Sprawa Tomasza Komendy to jedna z najbardziej wstrząsających historii w polskim wymiarze sprawiedliwości. Mężczyzna został niesłusznie skazany za brutalny gwałt i zabójstwo, spędzając 18 lat w więzieniu. Przez ten czas powtarzał, że jest niewinny, jednak wymiar sprawiedliwości nie próbował ustalić prawdy o sprawcy. Jego historia została opisana w książce Grzegorza Głuszaka „25 lat niewinności”, a także w filmie i miniserialu fabularnym. W marcu 2018 roku o sprawie Tomasza Komendy słyszało 89% Polaków, co pokazuje jej szeroki wpływ na świadomość społeczną.

Zbrodnia w Miłoszycach i niesłuszne oskarżenie
Noc sylwestrową z 1996 na 1997 rok 15-letnia Małgorzata Kwiatkowska, mieszkanka Jelcza-Laskowic, spędziła na dyskotece Alcatraz w Miłoszycach. Nastolatka piła tam alkohol, a na zewnątrz wyszła z jednym z poznanych kolegów. Ostatni raz widziana była tuż po północy, gdy wychodziła z dyskoteki w towarzystwie mężczyzny. Inne ustalenia śledczych wskazywały, że była widziana z trzema mężczyznami: Krzysztofem K. i Andrzejem W. Rano między gospodarstwami znaleziono ciało nastolatki. Małgosia leżała naga w śniegu, cała we krwi, mając na sobie jedynie skarpetki z czerwonym paskiem, a wokół była duża ilość krwi. Została ona brutalnie zgwałcona, a na śniegu i mrozie umierała przez wiele godzin. Biegły z zakresu medycyny sądowej po autopsji napisał, że dziewczyna zmarła w wyniku wyziębienia i wykrwawienia. Śledczy ustalili, że sprawców było kilku.
Dowody i zatrzymanie Tomasza Komendy
W 1999 roku w programie Telewizyjne Biuro Śledcze telewizji Polsat przedstawiono rysunek z wizerunkiem mężczyzny, z którym miała bawić się wtedy 15-latka. Po programie na policję zadzwoniła Dorota P., która stwierdziła, że osoba z rysunku jest podobna do wnuka jej sąsiadki, Tomasza Komendy. To właśnie jej zeznania obciążyły Komendę. Na portretach pamięciowych publikowanych w telewizji Dorota P. rozpoznała nie tylko Komendę, ale też jego brata i ojczyma. Nikt nie sprawdził jej wiarygodności, ani motywów działania, choć prokuratura nie zgodziła się na jej zeznania incognito ze względu na to, że w innym procesie zeznawała nieprawdę. Nikt nie zweryfikował jej wiarygodności, choćby przesłuchując jej sąsiadów, którzy nie mieli o niej dobrego zdania. Ufano kobiecie, mając nadzieję, że dzięki niej pojawi się szansa rozwiązania zagadki zabójstwa w Miłoszycach. Co zatrważające, nikt nie sprawdził motywów jej działania.
Kolejnymi dowodami były:
- Włos znaleziony na kominiarce w miejscu zbrodni: eksperci z Akademii Medycznej we Wrocławiu napisali, że może do niego należeć, ale nie było to jednoznaczne.
- Ślad zębów na ciele ofiary: eksperci orzekli, że ślad mógł należeć do oskarżonego, ale równie dobrze mógł należeć do innych osób.
- Zapach kominiarki: dwa psy policyjne Lukas i Kir, niezależnie od siebie, wskazały, że zapach z czapki ofiary należy do Tomasza Komendy.
16 listopada 1999 roku Tomasz Komenda został po raz pierwszy przesłuchany w charakterze świadka, a 19 kwietnia 2000 roku został zatrzymany, a następnie aresztowany po przedstawieniu mu zarzutu zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem i zabójstwa Małgorzaty K. Podczas przesłuchania tylko raz potwierdził policjantom, że tamtej nocy był w Miłoszycach i miał tam odbyć dobrowolny stosunek z pewną dziewczyną. Później powtarzał, że te wyjaśnienia zostały na nim wymuszone groźbami i zastraszaniem.
