom prawnym, jak każdy inny kierujący pojazdem. Oznacza to, że prywatny samochód strażaka nie jest pojazdem uprzywilejowanym i nie ma prawa niestosować się do przepisów ruchu drogowego.

Kierujący pojazdem uprzywilejowanym może, pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności, nie stosować się do przepisów o ruchu pojazdów, zatrzymaniu i postoju oraz do znaków i sygnałów drogowych, ale tylko w razie, gdy uczestniczy w akcji związanej z ratowaniem życia, zdrowia ludzkiego lub mienia albo koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa lub porządku publicznego. Kategorie pojazdów uprzywilejowanych zostały określone w art. 53 ust. 1 w zw. z art. 2 pkt 38 ustawy Prawo o ruchu drogowym i są to pojazdy określonych, enumeratywnie wymienionych jednostek (w tym ochrony przeciwpożarowej), które wysyłają sygnały świetlne i dźwiękowe. Ustawodawca położył duży nacisk na warunek zachowania szczególnej ostrożności nawet przez kierujących pojazdami uprzywilejowanymi.

Pojęcie „stanu wyższej konieczności”, o którym mówi art. 16 § 1 Kodeksu Wykroczeń, może być w niektórych przypadkach okolicznością wyłączającą odpowiedzialność za wykroczenie. Zgodnie z tym przepisem, nie popełnia wykroczenia, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone nie przedstawia wartości oczywiście większej niż dobro ratowane. Krzysztof Belczyk komentuje, że istnieje stan wyższej konieczności, ale musi być spełnione kilka warunków, a wszystko zależy od indywidualnej sytuacji. Bierze się pod uwagę także zachowanie sprawcy wykroczenia i to ma wpływ na rodzaj oraz wymiar kary.

Należy jednak podkreślić, że "stan wyższej konieczności" był zawsze raczej wyjątkiem, przy którym należało wykazać szereg szczególnych okoliczności. Wprowadzenie sankcji innej niż odpowiedzialność wykroczeniowa (quasikarna), w postaci zatrzymania prawa jazdy, spowodowało, iż w postępowaniu administracyjnym nie można powoływać się na stan wyższej konieczności jako na okoliczność wyłączającą odpowiedzialność za naruszenie jednego dobra chronionego prawem (bezpieczeństwa w ruchu drogowym), poprzez przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w obszarze zabudowanym, w celu usunięcia zagrożenia dla innego dobra chronionego prawem (ochrony przeciwpożarowej).

Infographics illustrating the legal provisions for privileged vehicles vs. private vehicles.

Interpelacja Poselska i Stanowisko Ministerstwa

Problem braku regulacji prawnych dotyczących dojazdu strażaków OSP do remizy dostrzegli m.in. strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Wołowicach w gminie Czernichów, jednostki należącej do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Strażacy ci zainteresowali problemem krakowskiego posła Józefa Lassotę, który skierował w tej sprawie interpelację do minister spraw wewnętrznych Teresy Piotrowskiej.

W odpowiedzi na interpelację, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zauważyło, że ustawodawca nie przewidział szczególnych warunków używania w ruchu drogowym pojazdów niebędących pojazdami uprzywilejowanymi, gdy kierujący pojazdem udaje się na nagłe wezwanie w celu uczestniczenia w akcji ratowania życia, zdrowia ludzkiego lub mienia. Resort podkreślił, że przekroczenie prędkości o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym jest rażącym naruszeniem przepisów, niosącym ze sobą znaczną społeczną szkodliwość czynu. Celem zaostrzenia sankcji było zwiększenie poziomu ochrony życia i zdrowia obywateli.

Stanowisko Ministerstwa Spraw Wewnętrznych jest jasne: strażak zmierzający na miejsce zbiórki przed przystąpieniem do akcji ratowniczo-gaśniczej powinien tam dotrzeć jak najszybciej, niemniej jednak nie może swoim zachowaniem na drodze publicznej narażać na niebezpieczeństwo osób postronnych. Obecnie nie są planowane prace legislacyjne związane ze zmianą obowiązującego stanu prawnego w tej kwestii.

Praktyka i Skutki Nieprzestrzegania Przepisów

W obliczu presji czasu i nierealistycznych wymagań, strażacy OSP często ryzykują, pędząc na alarm. "Dalej lecimy na alarm ryzykując... no powiedzmy że sporo" - to mentalność, która prowadzi do niebezpiecznych sytuacji. Praktyki takie jak jazda na światłach awaryjnych, wyprzedzanie kolumny aut na wysepkach czy w miejscach niebezpiecznych, nie tylko dezorientują innych kierowców, ale są po prostu głupotą.

Starszy sierżant Janusz Nowobilski z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie nie pozostawia złudzeń: "Dlatego nie ma co liczyć na naszą pobłażliwość, prawo obowiązuje wszystkich jednakowo. Gdy strażak ochotnik przekroczy w terenie zabudowanym prędkość o 50 kilometrów na godzinę, straci prawo jazdy."

W przeszłości strażacy z Małopolski radzili sobie z problemem na różne sposoby, np. ostrzegając się wzajemnie o fotoradarach czy patrolach policji. Zdarzało się, że znajomi policjanci byli w stanie zrozumieć pośpiech, ale w grę wchodził wtedy tylko mandat, a nie utrata prawa jazdy. Dziś konsekwencje są znacznie poważniejsze.

