Rola straży pożarnej w społeczeństwie jest niezwykle złożona. Z jednej strony strażacy cieszą się ogromnym zaufaniem i szacunkiem, niosąc pomoc w najtrudniejszych chwilach, z drugiej - ich działania czasem budzą kontrowersje i dyskusje publiczne. Niniejszy artykuł przybliża zarówno codzienne wyzwania tej wymagającej służby, jak i społeczne reakcje na specyficzne tradycje czy aspekty finansowe.
Kontrowersje wokół tradycji i wykorzystania sprzętu
Dnia 11 września 2012 roku lokalna społeczność była świadkiem wydarzenia, które wywołało szeroką debatę. Samochód straży pożarnej na sygnale przewodził orszakowi weselnemu jadącemu od ratusza do siedziby OSP w Górze Kalwarii. Incydent ten został zgłoszony przez czytelnika posługującego się pseudonimem "zorro", który zapytał: „Czy to normalne i zgodne z przepisami?”
W liście przesłanym na skrzynkę „Waszego Sygnału” "zorro" donosił, że kierowcy zjeżdżali z drogi, myśląc, że straż jedzie na akcję, podczas gdy strażacy "zabawiali gości". W odpowiedzi na zarzuty, przedstawiciel jednostki OSP wyjaśnił, że był to ślub strażaka z ich jednostki. Podkreślono, że "odkąd pamiętam, była taka tradycja, jest i będzie, że eskortujemy go od kościoła, czy w tym przypadku Urzędu Stanu Cywilnego, do sali weselnej." Odnośnie przepisów zaznaczono, że „są w tym względzie niejednoznaczne”.
Wielu komentujących wyrażało oburzenie na "zorro", broniąc strażaków i ich tradycji. „Ludzie trochę luzu a nie ciągłe podsrywanie się” - pisał jeden z internautów, dodając: „Strażaki fajne chłopaki i dajcie żyć ludziom.” Inni podkreślali, że „tradycja to też prawo tyle, że nie zbiurokratyzowane.” Wspominano, że w służbach mundurowych jest taka tradycja i powinno się ją podtrzymywać, aby nikt nie zrezygnował z bycia strażakiem. Zauważono również, że „zwykli” kierowcy za nadużywanie sygnałów dźwiękowych lub świetlnych mogą być ukarani mandatem 100 zł, lecz w kontekście ślubu strażaka wielu uważało to za gest radosny i dopuszczalny.

Pojawiły się również głosy krytyczne dotyczące wykorzystania państwowych środków i paliwa. „Tylko paliwo my opłacamy a nie Wy!!” - pisał jeden z internautów, podnosząc kwestię kosztów. Inni zastanawiali się, ile pali taki mercedes straży, gdy „olej napędowy prawie po 6zł i z czyich to pieniędzy?”. Krytykowano również fakt, że zgody na eskortę nie było z PSP, która "nic nawet nie wiedziała, że straż jeździ po mieście z zwrotną prędkością max 20km/h na sygnałach!! blokowali drogę i zagrażali uczestnikom ruchu!!". Niektórzy zadawali pytanie, co by się stało, "gdyby pożar w tym czasie wybuchł, to nie miałby kto pojechać, bo cała straż na korowodzie." Jednak, jak to podkreślono w komentarzach, „akurat w trakcie ślubu był pożar i jakoś mogli pojechać, nie było przeszkód, nic nie stało na przeszkodzie.” Zauważono również, że „brały udział 4 samochody, na końcu też lublin, który w kółko stawał w poprzek drogi.”
Zawód strażaka: codzienna służba i wyzwania
Wybór zawodu i szkolenie
Ratownik Państwowej Straży Pożarnej to bez wątpienia trudny zawód. Stanisław Kuliński, były strażak PSP, wspomina, że jako młody chłopak z podziwem patrzył na kolegów z Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej przy OSP w Gilowicach. Po ukończeniu szkoły średniej postanowił spróbować swoich sił i dostać się do Szkoły Chorążych Pożarnictwa w Krakowie, gdzie rozpoczęła się jego 36-letnia zawodowa droga. Motywacją była "chęć pomagania innym", która kiełkowała w nim od zawsze. Choć starsi koledzy szli do wojska, Kuliński chciał służyć inaczej - i tak trafił do straży.