Wyroki i pobyt w więzieniu
2 kwietnia 2001 roku prokurator skierował do Sądu Okręgowego we Wrocławiu akt oskarżenia. 14 listopada 2003 roku Tomasz Komenda został skazany w I instancji na 15 lat pozbawienia wolności. 16 czerwca 2004 roku Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zmienił ten wyrok, zaostrzając karę i skazał go prawomocnie na 25 lat więzienia. 12 maja 2005 roku Sąd Najwyższy oddalił kasację od wyroku. Komenda karę odbywał w Zakładzie Karnym w Strzelinie. W momencie skazania miał ukończoną jedynie szkołę podstawową i szkołę specjalną. Pracował w myjni.
Przez 18 lat powtarzał, że jest niewinny. W książce „25 lat niewinności” Komenda opowiedział szczerze o brutalnych metodach policji wymuszającej fałszywe zeznania i działaniach prokuratury. Mówił o biciu przez funkcjonariuszy, którzy go zatrzymali, i o tym, że gdyby nie zeznawał tak, jak chcieli, „nie wyszedłby żywy z ich pokoju”. W sądzie odwołał te zeznania, mówiąc, że zostały wymuszone, ale policjanci temu zaprzeczyli. Złożył zeznania przed prokuratorem O., bo „na komendzie zostało mu powiedziane, że jeżeli przed prokuratorem nie złoży zeznań takich, jakich oni chcą, to już na wolność nigdy nie wyjdzie”.
Tomasz Komenda spędził za kratami 6540 dni. Mimo że liczne fakty przeczyły jego winie, mimo zeznań 12 niezależnych świadków potwierdzających jego alibi, mimo braku przyznania się do winy, braku wcześniejszych zatargów z prawem, a przede wszystkim mimo dowodów, które w żadnym z etapów śledztwa nie potwierdzały jednoznacznie jego winy, mężczyźnie odebrano 18 lat życia. W tym czasie przeżył w więzieniu prawdziwe piekło, był bity przez współwięźniów na spacerniaku, a służba więzienna odwracała głowę i udawała, że nie widzi. Był traktowany jak pedofil, co doprowadziło do tego, że trzykrotnie próbował odebrać sobie życie.
Tomasz Komenda - skazany za zbrodnię, której nie popełnił
Przełom w śledztwie i nowi podejrzani
Sprawą zabójstwa zainteresowali się policjant Remigiusz Korejwo oraz dwóch innych policjantów z wydziału dochodzeniowo-śledczego, którzy przeanalizowali akta postępowania. W 2016 r. prokuratura wróciła do sprawy. W czerwcu 2017 ujawniono, że związek ze śmiercią nastolatki może mieć Ireneusz Matuszak (M.), który kilka razy był już skazywany za gwałty. Stał się głównym oskarżonym w sprawie, gdyż okazało się, że w czasie przesłuchania świadek wskazywał na elementy, które w ocenie prokuratury mógł znać jedynie sprawca. Ireneusz M. usłyszał zarzut zabójstwa i gwałtu i został aresztowany. Sąd, decydując o jego aresztowaniu, napisał o "prawdopodobieństwie graniczącym z pewnością".
Zatrzymanie strażaka Norberta B.
Kolejny przełom nastąpił, gdy 24 września 2018 roku zatrzymano Norberta B., drugiego podejrzanego o zbrodnię w Miłoszycach. Jak się okazało, zatrzymany mężczyzna był strażakiem. Pracował w jednostce ratowniczej w Jelczu-Laskowicach, pełniąc służbę w Oławie od 2004 roku. Ratuje życie, wyjeżdża do pożarów. Nie było z nim żadnych problemów przez lata służby. Jego zatrzymanie to efekt tytanicznej, benedyktyńskiej wręcz pracy prokuratorów, którzy wytypowali wszystkich mężczyzn, którzy mieszkali w Miłoszycach w czasie zbrodni i skończyli wówczas 15 lat, przesłuchując ich oraz pobierając próbki porównawcze do badań genetycznych.
W chwili zbrodni Norbert B. miał 19 lat, w momencie zatrzymania był czterdziestoletnim mężczyzną. Norbert B. krótko po zbrodni był u rodziców zamordowanej dziewczynki jako świadek. Nazwisko Norberta B. pojawiło się w śledztwie już kilka miesięcy po zbrodni. W 1997 roku został zatrzymany na przystanku w Miłoszycach przez dwóch mężczyzn, którzy przetrzymywali go jakiś czas w samochodzie. Zawiadomił prokuraturę, a śledztwo umorzono, ponieważ owi tajemniczy mężczyźni byli policjantami z ówczesnego wydziału do walki z przestępczością zorganizowaną (dziś CBŚP). Norbert B. jako winnego zabójstwa wskazał syna miejscowego biznesmena.

