Województwo lubelskie było świadkiem wielu tragicznych wydarzeń, w których życie tracili strażacy oraz osoby zaangażowane w akcje ratownicze. Poniżej przedstawiono szczegółowe informacje dotyczące tych bolesnych incydentów.
Śmierć prezesa OSP w Bogucinie w 2018 roku
W maju 2018 roku na drodze w Bogucinie (powiat lubelski) doszło do potwornego wypadku. Pierwotnie kierowca Opla, próbując uniknąć zderzenia z Mercedesem, uderzył w bariery energochłonne. Na miejscu pojawiły się służby, które zabezpieczały wypadek, w tym pracownicy służby drogowej. Kiedy uprzątano jezdnię, nastąpił kolejny tragiczny incydent.
W pracowników służby drogowej, którzy zabezpieczali zdarzenie, uderzyło rozpędzone Audi. Jego kierowca, Jacek S. (49 l.), żołnierz z Lublina, miał nawet nie hamować. Jak podał Dziennik Wschodni, mężczyzna jechał za szybko, mknąc ponad 100 km/h. Ranni zostali dwaj mężczyźni. Jednego z nich - Witolda Drążkiewicza, prezesa Ochotniczej Straży Pożarnej w Kurowie - niestety nie udało się uratować. Miał połamane nogi i szereg obrażeń wewnętrznych. Zmarł w wieku 55 lat. - Odszedł na wieczną służbę wspaniały człowiek, kolega, ojciec, dziadek, nasz prezes, druh - czytamy we wspomnieniach.
Kierowca Jack S. usłyszał zarzuty dotyczące spowodowania wypadku. Według biegłych, jak poinformował Dziennik Wschodni, nie dostosował prędkości do sytuacji na drodze i nie hamował. Mimo że był trzeźwy, nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.

Tragiczny wypadek pilota Dromadera podczas gaszenia pożaru w Puszczy Solskiej
Na Lubelszczyźnie, w powiecie biłgorajskim, wybuchł ogromny pożar lasów na terenie Puszczy Solskiej. Obszar ten jest bogaty w formy ochrony przyrody, takie jak rezerwaty, parki krajobrazowe, obszary Natura 2000 i pomniki przyrody. Pożar w bardzo krótkim czasie objął 150 hektarów lasów, a później nawet 300 hektarów. W lasach województwa lubelskiego obowiązywał najwyższy stopień zagrożenia pożarowego.
Podczas akcji gaśniczej doszło do tragedii - rozbił się samolot M18 Dromader z bazy lotniczej Regionalnej Dyrekcji LP w Warszawie. W wypadku zginął pilot maszyny, który był osobą o dużym doświadczeniu i wysokich kwalifikacjach. Premier Donald Tusk złożył kondolencje rodzinie tragicznie zmarłego pilota. Do tragicznych wydarzeń odniósł się również prezydent Karol Nawrocki, podkreślając, że „z ogromnym smutkiem przyjął wiadomość o śmierci pilota uczestniczącego w akcji gaśniczej”.
Na miejscu tragedii pojawili się przedstawiciele władz i służb, w tym minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, wojewoda lubelski Krzysztof Komorski oraz komendant główny Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. Sztab kryzysowy zebrał się także w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa w Warszawie.
W akcji gaśniczej uczestniczyły znaczne siły Państwowej Straży Pożarnej, Lasów Państwowych i policji, w tym śmigłowce (w tym policyjny Black Hawk) i samoloty Dromader. Sytuację utrudniał silny wiatr, który mógł przenosić iskry i rozprzestrzeniać ogień. Śledztwo w sprawie katastrofy Dromadera prowadzi Prokuratura Okręgowa w Zamościu oraz Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Starosta biłgorajski Andrzej Szarlip ocenił, że w wyniku pożaru zniszczeniu uległo ponad 100 hektarów lasu.
Pożar lasu w Klwatach pod Radomiem, dromader w akcji
Zasłabnięcie i śmierć druha OSP w Nieledwi po zawodach pożarniczych
W miejscowości Nieledew w powiecie hrubieszowskim (województwo lubelskie) doszło do tragedii podczas corocznych zawodów strażackich, zorganizowanych przez Wójta Gminy Trzeszczany wraz z Gminnym Zarządem Związku Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej. Tuż po zakończeniu zawodów i rozdaniu nagród, 42-letni druh OSP z powiatu hrubieszowskiego zasłabł. Był to Sebastian Kurzawa z OSP w Nieledwi.
Mężczyznę przewieziono do szpitala, jednak jego życia nie udało się uratować. Komendant Główny PSP gen. brygadier Andrzej Bartkowiak oraz Fanpage Państwowej Straży Pożarnej z wielkim smutkiem informowali o śmierci druha. Śledczy ustalają przyczynę śmierci 42-latka.

Śmiertelny wypadek strażaka OSP podczas remontu remizy w Biłgoraju
7 lipca około godziny 14:00 w gminie Biłgoraj miał miejsce kolejny tragiczny incydent. Strażak Robert Tworek spadł z wysokości kilku metrów podczas remontu dachu remizy strażackiej. Z poważnymi obrażeniami ciała został przetransportowany do szpitala. Niestety, zmarł po kilku godzinach, jak informowała "Nowa Gazeta Biłgorajska".
Wspólnota strażacka, aby wesprzeć rodzinę zmarłego strażaka, zorganizowała zbiórkę w internecie. - Chcemy z tego miejsca prosić mieszkańców Rudy Solskiej oraz innych miejscowości o pomoc w postaci wpłacenia kilku złotych na ten cel, aby choć trochę zabezpieczyć rodzinę, która mierzy się z ogromną tragedią, jaką jest strata męża, ojca, brata, syna - przeczytać można było na stronie zbiórki.

Śmierć funkcjonariusza PSP w Krasnymstawie po długiej chorobie
W Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Krasnymstawie zmarł st. ogn. Radosław Ciepłowski. Funkcjonariusz odszedł po kilkumiesięcznej hospitalizacji. Smutną informację przekazał Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Krasnymstawie st. kpt. mgr inż.
St. ogn. Radosław Ciepłowski służbę w Państwowej Straży Pożarnej rozpoczął w 2005 roku. Ostatnio zajmował stanowisko Starszego operatora sprzętu. Był odznaczany i nagradzany, m.in. Srebrnym Medalem „Za Zasługi dla Pożarnictwa”. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w środę, 29 maja, o godzinie 15:00 w kościele pw. Społeczność strażacka dziękowała wszystkim, którzy odpowiedzieli na apel i wsparli zbiórkę środków na leczenie Radosława.

Śmiertelny wypadek prezesa OSP w Turzyńcu podczas prac leśnych
W sobotę, 24 sierpnia, w Turzyńcu (powiat zamojski, województwo lubelskie) zginął Zdzisław Panuciak, prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Turzyńcu. Strażak ochotnik pracował przy zrywce drzewa w lesie. Przed godziną 9:00 ciągnik, który z nieznanych przyczyn przewrócił się na bok, przygniótł mężczyznę. Mimo natychmiastowej pomocy i podjęcia reanimacji życia druha nie udało się uratować.
Zdzisław Panuciak był zasłużonym druhem i prezesem OSP w Turzyńcu. Wspólnota lokalna i strażacka zareagowała na tragedię z głębokim smutkiem, wspominając go jako "wspaniałego człowieka" i wyrażając "ogromną stratę dla Rodziny i Turzyńca".
