Historia ukraińskiego nacjonalizmu, sięgająca początków XX wieku, jest nierozerwalnie związana z walką o niepodległość i tożsamość narodową, często naznaczoną radykalnymi metodami. Współczesna Ukraina mierzy się z dziedzictwem tych działań, a także z nowymi wyzwaniami, takimi jak konflikty na tle etnicznym i politycznym, czego przykładem są incydenty podpaleń budynków związanych z grupami uznawanymi za separatystyczne lub mniejszościowe.

Korzenie i Metody Działań Ukraińskiego Nacjonalizmu
Powstanie UWO i OUN oraz ich wczesna działalność
Kształtowanie się ukraińskich organizacji nacjonalistycznych, takich jak Ukraińska Organizacja Wojskowa (UWO) i Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), przypada na lata 1918-1939. Ich początkowa działalność koncentrowała się na walce o niepodległość Ukrainy, często w konfrontacji z państwem polskim. Wystąpienia antypolskie były jednym z głównych celów tych organizacji. Liczebność UWO i OUN jest trudna do ustalenia, szacuje się ją na kilkaset osób, choć niektórzy autorzy podają, że mogła ona sięgać nawet 20 tysięcy osób. Każdy członek musiał być zaprzysiężony w bardzo złożonej procedurze.
Taktyki terroru i dywersji
Organizacje te szybko zaczęły stosować metody terrorystyczne i dywersyjne. Już 25 września 1921 roku we Lwowie dokonano zamachu na Józefa Piłsudskiego, który miał uczestniczyć w otwarciu Targów Wschodnich. Choć zamach się nie powiódł, był sygnałem o radykalizacji działań. Innym przykładem było zabójstwo Stanisława Sobińskiego z rąk skrytobójców z UWO. Ataki indywidualne z czasem stawały się masowymi. Do szczególnie okrutnych metod należały także podpalenia, które niszczyły dorobek polskich właścicieli. W latach następnych nie ustawały zamachy, których ofiarami padali przedstawiciele najwyższych władz państwowych.
UWO i OUN rozwinęły szeroko zakrojoną działalność propagandowo-agitacyjną, która miała na celu krzewienie nienawiści do Polaków oraz idei antypolskiego powstania. Powołano specjalne punkty propagandowo-agitacyjne, traktowane na równi z referatami bojowymi. Kolportowano nielegalne druki, ulotki antypolskie i szerzono hasła na wiecach, często z wykorzystaniem instytucji greckokatolickich i szkół. Organizacje te prowadziły również działania dywersyjne, polegające na przecinaniu drutów telefonicznych i telegraficznych, niszczeniu znaków granicznych, tablic i godeł polskich, a także na umyślnych podpaleniach polskiego mienia.
Finansowanie działalności terrorystycznej pochodziło z różnych źródeł, w tym z tzw. „ekspropriacji”, czyli napadów rabunkowych na banki, urzędy pocztowe i transporty gotówki. Materiały wybuchowe i broń były pozyskiwane z zagranicznych, głównie niemieckich, fabryk lub pochodziły z czasów wojny. Czasem były to także podpalenia nasycone benzyną i połączone z ładunkiem prochu. Środki chemiczne, takie jak zapalniki z kwasem siarkowym czy nasycone cyjankiem potasu, a nawet planowane zarażanie koni wojskowych nosacizną, świadczyły o bezwzględności stosowanych metod. W 1928 roku narastała fala umyślnych podpaleń polskiego mienia, co skutkowało znacznym osłabieniem polskiej akcji kolonizacyjnej i generowało poczucie zagrożenia wśród ludności polskiej.

Tragedia w Odessie: Pożar Domu Związków Zawodowych (2 maja 2014)
Tło wydarzeń i pierwsze starcia
W przededniu obchodów drugiej rocznicy krwawych zamieszek w Odessie, w całym mieście rosło napięcie, wywołane obawami przed prowokacjami i starciami ulicznymi. Dwa lata wcześniej, 2 maja 2014 roku, w Odessie doszło do tragicznych starć między zwolennikami jedności Ukrainy (tzw. zwolennikami Majdanu, w tym kibicami klubów Czornomorec Odessa i Metalist Charków) a lokalnymi separatystami (aktywistami Antymajdanu). Manifestacja Antymajdanu na Prospekcie Aleksandrowskim została zaatakowana o 14:40 przez niezidentyfikowanego mężczyznę, który strzelał z broni pneumatycznej. Następnie demonstranci Antymajdanu zaatakowali kibiców, używając broni palnej.
