Analiza Tragicznego Zdarzenia: Wybuch Butli Acetylenowej i Bezpieczeństwo Strażaków

Z pozoru niewinnie wyglądający pożar przerodził się w istne piekło. Dramat tych chłopaków i strasznie ważne wydarzenie dla naszej formacji w kwestii przyczyny. Niestety. Zginął strażak Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP), prawdopodobnie właściciel "posesji", po tym jak wybuchła duża butla z acetylenem. Rozmawiałem z kumplem z pogotowia z Kościerzyny, najbardziej dostało się dowódcy, zaraz trafił na blok operacyjny. Mam nadzieję, że wyjdzie z tego. Ten najpoważniej ranny podobno stracił rękę... koszmar.

Zdjęcie strażaków w akcji gaśniczej w trudnych warunkach

Konsekwencje i Pierwsze Reakcje

Dziwi kompletny brak reakcji i informacji ze strony centrali - Komendy Głównej (KG) czy tamtejszej Komendy Wojewódzkiej (KW). Dramat tych chłopaków i strasznie ważne wydarzenie dla naszej formacji w kwestii przyczyny. Sądzę, że cała filozofia właściwego „myślenia strażackiego” to akcja ratownicza, jej analiza, wnioski, zmiana procedur lub ustalonych sposobów postępowania, trening ratowniczy, akcja ratownicza i tak w kółko. Na temat tej akcji nie wiem nic. A chciałbym ze swoimi chłopakami zastanowić się, jak poradzić sobie z tym konkretnym przypadkiem w przyszłości i uniknąć nieszczęścia. Takiego właśnie podejścia brakuje mi w polskiej straży pożarnej.

Przyczyny Wypadków: Rutyna czy Brak Wiedzy?

Niestety, najczęściej to nie brak treningu czy brak wiedzy doprowadza do takich wypadków, a rutyna. Hipotetycznie - zajechali na miejsce pali się garaż, garaż jak garaż - prąd może dwa wody i po krzyku. Kto by się spodziewał, że może być butla z acetylenem czy inne świństwo. Większość ochotników robi z siebie bohaterskich wojowników i w ogóle nie zdaje sobie sprawy z zagrożeń. Mnie uczono, że w tego typu pożarach jest więcej pułapek pozostawionych przez nieświadomych właścicieli niż w lesie przez myśliwych. Moim zdaniem strażak znalazł tę butlę, starał się ją wytargać, a strażacy to zauważyli, chcieli wybić mu to z głowy - niestety, nastąpił wybuch. Zasada jest prosta: Znalazłeś, zostaw - zabezpiecz.

Infografika przedstawiająca zagrożenia związane z rutyną w pracy strażaka

Specyfika Zagrożeń: Butle Acetylenowe

Z butlami acetylenu jest trochę inna sprawa niż z pozostałymi butlami z gazami. Acetylen nie jest sprężony. Butla acetylenowa jest wypełniona masą porowatą, która nasączona jest acetonem, w której dopiero rozpuszczony jest acetylen, który jest ze względu na występujące w nim wiązania niestabilny. Po podgrzaniu lub na skutek silnego uderzenia może zostać zapoczątkowana reakcja rozkładu, która może skończyć się eksplozją. I tu paradoksalnie może wybuchnąć nawet butla już schłodzona, mimo że płaszcz butli jest zimny, wewnątrz panuje inna temperatura, bo masa porowata jest słabym przewodnikiem. Dlatego stosowanie pirometru albo kamery termowizyjnej może nie być miarodajne. Pozostaje jedno rozwiązanie: rygorystyczne procedury.

