Sobota 26 kwietnia 1986 roku zapisała się w historii jako dzień jednej z największych katastrof przemysłowych XX wieku. W czwartym bloku energetycznym elektrowni jądrowej w Czarnobylu doszło do przegrzania reaktora i wybuchu wodoru. Urządzenie uległo całkowitemu zniszczeniu, a do atmosfery przedostało się mnóstwo substancji promieniotwórczych, tworząc radioaktywną chmurę, która przemieszczała się po całej Europie.
Początki Katastrofy i Pierwsze Godziny Walki
Był piątkowy, późny wieczór 25 kwietnia 1986 roku, kiedy pracownicy obsługujący czwarty blok energetyczny elektrowni jądrowej w ukraińskim Czarnobylu przygotowywali się do przeprowadzenia próby testu bezpieczeństwa. Chodziło o sprawdzenie systemu odpowiedzialnego za chłodzenie reaktora. Operatorzy byli przekonani, że nie grozi im żadne niebezpieczeństwo, a sam test miał trwać zaledwie minutę. Działali zgodnie z planem, obniżając moc reaktora i sprawdzając, czy będzie on w stanie działać w takich warunkach.
Przewidywany scenariusz jednak się nie sprawdził. Moc reaktora spadła znacznie bardziej, niż zakładano, a po zwiększeniu jego mocy operatorzy całkowicie stracili nad nim kontrolę. Dyrektor nalegał na kontynuację testu i wyłączenie wszystkich systemów zabezpieczających, pomimo ostrzeżeń operatorów, że podniesienie prętów może skutkować nagłym wzrostem energii. Moc reaktora gwałtownie wzrastała, osiągając 1000 razy większą wartość w ciągu 13 sekund. O godzinie 1:23 nastąpiła silna eksplozja, niszcząc jeden z reaktorów i rozpoczynając jądrowy pożar. 1200-tonowa pokrywa reaktora wyleciała w powietrze, wywołując drugą eksplozję. Powietrze zatruły toksyczne opary, produkty rozszczepienia i gazy. Temperatura wewnątrz elektrowni była nieznośna.

Wybuch w elektrowni w Czarnobylu zabił dwóch pracowników natychmiast. Ogień rozprzestrzenił się z reaktora nr 4 na sąsiednie budynki. Strażacy, którzy podjęli akcję, nie mieli pojęcia, że zapalił się cały reaktor. Nikt ich o tym nie poinformował; przekonani byli, że pożar spowodowany został zwarciem instalacji elektrycznej. W akcji ratunkowej wzięło udział ponad 250 strażaków. Pożar stłumiono w nocy z piątku na sobotę około 5 rano, ale płonący grafit gaszono jeszcze przez 10 dni. W ciągu kilku minut przyjęli śmiertelną dawkę promieniowania. Wielu z nich zmarło.
Wady Konstrukcyjne Reaktorów RBMK-1000
Elektrownia w Czarnobylu składała się z czterech reaktorów typu RBMK-1000, uznawanych obecnie za wadliwe. Reaktory te, choć budowane do produkcji energii elektrycznej, wzorowano na reaktorach wojskowych i w każdej chwili mogły być przestawione na produkcję plutonu do celów militarnych. W związku z tym zaniedbano w nich pewne cechy, które są niezbędne w reaktorach cywilnych. Zasadniczą cechą było to, że w razie wystąpienia awarii w Czarnobylu moc samoczynnie rosła, nie przy każdej awarii, ale przy pewnych tak. Natomiast w reaktorach zachodnich w wypadku takich awarii moc zawsze samoczynnie maleje. Po nieszczęśliwym błędzie operatorów, jaki miał miejsce w Czarnobylu, reaktor zachodni by się wyłączył, zaś czarnobylski zwiększył swoją moc 1000 razy w ciągu 13 sekund i rozpękł się wskutek wybuchu parowego.
Vladimir Pravik: Strażak, któremu Promieniowanie Zmieniło Kolor Oczu
Wśród pierwszych ratowników, którzy interweniowali w miejscu katastrofy, był strażak Vladimir Pravik, dowódca pierwszej grupy. Promieniowanie zmieniło kolor jego oczu - z brązowych stały się niebieskie. W ciągu kilku minut Vladimir Pravik, wraz z innymi strażakami, przyjął śmiertelną dawkę promieniowania. Zmarł niecałe dwa tygodnie po akcji gaśniczej w wyniku choroby popromiennej.

