Trudna Służba i Bohaterstwo Strażaków Ochotniczych Straży Pożarnych

Służba w Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP) to nieustanne wyzwanie, pełne poświęcenia i ryzyka. Strażacy ochotnicy codziennie stają przed różnorodnymi zagrożeniami, od akcji ratunkowych po niebezpieczne interwencje związane z usuwaniem gniazd owadów. Poniższe wydarzenia podkreślają zarówno tragiczne aspekty tej służby, jak i niezwykłe akty bohaterstwa.

Tragiczny incydent podczas usuwania gniazda owadów

Dramat rozegrał się 11 września. Tego dnia zastęp Ochotniczej Straży Pożarnej z Michałowa (powiat pińczowski) został zadysponowany do usunięcia gniazda owadów z domu w miejscowości Zagajów. Podczas akcji jeden z druhów, Sławomir Nocuń, zasłabł. Udało się przywrócić u niego funkcje życiowe, a strażak trafił do szpitala. Radio Kielce podało, że Sławomir Nocuń prawdopodobnie został użądlony przez któryś z owadów błonkoskrzydłych, do których należą m.in. szerszenie, osy i pszczoły.

Zastęp strażaków OSP usuwający gniazdo szerszeni

Niestety, informację o śmierci strażaka OSP, Sławomira Nocunia, potwierdziła w niedzielę wieczorem Państwowa Straż Pożarna. Mężczyzna zmarł w piątek, 19 września. Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. Wojciech Kruczek złożył kondolencje i wyrazy współczucia rodzinie oraz najbliższym zmarłemu. "Cała społeczność strażacka pogrążona jest w bólu i żałobie. (...) Prosimy o uszanowanie prawa Rodziny do żałoby" - napisali strażacy. W imieniu Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP najszczersze wyrazy współczucia złożył także Prezes ZG ZOSP RP Druh Waldemar Pawlak.

Interwencje związane z owadami błonkoskrzydłymi - kiedy wzywać straż pożarną?

Strażacy odbierają coraz więcej telefonów związanych z prośbą o likwidację gniazd owadów (pszczół, os, szerszeni), które zagnieździły się w pobliżu domostw. Wyjazdy do usuwania gniazd owadów błonkoskrzydłych stały się codziennością. W minionym tygodniu ochotnicy z Chwałęcic usuwali gniazdo szerszeni na ul. Św. Józefa, strażacy z Niewiadomia byli wzywani na ul. Cienistą, a gniazdo było też usuwane z innego obiektu.

Użądlenia przez owady błonkoskrzydłe

Straż pożarna podejmuje wszelkie niezbędne działania zmierzające do usunięcia roju lub gniazda owadów błonkoskrzydłych z miejsc, w których stwarzają one bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego. Dotyczy to w szczególności obecności osób o ograniczonej zdolności poruszania się, czy też występowania gniazd w budynkach użyteczności publicznej oraz placówkach oświatowych. W pozostałych przypadkach, zgodnie z art. 61 ustawy „Prawo budowlane”, zapewnienie bezpiecznego użytkowania obiektu należy do właściciela lub zarządcy.

Jednym z przykładów bezzasadnych wezwań straży pożarnej są zgłoszenia o latających owadach na działkach w pobliżu drzew lub na terenach zalesionych poza obszarami zamieszkania. Są to naturalne miejsca pobytu tych stawonogów. Interwencje Państwowej Straży Pożarnej w sytuacjach, gdy nie ma gniazda, a jedynie latające owady, nie przynoszą pożądanych rezultatów i blokują możliwość interwencji przy zdarzeniach stwarzających większe zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi.

Jednak zagrożenie ukąszeniami jest realne. Na przykład, w Strzyżowie, w gminie Horodło (powiat hrubieszowski, województwo lubelskie), strażacy i ratownicy pogotowia interweniowali na prywatnej posesji, gdzie mężczyzna został zaatakowany przez szerszenie i doznał wstrząsu anafilaktycznego. Strażacy z OSP Strzyżów pomogli zespołowi ratownictwa medycznego i usunęli gniazdo owadów, które zagrażały mieszkańcom budynku.

Statystyki i odpowiedzialność właścicieli

Jak podaje Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej, w lipcu 2024 roku strażacy interweniowali już aż 16 971 razy w wyniku próśb mieszkańców o usunięcie gniazd lub rojów owadów. To o ponad 8 300 więcej zgłoszeń niż w analogicznym okresie 2023 roku, kiedy odnotowano 8594 takich interwencji. Straż Pożarna przypomina, że zdarzenia związane z występowaniem owadów błonkoskrzydłych w większości przypadków nie są nagłe. Regularne dbanie o dobry stan techniczny budynku może zapobiec zagnieżdżeniu się owadów.

Strażacy mają obowiązek interweniować jedynie w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia lub życia ludzi oraz w przypadku budynków użyteczności publicznej. W przypadkach nieuzasadnionych zgłoszeń strażacy mogą ograniczyć się do zabezpieczenia terenu i ewakuacji osób zagrożonych, a resztę powinien na swój koszt wykonać właściciel budynku.

Bohaterska akcja strażaka OSP Radzymin

Wśród trudności i niebezpieczeństw służby strażackiej, nie brakuje również historii o bezprecedensowym bohaterstwie. Taka miała miejsce w środę 11 października, około godziny 20:00. Na poboczu autostrady A2 w miejscowości Lądek, w województwie wielkopolskim, rozegrał się dramat rodziców 1,5-rocznego dziecka. Nikodem przestał oddychać, a jego ciało zaczęło sinieć. Zdenerwowani rodzice próbowali ratować synka i wzywać pomocy.

Strażak OSP ratujący dziecko na poboczu autostrady

Na szczęście w pobliżu znalazł się strażak, który natychmiast zauważył, że coś jest nie tak. Zatrzymał auto i pobiegł na pomoc. Na pasie zieleni leżał mały chłopiec, a obok stali spanikowani rodzice. Dziecko było już sine i bez oddechu. Strażak błyskawicznie położył malca na przedramieniu i wykonał 5 zdecydowanych uderzeń w plecy, a następnie tyle samo ucisków klatki piersiowej. "Konsekwentnie uciskałem dziecko. Po trzecim cyklu reanimacyjnym usłyszałem płacz i zobaczyłem, że chłopiec zaczął łapać powietrze" - relacjonował strażak.

Strażak, ratując Nikosia, jednocześnie łączył się z numerem alarmowym 112 i kierował służby na miejsce zdarzenia. Kiedy dziecko trafiło na ręce swojej mamy, radość była nie do opisania. Zespół Ratownictwa Medycznego dojechał dopiero po kilkunastu minutach. Skromny bohater, który jest kolegą z radzymińskiego OSP i ma ksywę "Dareczek! Baton!", powiedział: "Nie czuję się żadnym bohaterem. Zrobiłem to, co do mnie należało. Niesienie ludziom pomocy to moja praca i pasja. Najlepszą nagrodą dla mnie jest podziękowanie od rodziców Nikodema". Nikodem, mały mieszkaniec Mińska Mazowieckiego, został zabrany do szpitala na badania. Cała społeczność strażacka powiatu wołomińskiego pogratulowała "Dareczkowi! Batonowi!" odważnej i zdecydowanej postawy oraz umiejętności, które pozwoliły uratować 1,5-rocznego Nikosia.

tags: #strazak #z #osp #szersznie #osp #radzymin