Historia Agnieszki, 39-letniej właścicielki nowo otwartej kwiaciarni, rozpoczyna się od spełnienia marzeń, które szybko zostają przerwane przez groźby ze strony Krzysztofa, 45-letniego mężczyzny, który wcześniej rywalizował z nią o lokal i miał podobny pomysł na biznes. Krzysztof domaga się, aby Agnieszka wzięła jego żonę na wspólniczkę, na co kobieta stanowczo odmawia. W odpowiedzi na odmowę, Krzysztof grozi Agnieszce.
Kilka dni później w domu Agnieszki wybucha pożar, zmuszając ją do przeprowadzki z mężem Tomkiem i synem Kubą do szwagra. Rodzina znajduje się w trudnej sytuacji finansowej, ponieważ wszystkie zgromadzone środki zostały zainwestowane w kwiaciarnię, a do spłaty pozostały raty kredytu. Krzysztof, podejrzewany przez Agnieszkę o podpalenie, zostaje zwolniony po 48 godzinach, pomimo braku dowodów jego winy.
Dodatkowym problemem jest odmowa wypłaty odszkodowania przez ubezpieczyciela. Po konsultacji z prawniczką, Agnieszka dowiaduje się, że musi czekać na wyniki śledztwa.
Umorzone śledztwo w sprawie zalania terenów w Jeleniej Górze
Decyzją z dnia 30 maja 2025 roku Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze umorzyła śledztwo dotyczące zdarzenia z okresu 14-15 września 2024 roku, które zagrażało życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Sprawa dotyczyła zalania terenów mieszkalnych w dzielnicy Cieplice, między ulicami Lubańską, Dworcową, Sobieszowską, Wojewódzką i Sprzymierzonych. Przyczyną miało być wykopanie koparką przekopu na powierzchni wału w celu przekierowania wody z ośrodka wypoczynkowego na sąsiadujące ulice.
Podstawą umorzenia było stwierdzenie braku ustawowych znamion czynu zabronionego (art. 17 § 1 pkt 2 kpk). W toku postępowania przesłuchano pokrzywdzonych, pracowników ośrodka wypoczynkowego oraz funkcjonariuszy Policji i Straży Pożarnej. Zabezpieczono obszerną dokumentację, w tym geodezyjną, dotyczącą obszaru zalania, a także dane dotyczące sytuacji pogodowej i powodziowej.

Opinia biegłego i ustalenia śledztwa
Powołany biegły z zakresu hydrologii wydał opinię, a następnie opinię uzupełniającą, w której stwierdził, że wykopanie pogłębienia na grobli i jego skutki nie miały istotnego wpływu na ilość przepływającej wody. Główną przyczyną zalania i podtopienia były ekstremalne opady deszczu, które spowodowały gwałtowny spływ powierzchniowy i wzrost stanów wody w górnym dorzeczu Bobru. Na wodowskazie w Piechowicach stan wody przekroczył stan alarmowy o 160 cm, a w Jeleniej Górze o 277 cm, co było wyższe niż podczas powodzi w 1997 roku.
Biegły zwrócił uwagę na obecność suchego zbiornika Sobieszów, który zgromadził 6,7 mln m³ wody, co znacząco ograniczyło skalę zalania. Zdaniem biegłego, działania podjęte na terenie ośrodka wypoczynkowego i jego otoczenia, w tym pogłębienie wału ziemnego i wykopanie nasypów, nie doprowadziły do zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób. Wielkość przepływu wody spowodowana tymi działaniami była nieistotna dla zalanych obszarów.
Ustalenia te potwierdziła obszerna dokumentacja fotograficzna i filmowa, która wykazała, że woda przepływająca przez przekop była kierowana przez kanały irygacyjne i odprowadzana do rzeki Kamienna.
Należy podkreślić, że decyzja o umorzeniu śledztwa nie jest prawomocna.
Pożar klubu Corpus Gym w Gdańsku
Dobrosław Bielecki, właściciel klubu Corpus Gym, stanowczo odcina się od spekulacji, jakoby klub został podpalony, podobnie jak miało to miejsce w 2017 roku. Zapewnia, że ostatni pożar był wypadkiem, a ogień pojawił się od rozgrzanego pieca, od którego zajęła się drewniana futryna w elewacji.
Po zgłoszeniu, strażacy szybko ugasili ogień, zapobiegając większym zniszczeniom. Właściciel podkreśla, że skala wsparcia ze strony społeczności jest jeszcze większa niż cztery lata temu, kiedy to klub musiał zmierzyć się z podobnym zdarzeniem.

