Samochody marki Tesla stały się niezwykle popularne, głównie dlatego, że jako jedne z pierwszych pozwalały kierowcy, za pomocą systemów wspomagających jazdę, na częściowe odciążenie umysłu od prowadzenia pojazdu. Najbardziej przyjęło się to w Stanach Zjednoczonych, gdzie za kierownicą Tesli ludzie bywali zajęci innymi czynnościami, niż aktywna jazda. Niestety, te zaawansowane funkcje, takie jak Autopilot i Full Self-Driving (FSD), są również przedmiotem intensywnych badań i kontrowersji z powodu licznych incydentów drogowych, w tym kolizji z pojazdami ratunkowymi i pożarów.
Zderzenia Tesli z pojazdami ratunkowymi
Tesle mają "imponujące doświadczenie" w uderzaniu w wozy strażackie lub radiowozy zaparkowane na drogach z włączonymi migającymi światłami. Jest to kolejna kolizja spowodowana przez pojazdy tej marki, które nie zawsze prawidłowo reagowały na nietypowe sytuacje na drodze z udziałem pojazdów ratowniczych. Amerykańskie służby federalne i organy regulacyjne intensywnie badają te przypadki.
Incydenty w USA i Kalifornii
W jednym z incydentów, na autostradzie I-405 w Kalifornii, osobowa Tesla najechała na stojący wóz strażacki. Komputer miał utrzymywać Teslę na pasie ruchu i rozpoznawać ewentualne przeszkody, aby uniknąć wypadku. Radar nie dostrzegał jednak wozu strażackiego, który przyjechał na miejsce kolizji drogowej i zatrzymał się na jednym z pasów autostrady. Amerykańskie służby zbadały samochód, aby potwierdzić zeznania kierowcy i ustalić, czy Tesla na pewno jechała na autopilocie.
Inna sytuacja miała miejsce w Los Angeles, gdzie Tesla, korzystająca z systemu zautomatyzowanej jazdy, zderzyła się z zaparkowanym radiowozem, o włos omijając policjanta, który nieopodal zarządzał ruchem po innym wypadku. Jak wynika z komunikatu prasowego, około północy w pobliżu Orangethorpe i Courtney Avenue funkcjonariusze policji z Fullerton prowadzili dochodzenie w sprawie śmiertelnego wypadku. Kierowali ruchem na innym pasie, a na drodze ustawili flary awaryjne. Wtedy nadjechała Tesla. Funkcjonariusz, który stał przed swoim pojazdem, zdołał odskoczyć, zanim Tesla uderzyła w jego samochód. Dyspozytor policji, który jechał radiowozem, również zdążył w porę się usunąć. Żaden funkcjonariusz nie odniósł obrażeń w wypadku. Z policyjnego komunikatu wynika, że kierowca Tesli powiedział policji, że włączył system „samodzielnego prowadzenia pojazdu” i korzystał z telefonu komórkowego. Nie wiadomo jednak, czy korzystał z autopilota, czy z systemu w pełni autonomicznej jazdy.

Pojazd został ustawiony pod skosem na lewym pasie dla aut z wieloma pasażerami (ang. High Occupancy Vehicle). Tesla Model S, która jechała pasem HOV, uderzyła w wóz strażacki piętnaście minut później. W wozie nie było strażaków, kierowca wyszedł z samochodu bez szwanku, choć chwilę wcześniej jechał z szybkością 105 km/h.
W styczniu 2018 roku Tesla Model S wbiła się pod wóz strażacki obsługujący inny wypadek. Podejrzenia padły na Autopilota, który miał doprowadzić do kolizji. Kierowca włączył Autopilota i całkowicie powierzył mu prowadzenie pojazdu, zdejmując ręce z kierownicy prawie 13 minut wcześniej. Wstępne ustalenia mówiły, że samochód jechał na Autopilocie. I faktycznie, przez większość czasu właściciel auta nie miał rąk na kierownicy. Ostatni alert pojawił się 9 minut przed zderzeniem, w momencie kolizji samochód prawdopodobnie prowadził się sam. Raport amerykańskiej Narodowej Rady Bezpieczeństwa Drogowego (NTSB) stwierdza jednoznacznie, że samochód był prowadzony wyłącznie przez Autopilota.