Skutki Promieniowania dla Człowieka
Podwyższona radioaktywność jest groźna dla ludzkiego ciała. Jeśli pochłonie ono za dużą dawkę promieniowania, człowiek choruje (częste są choroby krwi i tarczycy) albo umiera. Skażenie radioaktywne oddziałuje też na dzieci napromieniowanych: częściej rodzą się one z wadami rozwojowymi. Radiacja jest niewidzialna, nienamacalna, bezwonna, co jeszcze utrudnia odróżnienie ludzi chorych z jej powodu od pozostałych.
Choroba Popromienna i Likwidatorzy
Choć w samej akcji ratunkowej bezpośrednio zginęło 31 osób, to prawdziwe żniwo zebrała choroba popromienna. Szacuje się, że z jej powodu zmarły dziesiątki tysięcy osób, tzw. likwidatorów skutków katastrofy. W ZSRR uznano, że jedynie w przypadku trzydziestu jeden osób istnieje związek między ich śmiercią a awarią w Czarnobylu, niewiele ponad sto osób zakwalifikowano jako cierpiące na chorobę popromienną. Są to na pewno liczby zaniżone, na dodatek pojawia się wiele różnic w stosowanych kryteriach.
W akcji ratunkowej i zbudowaniu sarkofagu nad uszkodzonym reaktorem brali udział „likwidatorzy” - specjalna grupa składająca się z personelu medycznego, górników, myśliwych i sprzątaczek. Jedni wypompowywali z elektrowni skażoną wodę, inni usuwali z domów popsute jedzenie, jeszcze inni zakopywali skażoną glebę. Igor Kostin, autor książki "Czarnobyl. Spowiedź reportera" wspominał: „Widziałem ludzi, którzy gołymi rękami przenosili bryły radioaktywnego grafitu. Coś takiego wydarzyło się po raz pierwszy w historii. Sądzę, że było to możliwe tylko w tym kraju. W kraju, gdzie życie jednego człowieka nie ma żadnej wartości. Dowodem jest to, że władze pozwoliły im ginąć.” Szacuje się, że do 1992 roku w pracach wokół Czarnobyla uczestniczyło od 600 000 do 1 000 000 osób, których zdrowie ucierpiało z powodu promieniowania. Większość "likwidatorów" zmarła w wieku 40-50 lat.
Leczenie i Długoterminowe Skutki
W Moskwie działał szpital N6, specjalnie stworzony, by leczyć pacjentów z chorobą popromienną. Z drugiej strony, w Kijowie lekarze zmienili podejście do leczenia, skupiając się na przyspieszeniu wydalania radioaktywnych cząstek z ciała. W Moskwie uważano, że otrzymanej dawki nie da się zmniejszyć, obserwując pacjentów i mierząc wskaźniki, a leczenie rozpoczynano dopiero, gdy choroba popromienna była już w pełni rozwinięta.
W Polsce, trzy dni po katastrofie, władze PRL zdecydowały o podaniu dzieciom i młodzieży dużej dawki jodu, co miało zablokować wchłanianie radioaktywnego izotopu jodu 131I. Płyn Lugola, czyli wodny roztwór jodku potasu i pierwiastkowego jodu, podano w 11 województwach północno-wschodnich, a wkrótce akcję rozszerzono na cały kraj. Lugolę wypiło ponad 18,5 mln osób. Dla porównania, w ZSRR płyn Lugola zaczęto podawać dzieciom dopiero miesiąc po eksplozji, bez żadnych oficjalnych ograniczeń dla ludności.

Blokada Informacyjna i Radziecka Propaganda
Pierwsze godziny po wybuchu reaktora upłynęły nie tylko na gorączkowej pracy przy pożarze, ale też na utrzymywaniu informacji w tajemnicy. Katastrofa nuklearna wpływa na ciała ludzkie mniej jednoznacznie niż inne rodzaje katastrof, jak komunikacyjne albo budowlane, co ułatwiało manipulowanie danymi i negowanie istnienia niewidzialnego wroga. Zapewne między innymi dlatego ZSRR mógł ukrywać czarnobylską katastrofę, a potem jej efekty.