Wyroki dla sprawców
W trwającym ponad trzy i pół roku śledztwie zebrano większość dowodów i przesłuchano około 200 świadków. Akta sprawy liczyły ponad sto tomów. 1 grudnia 2020 roku Sąd Okręgowy we Wrocławiu skazał Ireneusza M. na 25 lat więzienia za zgwałcenie i zabójstwo Małgosi, a Norberta Basiurę (zgodził się na publikację swoich danych) na 15 lat więzienia. Wyrok jest prawomocny. Zdaniem śledczych w zbrodnię były zamieszane trzy osoby. Poszukiwania trzeciego sprawcy cały czas trwają. Jeśli podejrzenia wobec Norberta B. potwierdziły się, został wydalony ze służby.
Uniewinnienie Tomasza Komendy i walka o zadośćuczynienie
Po ponownej analizie akt okazało się, że nie zawierają one dowodów winy Tomasza Komendy. 15 marca 2018 roku Sąd Okręgowy we Wrocławiu zdecydował z urzędu warunkowo zwolnić Tomasza Komendę z odbycia reszty kary, a 16 maja 2018 roku Sąd Najwyższy uniewinnił go, stwierdzając, iż jest niewinny, a dowody w sposób jednoznaczny wykluczają jego sprawstwo. Sąd Najwyższy przyjął, że zebrany materiał dowodowy "umożliwił przedstawienie innej osobie zarzutu zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem i zabójstwa z zamiarem ewentualnym Małgorzaty Kwiatkowskiej, a jednocześnie w sposób jednoznaczny i niebudzący wątpliwości wskazał, że Tomasz Komenda nie jest sprawcą czynu". Nowa ekspertyza biegłych z Katedry Medycyny Sądowej z Poznania, sformułowana z wykorzystaniem nowoczesnej techniki badawczej, wykluczyła pozostawienie śladów zębów przez oskarżonego.
Za 18 lat niesłusznie spędzonych w więzieniu Tomasz Komenda otrzymał od Skarbu Państwa 12 mln zł zadośćuczynienia i 811 533,12 zł odszkodowania. Ani prokurator, ani też wnioskodawca Komenda nie zdecydował się składać apelacji od tego orzeczenia - taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych. Premier Mateusz Morawiecki przyznał również Komendzie rentę specjalną w wysokości 4 tys. złotych brutto miesięcznie na okres jednego roku, która to została następnie podniesiona do 4,5 tys. złotych, a okres jej przyznawania został wydłużony o 2 kolejne lata.
Jak stwierdził obrońca Tomasza Komendy, mec. Zbigniew Ćwiąkalski: „Wymiar sprawiedliwości przed wielu laty popełnił straszliwy błąd, czyniąc ogromną krzywdę panu Tomaszowi Komendzie. To dzięki postępowi w technice udało się dotrzeć do prawdy.” Dodał również: „Nie da się tego wycenić, nie ma żadnej metody wyceny, jest to pewne wyczucie po pierwsze. To wszystko zależy od tego jakich strat moralnych on doznał. Da się wycenić jedynie odszkodowanie.”

Odpowiedzialność za pomyłkę wymiaru sprawiedliwości
Prokuratura w Łodzi wszczęła w marcu 2018 roku postępowanie w sprawie o przestępstwo przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków, poplecznictwa, tworzenia fałszywych dowodów winy i zatajania dowodów niewinności oraz pozbawienia wolności połączonego ze szczególnym udręczeniem, ale do dziś nie zostało zakończone. Aktulanie czynności koncentrują się na wątku dotyczącym przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez osoby wykonujące czynności i wydające opinie w postępowaniu, które doprowadziło do skierowania aktu oskarżenia przeciwko Tomaszowi Komendzie i następnie jego skazania. Trwają także ustalenia dotyczące etapu odbywania kary pozbawienia wolności i szczególnego udręczenia, chodzi o stosowanie przemocy fizycznej i psychicznej.
