Incydenty Podpaleń Samochodów z Udziałem Funkcjonariuszy Straży Pożarnej
Sprawa byłego strażaka z Dzierżoniowa i Świdnicy
Sąd Rejonowy w Dzierżoniowie uznał 48-latka winnym zlecania podpaleń samochodów kolegów z PSP. Mężczyzna usłyszał 1 rok i 10 miesięcy bezwzględnego więzienia. Sprawa dotyczy byłego funkcjonariusza Państwowej Straży Pożarnej z Dzierżoniowa, który - według ustaleń śledczych - zlecał podpalenia samochodów należących do jego kolegów z jednostki. Do zdarzeń miało dojść w 2021 r., po konflikcie w środowisku strażackim, który został opisany przez lokalne media. Jak podała PAP, o szczegółach wyroku poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. Sąd Rejonowy w Dzierżoniowie skazał 48-latka na karę łączną 1 roku i 10 miesięcy pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia. Orzeczono także obowiązek naprawienia szkody: były strażak ma zwrócić pokrzywdzonym równowartość zniszczonych pojazdów oraz pokryć poniesione przez nich koszty postępowania sądowego. To kluczowy element rozstrzygnięcia, który ma zrekompensować straty materialne właścicieli aut.
Według aktu oskarżenia mężczyzna nie ograniczał się do zlecania podpaleń. Prokuratura zarzuciła mu również podżeganie innej osoby do dokonywania kradzieży sklepowych oraz paserstwo, czyli nabywanie towarów pochodzących z takich kradzieży. Zarzuty obejmowały więc zarówno przestępstwa przeciwko mieniu, jak i sprowadzenie niebezpieczeństwa związanego z podpaleniami.
Tło sprawy i dalszy bieg
Sąd nie miał wątpliwości w sprawie i uznał oskarżonego winnym wszystkich zarzucanych mu czynów. Wymierzył mu karę łączną 1 roku i 10 miesięcy pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia jej wykonania - przekazał prok. Mariusz Pindera, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, cytowany przez PAP. Do podpaleń miało dochodzić w 2021 r. Lokalna prasa informowała wówczas o konflikcie wśród strażaków z Dzierżoniowa, który miał eskalować po zarzutach zniesławienia. Z materiału wynika, że podżeganie do podpaleń mogło być formą odwetu. Wyrok nie jest prawomocny. Strony mają prawo wnieść apelację do Sądu Okręgowego w Świdnicy, co oznacza, że sprawa może trafić do ponownego rozpoznania w drugiej instancji.
Sprawa dotyczy zastępcy dowódcy jednostki ratowniczo-gaśniczej w Świdnicy, Krzysztofa B. Mężczyźnie zarzuca się, że zlecił podpalenie samochodów innych strażaków z jednostki, w której sam pracował. Motywem działania oficera straży pożarnej ze Świdnicy miała być zemsta na kolegach, którzy zeznawali przed sądem w innej sprawie dotyczącej pomówień, a toczącej się przed sądem z powództwa cywilnego. Krzysztof B. to dziś zastępca dowódcy jednostki ratowniczo-gaśniczej w Świdnicy, jedna z najważniejszych osób w jednostce. W przeszłości pełnił służbę także w Kłodzku i Dzierżoniowie. To tam, na przełomie maja i czerwca, spłonęły dwa samochody należące do miejscowych strażaków.
"Z naszych ustaleń wynika, że motywem działania Krzysztofa B. była zemsta na tych strażakach. Dzięki dobrej pracy operacyjnej policjantów ustaliliśmy, że strażak zlecił spalenie samochodów świadków w tamtym procesie. Spłonęły dwa auta, najpierw w maju Audi, a później w czerwcu BMW. I spłonąć miały kolejne, ale strażak miał chwilowo odłożyć to w czasie i zaczekać, by sprawa podpaleń trochę przycichła" - powiedział Tomasz Fedorszczak, Prokurator Rejonowy w Dzierżoniowie. Zleceniobiorcą był młodzieniec, znany miejscowej policji z drobnych wykroczeń i kradzieży. Mężczyzna miał otrzymać po 500 złotych za każde doszczętnie spalone auto strażaków. Krzysztof B. wpadł, bo policjanci powiązali fakty. Spłonęły samochody strażaków z tej samej jednostki, obaj byli świadkami w procesie, sposób działania podpalacza był taki sam, a dodatkowo zabezpieczono taśmy z monitoringu, gdzie zarejestrowano podpalacza.