Typowy dzień służby
Dzień strażaka w jednostkach ratowniczo-gaśniczych rozpoczyna się o godzinie 7:30 spotkaniem dwóch zmian - tej kończącej i tej przejmującej służbę. Po przekazaniu obowiązków i sprawdzeniu sprzętu na samochodach oraz indywidualnego umundurowania ochronnego, rozpoczyna się nowy dzień. Standardowo od szkolenia, które trwa zazwyczaj do godziny 13:00-13:30. Jeśli w tym czasie wpłynie zgłoszenie z Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego (gdzie trafiają wszystkie połączenia alarmowe z numeru 112), zajęcia są natychmiast przerywane, a strażacy ruszają do akcji.
STRAŻAK - zawód, który RATUJE ŻYCIE - Jeden dzień z życia #1
Wyjazd alarmowy i przygotowanie do akcji
Gdy dyżurny operacyjny otrzyma zgłoszenie, uruchamia system wspomagania decyzji (tzw. SWD), który automatycznie podpowiada, jakie siły i środki są potrzebne do danego typu zdarzenia. Dyżurny natychmiast dysponuje odpowiednie jednostki - zarówno zawodowe, jak i ochotnicze - uruchamiając alarm. Załogi zjeżdżają po ześlizgowych z pomieszczeń szkoleniowych do garaży albo biegną z placu ćwiczeń prosto do samochodów pożarniczych. W trakcie jazdy załoga przygotowuje się do akcji: sprawdza aparaty powietrzne, zakłada hełmy, rękawice, dopina radiotelefony. Każdy strażak ma już na sobie pełne oporządzenie, tak by po dotarciu na miejsce być gotowym do działania.
Podział ról i bezpieczeństwo podczas interwencji
W trakcie akcji obowiązuje podział na tzw. roty - każdy członek załogi wie, co ma robić. Po dojeździe dowódca zastępu, a w przypadku większej liczby wozów - dowódca plutonu lub zmiany - rusza na rozpoznanie terenu. Sprawdza, co się dzieje, czy są już osoby ewakuowane, czy trzeba je dopiero odnaleźć i wyprowadzić. W tym czasie reszta załogi zakłada aparaty powietrzne i zabezpiecza się indywidualnie. Każda rota wchodzi do budynku w parach, a przodownik roty musi być zabezpieczony linką asekuracyjną. Jest to kluczowe na wypadek, gdyby strażak stracił przytomność, co umożliwia szybkie wyciągnięcie i udzielenie pierwszej pomocy. Po powrocie dowódców z rozpoznania wydawane są konkretne rozkazy. Jedne roty podają prądy gaśnicze w natarciu, inne zajmują się przygotowaniem zasilania wodnego.
Ekstremalne warunki pracy i ochrona strażaków
Sprzęt i umundurowanie
Strażacy noszą różne rodzaje umundurowania w zależności od sytuacji. Podstawowym strojem jest mundur koszarowy, składający się z czapki z daszkiem, bluzy, spodni na szelkach i kamizelki. Na nogach strażacy mają wysokie buty skórzane. W tych strojach strażacy pracują w jednostkach, a czasami, z hełmem i rękawicami, używają ich także podczas mniejszych akcji ratowniczych.
Do akcji gaśniczych i ratowniczych strażacy zakładają mundury specjalne, które są bardziej odporne na działanie wody i wysokiej temperatury. Strój do akcji składa się z hełmu, kominiarki ochraniającej szyję i uszy oraz bluzy z emblematami i odblaskowymi taśmami ostrzegawczymi. Co ciekawe, strażacy noszą w czasie akcji dwa mundury - na koszarowy zakładają specjalny, mając wtedy na sobie dwie pary spodni. Są one uszyte tak, by nie krępowały ruchów, choć poruszanie się w takim stroju i tak wymaga dobrej kondycji i jest męczące w upałach. Na nogi strażacy zakładają buty podbite i wzmocnione blachą w palcach i na pięcie.