Wśród przesłuchanych świadków są m.in. prokuratorzy, policjanci, sędziowie, eksperci kryminalistyczni, biegli, współosadzeni, funkcjonariusze służby więziennej, a także Tomasz Komenda i cała jego rodzina. Na liście sześciu osób, które jego zdaniem przyczyniły się do oskarżenia go i skazania za zbrodnię, której nie popełnił, znaleźli się m.in.:
- Dorota P. - sąsiadka babci Komendy, której zeznania obciążyły Tomasza. Zmarła w czerwcu 2018 roku.
- Dwóch emerytowanych policjantów: Bogusław R. i Zbigniew P.
- Dwóch prokuratorów: Stanisław Ozimina (zdecydował o zatrzymaniu i postawieniu Komendzie zarzutów; w innej sprawie jest prawomocnie skazany za przyjmowanie łapówek) oraz Tomasz Fedyk (skierował akt oskarżenia).
Wcześniej, po wizycie mecenas Ewy Szymeckiej u ówczesnego ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego, ten nazwał Tomka „zbirem i degeneratem” i krytykował prokuratorów. Po tych słowach odsunięto od sprawy prokuratora Stanisława O. 28 grudnia 2023 roku Prokuratura Okręgowa w Łodzi umorzyła śledztwo ws. przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków skutkujących niesłusznym skazaniem Tomasza Komendy.
Życie po wyjściu na wolność i śmierć Tomasza Komendy
Niedługo po wyjściu z więzienia Tomasz Komenda związał się z Anną Walter, którą poznał na jednym z internetowych portali randkowych. Z nieformalnego związku w 2020 roku urodził się im syn Filip. Podczas uroczystej premiery filmu „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy” 10 września 2020 roku w Warszawie Tomasz Komenda zdradził, że jego partnerka jest w ciąży i oświadczył się jej na oczach zgromadzonych gości i dziennikarzy.
Według relacji jego bliskich i znajomych, po otrzymaniu odszkodowania w 2021 roku, Tomasz Komenda zaczął znikać niemal na całe dnie z domu, wracając wielokrotnie pod wpływem alkoholu i narkotyków. Często przejawiał agresję wobec partnerki i syna, m.in. wulgarnie ich wyzywając, czy bijąc. Przerwał też wówczas rozpoczętą w 2019 roku psychoterapię. Para rozstała się w 2022 roku. Po trwającej ponad rok sprawie, jesienią 2023 roku, sąd nakazał Komendzie comiesięczne wypłacanie kobiecie alimentów na dziecko w wysokości 4500 zł. Zapowiadał on odwołanie od tej decyzji, jednak nie podjął już w tej sprawie żadnych kroków prawnych.
Po rozstaniu z Anną, Tomasz Komenda mieszkał we Wrocławiu, gdzie zakupił kilka mieszkań w centrum miasta. Planował przeznaczyć je na wynajem, choć ostatecznie przekazał je swojemu bratu Gerardowi w zamian za dożywocie i opiekę, zgodnie z umową zawartą jesienią 2022 roku. Po otrzymaniu przyznanego mu sądownie odszkodowania zerwał całkowicie kontakt z matką. Przepisanie mieszkań jednemu z trzech przyrodnich braci wynikało nie z ich bliskiej relacji, ale z wykrytej u niego poważnej choroby.
Tomasz Komenda zmarł 21 lutego 2024 roku, w wieku 46 lat na nowotwór płuc. Został pochowany na cmentarzu przy ul. Osobowickiej we Wrocławiu.
Wpływ sprawy na społeczeństwo i media
Historia Tomasza Komendy stała się symbolem porażki wymiaru sprawiedliwości. Wspomnienia niesłusznie skazanego spisał dziennikarz Superwizjera TVN Grzegorz Głuszak w książce „25 lat niewinności. Historia Tomasza Komendy”, wydanej 11 września 2018 roku. Za reportaż na antenie TVN o tym samym tytule 1 grudnia 2018 roku otrzymał nagrodę MediaTory w kategorii DetonaTOR. W 2020 roku na ekrany kin wszedł film fabularny „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy”, polski dramat sensacyjny, w reżyserii Jana Holoubka. Tytułową rolę zagrał Piotr Trojan. 21 stycznia 2021 roku premierę miał czteroodcinkowy miniserial, również zatytułowany „25 lat niewinności”. Sprawa Komendy jest przedmiotem aluzji. Stosowana jest ona m.in. przy porównaniu określonych sytuacji do sprawy niesłusznie skazanego za zbrodnię w Miłoszycach.