Jak mówią śledczy, porażające jest to, że za sprawą stoi człowiek w mundurze i to tak wysoki rangą. Podkreślają, że straż pożarna to formacja ciesząca się szczególnym zaufaniem społecznym, a incydent dotyczy kolegów po fachu z tej samej jednostki, w której kiedyś służył podejrzany. Co najbardziej szokujące, Krzysztof B. doskonale wiedział, co i jak należy zrobić, by auta spłonęły doszczętnie. Miał podpowiedzieć podpalaczowi, by ten nasączył szmaty łatwopalną cieczą, na przykład ropą albo benzyną, i położył je na oponach. "Dowody w sprawie są mocne, a zleceniobiorca przyznał się do winy i wskazał zleceniodawcę, tego który był mózgiem przedsięwzięcia, kierował akcją. Obaj staną przed sądem. A sprawa jest rozwojowa i wielowątkowa. Strażak został zatrzymany w jednostce straży pożarnej w Świdnicy i aresztowany na trzy miesiące" - podkreślił prokurator Fedorszczak. Krzysztofowi B. grozi do 5 lat więzienia.
Inne przypadki podpaleń z tłem strażackim
Adrian M., lat 35, z żoną i dwojgiem dzieci, dotychczas niekarany, pracował jako kierowca w korporacji Bolt. Nieoficjalnie ustalono, że w przeszłości był strażakiem-ochotnikiem w Skalbmierzu (Świętokrzyskie). Ochotnicza Straż Pożarna potwierdziła, że był u nich druhem. Doszło do nich w nocy z 7-8 sierpnia 2025 roku, kiedy to auta płonęły jak pochodnie w różnych częściach Bydgoszczy. Pierwsze wezwanie strażacy odebrali kwadrans przed godziną 1.

Działania Ratowniczo-Gaśnicze przy Pożarach Pojazdów
Częste przyczyny pożarów aut
W ciągu roku jednostki ochrony przeciwpożarowej wielokrotnie wyjeżdżają do pożarów samochodów osobowych. Nierzadko jednak przychodzi się zmierzyć ze zdarzeniem związanym z innymi pojazdami. Najczęstszymi przyczynami powstania pożarów pojazdów są:
- Nieprawidłowe użytkowanie (np. zbyt niski poziom płynu w chłodnicy, zapłon spowodowany jazdą z zaciągniętym hamulcem ręcznym, brak konserwacji - np. zatarte łożyska, słoma nawinięta na wały w kombajnie lub pożar pyłu w komorze silnika szynobusu).
- Nieprawidłowo wykonywane prace naprawcze (np. spawanie elementów pojazdu, ingerencja w układ LPG).
- Podpalenia.
Przebieg akcji gaśniczej: Przykład z Wielogłów
27 kwietnia o godzinie 6:48 zastępy z JRG nr 1 w Nowym Sączu zadysponowane zostały do działań w Wielogłowach. Po przybyciu na miejsce zdarzenia stwierdzono, że na parkingu palił się samochód osobowy Peugeot 308. Pożarem objęta była komora silnika. Pracownicy zakładu podjęli nieudaną próbę ugaszenia pożaru przy pomocy podręcznego sprzętu gaśniczego. Samochody stojące bezpośrednio po prawej i lewej stronie płonącego Peugeota zostały usunięte przed przybyciem zastępów straży. Działania strażaków polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia oraz podaniu jednego prądu wody na palącą się komorę silnika. Otwarto samochód w celu jego oddymienia oraz przewietrzenia. Otwarto maskę Peugeota w celu dotarcia do źródła ognia. Rozłączono instalację elektryczną, a następnie wyciągnięto akumulator na zewnątrz pojazdu. Sprawdzono za pomocą kamery termowizyjnej wnętrze pojazdu oraz komorę silnika po jej ugaszeniu. Zmyto z kostki brukowej znajdujący się w sąsiedztwie samochodu proszek gaśniczy, powstały w wyniku podjęcia działań przez pracowników zakładu. Przyczyna pożaru jest nieustalona.

