Prezentujemy kompendium wiedzy o lokalnej historii, obejmującej zarówno rozwój ochrony przeciwpożarowej na Zaolziu, jak i bogate dzieje bieszczadzkich miejscowości, takich jak Łobozew Górny, Teleśnica Oszwarowa i Daszówka.
Historia OSP i Budowa Remizy w Suchej Górnej (Zaolzie)
Pierwsze polskie straże statutowe na Zaolziu, funkcjonujące „między Polską a Czechosłowacją”, zaczęły organizować się na początku XX wieku. Miejscowości położone na tym terenie, będące częścią ziem byłego Księstwa Cieszyńskiego powiatu karwińskiego, zamieszkiwała niegdyś przeważająca ludność narodowości polskiej, która po I wojnie światowej przypadła Czechosłowacji. Z tego powodu po 1918 roku, aż do wybuchu II wojny światowej, narastały tam liczne spory na tle narodowościowym. Pomimo waśni, polskie straże pożarne tamtego okresu funkcjonowały w miarę sprawnie i nie angażowały się w tzw. propagandę militaryzacji jednostek mundurowych, mającej na celu tłumienie ruchów robotniczych spowodowanych wielkim kryzysem w 1932 roku oraz walk na tle narodowościowym pomiędzy Polakami a Czechami. W jednym tylko przypadku - w Rychwałdzie w powiecie Karwina - w statystyce z 31 grudnia 1935 roku odnotowano: „Straż nieczynna z powodu zajęcia całego majątku przez straż czeską”.
Utworzenie i Wysiłki Społeczne
W Suchej Górnej polską ochotniczą straż pożarną z inicjatywy ówczesnego burmistrza Jana Krzystka utworzono 9 sierpnia 1903 roku. Odbyło się to na zebraniu założycielskim w karczmie zwanej „Na Kępce”. Początkowo nie posiadała ona własnej remizy. Sprzęt pożarniczy zabezpieczała w budynku dworskim i na terenie dawnej cukrowni, gdzie składowano także nawozy sztuczne. Gmina, ani żadna inna instytucja pożytku publicznego, prawdopodobnie z powodu złej sytuacji gospodarczej, przez lata nie potrafiły wesprzeć finansowo strażaków w dążeniu do wybudowania ich własnej remizy. Zatem w połowie lat 30. XX wieku podjęto na posiedzeniu straży decyzję o tym, że budowa „zbrojowni” - jak sami ją nazwali - ruszy w czynie społecznym.