Schemat budowy butli acetylenowej i jej zachowania w podwyższonej temperaturze

Powiedzcie proszę z Waszego doświadczenia: kto, w jaki sposób, kiedy szkolił Was czy Waszych kolegów w zakresie niebezpieczeństw związanych z ciśnieniowymi zbiornikami przenośnymi, tzw. butlami? Jak wygląda temat taktyki postępowania podczas pożarów, w których takie niebezpieczeństwo może wystąpić? Co robić w takich sytuacjach? Jak działać i jak się zabezpieczyć? Najczęściej całość tematu skwitowana jest krótko "trzeba zwrócić szczególną uwagę na niebezpieczeństwo związane z butlami z gazem" i... i tyle. Szkolenia w tym zakresie jest jak na lekarstwo.

Potrzeba Rzetelnych Analiz Zdarzeń

Ile było takich przypadków w Polsce? A widziałeś gdzieś rzetelną analizę takiego wypadku dostępną wszystkim strażakom? Ja widziałem... niestety w większości wypadków wszystko jest robione na "Huraa". Widziałem takie analizy, ale za oceanem... w Polsce tylko "z pod lady". Nie wszystko się da przewidzieć, stąd analiza wypadków jest ważna. Chociażby dlatego, żeby śmierć strażaków nie szła na marne.Jak zaczniemy analizować dogłębnie, to się może okazać, że strażakom, którzy ucierpieli, nie należy się odszkodowanie, bo popełnili szereg błędów - tego chcemy? Co do analiz, nie ma takiego pojęcia, są jedynie opisy akcji dopasowywane do sytuacji i obowiązujących przepisów, sam uczestniczę czasem w ich tworzeniu. Zresztą dopasowywanie faktów do potrzeb zaczynamy za każdym razem, gdy siadamy do części opisowej meldunku. Jak ładnie i zgrabnie opisać to, co robiliśmy, w zgodzie z przepisami i oczekiwaniami - papier jest cierpliwy.

Czy widziałem dobre analizy w Polsce - widziałem te robione przez studentów zaocznych Szkoły Głównej Służby Pożarniczej (SGSP), przykładając je do oficjalnych dopiero można było zauważyć, ile rzeczy podkoloryzowano, a ile przemilczano. Niestety, istnieją one jedynie w zamkniętych gabinetach wykładowców SGSP i jak się studenci nie wymienią, po cichu skopiują, to giną one na zawsze. W rzeczywistości upolityczniana komisja, działająca pod presją polityków, rodzin, mediów, pod hasłami pamięci ofiar itd. - Więc lepiej, żeby ginęli następni, niż uczciwie i merytorycznie analizować to, co miało już miejsce. Podobnie jest w Straży: pijar, dbałość o nieomylność i dobre imię PSP uniemożliwia badanie takich zdarzeń, powołanie takiego stałego, najlepiej zewnętrznego zespołu i wydawanie zaleceń na przyszłość jest niemożliwe.

Film edukacyjny o bezpieczeństwie - Pożar i gaz w szkole

Mentalność, Ubiór i Systemowe Braki

Ciekaw jestem, jak byli ubrani ci ranni strażacy, czy mieli pełen zestaw ubrania, czy może tylko byli w kurtce, mało jest takich przypadków? Ile jednostek umieszcza na stronie swojej czy KG zdjęć z akcji, gdzie strażak na dachu jest w samej kurtce bez spodni, a pali się jak cholera. Trzeba zmienić mentalność ludzi co do ubioru i działania bez rutyny, jak to kolega nazwał, bez "Huraa". Nie myli się ten, co nic nie robi, ale takich przypadków w Polsce jest więcej, tylko się tego nie nagłaśnia.

A jakby było tak, jak kolega pisze, że ci strażacy byli bez bluzy czy spodni ubrania ochronnego, to czyja to jest wina? Ich? Może godzinę wcześniej zmoczyli ubrania przy innej akcji i do tego pożaru pojechali w koszarówce, bo nie mieli w co się przebrać. Co mieli zrobić, nie pojechać i nie ratować? Przecież nie mają drugiego ubrania, bo strażak PSP ma tylko jedno ubranie jako środek ochrony indywidualnej, bo taką w centrali ktoś ma wizję bezpieczeństwa strażaka. Czyja to wina: tych strażaków czy systemu? Ja nie osądzałbym tak pochopnie i na razie, gdy jest za mało danych o tym zdarzeniu, rozmawiałbym w sensie ogólnym - systemowym. Jednak ja osobiście nie podjąłbym się udowodniania wątpliwej tezy, że: POLAK MĄDRY PO SZKODZIE.