Taktyka działań ratowniczych
Każdą akcję rozpoczyna się od rozpoznania, w tym analizy ryzyka. Jest to proces ciągły, trwający przez cały czas prowadzenia działań. Kierujący działaniami ratowniczymi musi w pierwszej kolejności zwrócić uwagę na zagrożenia.
Rozpoznanie i zabezpieczenie miejsca zdarzenia
Jest to szczególnie ważne na ruchliwych drogach. Zbliżając się dwoma samochodami ratowniczo-gaśniczymi do zdarzenia na drodze dwupasmowej (zwłaszcza na autostradzie czy drodze ekspresowej, gdzie dozwolona jest wysoka prędkość), warto zająć oba pasy i stopniowo zwalniać, spowalniając w ten sposób ruch. Uniemożliwi to wyprzedzenie pojazdu bojowego i zwiększy bezpieczeństwo osób znajdujących się na miejscu zdarzenia.
Ocena zagrożeń i poszkodowanych
Równocześnie z zabezpieczeniem miejsca zdarzenia należy rozpoznać liczbę poszkodowanych i określić, czy zdarzenie ma charakter pojedynczy, mnogi, masowy, czy też w ogóle nie ma poszkodowanych. Trzeba przede wszystkim zwrócić uwagę, czy w płonącym pojeździe nie zostali uwięzieni ludzie. Należy również zlokalizować pożar. Niektóre pojazdy, np. szynobusy lub niektóre autobusy, wyposażone są w instalację wykrywającą pożar. Tak jak w przypadku każdej akcji gaśniczej, trzeba określić minimalny wydatek wody.
Kluczowe zagrożenia podczas pożarów pojazdów
Ze względu na różne przyczyny zdarzeń, w tego typu akcjach strażacy spotykają się z wieloma zagrożeniami:
- Gazy pożarowe - podczas pożaru pojazdu trudno mówić o jednym spalanym materiale. Pojazdy złożone są z części wykonanych z metali (w tym stopu magnezu, który w odpowiednio wysokiej temperaturze reaguje z wodą), tworzyw sztucznych, skór, elementów drewnianych, tkanin. Na skutek reakcji spalania uwalniane są duże ilości trujących, rakotwórczych gazów.
- Wysoka intensywność spalania - ze względu na rodzaj materiału palnego oraz (zazwyczaj) bardzo dobry dostęp powietrza, pożary pojazdów mogą rozwijać się bardzo szybko.
- Wyciek łatwopalnych płynów eksploatacyjnych - może zajść zarówno przed wybuchem pożaru (w wyniku wypadku bądź uszkodzenia np. przewodu paliwowego) lub w jego trakcie, w wyniku oddziaływania ciepła na części pojazdu. Wyciek taki zintensyfikuje pożar, może również przyczynić się do jego rozprzestrzenienia. W walce o zmniejszanie zużycia paliwa producenci starają się redukować masę pojazdów, wyposażając je choćby w plastikowe zbiorniki na paliwo. Na przykład koparki, zwyżki samochodowe, żurawie samojezdne itp., mają w układach przeniesienia siły znaczne ilości łatwopalnego oleju hydraulicznego.
- Niepełne informacje o pojeździe - jeżeli strażacy dotrą na miejsce, gdy pożar zdąży się już rozwinąć, to zebranie wielu informacji, np. o rodzaju napędu czy materiałach przewożonych, może być utrudnione.
- Możliwość odjechania pojazdu - w trakcie pożaru może dojść do niekontrolowanego odjazdu pojazdu (np. jeśli nie został zaciągnięty hamulec ręczny lub pojazd jest na biegu, a układ napędowy pracuje).