Kamień Węgielny i Uroczystości
18 sierpnia 1935 roku wmurowano kamień węgielny pod przyszłą budowę. Strażacy, w geście symbolu, zakopali w ziemi szkatułę, do której włożyli zwój papieru z zapisaną krótką historią już zaczętych wcześniej prac. W zapisach tych wspomnieli o okolicznych rolnikach i ekonomach, którzy chętnie jak dotąd użyczali swoich furmanek do przewożenia materiałów, żywiąc tym samym nadzieję, że nadal będą pomagać w ten sposób. Straż miała nadzieję, że przy takiej pomocy koszta budowy będą mniejsze niż początkowo zakładano. Po uroczystej inauguracji podwalin budowy odbył się festyn strażacki, na którym wszyscy świetnie się bawili. Jak sami strażacy deklarowali: „Chcemy służyć dobrej sprawie, budujemy to co w naszych warunkach uważamy za konieczne, stoimy z dala od wszelkiej polityki - na pisanie do gazet czasu nie mamy bo dziś dla nas jedyne hasło: budować, tworzyć - a nie burzyć i niszczyć”.
Prace społeczne pochłonęły przeszło 3890 godzin. Rozebrano budowę żelazną na szybie Gabrjeli w Karwinie, darowaną przez Dyrekcję Górn.-Hut. Uzyskano w ten sposób dobry materiał budowlany, taki jak tragary i cegły, o wartości paru tysięcy. Podobnie wykorzystano darowaną przez Dyrekcję Dra Larisch - Mönnicha działkę budowlaną i bezpłatny szuter. Miejscowi rolnicy, w połączeniu z Zarządem dworu, zwieźli cały materiał budowlany. Również niektórzy rzemieślnicy zaangażowali swoją ofiarną rękę. W ten sposób wspólnym wysiłkiem i w harmonijnej zgodzie postawiono „śliczną i pożyteczną budowlę, która stanowi świadectwo, że przy dobrej woli można dokonać takich rzeczy”.
Nowa Remiza i Jej Znaczenie
Na przełomie 1935 i 1936 roku w Suchej Górnej w końcu udało się ziścić marzenie i postawić murowany budynek polskiej straży pożarnej, o czym zakomunikowano w prasie pożarniczej: „OSP w Suchej Górnej zawiadamia nas, że urządza w dniu 5 lipca, a w razie niepogody 6 lipca br. uroczystość poświęcenia nowej remizy strażackiej i uprasza okoliczne Straże by w dzień ten wstrzymały się od urządzenia imprez, a w miarę możliwości licznie zaszczyciły wspomnianą uroczystość, co ze swej strony gorąco polecamy wszystkim Strażom”.
Nowo wybudowana strażnica z dominującą wieżą obserwacyjną przypominała wielkomiejską willę oraz podkreślała polski charakter. Na murze elewacyjnym można było dostrzec i przeczytać zdania w języku polskim w brzmieniu: „Bliźniemu z pomocą to nasze hasło. Remiza ochotniczej straży pożarnej w Suchej Górnej 1936”.
Podczas odprawy naczelników, sekretarzy i skarbników 26 kwietnia 1936 roku, a więc jeszcze przed uroczystością poświęcenia budynku, prezes straży Kornel Mackowski dumnie oprowadzał po remizie wszystkich przybyłych na odprawę członków Frysztackiego Związku Okręgowego Straży Pożarnych dla rejonu Górnosuskiego i Karwińskiego. Wszyscy z uznaniem odnieśli się wówczas do miejscowej straży, która dzięki ofiarności swoich druhów była w stanie wybudować taką siedzibę. W latach 30. w tamtejszej straży służyło 84 członków czynnych, 7 wspierających i 10 honorowych. W drugiej dekadzie lat 30. XX wieku w całej Europie rozkwitła architektura modernizmu. Funkcjonalność, prostota oraz kolorystyka przeważającej bieli na większości brył nadawały charakteru niejednej posiadłości, również i tej strażnicy. Uroczyste poświęcenie budynku odbyło się zgodnie z planem, 5 lipca 1936 roku.
W tym samym czasie, 19 lipca, Związek Polskich Straży Pożarnych w Czechosłowacji - naczelna organizacja polskiego strażactwa z czterema okręgami inspekcyjnymi, którego prezesem był Rudolf Cichy - obchodził również swój jubileusz 15-lecia, na który zaproszeni zostali także delegaci ze Suchej Górnej. Budynek straży w Suchej Górnej istnieje nadal i obecnie przechodzi generalny remont. Niestety, polskich napisów już nie posiada. To ważne, że pokolenia strażaków dbają o dokumentowanie tych wspomnień, by przetrwały dłużej niż te utrwalane w pamięci.
Ślady Przeszłości w Bieszczadach: Łobozew Górny, Teleśnica Oszwarowa i Daszówka
Na południowy wschód od licznie uczęszczanej drogi, prowadzącej z Ustjanowej nad Jezioro Solińskie, znajdują się trzy miejscowości - Łobozew Górny, Teleśnica Oszwarowa i Daszówka. Choć nie należą do najbardziej znanych w regionie, warto zboczyć z utartego szlaku i odwiedzić te miejsca, gdzie zachowały się liczne ślady przeszłości.
Łobozew Górny
W Łobozewie, a raczej Łobozwi - gdyż tak odmieniano nazwę tej miejscowości jeszcze kilkadziesiąt lat temu - znajduje się dawny dwór Leszczyńskich i Świerczków. Budynek ten jest jedną z ostatnich siedzib ziemiańskich, jakie przetrwały do naszych czasów w Bieszczadach. Przed I wojną światową mieszkał w nim znany literat, dziennikarz i znawca koni Jerzy Janowski (1887-1938).

Obok obiektu postawiona została tablica Szlaku Kultury Dworskiej, na trasie którego znalazły się również pobliskie miejscowości Ustjanowa, Teleśnica Oszwarowa, Daszówka oraz Równia. W pobliżu dworu stała w przeszłości cerkiew parafialna pw. Narodzenia Matki Bożej. Zachowały się pojedyncze nagrobki przycerkiewnego cmentarza oraz pozostałości starodrzewu. Drewniana świątynia pochodząca z lat 40. XIX wieku została rozebrana w 1949 roku.

