Wydarzenia w Nowej Białej na Spiszu, gdzie rozległy pożar strawił dziesiątki budynków, wstrząsnęły całą Małopolską i wywołały olbrzymią falę solidarności. Mimo ogromu zniszczeń, społeczność lokalna i wsparcie z zewnątrz dają nadzieję na odbudowę i powrót do normalności.

Skala Zniszczeń i Pomoc Poszkodowanym
Zgłoszenie o pożarze w Nowej Białej przyjęto w sobotę 19 czerwca o godz. 18:20. Płonęło początkowo ponad 20 budynków. Ostatecznie, pożar strawił 13 budynków mieszkalnych i 23 gospodarcze. Łącznie 40 budynków mieszkalnych i gospodarczych spłonęło w pożarze, co spowodowało, że ponad 100 osób utraciło domy. Według informacji RMF FM śledczy wykluczyli podpalenie, a sprawą zajmuje się prokuratura.
Poszkodowanych jest około 110 osób z 27 rodzin. Na szczęście nikt nie zginął. Ofiary znalazły schronienie u swoich rodzin i są objęte pomocą psychologiczną. Wójt gminy Nowy Targ zapowiedział również, że na stronie internetowej urzędu pojawi się oficjalne konto bankowe przeznaczone na zbiórkę dla Nowej Białej, co ma ułatwić wsparcie finansowe dla poszkodowanych.

Akcja Gaśnicza i Relacje z Miejsca Tragedii
"W akcji brało udział ponad 400 strażaków z prawie 100 jednostek OSP i PSP z powiatu nowotarskiego i tatrzańskiego oraz wielu gmin i powiatów całej Małopolski" - podał lokalny serwis NowaBiała24.pl. Na jego stronie każdy, kto chce pomóc, może znaleźć wiarygodne informacje, jak to zrobić - na jaką zbiórkę można wpłacać pieniądze, jak przekazać pomoc rzeczową i co jest aktualnie potrzebne, a także jak przekazać pomoc rzeczową na rzecz strażaków uczestniczących w akcji ratunkowej.
Andrzej Bukowski, druh OSP z Czarnego Dunajca, który nie brał udziału w akcji gaszenia pożaru, ale był na miejscu tragedii, opowiada o tym, co zobaczył: "Makabra. Coś strasznego. Jakby bomba tam spadła. Wszystko spalone. Budynki, zwierzęta, ciężki sprzęt, traktory, maszyny". Jego koledzy strażacy, którzy gasili pożar, mówili to samo: "Jak gasili nie myśleli o tym. Ale jak już opanowali ogień, jak przeszli się na spokojnie po pogorzelisku, to dopiero wtedy zobaczyli ogrom tego wszystkiego. Makabra."
Organizacja Pomocy: Rola Strażaków OSP i Społeczności
Fala pomocy zalała Nową Białą z całego regionu i spoza niego. Sala gimnastyczna w Szkole Podstawowej stała się centralnym punktem zbiórki i jest pełna darów. "Tego jest tyle, że słów brakuje" - słyszy się od wolontariuszy. Pomoc płynie ze Spisza, Podhala i innych regionów. Odzieży jednak już nie przyjmują, gdyż "Mamy nadmiar, a poszkodowani nie mają gdzie ich przechować, bo wszystko mają doszczętnie spalone". Obecnie potrzebne są głównie przyrządy do uprzątnięcia terenu, takie jak łopaty, wiadra, rękawice, mopy, zmiotki, a także sprzęty budowlane. Pani sołtys koordynuje wszystkie działania.
Mobilizacja w Czarnym Dunajcu
Pierwsze wozy z pomocą trafiły do Nowej Białej w niedzielę, m.in. z Czarnego Dunajca, oddalonego o około 40 km. Kilka jednostek tamtejszej Ochotniczej Straży Pożarnej również brało udział w akcji gaszenia pożaru, wyjechali wieczorem, wrócili rano.
Andrzej Bukowski, druh OSP z Czarnego Dunajca, wspomina: "O godz. 9.15 ludzie zaczęli zjeżdżać pod remizę z towarami, z żywnością, z ubraniami, co kto mógł. Tam była chemia, pościele, poduszki, kołdry, materace, lodówki. Co ludzie mogli, to przynieśli. Mówili, że przynieśliby jeszcze więcej, ale była niehandlowa niedziela, nie mieli gdzie kupić. Ale właściciele sklepików i restauracji też przywozili nam towary od siebie. Nie spodziewaliśmy się, że tyle można uzbierać w tak krótkim czasie."