Prypeć, miasto oddalone o trzy kilometry od elektrowni, zostało ewakuowane dopiero dwa dni po katastrofie. 26 kwietnia mieszkańcy o radiacji nie wiedzieli, dzień później zakazano im otwierania okien. 1 maja w Kijowie odbył się zwyczajowy pochód. Rozważano wprawdzie jego odwołanie, ale w końcu stwierdzono, że nie należy prowokować wybuchu paniki. Zdaniem fotografa Igora Kostina, decyzję o ujawnieniu części prawdy o katastrofie wymusiło szerzenie się plotek. Dopiero trzeciego dnia „Prawda” ujawniła, że w Czarnobylu miał miejsce jakiś wypadek, pisząc, że "w elektrowni w Czarnobylu uległ uszkodzeniu jeden z reaktorów. Przedsięwzięto odpowiednie działania. Sprawą zajęła się rządowa komisja śledcza". Dziennik nie opublikował żadnych zdjęć, ponieważ zdjęcie byłoby ilustracją o charakterze dowodu, uwiarygodniającą krótki tekst i przykuwającą uwagę, a Związek Radziecki wolał od Czarnobyla uwagę odciągać. Inaczej po zachodniej stronie żelaznej kurtyny, gdzie potwierdzeniem na to, że w Czarnobylu coś się stało, było nocne zdjęcie wykonane przez amerykańskiego satelitę, na którym widać wybuch.
Brak informacji przez pierwsze dni, niechęć do publikowania zdjęć, nieewakuowanie Prypeci i miejscowości Czarnobyl to przejawy woli przemilczenia katastrofy. Ta polityczna blokada informacji korespondowała z pozazmysłowym charakterem radiacji. Jej fizyczne właściwości i niedostępność dla ludzkich zmysłów utrudniały nie tylko fotografowanie, ale tworzenie wszelkich wizualnych, zrozumiałych dla wszystkich przekazów na jej temat. Utrudniały, ale nie uniemożliwiały, prowokując do pokazywania jej efektów, symptomów i symboli: pracy likwidatorów, opuszczonych domów w Prypeci, dziecka ze zdeformowanym ciałem, sarkofagu. To właśnie dokumentował Igor Kostin.
Pierwsze relacje z katastrofy w Czarnobylu w telewizji radzieckiej, kwiecień 1986 r.
Igor Kostin: Fotograf Dokumentujący Niewidzialne Zagrożenie
Igor Kostin, fotoreporter, był jedną z pierwszych osób, która dotarła na miejsce katastrofy. 26 kwietnia 1986 roku, około południa, wraz z pilotem helikoptera ujrzał masywną sylwetkę elektrowni. Poza prawie przezroczystym, białym dymem, który zmieszany z chmurami unosił się nad jednym z budynków, nic nie wskazywało na katastrofę. Kiedy otworzył okienko helikoptera, kłąb gorącego powietrza wdarł się do kabiny, powodując straszliwe drapanie w gardle. Powstrzymując się od kaszlu, skierował obiektyw ku ziemi i zrobił dwadzieścia zdjęć. Nagle jego aparat zaciął się, a kiedy później w Kijowie wywołał kliszę, okazało się, że wszystkie klatki są zupełnie czarne - był to skutek radioaktywnego promieniowania. Tylko na pierwszej klatce można było coś dostrzec, lecz zdjęcie to nie zostało opublikowane w Moskwie, co wskazuje na informacyjną blokadę.
Splot tych czterech kwestii - oddziaływania wybuchu na ciało, promieniowania na kliszę, informacyjnej blokady i machinalnego fotografowania - tworzy kanwę doświadczeń Kostina. Promieniowanie, które jest niedostępne dla zmysłów, ale zabójcze dla ciała, zostaje przedstawione na fotografii - czy raczej samo przedstawia się na fotografii. Klisza fotograficzna rejestruje nie tylko promieniowanie świetlne, ale też promieniowanie radioaktywne. Obudowa aparatu jest światłoszczelna, ale nie jest nieprzenikalna dla fal radioaktywnych. Igor Kostin mógł robić swoje późniejsze zdjęcia, kiedy obudował aparat osłoną z ołowiu, choć na części fotografii wciąż pojawiały się oznaki wysokiego promieniowania w postaci smug i ziarna. Te skazy, choć niszczą zdjęcie, wzmacniają jego znaczenie jako reprezentacji katastrofy i wizualizują to, co niewidzialne.

