W kontekście bezpieczeństwa i efektywności działań ratowniczych, ubranie strażackie stanowi kluczowy element wyposażenia każdego strażaka. Przez wiele lat, zwłaszcza w okresie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, podstawowym strojem ochronnym w polskiej straży pożarnej był tak zwany mundur moro. Ten wzór, choć dziś kojarzony głównie z wojskiem, odegrał znaczącą rolę w historii polskiego pożarnictwa, zanim ustąpił miejsca nowoczesnym środkom ochrony indywidualnej.
Początki i Zastosowanie Wzoru "Moro"
Nazwa „moro” to skrót od określenia „materiał odzieżowy roboczo-ochronny”. Pierwotnie i przede wszystkim wzór ten miał znaczenie kamuflujące, obserwowane w przyrodzie jako sposób przystosowania się zwierząt do środowiska. Nazwa ta przyjęła się jako potoczne określenie każdego kamuflażu, a jeśli ktoś mówił o kurtce moro lub spodniach moro, miał na myśli wojskową odzież w maskujące wzory.
Istniało sześć rodzajów tego nadruku, różniących się kolorami zależnie od służby, dla której były przeznaczone. Wersja przeznaczona dla Straży Pożarnej i Ochotniczej Straży Pożarnej charakteryzowała się ciemnobrązowym kolorem ze zdecydowanie większymi cętkami, co odróżniało ją od wariantów wojskowych czy milicyjnych. Współczesny typowy ubiór terenowy leśnika również jest „łaciaty”, co jest związane m.in. z polską tradycją i przywiązaniem do militaryzacji, chociażby do Przysposobienia Wojskowego Leśników z okresu międzywojennego.

Moro jako Podstawowy Ubiór Strażacki w PRL
Przed rokiem 1992 polskie normy określały wymagania wyłącznie dla hełmów, pasów strażackich, aparatów oddechowych i masek. Brakowało jednak szczegółowych wymagań dotyczących odporności na zapalenie czy duże promieniowanie cieplne dla ubrań specjalnych, butów i rękawic. Z tego względu, aż do połowy lat 90. ubiegłego stulecia, podstawowym ubraniem ochronnym dla strażaka było właśnie moro.
Charakterystyczne ubranie moro było wykonane w 100% z tkaniny bawełnianej. Niestety, brakowało w nim impregnatu zwiększającego odporność na zapalenie oraz dodatkowych warstw chroniących strażaka przed promieniowaniem cieplnym i przemoczeniem. Do kompletu z mundurem moro strażak otrzymywał buty typu skuter, których cała konstrukcja powyżej podeszwy wykonana była z tworzywa skóropodobnego, przy czym wierzchy ze skóry były rzadkością.
Jeszcze wcześniejszym standardem w umundurowaniu strażackim była odzież specjalna wykonana z brezentu lub podobnych materiałów. W sytuacji pożaru, w celu zwiększenia komfortu termicznego prądownika pierwszej roty podchodzącego do płomieni, warstwę ogniochronną kurtki „wyjazdowej” zastępowano improwizowanym rozwiązaniem, polegającym na polewaniu go wodą.
Wady i Ograniczenia Ubrań Moro w Służbie Strażackiej
Gaszenie pożarów to jedne z najbardziej ryzykownych działań, wymagających intensywnej pracy fizycznej w niebezpiecznym środowisku. Strażacy są zobowiązani do noszenia zestawu ochronnego zapewniającego im ochronę przed wieloma zagrożeniami, takimi jak oddziaływanie termiczne (płomienie, promieniowanie cieplne), wdychanie toksycznych gazów czy obrażenia fizyczne. Ubrania moro, choć były powszechnie używane, miały szereg istotnych wad, które narażały strażaków na poważne zagrożenia:
- Niska odporność na ogień: Ubrania bawełniane moro, w porównaniu do nowoczesnych tkanin, stwarzały duże zagrożenie dla użytkowników. Ich indeks tlenowy, czyli najmniejsza zawartość tlenu w atmosferze, przy której zachodzi proces palenia, wynosił około 17% dla tkanin bawełnianych. Dla porównania, tkanina wełniana ma indeks 23,8%, nowoczesne tkaniny aramidowe (np. Nomex) osiągają 28-31%, a coraz częściej stosowana na całym świecie tkanina z włókien polibenzimidazolu (PBI), osiąga nawet 42%.
- Brak ochrony termicznej i wodoszczelności: Moro nie chroniło skutecznie przed promieniowaniem cieplnym i przemoczeniem, co było krytyczne w środowisku pożaru.
- Słaba oddychalność i nasiąkliwość: Wzór moro nie przepuszczał powietrza, a co więcej, mundur bardzo szybko nasiąkał wodą i długo schnął, co obniżało komfort i bezpieczeństwo pracy. Co więcej, złośliwi twierdzili, że kamuflaż wz. 68 maskował jedynie pod warunkiem, że tłem był szary grzyb po wybuchu bomby atomowej.