- Zjechanie pojazdu ze wzniesienia - jeżeli do pożaru doszło na terenie pochyłym, po uszkodzeniu np. układu hamulcowego, pojazd może zjechać.
- Wybuchy ładunków pirotechnicznych (z poduszek powietrznych i napinaczy pasów), naboi gazowych (ze sprężyn gazowych do podnoszenia klap bagażnika, kurtyn itp.) bądź amortyzatorów w zderzakach (dotyczy to pojazdów sprowadzanych np. z USA) spowodowane są nagrzewaniem się medium ściskanego lub ładunku pirotechnicznego do wysokiej temperatury. Każda kurtyna (nieaktywowana) to przynajmniej jeden nabój gazowy, który może wybuchnąć.
- Rutyna - pożary pojazdów (zwłaszcza samochodów osobowych) uważane są za zdarzenia rutynowe, przez co wielu strażaków je lekceważy.
- Środek stosowany w nowych układach klimatyzacji - R1234yf.
- Porażenie prądem elektrycznym - w samochodach hybrydowych oraz o napędzie elektrycznym spotyka się różne wartości napięć instalacji elektrycznej służącej do napędzania pojazdu - w niektórych modelach (np. Toyota Highlander SUV) sięga ono nawet 650 V DC. W takich instalacjach występuje prąd stały, ratownikowi nie grozi więc porażenie w razie bezpośredniego polewania płonących akumulatorów bądź przewodów wodą (względnie pianą). Warto nadmienić, że w hybrydowych pojazdach osobowych akumulatory znajdują się zazwyczaj z tyłu (są łatwiej dostępne przez bagażnik), a w elektrycznych pod klatką pasażerską. Pod żadnym pozorem nie wolno dotykać luźnych przewodów czy odsłoniętych akumulatorów. Nie należy też próbować wykonać otworów w obudowach baterii akumulatorów, aby uzyskać do nich lepszy dostęp.
Porażenie prądem elektrycznym może wystąpić w przypadku pożaru tramwaju czy pociągu. W nowych konstrukcjach silniki znajdujące się w wózkach wykorzystują silniki prądu przemiennego. Kierujący działaniami musi jak najszybciej zażądać zdalnego wyłączenia energii elektrycznej w trakcji oraz nakazać ratownikom odłączenie tramwaju od sieci trakcyjnej poprzez opuszczenie pantografu. Ponadto należy odłączyć baterię akumulatorów - są oznaczone z boku pojazdów, a do uniesienia osłaniającej je klapy potrzebny jest klucz na kwadrat lub trójkąt. Warto podkreślić, że detektor prądu AC Hotstick wykrywa jedynie napięcie prądu przemiennego. Nie wykryje napięcia w trakcji zasilającej np. pociągi bądź tramwaje! Zagrożenie porażeniem prądem elektrycznym może wynikać również z miejsca, w którym doszło do pożaru - np. gdy pożar kombajnu wystąpił na polu uprawnym pod linią wysokiego napięcia bądź gdy doszło do pożaru auta, które uderzyło w latarnię. Odległość przewodów od powierzchni ziemi zależy od napięcia w przewodach i wynosi dla napięć poniżej 123 kV - 5,85 m, poniżej 245 kV - 6,70 m. W takim przypadku KDR musi zażądać odłączenia napięcia w liniach oraz przyjazdu pogotowia energetycznego. Uwaga na spadające, przepalone przewody elektryczne!
- Ponowny zapłon - w pojazdach hybrydowych i elektrycznych może nastąpić ponowny zapłon ich elementów, w wyniku niedostatecznie długiego chłodzenia płonących akumulatorów. Może do tego dojść nawet po ponad 20 godz. od momentu, w którym wydawało się, że pożar został ugaszony.
- Syndrom śpiącego samochodu - stojąc obok samochodu hybrydowego lub elektrycznego, strażak może nie być w stanie stwierdzić, czy jest włączony - pracy silnika po prostu nie słychać. Należy więc, tak jak w każdym przypadku, możliwie jak najszybciej zabezpieczyć pojazd przed odjechaniem, np. poprzez użycie klinów.