Kostin jako Dokumentalista Katastrofy
Igor Kostin nie tylko wykonał pierwsze zachowane zdjęcie reaktora w Czarnobylu po wybuchu, ale też fotografował akcję likwidacyjną i budowę sarkofagu, która trwała do listopada 1986 roku. Później fotografował też ludzi mieszkających w zonie oraz genetyczne mutacje popromienne, które były publikowane i znane na całym świecie, stanowiąc dowód na to, co się działo w Związku Radzieckim. Sam Kostin wysłał do Gorbaczowa pakiet zdjęć zdeformowanych zwierząt, które rodziły się w latach 1988-1990 w okolicach Żytomierza - jako dowód i oskarżenie zarazem. Wiele z jego zdjęć publikowano w gazetach na całym świecie, niektóre stały się ikonami Czarnobyla. Kostin został laureatem pierwszej nagrody World Press Photo w 1986 roku, a w 1989 otrzymał wyróżnienie.
Jego własne ciało, obecne tyle razy w strefie wysokiego promieniowania radioaktywnego, również dotknęły dolegliwości związane z napromieniowaniem, a wreszcie choroba popromienna. Pierwszą odczuwalną reakcją było drapanie w gardle, a przez kolejne miesiące pojawiły się następne objawy: zawroty głowy, mdłości. W 1987 roku, gdy Kostin przebywał w szpitalu, sfotografował leczenie napromieniowanych. Najcenniejszym wkładem jego autora była osobista obecność w strefie radioaktywnej, co wymagało wystawienia własnego ciała na niszczące promieniowanie.
Strefa Wykluczenia: Krajobraz po Katastrofie
Dziś Czarnobyl i okolice to zupełnie inne miejsce. Promieniowanie po wybuchu wodoru oddziaływało prawie na 150 tysięcy kilometrów kwadratowych terenu na pograniczu Białorusi, Ukrainy i Rosji. Północny wiatr, który wiał 26 kwietnia, skierował radioaktywną chmurę przede wszystkim nad Białoruś. Skutki wybuchu odczuwała jednak cała Europa, a radioaktywny deszcz spadł nawet w Irlandii. Nawet współcześnie brytyjskie Ministerstwo Zdrowia utrzymuje, że kilka tysięcy owiec ciągle nosi w sobie niewielkie ślady radioaktywnego opadu. Poziom promieniowania, który przedostał się do atmosfery, był 200 razy wyższy niż ten wytworzony po zrzuceniu bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki.
Prypeć - Miasto Widmo
Miasto Prypeć, założone w 1970 roku i zamieszkałe przez prawie 50 tys. osób, leży zaledwie trzy kilometry od elektrowni. Było to miasto stworzone według socjalistycznych prawideł, z myślą o ludziach pracy dojeżdżających każdego dnia do Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Ewakuację rozpoczęto 27 kwietnia, około 36 godzin po eksplozji. Mieszkańcy, którzy zdążyli już przyjąć ogromne ilości radioaktywnego promieniowania, przekonani byli, że powrócą do swoich domów. Jednak kolejne wyprawy do skażonego miasta po najpotrzebniejsze rzeczy przekonały ich, że muszą układać życie na nowo. Przedmioty, które pozostawili (m.in. meble, sprzęty kuchenne) tworzą dziś dramatyczny krajobraz opuszczonego w popłochu miasta. Ludzie nie pojawią się tu przez kolejne 24 tysiące lat - tyle czasu potrzeba, by pluton zmniejszył swoje promieniowanie o połowę.
Dziś Prypeć jest całkowicie pusta i bardzo zarośnięta. Po dwudziestu sześciu latach natura wróciła po swoje, drzewa i krzewy zabierają ulice, uliczki, place, a także i budynki. Wchodzenie do budynków jest niebezpieczne. Niektóre bardziej charakterystyczne obrazki, jak lalki w maskach przeciwgazowych, są dziełem fanów klimatu postapokaliptycznego i fotografów. Basen miejski w Prypeci po katastrofie działał jeszcze przez pewien czas, gdzie kąpali się strażacy i żołnierze biorący udział w usuwaniu skutków skażenia. Zegar w basenie, który wskazuje godzinę 1:24, został symbolicznie przestawiony na godzinę wybuchu.

