Pożary i podpalenia w regionie Stalowej Woli – seria incydentów i zagrożeń

Majowy weekend przyniósł wymarzoną pogodę dla odpoczywających, lecz jednocześnie spowodował drastyczne wysuszenie już i tak przesuszonych lasów. Ściółka jest obecnie bardziej sucha od kartki papieru, co stwarza ekstremalne zagrożenie pożarowe. Lasy na północy Podkarpacia są szczególnie podatne na wysuszanie, zwłaszcza w okolicach Stalowej Woli, gdzie na piaszczystym podłożu rosną głównie żywiczne sosny, które nie zatrzymują wilgoci.

Dziś wystarczy chwila nieuwagi albo odrobina nierozsądku, by wywołać pożar. Roman Dudziak z Nadleśnictwa Rozwadów podkreśla, że sytuacja w lasach jest katastrofalna i nie wyklucza wprowadzenia zakazu wstępu do lasów, choć to ostateczność. Brak opadów w kwietniu i ekstremalnie suchym marcu widocznie wpłynął na obecny stan. Deszcz ma pojawić się dopiero w środę.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ostrzega przed niebezpiecznymi zjawiskami w lasach, a leśnicy i strażacy apelują o rozsądek do wszystkich, którzy wybierają się do lasu. Podkreśla się, że przyczyną prawie wszystkich pożarów w lasach jest działanie człowieka. Tej wiosny w okolicach Stalowej Woli lasy paliły się już kilka razy, a w ostatni weekend palił się las na poligonie w Nowej Dębie.

Wysuszone lasy sosnowe, zagrożenie pożarowe

Seria podpaleń lasów w Nadleśnictwie Rozwadów i aresztowania

Informacje o serii pożarów lasów dotarły do policji pod koniec marca. Zgłoszenia dotyczyły kilkunastu ognisk ognia na obszarze Nadleśnictwa Rozwadów. Śledczy zajęli się sprawą, prowadząc działania mające na celu ustalenie sprawców. W efekcie zatrzymani zostali 25-letni mieszkaniec powiatu stalowowolskiego oraz 18-latek z powiatu janowskiego.

Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego przedstawiono im zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób, a także mienia w dużych rozmiarach, co jest przestępstwem określonym w art. Na wniosek prokuratora sąd zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanych środka zapobiegawczego w postaci trzymiesięcznego aresztu.

Policjanci zatrzymujący podejrzanych o podpalenie

Próba podpalenia stodoły w Baranowie Sandomierskim z motywem rodzinnym

W minioną sobotę, 10 kwietnia, przed godziną 23, na terenie gminy Baranów Sandomierski doszło do próby podpalenia drewnianej stodoły. 42-letni mieszkaniec gminy Baranów Sandomierski, podłożył ogień i usiłował podpalić drewnianą stodołę swoich krewnych. Policjanci zatrzymali mężczyznę tuż po zdarzeniu.

Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że sprawca wykorzystując nieobecność swoich krewnych, dostał się na ich posesję i usiłował wzniecić pożar. Na szczęście nie doszło do pożaru, ponieważ płomień samoczynnie się wygasił. Podpalacza w akcji nagrał prywatny monitoring. Mundurowi szybko ustalili tożsamość mężczyzny oraz jego miejsce zamieszkania. Jeszcze tej samej nocy zapukali do jego domu.

Okazało się, że mężczyzna był w przeszłości notowany za inne przestępstwo. Motywem działania sprawcy były rodzinne nieporozumienia z przeszłości. Mężczyzna już usłyszał zarzuty popełnienia przestępstwa i trafił do policyjnego aresztu. Za przestępstwa, których się dopuścił, grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Tragiczny pożar zabudowań gospodarczych i straty życiowe

Ogień zabrał poszkodowanej rodzinie to, co z niemałym wysiłkiem budowali przez lata. Runęły plany na przyszłość, pozostały zgliszcza. Po dojeździe na miejsce pierwszych zastępów okazało się, że ogień obejmuje trzy obiekty wraz z przybudówkami, o powierzchni około 400 metrów kwadratowych. Pierwsi na miejsce zdarzenia dojechali strażacy z OSP Przędzel.

Kierujący akcją ratowniczą poprosił o zadysponowanie znacznych sił z powiatu niżańskiego i nie tylko. Większość działań wszyscy strażacy prowadzili w aparatach ochrony dróg oddechowych, więc został na miejsce zadysponowany samochód specjalny do napełniania butli z Łańcuta. Walka z żywiołem trwała 10 godzin.

Dom udało się uchronić przed pożarem, ale ogień doszczętnie strawił budynki gospodarcze, m.in. stodołę i stolarnię. Spłonęły również kosztowne maszyny stolarskie. Straty są ogromne i nie w każdym aspekcie da się je przeliczyć na pieniądze.

„W ciągu kilku godzin stracili cały dorobek swojego życia. Stracili to, co jest im niezbędne do pracy, bez czego ich firma dalej nie może funkcjonować. Wszystko to, na co ciężko wiele lat pracowali, spłonęło. Zebrane pieniądze pomogą im stanąć na nogi i odbudować działalność firmy, dzięki której siedmioosobowa rodzina będzie miała środki do życia. Pomóżmy im.” - takie słowa napisał w imieniu poszkodowanej rodziny Marcin Jarosz z Przędzela.

Zgliszcza spalonej stodoły i maszyn stolarskich

Pożar hali przemysłowej z chemikaliami w Stalowej Woli

W hali znajdują się chemikalia, co sprawia, że zdarzenie jest szczególnie niebezpieczne i może stanowić zagrożenie dla jakości powietrza. Na miejscu od początku trwa intensywna akcja gaśnicza. Do Stalowej Woli zjeżdżają liczne zastępy straży pożarnej - nie tylko z miasta, ale również z innych części województwa.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało komunikat: "Uwaga Mieszkańcy Stalowej Woli! Czekamy na wyniki badań jakości powietrza. Po otrzymaniu informacji o wynikach komunikat zostanie utrzymany lub odwołany." Wkrótce potem, będąc bezpośrednio na miejscu trwającej akcji gaśniczej hali na strefie gospodarczej w Stalowej Woli, informowano, że wyniki badań jakości powietrza nie wskazują na jakiekolwiek zagrożenie dla mieszkańców.

W działaniach uczestniczyło ponad 25 zastępów Państwowej Straży Pożarnej oraz Ochotniczych Straży Pożarnych z całego regionu. Dziękujemy wszystkim Strażakom za pełen profesjonalizm i sprawność działania, dzięki którym w krótkim czasie opanowano tak duży pożar hali przemysłowej. 20 grudnia o godz.

(1994) Pożar w hali Stoczni Gdańskiej

tags: #sztafeta #stalowa #wola #podpalenie