- Kwas i jego opary - w wyniku uszkodzeń akumulatora (w przypadku pojazdów hybrydowych - akumulatorów) może dojść do wycieku kwasu, którego opary mogą poparzyć drogi oddechowe, skórę, oczy.
- Wybuch/rozerwanie opony - spowodowane przyrostem ciśnienia w oponie, są szczególnie niebezpieczne w przypadku pożaru pojazdów ciężarowych. Kilku-, kilkunastokilogramowe odłamki opon o wysokiej energii kinetycznej mogą przelecieć znaczne odległości.
- Ruch uliczny - jest zagrożeniem nie tylko dla strażaków i poszkodowanych, lecz także dla osób poruszających się w tym ruchu. Zadymienie, możliwość wybuchu opon zagraża bezpieczeństwu innych kierowców. Należy rozważyć zamknięcie drogi na czas trwania gaszenia pożaru. Po zapadnięciu zmroku w miejscach nieoświetlonych strażacy są szczególnie narażeni na niebezpieczeństwo.
- Napędy alternatywne - np. gaz LPG i CNG również mogą być niebezpieczne. Wbrew powszechnej opinii, mimo wbudowanych zaworów bezpieczeństwa zbiorniki te niekiedy wybuchają. Przyczyną jest niewystarczający wydatek przepływu na zaworze bezpieczeństwa w porównaniu do tempa nagrzewania się zbiornika. Jeżeli nie można wykluczyć zasilania pojazdu gazem lub przewożenia materiałów niebezpiecznych (niekoniecznie ADR, wystarczy butla z gazem w samochodach kempingowych), trzeba prowadzić działania gaśnicze z pozycji osłoniętej. Nie wolno podchodzić do płonącego pojazdu od strony, w którą może być wyrzucany gaz, gdyż (zazwyczaj) natychmiast się on zapali. W pojazdach osobowych wyrzut gazu następuje zazwyczaj poziomo, w kierunku tyłu pojazdu (a czasem do tyłu, ale w górę). W autobusach napędzanych CNG zawory bezpieczeństwa skierowane są często na boki (jeśli do pożaru autobusu doszło w mieście, na ulicy o ciasnej zabudowie, będzie to na wysokości okien na parterze, gdyż to właśnie na dachu znajdują się zbiorniki na gaz!).
- Dodatkowe zagrożenia mogą wynikać z miejsca zdarzenia - np. gdy pożar samochodu ma miejsce w garażu, jak w przypadku zdarzenia w Krotoszynie, gdzie palił się samochód oraz wyposażenie warsztatowe.
Cała prawda o POŻARACH AUT ELEKTRYCZNYCH
Środki gaśnicze i techniki gaszenia
W walce z pożarami pojazdów strażacy mają do dyspozycji różne środki gaśnicze i techniki działania.
Proszek gaśniczy
Niewielka ilość proszku w gaśnicy pozwala na skuteczne gaszenie pożaru jedynie w jego wstępnej fazie.
Piana gaśnicza
Piana gaśnicza (z dozownika/zasysacza liniowego bądź sprężona - CAFS) cechuje się dużą skutecznością w porównaniu do wody, ale ma wyższą cenę. Pianę (zwłaszcza średnią) szczególnie docenić można w przypadku wycieków płynów towarzyszących pożarowi. Rozleje się w tym samym kierunku, co płyn, ograniczając parowanie cieczy. Odpowiedni sprzęt umożliwi strażakom wytworzenie piany ciężkiej i średniej - jej rodzaj należy dobrać do sytuacji na miejscu zdarzenia. Planując zakupy, warto zadbać o prądownicę, do której dokupić można nakładki do piany ciężkiej i średniej.