W lutym ciężarówka drabinowa Contra Costa County Fire Protection District została zaparkowana na północnych pasach autostrady zgodnie ze wszystkimi instrukcjami, aby osłonić pierwszych respondentów przed nadjeżdżającym ruchem podczas pracy nad wypadkami. Około 4 rano, pędząca Tesla Model S zatrzasnęła się w niej i złożyła pod ciężarówką strażacką, zabijając jej kierowcę i krytycznie raniąc pasażera. W tym czasie NHTSA wysłała śledczych, aby sprawdzić, czy powinni dodać ten incydent do rosnącej listy kraks, w których funkcje wspomagania kierowcy, takie jak Autopilot Tesli, mogły być aktywne w czasie kolizji. Według źródeł Bloomberga, Tesla zgłosiła teraz aktywne oprogramowanie wspomagające kierowcę podczas lutowej kolizji ciężarówki strażackiej, zwiększając liczbę takich incydentów do 17 od 2021 roku, kiedy NHTSA rozpoczęła sondę.
Początkowo służby podawały, że do opisywanego zdarzenia doszło z "niewyjaśnionych przyczyn". Teraz jednak pojawiły się informacje, że Tesla miała włączoną funkcję autopilota, a sprawą zainteresował się Amerykański Urząd ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA). Ta organizacja rządowa już od dłuższego czasu bada wypadki samochodów Elona Muska, pod kątem właśnie działania autonomicznych funkcji.
Różnice między Autopilotem a Full Self-Driving (FSD)
Wiele zamieszania wokół systemów Tesli wynika z nieporozumień dotyczących ich możliwości i wymagań. Jakie są między nimi różnice?
Autopilot
Autopilot to system wspomagający kierowcę, który automatycznie steruje, przyspiesza i hamuje w obrębie pasa ruchu, którym porusza się samochód. Zasadniczo ma zapobiegać uderzaniu pojazdów w obiekty znajdujące się przed nimi i utrzymywać je na środku pasa ruchu. Kierowca musi jednak cały czas nadzorować jazdę i być przygotowanym do przejęcia kontroli w każdej chwili. Jest to standardowa funkcja w większości nowych modeli Tesli.
Tryb jazdy autonomicznej (FSD)
Z kolei tryb jazdy autonomicznej, czyli FSD (Full Self-Driving), został zaprojektowany jako system autonomicznej jazdy, który ma zdolność samodzielnego prowadzenia samochodu bez ingerencji kierowcy w większości sytuacji. Obejmuje wszystkie funkcje Autopilota, a także dodatkowe, takie jak: zmiana pasa ruchu, jazda po mieście, parkowanie czy przywoływanie, tj. możliwość wezwania samochodu z miejsca parkingowego do swojej lokalizacji. FSD jest opcjonalną, płatną funkcją, wymagającą zakupu oprogramowania i sprzętu. Elon Musk pokłada wielkie nadzieje w systemie autonomicznej jazdy. Od 2014 roku regularnie rzuca stwierdzenia, że do końca danego roku Tesle staną się całkiem autonomiczne. Zapowiada też wprowadzenie na dróg robotaksówek - choć naukowcy twierdzą, że pojazdy bez kierujących nimi ludzi nie pojawią się na drogach co najmniej przez najbliższą dekadę. Na dany moment oprogramowanie „Full Self-Driving” (ostatnio firma nazwała je FSD Supervised) wymaga aktywnego nadzoru kierowcy i nie czyni pojazdów autonomicznymi.

Inne poważne incydenty i kontrowersje
Tesla zabija motocyklistę podczas jazdy autonomicznej
Jak podaje CNN, ustalono, że samochód Tesla Model S, który w kwietniu uderzył i zabił motocyklistę w rejonie Seattle, znajdował się podczas zdarzenia w trybie „pełnej autonomicznej jazdy”. Ustalono to po pobraniu danych zarejestrowanych przez pojazd. 56-letni kierowca przyznał się, że patrzył na swój telefon komórkowy podczas korzystania z funkcji asystenta kierowcy. Następną rzeczą, jaką poczuł, był huk, pojazd gwałtownie ruszył do przodu, nabrał prędkości i zderzył się z motocyklem przed nim. Motocyklista, Jeffrey Nissen, 28-latek ze Stanwood w stanie Waszyngton, zginął na miejscu. Aresztowano go w związku ze śledztwem w sprawie doprowadzenia do wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Nie tylko przyznał się do nieuwagi podczas jazdy, podczas gdy włączony był tryb autopilota, ale także do rozproszenia uwagi przez telefon komórkowy. W oświadczeniu policji uznano, że zaufał maszynie, która miała prowadzić za niego.
