Województwo łódzkie doświadczyło w ostatnim czasie dwóch tragicznych zdarzeń, w których śmierć ponieśli strażacy pełniący służbę. Z ogromnym smutkiem przyjęto wiadomości o odejściu aspiranta sztabowego Jana Biernata ze Skierniewic oraz naczelnika Ochotniczej Straży Pożarnej w Pęczniewie. Obie te historie podkreślają heroizm i ryzyko związane z codzienną pracą strażaków.
Śmierć aspiranta sztabowego Jana Biernata ze Skierniewic
Asp. sztab. Jan Biernat, strażak Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Komendy Miejskiej PSP w Skierniewicach, zmarł na służbie. Mężczyzna miał 42 lata.
Przebieg zdarzenia i akcja ratunkowa
Komenda Główna PSP podała, że strażak zasłabł podczas działań gaśniczych prowadzonych w Michowicach, w gminie Głuchów, na terenie województwa łódzkiego. Asp. sztab. Jan Biernat pełnił służbę jako zastępca dowódcy zmiany. Niestety, mimo natychmiast udzielonej pomocy, wysiłki lekarza i ratowników nie przyniosły efektu, co zostało potwierdzone w oficjalnym komunikacie.
Lokalne media doniosły, że akcja gaśnicza, w której uczestniczył Jan Biernat, trwała sześć godzin i była

Hołd i pamięć
W związku z tragiczną śmiercią aspiranta sztabowego Jana Biernata, w sobotę o godzinie 18:00 w całym kraju zawyły syreny w hołdzie dla zmarłego strażaka. Tę informację przekazał Bartkowiak w kolejnym wpisie, wyrażając głęboki smutek. Koledzy i przełożeni wspominali Jana Biernata jako zawsze uśmiechniętego i gotowego do pomocy. Chętnie dzielił się swoim doświadczeniem nabytym w trakcie wieloletniej służby. "Podczas wspólnych ćwiczeń przekazywał nam ogrom wiedzy, która zostanie z nami na zawsze" - napisano w jednym ze wspomnień.
Tragiczny wypadek strażaków z OSP Pęczniew
Kolejnym bolesnym wydarzeniem, które dotknęło społeczność strażacką w województwie łódzkim, był wypadek wozem bojowym OSP Pęczniew, w wyniku którego zmarł 33-letni naczelnik jednostki.
Okoliczności wypadku
Do tragicznego wypadku doszło w sobotę 5 maja około godziny 16:00 w miejscowości Wylazłów, w powiecie poddębickim. Strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Pęczniewie jechali do pożaru lasu. Na łuku drogi ich samochód wypadł z jezdni i uderzył w przydrożne drzewo, po czym przewrócił się na bok.

Skutki i żałoba
W samochodzie podróżowało pięciu strażaków. Trzech z nich zostało rannych, w tym dwóch odniosło lekkie obrażenia. Niestety, w wypadku najbardziej ucierpiał 33-letni dowódca wozu bojowego i naczelnik OSP Pęczniew. W ciężkim stanie został on przetransportowany helikopterem do szpitala w Łodzi. Jak poinformował w niedzielę Związek Ochotniczych Straży Pożarnych Z OSP RP, w wyniku odniesionych obrażeń mężczyzna zmarł w nocy z 5 na 6 maja. Zmarły 33-latek osierocił czwórkę dzieci, co pogłębiło tragedię i wywołało falę współczucia w całej Polsce.