Historia Paryża, miasta światła i kultury, naznaczona jest również tragicznymi wydarzeniami, w tym wielkimi pożarami, które na zawsze zmieniły jego oblicze i życie mieszkańców. Od niszczycielskich płomieni trawiących zabytkowe budowle po tragiczne katastrofy, które pochłonęły dziesiątki istnień - te wydarzenia stanowią bolesne, lecz istotne rozdziały w dziejach francuskiej stolicy. Artykuł ten przybliża fakty i konsekwencje najważniejszych pożarów, ze szczególnym uwzględnieniem tragedii Katedry Notre-Dame oraz Bazaru de la Charité.
Pożar Katedry Notre-Dame w 2019 roku
Poniedziałek, 15 kwietnia 2019 roku, zapisał się w pamięci Paryżan i całego świata jako dzień, w którym płomienie pochłonęły Katedrę Notre-Dame. Wieczorem tego dnia, około godziny 18:20, rozległ się pierwszy alarm pożarowy, co spowodowało ewakuację katedry w ciągu kilku minut. Ogień, którego początkową przyczyną, jak się okazało, było zwarcie elektryczne lub iskra ze spawarki podczas prac renowacyjnych, błyskawicznie objął dach i iglicę świątyni. Spektakl płonącego dachu i dymu unoszącego się nad Île de la Cité widać było z odległości nawet kilku kilometrów. Miasto zatrzymało się, a ludzie z zapartym tchem i w ciszy obserwowali, jak ukochany zabytek Francuzów przechodzi do historii.

Przebieg pożaru i natychmiastowe skutki
Pożar rozwijał się niezwykle szybko. O godzinie 18:43 ponownie zabrzmiał alarm, a o 18:49 strażacy zlokalizowali ogień, który wydobywał się z podstaw iglicy. W akcji gaśniczej brało udział blisko 400 strażaków, którzy przybyli na miejsce w ciągu 10 minut od zgłoszenia. Mimo ich heroicznej pracy, ogień doprowadził do zawalenia się dachu i zbudowanej w XIX wieku przez Eugène’a Viollet-le-Duca iglicy. Spłonęła również drewniana dachówka i więźba dachowa. Fragmenty kamiennego sklepienia w nawie głównej, na jej skrzyżowaniu z transeptem oraz w północnej części transeptu, a także XIX-wieczne górne witraże w szczytach transeptu, również uległy zniszczeniu. Pożar ugaszono 16 kwietnia około godziny 4:00. Ocalała główna konstrukcja budowli, dwie wieże oraz trzy rozety z XII i XIII wieku, a najcenniejsze zabytki udało się w porę wynieść.
Skażenie ołowiem - niewidzialne zagrożenie
Pożar katedry Notre-Dame uwolnił do atmosfery ogromne ilości szkodliwego ołowiu, szacowane na około 460 ton. Ołów był powszechnym materiałem budowlanym w czasach powstawania katedry, której budowa sięga XII wieku. Eksperci szacowali, że dach i iglica Notre-Dame zawierały kilkaset ton ołowiu, którego większość stopiła się, uwalniając do atmosfery niebezpieczne tlenki. Nadal wśród zgliszczy katedry może znajdować się blisko 180 ton ołowiu.
Badania miodu jako wskaźnika zanieczyszczenia
Naukowcy z Pacific Centre for Isotopic and Geochemical Research (PCIGR) przeanalizowali skład 36 próbek miodu pobranych z paryskich uli w lipcu 2019 roku, aby zbadać stężenie szkodliwych metali ciężkich, w tym ołowiu. Wyniki ujawniły, że w miodzie z uli znajdujących się od strony zawietrznej po pożarze średnie stężenie ołowiu było nawet czterokrotnie większe niż w próbkach pobranych na przedmieściach lub terenach wiejskich otaczających miasto. Było także do 3,5 raza większe niż w miodzie paryskim pobranym przed pożarem katedry. Kate Smith, główna autorka pracy, wyjaśniła, że podwyższone stężenia ołowiu zaobserwowano w miodzie zebranym z uli w obrębie oddziaływania dymu, co było zgodne z kierunkiem wiatru podczas pożaru. Pszczoły miodne, żerując w promieniu od dwóch do trzech kilometrów od ula, zbierają kurz i cząsteczki unoszące się w powietrzu, które przedostają się do miodu, czyniąc go przydatnym wskaźnikiem zanieczyszczenia środowiska.

