Zabójstwo i Podpalenie w Gorzowie Wielkopolskim

Sprawa śmiertelnego pobicia i podpalenia zwłok 25-letniego Krzysztofa w Gorzowie Wielkopolskim w 2015 roku wywołała szeroki oddźwięk. Proces sądowy w tej sprawie toczył się w Sądzie Okręgowym w Gorzowie Wielkopolskim, koncentrując się na brutalności zbrodni i próbie zatarcia śladów.

Przebieg zbrodni

Do zabójstwa doszło wcześnie rano 24 października 2015 r. na osiedlu Słonecznym w Gorzowie. Tlące się ciało 25-letniego Krzysztofa zostało znalezione na boisku przy tamtejszej szkole. Przeprowadzona sekcja zwłok wykazała, że młody mężczyzna został pobity i zadano mu kilkanaście ciosów nożem, z których jeden okazał się śmiertelny. Następnie, w celu zatarcia śladów, ciało zostało podpalone.

Scena zbrodni na boisku szkolnym w Gorzowie, z zaznaczeniem miejsca odkrycia zwłok i śladów po podpaleniu

Według aktu oskarżenia, 24 października 2015 r. główni oskarżeni, dwaj bracia: 39-letni Piotr Ż. i młodszy o 6 lat Krzysztof K. (wówczas 33-letni), obaj pod wpływem narkotyków i alkoholu, mieli spotkać się z ofiarą na boisku szkolnym Zespołu Szkół nr 6 przy ul. Gwiaździstej w Gorzowie Wielkopolskim. Ich zamiarem było "wyjaśnienie konfliktów sprzed lat". Jak wynikało z zeznań, kłócili się o to, że Krzysiu miał kontakt z konfidentem, który "sprzedał Piotrusia".

W trakcie zdarzenia 25-latka pobito i zadano mu co najmniej 10 ciosów nożem w szyję. Sprawcy zostawili nieżywego na boisku. Tlące się jeszcze zwłoki znalazł następnego dnia rano przechodzień, który relacjonował: „Widziałem, że na boisku pali się ciało jakiegoś chłopaka. Od razu pomyślałem, że to Krzysiek. Ale nic nie zrobiłem, poszedłem dalej. Wiem, że to wygląda tak, jakbym nie miał uczuć... Spanikowałem”.

Śledztwo i proces sądowy

Zatrzymanie i postawienie zarzutów

Kilka godzin po ujawnieniu zwłok, podejrzani o udział w zabójstwie byli już w rękach policji. W trakcie procesu oskarżeni nie przyznawali się do zabicia kolegi, zrzucając winę jeden na drugiego. Bracia byli już wcześniej karani: Krzysztof K. spędził w więzieniu pięć lat za przemyt 5 kg kokainy z Meksyku do Anglii (wrócił do Polski w 2014 r.).

Piotr Ż. odmówił w sądzie składania zeznań w pełni, jednak przyznał się do udziału w zacieraniu śladów: „Czuję się współwinny tego wydarzenia przez sam fakt, że byłem tam na miejscu tego morderstwa. Mogłem, a nawet powinienem powstrzymać Piotrka, by do tego nie doszło. Ciężko jest mi się z tym pogodzić, tym bardziej, że materiał dowodowy wskazuje, że jestem współwinny. Widać to m.in. na zapisie kamer na stacji paliw. Przyznaję się do zatarcia śladów przez spalenie ciała. Nie chciałem tego i żałuję, że brałem w tym udział.”

Argumenty stron i wyrok

Prokurator domagał się dla oskarżonych kary dożywocia. Adwokaci z urzędu wystąpili o uniewinnienie swoich klientów od zarzutu udziału w zabójstwie. Sąd Okręgowy w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie sprawa stanęła na wokandzie w połowie listopada ub. roku, uznał, że motywem zbrodni były nieporozumienia między mężczyznami, których do końca nie dało się ustalić. Sąd ocenił, że zabójstwo nie zostało zaplanowane z wyprzedzeniem, a oskarżeni znali ofiarę.

Uzasadniając wyrok, sędzia Maciej Szulc podkreślił: „Zachowanie oskarżonych było bardzo brutalne i nikogo nie trzeba przekonywać o tym, że nie można mówić o łagodnych karach w sytuacji, kiedy ktoś podejmuje się najpierw zabójstwa, później tak naprawdę nie tylko usunięcia śladów, ale i w pewnym sensie zbezczeszczenie zwłok.”

Ostatecznie, skazani 34-letni Krzysztof K. i 40-letni Piotr Ż. (w chwili wyroku) otrzymali kary pozbawienia wolności, po których pierwszy z nich będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie po 20 latach, a drugi po 22 latach. Obaj zostali także zobowiązani do wypłacenia po 50 tys. zł nawiązki dla każdego z rodziców ofiary. Po ogłoszeniu wyroku prokurator Mariusz Dąbkowski stwierdził: „Muszę rozważyć, czy to mądre orzeczenie, które sąd dzisiaj wydał, prokuratura będzie skarżyć, mimo orzeczenia tych kar innego rodzaju. Przyszedłem tu po sprawiedliwy wyrok i taki wyrok w mojej ocenie zapadł.”

Mecenas Kamil Kamiński, obrońca z urzędu, wskazał, że decyzja o ewentualnej apelacji należy również do oskarżonych: „W mojej ocenie z uwagi na ich postawę, przede wszystkim mojego klienta, taka apelacja będzie wywiedziona i będziemy czekali na to, co zrobi Sąd Apelacyjny w Szczecinie z tym wyrokiem sądu okręgowego. Na tym etapie nie chciałbym tego wyroku komentować - jest, jaki jest.” Sąd zadecydował, że oskarżeni pozostaną w areszcie na następne sześć miesięcy.

Odpowiedzialność Rafała Ś.

W tym samym procesie z wolnej stopy odpowiadał także Rafał Ś., który według prokuratury, mimo wiedzy o tragicznych wydarzeniach, nie powiadomił o nich policji. Zgodnie z zarzutem groziło mu do trzech lat więzienia. Sąd skazał go na sześć miesięcy więzienia, uznając, że jego postępowanie utrudniło bardziej szczegółowe wyjaśnienie kulis zbrodni. Wyrok wobec Rafała Ś. nie jest prawomocny.

Schemat powiązań między oskarżonymi w sprawie zabójstwa i podpalenia

tags: #zabujstwo #i #podpalenie #gorzow