Pożar z 18 lipca 1850 roku, uznawany za jedną z największych klęsk żywiołowych w dziejach Krakowa, był zarazem ostatnim pożarem, który dotknął tak znaczny obszar miasta. Ogień ogarnął znaczną część centrum oraz ówczesnych przedmieść, przynosząc ogromne straty materialne i nieodwracalne zniszczenia w tkance zabytkowej.

Przebieg katastrofy
Jak wykazało późniejsze śledztwo, pożar rozpoczął się przypadkowo około południa 18 lipca. Nieumyślnymi sprawcami byli młynarczyk Piotr Fic i Jan Trójka, terminator u kowala, którzy pracowali nad dopasowaniem żelaznej obręczy na wał koła młyńskiego. Od rozgrzewanego metalu zajęły się cewie - drewniane kliny do kół młyńskich, suszone w kominie. Silny wiatr wkrótce rozniósł ogień na sąsiednie budynki przy ulicy Krupniczej.
Rozprzestrzenianie się ognia w centrum
Bardzo silny wiatr zaczął przerzucać zarzewia ponad okolicznymi ogrodami i Plantami. Zabudowa centrum okazała się skrajnie podatna na ogień z kilku powodów:
- Prawie wszystkie budynki, w tym Sukiennice, były kryte gontem, który po dwumiesięcznej suszy stał się wysoce łatwopalny.
- Większość kamienic posiadała drewniane poddasza, ganki, werandy oraz schody.
- Mieszkańcy często przechowywali na strychach łatwopalne rupiecie, szmaty i stare sprzęty, lekceważąc przepisy antypożarowe.
- Wśród murowanych kamienic wciąż znajdowało się wiele drewnianych obiektów: szopy, wozownie, stajnie i kramy handlowe.

Skala zniszczeń
Zniszczeniu uległo około 10% zabudowy miasta, co szacuje się na 160 kamienic i domów. Wśród bezpowrotnie utraconych obiektów znalazły się:
| Typ obiektu | Nazwa |
|---|---|
| Pałace | Pałac Biskupi, pałac Wielopolskich |
| Kościoły | św. Franciszka z Asyżu, Świętej Trójcy, św. Norberta i częściowo św. Józefa |
| Klasztory | Dominikanów, Franciszkanów, Bernardynek |
Oprócz zabytkowej architektury utracono bezcenne wyposażenie wnętrz, kolekcje dzieł sztuki oraz prywatne księgozbiory.
Akcja ratunkowa i rola straży pożarnej
W obliczu tak rozwiniętego pożaru mieszkańcy miasta mogli zdziałać niewiele. Straż pożarna była nieliczna i nie posiadała stałego charakteru. Miasto zatrudniało zaledwie czterech szprycmagistrów, których wspierała „kolumna ogniowa” złożona z czeladników cechowych. Brakowało wodociągów, a wodę czerpano z Rudawy lub Wisły, co przy panującym rozgardiaszu i sile wiatru było niewystarczające.
„Dym i płomienie osiadały nad całym miastem i zasłoniły przed wzrokiem całe niebo... Trzask palących się gontów, huk upadających dachów... płacz, krzyk, lament ludzi unoszących w popłochu co kto mógł” - tak opisywali te chwile naoczni świadkowie.
Skutki i odbudowa
Pożar przyniósł długofalowe zmiany w organizacji miejskiej ochrony przeciwpożarowej. Koniecznym stało się wprowadzenie nowych przepisów oraz modernizacja jednostek straży, co jednak postępowało powoli wraz z poprawą sytuacji ekonomicznej Krakowa. Odbudowa zniszczonej zabudowy wpłynęła na przemiany architektoniczne - nowe budynki stały się wzorem rozwiązań funkcjonalnych i estetycznych dla innych dzielnic miasta.
tags: #strazak #pali #sie #do #napiszmuru