W sumie w marszu pro-ukraińskim uczestniczyło około 2 tysięcy osób, często uzbrojonych w pałki, noże, siekiery, koktajle Mołotowa oraz broń palną. Początkowo starcia miały miejsce na ulicach, a milicja, pomimo obecności, początkowo nie reagowała na wydarzenia. Separatyści, w celu wzajemnej identyfikacji, nosili opaski na ramionach z flagą ZSRR. Podobne opaski zaobserwowano u dużej grupy osób w policyjnych mundurach.
Odessa 2 maja 2014 odc. 4: Pobicie aktywistów i dziennikarzy 19 lutego #odessa #ukraina #euromaidan
Pożar i ofiary
Wieczorem doszło do kulminacji konfliktu, kiedy ukraińscy nacjonaliści i bojownicy Prawego Sektora obrzucali koktajlami Mołotowa namioty Antymajdanu na Kulikowym Polu. Po rozbiciu obozowiska, demonstranci Antymajdanu wycofali się do budynku związków zawodowych. Budynek ten został podpalony przez ukraińskich nacjonalistów, co spowodowało wybuch pożaru. Według relacji Jurija Kaurowa, jednego z osaczonych w budynku, ludzie próbujący uciec przez okna byli ostrzeliwani z broni krótkiej, a tłum krzyczał „Płońcie Rosjanie”. Straż pożarna dotarła na miejsce dopiero po półgodzinie od otrzymania zgłoszenia, pomimo bliskości remizy.
W pożarze zginęło łącznie 48 osób: 31 osób zmarło w płomieniach, a 11 zginęło, skacząc z okien na trzecim lub czwartym piętrze. W trakcie wcześniejszych walk na Prospekcie Aleksandrowskim i Kulikowym Polu zginęło również osiem osób. Łącznie w tragicznych zajściach zginęło 48 osób, w tym 46 aktywistów Antymajdanu. Dzień po tragedii przed spalonym domem związków zawodowych zebrali się zarówno zwolennicy jedności Ukrainy, jak i separatyzmu, a dwutysięczny tłum skandował: „Odessa to rosyjskie miasto!”.
Reakcje i kontrowersje wokół śledztwa
Ukraińskie władze szybko określiły wydarzenia w Odessie jako „rosyjską prowokację”. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) twierdziła, że zamieszki były koordynowane przez grupy dywersyjne z Rosji i finansowane przez obalonego prezydenta Wiktora Janukowycza. Podkreślano obecność Rosjan i obywateli separatystycznego Naddniestrza wśród aktywistów Antymajdanu. Taka narracja była szeroko powielana w wielu mediach, w tym polskich.
Jednak „Misja monitoringowa do spraw praw człowieka” ONZ z niepokojem odnotowała, że władze Ukrainy nie zapewniły szybkiego, niezależnego i bezstronnego śledztwa w sprawie śmierci i morderstw. Krytykowano również fakt, że spośród 29 osób, wobec których wysunięto oskarżenia, 28 było zwolennikami federalizacji Ukrainy, podczas gdy sprawcy podpaleń pozostawali w dużej mierze bezkarni. Pięć lat po tragedii uroczystości żałobne odbyły się tylko w Odessie, a władze Ukrainy nie spieszą się z wyjaśnieniem okoliczności zbrodni i ukaraniem sprawców, co budzi krytykę międzynarodową.
Podpalenie Ośrodka Kultury Węgierskiej w Użhorodzie (2018)
Kontekst regionalny i mniejszość węgierska na Zakarpaciu
Zakarpacie, najbardziej wysunięty na zachód i jeden z najbiedniejszych regionów Ukrainy, historycznie przez 900 lat było częścią Królestwa Węgier. Po zmianach granic w XX wieku, znaczna mniejszość węgierska (co dziesiąty mieszkaniec regionu) pozostała związana z węgierską macierzą, o czym świadczy m.in. dostosowywanie zegarków do czasu środkowoeuropejskiego w niektórych domach. Mniejszość węgierska, choć lojalna wobec Ukrainy, korzysta z autonomii kulturowej i językowej, posiadając własne partie polityczne oraz szkoły i wydziały uniwersyteckie z językiem węgierskim jako wykładowym.
Sytuacja mniejszości węgierskiej uległa zmianie po przyjęciu nowej ustawy o oświacie w Ukrainie, która miała wzmocnić język ukraiński kosztem języków regionalnych. Budapeszt zareagował bardzo ostro, a premier Viktor Orbán publicznie nawoływał do możliwości podwójnego obywatelstwa dla Węgrów z Zakarpacia oraz formowania własnego samorządu. Słowa Orbána wywołały konsternację w Ukrainie, choć nowe władze, zajęte wojną na wschodzie kraju, nie eskalowały konfliktu, wydając jedynie notę protestacyjną.