Prohibitory Traffic-Road Signs in Poland (Warsaw, Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań) | Learning

Tragiczne Konsekwencje i Przykłady "Turbostrażaków"

Adrenalina towarzysząca alarmowi często odbiera zdrowy rozsądek, co może prowadzić do tragedii. "W niedalekiej okolicy chlopaczek zabił się jadąc na alarm wiedząc, że i tak raczej nie zdąży na wyjazd" - to jeden z wielu przykładów, gdy pośpiech kosztuje życie. Były też przypadki, że strażak jechał na wezwanie, przeszarżował i dachował. Mieliśmy przykład "turbostrażaka", który zabił kobietę jadąc na wariata, a potem "płakał że skazano go na dwa lata a on był całe życie takim dzielnym strażakiem".

Krytycy zwracają uwagę na zjawisko "turbostrażaków", którzy na dźwięk syreny całkowicie tracą rozsądek, łamiąc przepisy w sposób rażący. Pewien strażak opowiedział, jak podczas pożaru wąska uliczka została zastawiona przez prywatne samochody "turboli", którzy "zapierniczają grubo ponad 100 na godzinę", uniemożliwiając dojazd właściwym jednostkom. Inny przykład to kierowca, któremu adrenalina odbierała rozum, omal nie potrącił kolegi pod remizą i wyprzedzał na trzeciego w drodze do pożaru. Taka sytuacja skutkowała ostrą rozmową z naczelnikiem i ultimatum: "Albo odchodzi alby my z nim nie wsiadamy."

Poszukiwanie Rozwiązań i Apel o Zdrowy Rozsądek

Wielu strażaków oraz ekspertów podkreśla, że "największym zagrożeniem w straży są strażacy", i postuluje surowe karanie za nadużycia, a nawet usuwanie z szeregów OSP tych, którzy twierdzą, że mogą robić "wyścigi do remizy" powołując się na stan wyższej konieczności.

Oznakowanie Pojazdów a Obawy przed Nadużyciami

Dyskusja o kwestii oznakowania czy uprzywilejowania pojazdów ochotników trwa od dawna, jednak bez konkluzji. Zwolennicy twierdzą, że oznakowanie pomogłoby innym użytkownikom dróg ustępować grzecznościowo. Jednak wielu obawia się, że "jakby dać choćby "tabliczki" takim wariatom, to już całkiem resztki zdrowego rozsądku by im wyparowały". Argumentem przeciw jest także fakt, że taka "tabliczka" nic nie daje (ani umiejętności, ani praw), więc jest zbędna.

Gdyby rozważać uprzywilejowanie, musiałoby ono być kompleksowe: "Lampy na dach? Okej,ale dodatkowo jakieś w grill oraz modulator. Narzekamy,że nasze czerwone auta nie widać i nie słychać, a znając życie takie cywilne auta miały by jakies lampy,które w nocy słabo widać, a co dopiero w dzień. Jak ma ich widać to i słychać musi być." Wskazuje się też na konieczność wprowadzenia podziału na możliwość wykorzystania takiego uprzywilejowania, aby nie jechać na sygnale do usuwania gniazda os czy plamy oleju. Konieczne byłyby do tego uprawnienia na pojazdy uprzywilejowane oraz bezwzględna weryfikacja i karanie za nadużycia.

Diagram illustrating various warning lights and their use for emergency vehicles.

Informowanie o Zdarzeniu i Realistyczne Czasy Reakcji

Jednym z kluczowych rozwiązań jest poprawa systemu alarmowania. Osobiście uważa się, że najlepszym rozwiązaniem byłoby wdrożenie w całym kraju aplikacji instalowanej na telefonie, która umożliwiałaby od razu poinformowanie członków alarmowanej jednostki do jakiego zdarzenia są dysponowani. Część jednostek ma dostęp do e-remizy i wie do czego jedzie, ale duża część nie. Takie rozwiązanie pozwoliłoby strażakom ocenić, czy dany wyjazd (np. do zalanej piwnicy czy gniazda os) wymaga pośpiechu zagrażającego bezpieczeństwu. Dodatkowo w każdej OSP koniecznie alarmowanie powinno być z informacją co jest. Innej opcji nie widać.

Krytykowana jest także fikcja, jaką jest wymóg wyjazdu poniżej 5 minut od chwili alarmowania. Strażacy z Wołowic wyliczają, że nawet przy 3 km do remizy, dojazd przepisowo, przebranie się i zgłoszenie gotowości zajmuje zbyt wiele czasu, a na dojazd na miejsce akcji mają 15 minut. Nierealistyczne czasy dojazdów wymagane przez PSP i dysponowanie do drobnych zdarzeń (gniazda os, plama oleju) zmuszają do niepotrzebnego pośpiechu.

Zamiast światełek czy tabliczek, najważniejszy jest zdrowy rozsądek. Jak to ujął Jerzy Herma z Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej OSP w Kętach: "Adrenalina adrenaliną, a zdrowy rozsądek zdrowym rozsądkiem. Bo może niekoniecznie trzeba jechać 50 km na godz., ale też nie 150 km na godz. [...] Podstawowa zasada obowiązująca w ratownictwie brzmi: "dobry ratownik to żywy ratownik". I tego się trzymajmy." Każdy jest w stanie dojechać do remizy na alarm zgodnie z przepisami (z tolerancją, wiadomo jak adrenalina działa). Na pewno się zdąży, a jeśli przed strażakiem będzie już cały zastęp... trudno. Chodzi o to, żeby nieść pomoc, a czy to on, czy też kolega, to już mniej ważne.

tags: #stan #wyzszej #koneicznosci #strazak #osp #doajzd