Andrzej Bukowski organizował zbiórkę wraz z córką, Jagną Bukowską-Ziółko, która również jest członkinią OSP. Widzieli, że ludzie przyjeżdżali z różnych miejscowości, takich jak Myślenice, Sucha, Zakopane czy Kościelisko. "Jak tylko zapełniło się auto, jechaliśmy do Białej. Przez cały dzień zawoziliśmy dary. Jechały auta prywatne i dziewięć dużych samochodów z przyczepami. Pod szkołę cały czas podjeżdżały samochody, jeden za drugim. Sala gimnastyczna była wypełniona towarami. Młodzież, dzieci - wszyscy segregowali te dary. Cała szkoła, nauczyciele, się w to zaangażowali. Świetnie zorganizowali się w tak krótkim czasie. Jestem mile zaskoczony, że ludzie tak się skrzyknęli i tak udzielają pomocy - mówi Andrzej Bukowski.
Pożar w Nowej Białej. Nowe informacje
Wsparcie z Kraju i Zagranicy
Pomoc zaoferował nie tylko premier Mateusz Morawiecki, ale także premier Słowacji Eduard Heger. "Jest mi przykro z powodu szkód wyrządzonych w miejscowości i z powodu utraty domów przez ponad 100 osób" - powiedział premier Słowacji. To świadczy o międzynarodowej solidarności z poszkodowanymi.
Nowa Biała: Historia, Zabudowa i Duch Społeczności
Nowa Biała znajduje się na Spiszu i dotąd najbardziej kojarzyła się z przepięknym przełomem rzeki Białki, który przyciąga turystów. Miejscowość ta ma bogatą historię, kiedyś należała do Królestwa Węgier i Słowacji, a do dziś mieszkają tu przedstawiciele słowackiej mniejszości.
Charakterystyczna Zabudowa
Podobnie jak w innych spiskich miejscowościach, Nowa Biała miała charakterystyczną, gęstą i zwartą zabudowę, tak zwaną ulicówkę. "Ludzie pytają teraz, dlaczego tak u nas budują. Ale nie można nikogo obwiniać za to, że buduje w taki sposób. To charakterystyczna, tradycyjna, zabudowa, która przetrwała lata. Taki był styl zabudowy miejscowości spiskich. W tej chwili, jak ktoś buduje nowy dom, już raczej nie buduje się w tym stylu, tylko oddzielnie" - tłumaczy Józef Majerczak, były sołtys i dyrektor Centrum Kultury Słowackiej.
Jak powiedział mediom Paweł Dziuban, kierownik Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Nowym Targu, w Nowej Białej spłonęło wiele zabytkowych budynków, co stanowi ogromną stratę dla dziedzictwa kulturowego regionu.
Centrum Kultury Słowackiej
Od 2014 roku działa tu Centrum Kultury Słowackiej, które - jak podkreśla jego dyrektor - od początku miało służyć wszystkim mieszkańcom. W uroczystym otwarciu Centrum brali udział przedstawiciele władz państwowych, wojewódzkich i samorządowych z Polski i ze Słowacji. Po tragedii dyrektor Józef Majerczak od razu zaoferował pokoje do wynajęcia w budynku Centrum dla poszkodowanych.
Wyzwania i Nadzieja na Odbudowę
Józef Majerczak podkreśla, że choć w miejscowości zdarzały się pożary, "nigdy nie było tak ogromnej tragedii. To jest zgroza." Mimo to, widać, że ludzie powoli próbują się pozbierać, porządkując swoje obejścia. "Nie zostawimy nikogo w potrzebie, żeby został sam. Musimy się nawzajem wspomagać. Tak duża tragedia zdarzyła się u nas pierwszy raz. To trzeba przeżyć, być tu i widzieć" - dodaje Majerczak. Duch wspólnoty i wzajemnego wsparcia są kluczowe w obliczu tej tragedii.
tags: #strazak #roku #malopolskie #jagna #bukowska