Pożary Tesli
W jednym z incydentów pożarowych, o którym poinformowała Ochotnicza Straż Pożarna z Boguszowa, "po przybyciu na miejsce zastaliśmy pojazd w całości objęty pożarem". Ostatnio Tesla spłonęła także w Stanach Zjednoczonych. Jej właściciel relacjonował, że auto zapaliło się podczas jazdy.
Tesla Model S padła ofiarą pożaru - to również pierwszy taki przypadek w Polsce. Elektryczny samochód spłonął na parkingu pod Wałbrzychem. W akcji gaśniczej uczestniczyły cztery zastępy straży pożarnej. Model S jest dostępny na rynku od 2012 roku. Chwilę po debiucie zrobiło się głośno o serii pożarów tego auta. Producent przyjrzał się sprawie i zdecydowano o montażu dodatkowej tytanowej osłony pod autem. Problem w tym, że nie każdy Model S nosi taką tarczę pod brzuchem. Przyczyny pożaru Tesli pod Wałbrzychem nie są jeszcze znane. Producent w odpowiedzi na incydent informował, że ryzyko pożaru Tesli jest 10 razy mniejsze niż w przypadku samochodów na benzynę.

Reakcja producenta i organów regulacyjnych
Federalne agencje ds. bezpieczeństwa w USA badają sprawy wypadków z udziałem samochodów marki Tesla w trybie jazdy z włączonym autopilotem lub systemem FSD. W grudniu 2023 roku Tesla ogłosiła recall 2 milionów swoich pojazdów wyposażonych w system Autopilot (modele S, X, 3 i Y produkowane od 2012 do 2023 roku oraz Cybertruck).
Tesla zaktualizowała oprogramowanie Autopilota, aby dodać więcej alertów i ostrzeżeń dla kierowców, którzy nie zwracają wystarczającej uwagi na drogę. W ten sposób samochody miały skuteczniej monitorować poziom zaangażowania kierowcy i reagować na jego brak uwagi. Amerykańska Krajowa Administracja ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) ma ocenić, czy poprawki wprowadzone przez Teslę w oprogramowaniu Autopilota będą wystarczające i zapobiegną nadużywaniu tego systemu. Agencja bada również, czy nazwa „Autopilot” nie wprowadza kierowców w błąd co do rzeczywistych możliwości systemu.
Elon Musk wielokrotnie zapowiadał, że Tesle staną się w pełni autonomiczne. Jednak wideo mające to udowadniać, zostało wyreżyserowane i spreparowane, zaś NHTSA nakazało producentowi wycofanie aktualizacji, pozwalającej kierowcom aktywowanie takiego trybu, ponieważ został on uznany za niebezpieczny. Tesla powtórzyła swoje świetnie znane stwierdzenie: autopilot może być używany wyłącznie pod pełnym nadzorem kierowcy.
TESLA ⚡ Rozszerzony Autopilot vs Standard 💸 19 500 PLN vs 0 PLN
Odpowiedzialność kierowcy i ograniczenia systemów autonomicznych
Wnioski z licznych incydentów są jasne: nie warto do końca ufać systemom i elektronice. Trzeba pamiętać, że Tesla nie dysponuje poziomem autonomii na czwartym poziomie. Na ten moment na świecie nie istnieją przepisy ruchu drogowego, które by mówiły, że kierowca nie ponosi żadnej odpowiedzialności, jeśli jego auto porusza się samodzielnie. Cokolwiek by się nie działo, to zawsze kierowca ponosi karę za spowodowane straty.
W jednym z przesłuchań NTSB, pasażer z samochodu jadącego równolegle do Tesli, stwierdził, że przed zderzeniem kierowca patrzył w dół na telefon lub inne urządzenie, które trzymał w lewej dłoni. Prawą miał dotykać kierownicy. W przesłuchaniu dla NTSB właściciel samochodu zaprzeczył tym doniesieniom. Przyznał jednak, że jego dłonie spoczywały na udach, a kierownicę trzymał u dołu. Obok siebie miał bajgla i kubek z kawą. Utrzymywał, że patrzył w przód, lecz wozu strażackiego nie zauważył odpowiednio wcześnie, by zapobiec wypadkowi.