Czerwony Las i Odrodzenie Fauny
Po katastrofie krajobraz w okolicach elektrowni w mgnieniu oka zmienił się nie do poznania. Pobliski las nazwano Czerwonym Lasem (ros. "Ryżyj les"), ponieważ w wyniku promieniowania wymarły tu wszystkie drzewa. Pozostały jedynie połacie terenu z czerwonymi pniami. Nawet 35 lat po katastrofie to ciągle miejsce, gdzie wskazówka dozymetru pokazuje 40 razy większe promieniowanie niż w Czarnobylu. Skala zniszczeń była tak duża, że skażony las sosnowy został zrównany z ziemią przez buldożery, a drzewa i maszyny pochowano w głębokich rowach.
Mimo skażenia terenu, od 1986 roku region znajdujący się w strefie zamkniętej stał się oazą przyrody. Udokumentowano liczne populacje wilków, jeleni, rysi, bobrów, łosi i dzików. Populacja tych zwierząt zwiększyła się tam kilkukrotnie, albo nawet kilkunastokrotnie, co ma związek z opustoszeniem Zony i brakiem ingerencji człowieka. Obserwuje się tam również niespotykane gatunki owadów. Niemniej wiadomo, że naturę dotknęły skutki promieniowania - w strefie największego promieniowania rosną karłowate drzewa i rodzą się tam zwierzęta z wysokim poziomem cezu.
Współczesny Czarnobyl i Turystyka
Czarnobyl, leżący 15 km od terenu elektrowni, nadal jest zamieszkałym miastem, w którym swoje domy ma około tysiąca osób. W rzeczywistości elektrownia znajduje się około 18 km od Czarnobyla, a nosi jego nazwę, gdyż było to największe miasto w jej pobliżu (nie licząc Prypeci, która powstała dla elektrowni). Po tragedii z 1986 roku rozbudowę przerwano, a Czarnobylską Elektrownię Jądrową zamknięto dopiero pod koniec 2000 roku pod naciskiem państw zachodnich. Dziś na teren elektrowni wstęp mają tylko pracownicy pilnujący wygaszonych reaktorów i naukowcy. Z kolei miasto Prypeć od czasu do czasu (tylko z przewodnikiem!) odwiedzają turyści, którzy szukają niecodziennych wrażeń.
Do strefy można wjechać bez większych problemów, z odpowiednimi przepustkami i pozwoleniami. Podczas pobytu w Zonie przekracza się punkty ze specjalnymi bramkami dokonującymi osobistego badania pod kątem radiacji. Chodzenie głównie po betonie i asfalcie jest całkowicie bezpieczne, jednak należy unikać mchu, który chłonie promieniowanie, i dotykania przedmiotów, zwłaszcza metalowych. Dawka promieniowania przyjęta podczas wycieczki do Czarnobyla jest porównywalna z tą, którą przyjmuje się podczas tomografii komputerowej mózgu.
Sarkofag i Przyszłość Czarnobyla
Bezpośrednio po katastrofie reaktor nr 4 wraz z radioaktywnym materiałem zalany został betonowym sarkofagiem, który później zalano jeszcze raz, ale nowa powłoka miała przetrwać zaledwie 100 lat. Obecnie na miejscu dawnego sarkofagu została wzniesiona nowa konstrukcja - Nowy Bezpieczny Konfinament (NSC), przypominający półkolisty hangar, który ma zakryć w całości stary sarkofag. Celem jest 100% ochrona przed przedostaniem się promieniowania i trwałość konstrukcji oszacowana na 150 lat.

Teren elektrowni i okolic, dokładnie 2,5 tysiąca kilometrów kwadratowych, to tzw. zamknięta strefa. Tereny przyległe to zaś strefa szczególnego zagrożenia. Do dziś są to obszary zamknięte. Mimo to, kilka osób, głównie starszych, które zapuściły tam korzenie, wróciło nielegalnie do swoich domostw. Władze Ukrainy wiedzą o ich nielegalnym pobycie, ale nikt ich ponownie nie wyrzuca. Obecnie w Czarnobylu i okolicach przebywa około 2000-2500 osób, w tym pracownicy naukowi, technicy, inżynierowie, budowlańcy, służby bezpieczeństwa oraz strażacy.
tags: #strazak #z #czarnobyla #ktoremu #promieniwanie #zmienilo