Ewolucja Ochrony Indywidualnej i Wycofanie Moro
Wraz z rozwojem metod gaszenia pożarów ewoluował też sprzęt strażacki. Wojny światowe przyniosły spowolnienie postępu w rozwoju wyposażenia i sprzętu ochrony indywidualnej, lecz po drugiej wojnie światowej opracowano normy dotyczące strażackiego wyposażenia ochrony osobistej, a różne organizacje rozpoczęły testy wydajności i tworzenie standardów dla sprzętu.
Po roku 1990 rozpoczął się proces modernizacji umundurowania w Polsce. W 1993 roku CNBOP (Centrum Naukowo-Badawcze Ochrony Przeciwpożarowej) wydawało już świadectwa dopuszczenia na ubrania wykonane w 100% z materiałów trudnopalnych. Były to konstrukcje wielowarstwowe, składające się z warstwy zewnętrznej, wodoszczelnej paroprzepuszczalnej membrany, warstwy termoizolacyjnej i podpinki. Pierwsze takie ubrania powstawały z tkaniny aramidowej typu Nomex, która stała się synonimem nowego typu odzieży.
Z uwagi na wysoki koszt ubrań z Nomexu (siedem do dziesięciu razy droższych niż moro), około 1995 roku wprowadzono tymczasowe rozwiązanie - tak zwane ubranie popularne specjalne (w skrócie UPS). Posiadało ono warstwę zewnętrzną z impregnowanej bawełny, natomiast warstwa termoizolacyjna i podszewka wykonane były z łatwopalnego poliestru. Zaimpregnowana bawełna często zachowywała odporność na zapalenie jedynie do pierwszego prania, jednak ze względu na trzykrotnie, czterokrotnie niższą cenę niż Nomex, ubrania UPS na długo zadomowiły się w jednostkach ochrony przeciwpożarowej. Okres przejściowy trwał do 2004 roku.
Wraz z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku, zaczęła w niej obowiązywać dyrektywa nr 89/686/EWG, dotycząca wymagań dla środków ochrony indywidualnej, wdrożona rozporządzeniem ministra gospodarki z 21 grudnia 2005 roku. Wprowadziło to nowe standardy bezpieczeństwa i wymusiło stosowanie bardziej zaawansowanych technologicznie materiałów. Warto również dodać, że przed 1990 rokiem w wyposażeniu jednostek straży pożarnej można było jeszcze spotkać ubrania wykonane z włókien azbestowych pokrytych warstwą sproszkowanego aluminium, których stosowanie zostało zakazane ustawą z 19 czerwca 1997 roku.
Historia gaszenia pożarów
Wyposażenie Strażaków w Okresie Transformacji (lata 90.)
Lata 90. XX wieku były okresem intensywnych zmian i wyzwań dla polskiej straży pożarnej. Komenda Główna PSP uznała wyposażenie strażaków w umundurowanie specjalne za priorytet na rok 1998, przeznaczając na ten cel większość środków z budżetu. W tym czasie w całym kraju zatrudnionych było około 28 tysięcy strażaków, a od chwili utworzenia Krajowego Systemu Ratownictwa znacznie zwiększyła się grupa zadań podejmowanych przez straż, zaś liczba interwencji wzrosła z 80 tysięcy do ponad 220 tysięcy rocznie.
Problemy z zaopatrzeniem były jednak dotkliwe. Dotychczas strażacy, wyjeżdżający do gaszenia pożaru, ubrani byli w impregnowane kurtki moro, które jednak dość szybko niszczyły się. Po roku 1992 w niektórych województwach brakowało nawet takiej odzieży, co wymuszało opróżnianie magazynów obrony cywilnej z zapasów na wypadek wojny oraz przekazywanie strażakom niewymiarowej odzieży z policji i po zlikwidowanych oddziałach ZOMO.
Płk Seweryn Dyja, kwatermistrz KW PSP w Krakowie, wspominał: „Jeszcze w 1995 i 1996 roku chodziliśmy w tych policyjnych kurtkach. Dopiero od ubiegłego roku ruszyła akcja wymiany odzieży.” W województwie krakowskim w odzież specjalną wyposażono 80 procent strażaków wyjeżdżających na akcje. Na zakup brakującej odzieży specjalnej, wyposażenia osobistego i odzieży żaroodpornej potrzebnych było jeszcze 716,7 tys. zł. Podobne działania podejmowano w innych regionach, np. w Tarnowie, gdzie 75 procent strażaków zawodowych dysponowało już nowymi mundurami, czy w Rzeszowie, gdzie nową odzież otrzymało ponad 360 strażaków. W Nowosądeckiem nowe uniformy wyjściowe oraz ubiory specjalne miała tylko część jednostek.
Nowe umundurowanie specjalne, początkowo z drogiego, wielowarstwowego Nomexu, zostało zastąpione tańszym, ale równie dobrym materiałem, wyprodukowanym specjalnie na zlecenie PSP, odpowiadając już standardom europejskim. Oprócz ubrania, strażakom przysługiwały niepalne rękawice i kominiarki, hełmy (cena około 400 złotych, żywotność 5 lat) oraz specjalne buty skórzane z profesjonalnymi zabezpieczeniami przed urazami palców i pięt oraz podeszwą wyposażoną w siatkę zbrojeniową (cena około 400 złotych).
Warto zaznaczyć, że stare mundury moro nie zawsze były całkowicie wycofywane. Na przykład, kpt. Antoni Bujak z KW PSP w Tarnowie informował, że każdy ze strażaków nadal będzie miał jeden komplet moro „na wszelki wypadek”. Ponadto, zapasy odzieży niespełniającej nowych wzorów często trafiały do jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej, gdzie ochotnicy, często pierwsi na miejscu pożaru, wciąż gasili ogień w ubraniach moro lub nawet „cywilnych”.

Niezmienne Elementy Wyposażenia Strażackiego
Mimo tak gruntownych zmian, niektóre elementy wyposażenia strażackiego pozostały w niemal niezmienionej formie. Na przestrzeni lat, podczas gdy hełmy, ubrania specjalne czy obuwie przeszły całkowitą metamorfozę, pas strażacki i kominiarka zachowały swoją podstawową konstrukcję, stanowiąc niezmienny element wyposażenia strażaka.
tags: #ubranie #strazackie #moro #olx