Historia pożarów i problemy z lokalem
Klub Corpus Gym doświadczył już pożaru w maju 2017 roku, który został zakwalifikowany jako podpalenie. Śledztwo w tej sprawie zostało umorzone po roku. Dobrosław Bielecki wspomina, że po pożarze w 2017 roku, mimo remontu, spalenizna była wyczuwalna przez wiele tygodni. Wówczas klub borykał się z problemami finansowymi i urzędniczą batalią o jego uratowanie.
Obecnie, mimo że pożar został uznany za wypadek, klub ponownie może liczyć na pomoc ze strony wielu osób, przedsiębiorców i mieszkańców. Ludzie oferują wsparcie materialne i deklarują pomoc w odbudowie.
Rewitalizacja dzielnicy i potencjalne konflikty
Dzielnica Brzeźno, w której znajduje się klub, przechodzi renesans, co wiąże się z nowymi inwestycjami deweloperów i wzrostem cen nieruchomości. Właściciel klubu postrzega swój obiekt jako "budę, barak czy szałas", który nie pasuje do otoczenia, ale jest ich "miejscem stworzonym od podstaw".
Bielecki wspomina o trudnościach z uzyskaniem wsparcia od miasta po pożarze w 2017 roku oraz o odmowie pozytywnego rozpatrzenia jego ofert wykupu terenu pod stworzenie ośrodka szkoleniowego. Planowana inwestycja została odłożona w czasie również z powodu tragicznego wypadku potencjalnego inwestora.
Obecnie, mimo problemów z dachem i ogrzewaniem, klub przygotowuje się do wznowienia treningów dla około 100 zawodników. W najbliższym czasie budynek ma odwiedzić kontrola z Gdańskich Nieruchomości w celu oceny stanu technicznego.
Problemy z zagospodarowaniem terenów w Łomiankach
Gmina Łomianki, znana z licznych banerów reklamowych, stoi przed wyzwaniami związanymi z planowaną budową "małej obwodnicy". Trasa tej arterii ma przebiegać przez tereny zalewowe, w pobliżu rezerwatu Jezioro Kiełpińskie, co budzi obawy aktywistów ekologicznych.
Dariusz Dąbrowski, działacz stowarzyszenia Inicjatywa na rzecz zrównoważonego rozwoju Łomianek, alarmuje, że plany te ignorują walory przyrodnicze gminy i mogą doprowadzić do zalania terenów mieszkalnych w przypadku powodzi.

Naruszenia prawa ochrony środowiska i presja urbanizacyjna
Na terenach objętych ochroną, w tym w rezerwacie Jezioro Kiełpińskie, dochodzi do samowoli budowlanych, składowania gruzu i odpadów, a także nielegalnych imprez. Pomimo obowiązującej ochrony ścisłej, organizowane są na terenie rezerwatu zawody wędkarskie i pokazy strażackie.
Aktywiści zarzucają władzom gminy spowalnianie tworzenia planów miejscowych, co prowadzi do chaotycznego zagospodarowania przestrzennego i szkody dla środowiska naturalnego. Istnieją obawy, że budowa obwodnicy ma służyć głównie celom komercyjnym, takim jak utworzenie centrum wyprzedażowego typu outlet village w pobliskim Czosnowie.
Koszty i protesty mieszkańców
Szacowane koszty budowy "małej obwodnicy" mogą sięgnąć około 70 milionów złotych, a droga będzie wymagała wyburzenia kilku domów i uniemożliwi remonty kolejnych. Mieszkańcy protestują przeciwko inwestycji, która ich zdaniem prowadzi donikąd i nie przynosi im żadnych korzyści.
Pomimo zapewnień władz o dbałości o środowisko, lokalne inicjatywy ekologiczne wskazują na liczne naruszenia przepisów ochrony przyrody i brak skutecznych działań ze strony Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
Problem zanieczyszczenia i samooczyszczania Jeziora Kiełpińskiego
Pomimo postępującej degradacji środowiska, Jezioro Kiełpińskie posiada zdolność do samooczyszczania, co potwierdza obecność wypławka białego. Teren ten jest objęty ochroną ze względu na występowanie chronionej flory i fauny.
Jednakże, mimo zakazu wstępu, teren rezerwatu jest dewastowany przez turystów i biwakowiczów, którzy pozostawiają po sobie śmieci. Brak planu ochrony rezerwatu uniemożliwia nawet ustawienie koszy na śmieci, co prowadzi do utrwalania fikcji rygorystycznej ochrony.
tags: #ukryta #prawda #podpalenie #hurtwni