W Łobozewie znajduje się jeden z nielicznych zabytkowych kościołów rzymskokatolickich regionu. Większość zabytkowych świątyń w Bieszczadach to dawne cerkwie. Drewniany kościół pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa wzniesiono w połowie XIX wieku, a w 1887 roku został przebudowany. Od 1913 roku miejscowość jest siedzibą parafii rzymskokatolickiej.

Teleśnica Oszwarowa
Sąsiednia Teleśnica powstała przed 1526 rokiem w dobrach Kmitów. W początkach XVII wieku dwór w Teleśnicy cieszył się złą sławą za sprawą swoich gospodarzy, rodziny Rosińskich - Jerzego oraz jego synów Stanisława, Piotra i Jana. W 1607 roku zwabili tu Wojciecha Kroguleckiego, którego następnie zamordowano. Cztery lata później w podobnych okolicznościach niemal stracił życie w teleśnickim dworze Krzysztof Głowa z Nowosielec. Rosińscy, aby uniknąć sprawiedliwości, uzbroili chłopów zamieszkujących w ich majątku i zobowiązali do obrony dworu oraz swoich panów. W 1616 roku syn zamordowanego Kroguleckiego razem z Janem Balem zorganizował zajazd na Teleśnicę. Udało się porwać Stanisława Kroguleckiego, który miał zostać odstawiony do grodu sanockiego. Więzień zdołał jednak uciec z należącego do Leszczyńskich dworu w Daszówce.
Wydarzenia te opisał w książce pt. „Prawem i lewem” znany historyk Władysław Łoziński. Z tego dzieła, opartego na staropolskich zapisach sądowych, a poświęconego obyczajom na Rusi Czerwonej w XVII w., korzystali następnie twórcy literatury pięknej - Józef Hen i Jacek Komuda.
W późniejszym okresie majątek w Teleśnicy Oszwarowej znalazł się w rękach Lenkiewiczów. Tutaj przyszli na świat Włodzimierz Remigiusz Lenkiewicz (1877-1965) oraz Adam Ambroży Lenkiewicz (1888-1941). Pierwszy z nich był historykiem, nauczycielem i urzędnikiem państwowym, a drugi znanym w okresie międzywojennym fotografem. Natomiast ich ojciec Władysław Lenkiewicz (1844-1907) brał udział w powstaniu styczniowym, a później zdobył rozgłos jako autor licznych opracowań poświęconych rolnictwu.
W Teleśnicy warto odwiedzić miejscowy cmentarz, na którym zachowało się kilkanaście przedwojennych nagrobków. Natomiast w pobliżu współczesnego kościoła postawiona została drewniana konstrukcja, na której znany Sanocki malarz Arkadiusz Andrejkow wykonał portret młodego ks. Karola Wojtyły - św. Jana Pawła II. Przez Łobozew i Teleśnicę Oszwarową przebiega odcinek jednego ze szlaków papieskich.

Daszówka
Ostatnią z miejscowości, o których warto wspomnieć, jest Daszówka. Powstała przed 1540 rokiem na terenie rozległych dóbr należących do rodziny Kmitów. Jej nazwa pochodzi od imienia Dasz i niemal do końca XVI wieku zapisywana była w źródłach w formie „Daszowa”. W późniejszym okresie miejscowość należała do znanej w ziemi sanockiej rodziny Leszczyńskich herbu Korczak. W 1921 roku w miejscowości znajdowały się 64 domy, a zamieszkiwało tu 437 osób. Spośród nich 378 było wyznania greckokatolickiego, 37 rzymskokatolickiego, a 22 mojżeszowego. Miejscowy majątek należał wówczas do rodziny żydowskiej, która została zamordowana podczas II wojny światowej. Niemcy spalili również tutejszy dwór.
Na terenie dawnego folwarku, w okresie gdy miejscowość należała do ZSRR, powstał kołchoz, a po 1951 roku funkcjonował tu PGR. Dawną cerkiew wykorzystywano wówczas jako magazyn, a następnie rozebrano. Była to parafialna świątynia pw. św. Dymitra, którą wybudowano w 1835 roku. Współcześnie o dawnej cerkwi w Daszówce przypomina jedynie cmentarz z nielicznymi zachowanymi nagrobkami. W pobliżu postawiono tablicę Szlaku Kultury Dworskiej z garścią informacji.