Znaczenie Dyskursu i Wniosków

Uczmy się ze wszystkich zdarzeń, które taką naukę niosą. Pamiętajmy, że poprzez przekaz internetowy to nie dowiemy się wszystkiego, więc bądźmy też ostrożni w stawianiu wniosków. Moim zdaniem najlepszym źródłem wiedzy na temat zdarzenia jest rozmowa ze strażakami, którzy byli na miejscu. Miałem taki przypadek, KG rozesłała analizy z ciekawych akcji do szkolenia. Na szkoleniu był strażak, który brał udział w jednej z akcji. Powiedział mi, czego nie było w analizie, że tam strażacy musieli na wylot uciekać przez budynek, bo zawalił się za nimi strop, przyciskając wąż i pozbawiając wody (i możliwości odwrotu). W analizie znalazło się tylko, że w pewnym momencie zawalił się strop... i tyle. I jeszcze, że zniszczeniu uległ m.in. wąż pożarniczy, ale to już na końcu, w kosztach. Mamy więc obraz tego, jak to wygląda. Mój wniosek jest taki - dyskutujmy, ale nie uznawajmy, że wiemy wszystko, nawet jak mamy analizę. Znajdziemy tam, owszem fakty, ale też opinie oraz inne zabiegi upiększające. Zawsze ćwicz tak, jakby od tego zależało Twoje życie.

Z tego, co udało mi się dowiedzieć, do wybuchu doszło w chwilę po przybyciu jednostki na miejsce, w momencie gdy robili rozwinięcie właśnie po to, by chłodzić butle. Kiedyś szperając w necie, natrafiłem na artykuł na temat kilku podobnych wypadków o podobnym charakterze, jakie miały miejsce w Wielkiej Brytanii. Po tych wypadkach wprowadzono procedury co do postępowania z butlami z acetylenem, których rygorystycznie przestrzegano.

Wspólna Walka i Odpowiedzialność

"W straży pożarnej, będziemy razem walczyć przeciwko jednemu wspólnemu wrogowi - ogniowi - bez względu na kraj, pochodzenie, w czym chodzimy i w jakim języku mówimy." J.J. To będzie niepopularne twierdzenie i pewnie mi się dostanie od Was za to po głowie, ale problem polega na tym, że pisanie życzeń powrotu do zdrowia i składanie kondolencji tu na forum nie jest specjalnie potrzebne rodzinom poszkodowanych. Oni teraz mają co innego na głowie i te nasze życzenia są marną dla nich pociechą. Nie neguję składania życzeń czy kondolencji i każdy ma prawo takowe tutaj wyrazić. Ale mam wrażenie, że to jest bardziej dla nas, żebyśmy to my poczuli się lepiej, żebyśmy uspokoili swoje sumienia. Żebyśmy to my poczuli się jakbyśmy coś zrobili, gdy tymczasem tylko zagłuszamy nasze własne wyrzuty sumienia, bo sami wiemy, co robimy źle, tylko tak często nie mamy chęci czy odwagi tego zmienić. Chcemy uspokoić nasze sumienia, bo to my potem nie będziemy chcieli wyciągnąć wniosków z tego, co się stało. To my do następnego pożaru pojedziemy nie zapinając pasów, choć można przypomnieć wypadek chłopaka, który na zakręcie wypadł i złamał podstawę czaszki. To my. To nasza wina.

Zdjęcie strażaków solidarnie stojących obok siebie

tags: #strazak #sam #butla