Księżna Diana zginęła w tragicznym wypadku samochodowym w paryskim tunelu Pont de l'Alma blisko 27 lat temu. Przez ponad dwie dekady, jakie minęły od zdarzenia, wokół ostatnich chwil byłej żony Karola III narosło wiele teorii spiskowych.
Tragiczny wypadek w Paryżu
Do wypadku doszło w nocy z 30 na 31 sierpnia 1997 roku w paryskim tunelu Alma. Samochód, którym Diana podróżowała z hotelu Ritz Paris do apartamentu przy Arsene Houssaye, uderzył w jeden z filarów tunelu. Z doniesień medialnych wynika, że kierowca Henri Paul stracił kontrolę nad pojazdem i uderzył w jedną z kolumn. Wiadomo na pewno, że była żona księcia Karola i jej partner Dodi Al-Fayed uciekali przed goniącymi ich paparazzi. Samochód, którym jechali, z dużą siłą uderzył w betonowy filar. Al-Fayed oraz kierowca zginęli na miejscu.

Akcja ratunkowa i rola Xaviera Gourmelona
Kiedy na miejsce przybyły służby, księżna Diana jeszcze żyła. W akcji brał udział sierżant Xavier Gourmelon z paryskiej straży pożarnej, który kierował akcją ratunkową po wypadku księżnej Diany. Przybył jako pierwszy ze stołecznych strażaków z remizy w VII-mej Dzielnicy Paryża. Jak podkreślił, kiedy on i jego koledzy przybyli na miejsce zdarzenia, nikt nie wiedział, że jedną z ofiar jest Diana. Gourmelon przyznał, że nie miał pojęcia, kim są pasażerowie mercedesa, który uderzył w jedną z betonowych podpór w tunelu.
Przez tylne drzwi, które były otwarte, zobaczył kobietę leżącą na siedzeniu na podłodze z tyłu samochodu. Była przytomna, niemniej mocno zdezorientowana. Jedyną widoczną gołym okiem raną był krwawiący obojczyk, poza tym nie miała szczególnych obrażeń. Jak twierdzi, Diana siedziała na tylnym siedzeniu i wydawało się, że jej obrażenia są niewielkie. Gourmelon nie widział u niej żadnych poważnych urazów fizycznych poza zranionym ramieniem i był przekonany, że księżna przeżyje.

„O mój Boże, co się stało?” - ostatnie słowa Diany
Dwie dekady po dramatycznym wypadku Diany, strażak Xavier Gourmelon zdradził ostatnie słowa umierającej księżnej. Kiedy strażak podszedł do niej, była nieprzytomna, ale w pewnym momencie odzyskała świadomość. Księżna spojrzała na niego i zapytała: „O mój Boże, co się stało?” - relacjonował francuski strażak w rozmowie z "Good Morning Britain" w 2017 roku. Strażak Xavier Gourmelon przyznał, że Diana wydawała się mocno pobudzona, ale po chwili znów straciła przytomność. „Próbowałem ją uspokoić i powiedzieć, że się nią zaopiekujemy” - wspominał. Chwycił jej rękę i powiedział, by zachowała spokój i opanowanie, że chce jej pomóc. Podał jej tlen i był przy niej, dopóki nie została wyciągnięta z samochodu. „To wszystko działo się bardzo szybko, w ciągu dwóch lub trzech minut” - dodał.
Walka o życie i tragiczny finał
Kiedy księżną wyciągnięto z wraku samochodu, jej stan uległ gwałtownemu pogorszeniu. Serce Diany się zatrzymało. Podjęto więc reanimację, a po 20 sekundach udało się przywrócić akcję serca i przeniesiono ją do karetki. Gourmelon wierzył, że wydobyta z wraku samochodu kobieta, w której początkowo nie rozpoznał księżnej Diany, przeżyje wypadek. Gourmelon miał nadzieję, że personel szpitala Pitié-Salpêtrière w Paryżu postawi ją na nogi. Niestety, księżnej nie udało się uratować. Serce Diany zatrzymało się około godziny 4 nad ranem, tym razem już na zawsze. „Później dowiedziałem się, że zmarła w szpitalu” - wyznał strażak. „Teraz już wiem, że odniosła poważne obrażenia wewnętrzne. Cały ten epizod wciąż bardzo tkwi w mojej pamięci” - dodał.
20 lat milczenia: tajemnica wojskowa
Strażak Xavier Gourmelon milczał na temat ostatnich słów księżnej Diany przez 20 lat. Jak tłumaczy, obowiązywała go tajemnica wojskowa. Paryscy strażacy w przeciwieństwie do pozostałych strażaków francuskich podlegają Ministerstwu Obrony Narodowej i są formacją wojskową.
Ostatnia rozmowa z synami - ból Williama i Harry'ego
Kilka godzin przed wypadkiem Diana skontaktowała się telefonicznie ze swoimi synami. Mający wówczas odpowiednio 12 i 15 lat Harry i William korzystali z ostatnich dni wakacji, wypoczywając w królewskiej posiadłości w Balmoral. Pochłonięci zabawą chłopcy nie mieli czasu na pogawędki. Rozmawiali ze sobą dość krótko, kończąc połączenie znamiennymi słowami: "Do zobaczenia później, mamo".
Po latach zgodnie przyznali, że przeprowadziliby tę rozmowę zupełnie inaczej, gdyby wiedzieli, co wkrótce się wydarzy. Książę Harry wspominał w 20. rocznicę śmierci matki w dokumencie "Diana, Our Mother: Her Life and Legacy": „Nie do końca pamiętam, co jej wtedy powiedziałem, ale to, czego będę żałował do końca życia to fakt, jak krótka była ta rozmowa”. „Gdybym tylko wiedział, gdybym miał przeczucie, że straci życie tej nocy, ta rozmowa potoczyłaby się inaczej...” - przyznał po latach książę Harry. Książę William dodał: „Chcieliśmy szybko się pożegnać... Powiedzieliśmy »do zobaczenia później, mamo«. Gdybym wiedział, co się wydarzy, nie byłbym tak zblazowany. Ten telefon mocno utkwił mi w pamięci”. W dniu jej śmierci synowie "królowej ludzkich serc" nie mogli przytulić jej ten ostatni raz. Przez lata nie znali także ostatnich słów wypowiedzianych przez księżną Dianę.

Kontrowersje i teorie spiskowe wokół śmierci księżnej Diany
Do dziś wydarzenia z 1997 roku wzbudzają kontrowersje, a śmierci byłej księżnej Walii nadal w pełni nie wyjaśniono. Nagła śmierć "królowej ludzkich serc" po upływie wielu lat wciąż owiana jest tajemnicą. Wokół tragicznego zdarzenia narodziło się mnóstwo spekulacji. Mówiono m.in. o nieprzystosowaniu samochodu do poruszania się z tak dużą prędkością, niezapiętych pasach przez pasażerów, a nawet o stanie nietrzeźwości kierowcy. Można spodziewać się, że po zbliżającej się wielkimi krokami premierze nowego sezonu hitowego serialu "The Crown", ten kontrowersyjny temat znów będzie bardzo głośno poruszany.