Strategia gaszenia
Jak wspomniano, akcję ratowniczo-gaśniczą rozpoczyna się od rozpoznania, równolegle prowadząc działania związane z zabezpieczeniem miejsca zdarzenia (jeśli trzeba - wyniknie to z rozpoznania) i segregacją medyczną poszkodowanych (ponownie - tylko jeśli zachodzi taka potrzeba). Do ugaszenia pożaru w zarodku można wykorzystać linię szybkiego natarcia. Dobór środka gaśniczego i sposób jego podania zależne będą od zastanej sytuacji. Kiedy mamy do czynienia z pożarem pojazdu (najlepiej widać to po pożarach samochodów osobowych) i gdy obrana taktyka w ciągu 30-60 s (w przypadku pożarów większych pojazdów ten czas może być nieco dłuższy) nie przynosi efektów, to należy rozważyć zmianę wariantu taktycznego na bardziej skuteczny. Natarcie powinno być agresywne, czyli wykorzystywać odpowiednio wysoki strumień przepływu z prądów gaśniczych - jedna linia szybkiego natarcia na samochód osobowy objęty w całości pożarem to nierzadko za mało. W przypadku zagrożenia pojazdów znajdujących się obok (np. pożaru na parkingu) konieczne będą dodatkowe prądy gaśnicze w obronie. Niezwykle ważne, w szczególności w przypadku pożarów samochodów hybrydowych i elektrycznych, jest wykonanie odpowiedniego zasilania wodnego. Pożar akumulatorów może trwać przez dłuższy czas - testy wykonane w 2013 r. pokazały konieczność długotrwałego chłodzenia.
Zgłoszenie o pożarze do Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego PSP w Krotoszynie wpłynęło o godzinie 12:52. Do zdarzenia zadysponowane zostały dwa zastępy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Krotoszynie oraz po jednym zastępie z jednostek OSP Baszków, OSP Konarzew i OSP Kuklinów. Po dotarciu na miejsce zdarzenia Kierujący Działaniem Ratowniczym ustalił, że w garażu pali się samochód oraz wyposażenie warsztatowe. Działania straży pożarnej polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia; następnie strażacy, wyposażeni w sprzęt ochrony układu oddechowego, podali jeden prąd gaśniczy wody na palący się pojazd, doprowadzając do jego ugaszenia. Przy wykorzystaniu wentylatora osiowego usunięto na zewnątrz gazy pożarowe i dogaszono ukryte zarzewia ognia. Pomieszczenie oraz pojazd, który uległ spaleniu, na bieżąco monitorowano urządzeniami pomiarowymi. W trakcie prowadzonych działań właściciel zgłosił strażakom złe samopoczucie; do czasu przybycia zespołu ratownictwa medycznego wyznaczona rota udzielała poszkodowanemu mężczyźnie kwalifikowanej pierwszej pomocy.
Jak widać, lista możliwych zagrożeń jest bardzo długa. Do płonącego pojazdu należy podchodzić jedynie od bezpiecznej strony - gdy nie wykluczono możliwości wybuchu, dopiero po wstępnym stłumieniu ognia i schłodzeniu pojazdu. Inaczej niż podczas działań z zakresu ratownictwa technicznego, nie jesteśmy w stanie wyłączyć np. systemów bezpieczeństwa. Odłączenie akumulatora (zakładając, że pali się tył pojazdu, a jest tylko jeden akumulator z przodu pojazdu, który można byłoby odłączyć) nie spowoduje, że naboje gazowe poduszek przestaną się nagrzewać od ciepła wydzielanego z pożaru. Co ważne, jeśli pożar nie zostanie ograniczony (np. do części wykładziny fotela) i szybko ugaszony, to ze względu na zmiany w strukturze stali samochód nada się już tylko na złom.
Bezpieczeństwo i higiena po akcji
Kończąc akcję, należy pamiętać o higienie. Trzeba unikać stania przy spalonym samochodzie. Nawet stojąc w oddaleniu od wraku, należy stosować półmaski filtrujące (zgodne z normą PN-EN 149 o stopniu ochrony klasy min. P2), bo nawet delikatny wiatr będzie unosić np. cząsteczki nadpalonej farby. Choć akcje związane ze zwalczaniem pożarów pojazdów zazwyczaj nie trwają zbyt długo, to niosą wiele zagrożeń. Wbrew powszechnej opinii podczas tych akcji może dojść do sytuacji niebezpiecznych.