Działania straży pożarnej, choć skupione na ratowaniu życia i mienia, nierzadko prowadzą do nieoczekiwanych odkryć. W kilku przypadkach, podczas gaszenia pożarów, funkcjonariusze natknęli się na nielegalne uprawy konopi indyjskich, co ujawniło przestępczy proceder. Poniżej przedstawiono dwa takie incydenty, które miały miejsce w Polsce, ukazując, jak rutynowe interwencje mogą prowadzić do odkrycia poważnych przestępstw.
Przypadek w Pucku: Pożar w garażu ujawnia plantację policjanta
W jednym z przypadków, Prokuratura Rejonowa w Pucku postawiła zarzut uprawy konopi indyjskich miejscowemu policjantowi. Zakazaną uprawę ponad 50 krzaków znaleziono w garażu 22-letniego funkcjonariusza.
Na hodowlę marihuany natrafiono przez przypadek. Anonimowy rozmówca poinformował policję, że w garażu nieopodal puckiego targowiska prawdopodobnie wybuchł pożar. Na miejsce zdarzenia bezzwłocznie udała się straż pożarna oraz policja. Po ugaszeniu ognia okazało się, że w pomieszczeniu, z którego wydobywał się dym, znajduje się kilkadziesiąt krzaków marihuany.
Funkcjonariusz został przesłuchany, ale nie przyznał się do winy. Policjantowi zarzucono, że w okresie od stycznia do marca br. uprawiał konopie indyjskie, a hodowla mogła dostarczyć znacznej ilości narkotyków. Wobec 22-latka zastosowano środki zapobiegawcze w postaci dozoru policyjnego oraz wpłaty kaucji w wysokości 5 tysięcy złotych.

Interwencja w Lachowicach: Profesjonalna plantacja konopi w spalonej posesji
Podobny scenariusz rozegrał się w Lachowicach. Strażacy, którzy interweniowali na lachowickim osiedlu Mączne, odkryli, że ich akcja miała kryminalne podłoże. Akcja rozpoczęła się około godziny 21.00, kiedy dyżurny stanowiska kierowania suskiej Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej został zaalarmowany o pożarze domu jednorodzinnego.
Strażacy, w sumie 53 funkcjonariuszy z 10 zastępów, zastali pożar w rozwiniętej fazie. Drewniany, obity sidingiem domek letniskowy o powierzchni około 40 metrów kwadratowych w całości stał już w ogniu. Wysoka temperatura stwarzała zagrożenie, że znajdujący się w jego pobliżu budynek gospodarczy także stanie w płomieniach. Z tego powodu dwoma prądami wody gaszono pożar, a trzecim broniono budynku gospodarczego, który zaczynał się palić, jednak sytuację udało się opanować. Budynku letniskowego nie udało się uratować - spaleniu uległy wszystkie pomieszczenia znajdujące się zarówno na parterze, jak i na poddaszu, wraz z ich wyposażeniem. Częściowo spaliła się również drewniana konstrukcja dachu oraz metalowe pokrycie wykonane z blachy falistej.
Po opanowaniu pożaru przystąpiono do częściowej rozbiórki pokrycia oraz drewnianej konstrukcji dachu. Dokonano wyniesienia oraz przelania na zewnątrz drewnianych elementów wystroju i wyposażenia budynku.
Pożar pustostanu w Pile. Alarmowo pluton, dojazdy, dowożenie wody. Akcja gaśnicza
Na miejsce zdarzenia, poza strażakami, skierowano również policjantów, jak to zawsze bywa przy pożarach. W trakcie trwającej jeszcze akcji ratowniczej, funkcjonariusze wyczuli charakterystyczny zapach, który bynajmniej nie był swądem palącego się drewna czy plastiku. W powietrzu unosiła się woń marihuany, która wydobywała się z budynku gospodarczego sąsiadującego z płonącym domkiem letniskowym.
Gdy policjanci zamierzali wejść do budynku gospodarczego, aby zweryfikować swoje podejrzewania, otrzymali informację o mężczyźnie w pośpiechu biegnącym w stronę lasu. Policjanci podjęli pościg i zatrzymali uciekiniera. Ujęty 33-letni tarnowianin wspólnie z policjantami poszedł do budynku, z którego czuć było podejrzany zapach.
Tam, w każdym ze specjalnie wyposażonych pomieszczeń, mundurowi znaleźli będące w różnej fazie wzrostu konopie indyjskie oraz aparaturę wspomagającą ich wzrost, czyli lampy naświetlające, urządzenia odpowiadające za wentylowanie powietrza i nawadnianie sadzonek oraz służące do nagrzewania pomieszczeń. Funkcjonariusze sprawdzili również strych budynku, gdyż stamtąd wydobywał się najbardziej intensywny zapach. Na nim natrafili na identyczne urządzenia do uprawy i doniczki z konopiami, które były jednak w bardziej zaawansowanej fazie wzrostu. Jak opowiada Wojciech Copija o przebiegu niezaplanowanej akcji, można powiedzieć, że w każdym z tych pomieszczeń mężczyzna urządził w pełni profesjonalne uprawy.
Sprawę przejęli policjanci z wydziału kryminalnego, którzy zajęli się zabezpieczaniem sadzonek, marihuany oraz sprzętu służącego do hodowli konopi. Podczas akcji zabezpieczono ponad 1,5 tysiąca krzaków konopi, przeszło 11 kg suszu marihuany oraz sprzęt służący do hodowli. 33-latek usłyszał zarzut kradzieży prądu, za co grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Postawiono mu również dwa zarzuty z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.