Polski ślad: Falanga i powiązania
W lutym 2018 roku doszło do próby podpalenia budynku Stowarzyszenia Kultury Węgierskiej (KMKSZ) w Użhorodzie. Ukraińskie służby szybko ustaliły, że uczestnikami akcji byli Polacy. Niespełna trzy tygodnie po podpaleniu, Adrian M., Tomasz Sz. i Michał P. zostali zatrzymani przez polskie służby. Dwaj pierwsi usłyszeli zarzuty usiłowania podpalenia, natomiast Michałowi P. prokuratura zarzuciła podżeganie do podpalenia oraz finansowanie przestępstwa o charakterze terrorystycznym.
Podpalacze byli związani z działającą w Polsce skrajnie prawicową, prorosyjską organizacją Falanga, nawiązującą do tradycji przedwojennego, nacjonalistycznego i antysemickiego Obozu Narodowo-Radykalnego Falanga. Tomasz Sz., redaktor strony internetowej Xportal.pl (wokół której koncentrują się działacze Falangi), pisał i tłumaczył dla niej wywiady Aleksandra Dugina, politologa nawołującego do zabijania Ukraińców. Michał P. był związany z prokremlowską partią Zmiana, której szef jest oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji. Brał udział w antyukraińskich demonstracjach i poświęcał dużo czasu proobronnemu Stowarzyszeniu Jednostka Strzelecka 2039 (SJS 2039), które organizowało „antybanderowskie” patrole na granicy polsko-ukraińskiej. SJS 2039, podlegające Związkowi Strzeleckiemu „Strzelec” z Rzeszowa, było oficjalnie patronowane przez polskie Ministerstwo Obrony Narodowej. Po zatrzymaniu podpalaczy, krakowski Strzelec oficjalnie odciął się od nich.
Drugi atak i narracje zewnętrzne
Lider Falangi, Bartłomiej B., zaprzeczał związkom organizacji z podpaleniem w Użhorodzie, sugerując, że akcja mogła być prowokacją Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Bekier uważał, że to Ukraina, oprócz Rosji, najbardziej skorzystała na tym podpaleniu. Wkrótce po próbie podpalenia przez Polaków, 27 lutego 2018 roku, miał miejsce drugi, poważniejszy atak na budynek KMKSZ, tym razem z użyciem bomby własnej konstrukcji. Sprawcami okazali się dwaj Ukraińcy, kierowani przez mężczyznę z paszportem Naddniestrza - para-państwa kontrolowanego przez Rosję. SBU zakwalifikowało czyn jako atak terrorystyczny.
W tle tych wydarzeń od 2014 roku trwała wojna informacyjna między Rosją a Ukrainą, w której rosyjskie media aktywnie interesowały się Zakarpaciem, często publikując negatywne materiały oskarżające Węgrów o separatyzm. Przykładem były fałszywe ulotki i fake-newsy o przygotowaniach do zbrojnego wystąpienia Węgrów. Ferenc Katrein, były pracownik węgierskiego wywiadu, stwierdził, że napastnicy z Użhorodu byli polskimi obywatelami powiązanymi z prawicowymi, prokremlowskimi środowiskami, i uważał, że „polscy łącznicy” zostali wykorzystani do ukrycia tożsamości prawdziwych sprawców. Ukraińcy twierdzą, że nacjonaliści na Zakarpaciu to często „importowani” nacjonaliści ze Lwowa i Iwano-Frankiwska, a lokalny konflikt ukraińsko-węgierski jest sztuczny, podsycany przez zewnętrzne wpływy.

Ocena Skutków i Mechanizmy Działań
Zarówno historyczne działania UWO i OUN, jak i współczesne incydenty w Odessie i Użhorodzie, ukazują złożoność problemu nacjonalizmu i jego wpływu na stabilność państwową. Metody takie jak podpalenia, terroryzm, dywersja i propaganda były i są wykorzystywane do osiągania celów politycznych, zastraszania ludności oraz eskalacji napięć etnicznych. W przypadku Użhorodu widoczne są mechanizmy wojny hybrydowej, gdzie zewnętrzne siły wykorzystują wewnętrzne podziały i mniejszości etniczne do destabilizacji regionu.
Tragiczne wydarzenia w Odessie pokazały brutalne oblicze współczesnego nacjonalizmu ukraińskiego, który po 2014 roku zdobył znaczące wpływy w państwie. Niejasności wokół śledztw i brak pociągnięcia do odpowiedzialności sprawców potęgują poczucie bezkarności i podważają zaufanie do instytucji państwowych. Incydent w Użhorodzie, z udziałem polskich ekstremistów powiązanych z Rosją, podkreśla transgraniczny charakter problemu i wskazuje na to, jak łatwo lokalne konflikty mogą być instrumentalizowane przez czynniki zewnętrzne, by szkodzić Polsce i Ukrainie.
tags: #ukraina #nacjonalisci #podpalenie #budynku #separatystow