Praca w strefie zagrożenia
Podczas akcji gaśniczej średnia temperatura może wynosić blisko 1000 st. C. Specjalistyczna odzież z membranami jest teoretycznie w stanie wytrzymać do 1000 st. C, choć w praktyce niektóre materiały zaczynają się rozkładać już przy 700-750 st. C. Dodatkowa warstwa wewnętrzna ma za zadanie chłodzić ciało i chronić je przed przegrzaniem. Hełmy wyposażone są w osłony i przyłbice odbijające promieniowanie cieplne.
Strażak działający w strefie zagrożenia pracuje tam tylko kilka minut, po czym następuje podmiana. Wraca do samochodu, zdejmuje hełm, maskę, rozsuwa ubranie i odpoczywa, uzupełniając płyny i „wdech świeżego powietrza”. Po krótkim odpoczynku i regeneracji energetycznej kolejna rota wchodzi do akcji.
Czas pracy ratownika zależy od tego, czy ma na sobie aparat powietrzny, którego sygnalizator pokazuje, ile powietrza zostało w butli. Czasy te są różne - od ośmiu do 15 minut. W strefie zagrożonej, z powodu stresu i napięcia, czas ten skraca się do bezpiecznego minimum. Jeśli działania są spokojniejsze, np. podczas poszukiwań na kolanach dla lepszej widoczności, powietrza starcza na dłużej.
Zapewnienie bezpieczeństwa i logistyka
Podczas długotrwałych akcji, trwających powyżej 4-6 godzin, uruchamiany jest tzw. system zaopatrzenia kwatermistrzowskiego. Dostarczane są większe ilości napojów (woda mineralna, napoje izotoniczne, energetyki) oraz gorący posiłek. W wyjątkowo wysokich temperaturach, przekraczających 1000-1200 st. C, używa się specjalnych ubrań żaroodpornych. Oprócz wysokiej temperatury, pożar wiąże się ze spalaniem gazów i materiałów stałych, co zwiększa ryzyko zatrucia.
Psychiczne obciążenie i wsparcie
Stres i trudne momenty
Praca strażaka wiąże się z ogromnym stresem. Często, mimo aparatów powietrznych, niewielka ilość szkodliwych substancji, gazów czy chemikaliów, takich jak fosgen czy siarkowodór (gazy bojowe, silnie trujące), może przedostać się pod maskę. Może wtedy dojść do utraty przytomności. W takich sytuacjach trzeba szybko ewakuować strażaka i udzielić mu pierwszej pomocy, mówiąc półżartem, że „lepiej wziąć łyk tlenu niż dwa łyki trującego gazu.” Stanisław Kuliński wspomina sytuację, gdy sam, podczas rozpoznania bez aparatu powietrznego, poczuł się słabo i musiał się wycofać. Czasem, nawet jeśli strażacy czują się zdrowi, w połączeniu ze stresem i wysiłkiem organizm nie daje rady, co wymaga przewiezienia na SOR.
Zanim ktoś zostanie strażakiem, musi przejść przez procedurę kwalifikacyjną, badania lekarskie przed komisją MSWiA oraz zdać test psychologiczny. Po przyjęciu, oprócz szkoleń technicznych, odbywają się również zajęcia z psychologami, którzy pomagają radzić sobie z trudnymi sytuacjami i uczą, jak reagować podczas akcji.

Radzenie sobie z traumą i pomoc psychologiczna
Zdarzają się naprawdę trudne momenty, takie jak ratowanie osoby próbującej popełnić samobójstwo z dużej wysokości, gdzie strażak musi zjeżdżać na linach, mając w głowie pytania o bezpieczeństwo sprzętu i własne. Szczególnie obciążające są wypadki śmiertelne. Kiedy znajdzie się ciało osoby, która zginęła w ogniu, "zostawia ślad - nie tylko fizyczny, ale i psychiczny." W takich przypadkach po zakończeniu akcji wzywani są psychologowie, którzy rozmawiają z ratownikami, pomagając im „wrócić na właściwe tory, zminimalizować tzw. linię stresu.” Chodzi o to, żeby mogli wrócić do domu i „nie dźwigać tego ciężaru w ciszy”, gdyż często odreagowują dopiero wśród bliskich, co może prowadzić do niepotrzebnych napięć.
Pamięć o tragicznych wypadkach, np. o busie z górnikami, w którym zginęło osiem osób, czy o zmarłych dzieciach w pożarze, pozostaje w strażakach na długo. W takich sytuacjach część ratowników musi być wycofana z akcji i zastąpiona nowymi zespołami. Praca ta wymaga ogromnej odporności psychicznej. Wypadki wodne, gdy nie udaje się dopłynąć na czas i trzeba nurkować po ciało, również budzą to samo pytanie: „Czy zrobiliśmy wszystko, żeby uratować tę osobę?”
Strażacy, w obliczu wstrząsających obrazów, uczą się podchodzić do akcji czysto zadaniowo, skupiając się na zabezpieczeniu miejsca i działaniach ratunkowych, odsuwając emocje na bok. Te emocje przychodzą później. "Na miejscu trzeba działać z chłodną głową, nawet jeśli serce i zmysły mówią co innego. Dopiero potem możemy pozwolić sobie na emocje." Naturalne są płacz czy odruch wymiotny - to ludzkie odruchy, które pozwalają psychice odreagować i wrócić do równowagi.
Solidarność w zespole
Każdy wyjazd na akcję jest inny. Odpowiedzialność strażaka za każdym razem wygląda inaczej, ale jedna rzecz się nie zmienia - strażak zawsze dba o swojego kolegę. Patrzy, gdzie on jest, czy ma wszystko, co potrzebne, czy działa zgodnie z zasadami. Nie myśli tylko o sobie, by uciec, kiedy zrobi się niebezpiecznie. Gdy widzą zawalisko, oberwaną krawędź czy urwisko, jeden drugiego asekuruje, pilnuje i pomaga wyjść z zagrożenia. „To jest ta solidarność, która nas trzyma razem.”
Wypadki i zagrożenia w akcji
Ryzyko urazów i utraty przytomności
Poszkodowanym bywa czasem sam ratownik. Na jednym z archiwizowanych zdjęć, strażak, który ucierpiał w akcji, jest wynoszony na noszach. To dowód na realne zagrożenia, z jakimi mierzą się strażacy. W spalinach mogą znajdować się naprawdę groźne związki, a połączenie wysiłku i stresu może sprawić, że organizm po prostu nie daje rady, prowadząc do utraty przytomności.
Problemy z dojazdem na miejsce zdarzenia
Nagranie OSP Boguszów (woj. dolnośląskie) z ponad pół milionem wyświetleń, zamieszczone w mediach społecznościowych, ukazuje nieodpowiedzialność kierowców i poświęcenie strażaków. Film pokazuje, jak wóz strażacki podjeżdża na drogę osiedlową, gdzie po obu stronach są zaparkowane samochody. Dużym pojazdem ratowników nie da się szybko przejechać, trzeba sporo manewrować i przejeżdżać wolno, by nie uszkodzić aut. Strażacy opatrzyli filmik napisami, stwierdzając, że „nie ma czasu na manewrowanie.” Wtedy w kadrze pojawia się biegnący strażak z defibrylatorem w ręku, spieszący, by wspomóc walkę o życie pacjenta. Komentarze sugerowały „taranowanie aut”, jednak podkreślano, że lepiej rozwiązać źródło problemu - masową likwidację miejsc parkingowych - niż usuwać skutki.
Jednostki ratowniczo-gaśnicze są wzywane nie tylko do pożarów. Na zdjęciu z archiwum prywatnego, widoczna jest dekontaminacja, czyli usuwanie i neutralizowanie substancji szkodliwych z pojazdu wyjeżdżającego ze strefy zagrożonej i ratownika.