Naukowcy porównali miód zebrany trzy miesiące po pożarze z miodem z tej samej lokalizacji z 2018 roku oraz z próbkami z regionu Auvergne-Rhône-Alpes z 2017 roku. Najwyższe stężenie ołowiu - 0,08 mikrogramów na gram - stwierdzono w próbce z ula zlokalizowanego w promieniu pięciu kilometrów na zachód od katedry. Miód paryski sprzed pożaru zawierał 0,009 mikrogramów ołowiu na gram, a miód z Rodanu-Alp 0,002 do 0,009 mikrogramów ołowiu na gram. Zgodnie z unijnymi normami maksymalna dopuszczalna zawartość ołowiu w syropach, słodzikach i sokach wynosi 0,10 mikrogramów na gram.
Zagrożenie pod kontrolą?
O trujących skutkach pożaru katedry Notre-Dame donoszono już wcześniej. Już w sierpniu 2019 roku, Agence Regionale de Sante (Ile-de-France) opublikowała bilans wskazujący na przekroczenie dopuszczalnego poziomu ołowiu we krwi u dzieci mieszkających i uczących się w sąsiedztwie katedry. Przebadano blisko 200 dzieci, a choć tylko u kilku poziom ołowiu rzeczywiście był powyżej dopuszczalnych norm, organizacja podniosła alarm. Na pewien czas zamknięto przedszkole zlokalizowane niedaleko katedry, na którego dziedzińcu wykryto niepokojąco wysoki poziom ołowiu. Zarządzono odkażanie placów i parków oraz kontrolę wszystkich okolicznych placówek edukacyjno-opiekuńczych. Niewykluczone, że z trującymi skutkami pożaru Notre-Dame będziemy borykać się jeszcze przez lata, gdyż ołów, wdychany z powietrzem bądź przyswajany z pożywieniem, trafia do krwiobiegu, docierając do narządów i powodując zaburzenia w ich działaniu. Zależnie od przyswojonej dawki, skutki zatrucia mogą nie pojawić się od razu.
Historia i znaczenie Katedry Notre-Dame
Katedra Notre-Dame w Paryżu, to jedna z najsłynniejszych świątyń gotyckich i do niedawna najchętniej odwiedzany kościół Paryża. Jej budowa rozpoczęła się w II połowie XII wieku, a zakończyła w I połowie XIV wieku. W miejscu obecnej katedry wcześniej istniał już kościół, ale biskup Paryża, Maurice de Sully, pragnął, aby miasto mogło szczycić się świątynią potężną i piękną. Nakazał więc wyburzyć stary kościół i na jego gruzach rozpocząć prace nad katedrą w stylu gotyckim. Proces budowy trwał 182 lata (1163-1345), zamieniając Paryż w jeden wielki plac budowy. Nad budową przez lata czuwało czterech architektów: Jean de Chelles, Pierre de Montreuil, Jean de Ravy i Raymond du Temple, choć tożsamość twórcy pierwotnego projektu pozostaje nieznana. Brytyjski pisarz Stephen Clarke słusznie zauważył, że Sully na 200 lat zamienił Paryż w jeden wielki plac budowy.

Niszczycielska rewolucja francuska
Katedra przez ponad 850 lat przetrwała wiele, ale najwięcej szkód wyrządziła jej rewolucja francuska pod koniec XVIII wieku. W tym czasie katedra Notre-Dame została przemianowana na Świątynię Rozumu. Były to czasy szeroko rozpowszechnionej akcji przeciwko wpływom Kościoła katolickiego. Zburzono wówczas szpicę, czyli wieżę na sygnaturkę, która spłonęła w ostatnim pożarze, wybito część witraży i zrzucono rzeźby królów judzkich z galerii królewskiej na portalu wejściowym. Te rzeźby, które mylnie wzięto za przedstawienia królów Francji, zostały wrzucone do Sekwany, a odnaleziono je dopiero w latach 60. XIX wieku. Rozważano nawet całkowite zburzenie budynku, który służył jako magazyn spożywczy, w tym na wino. Ostatecznie zrezygnowano z tego pomysłu z uwagi na trudności techniczne i obawy, że rozbiórka uszkodzi okoliczne budynki.
Katedrę zamieniono w miejsce nowego kultu: racjonalizmu, a potem kultu Istoty Najwyższej, propagowanego przez Maksymiliana de Robespierre’a. W tych latach arcybiskupem Paryża był Jean-Baptiste Gobel, który dobrowolnie zrezygnował z funkcji przed Konwentem Narodowym, mówiąc, że "gdy nie ma już być żadnego kultu narodowego, oprócz kultu wolności i równości, wyrzekam się wszystkich funkcji moich jako sługi kultu katolickiego". Po śmierci Robespierre’a kult zanikł, a katedra została zamknięta i przeznaczona na magazyn. Kościół katolicki odzyskał ją za panowania Napoleona, który w 1804 roku koronował się w niej na cesarza Francuzów, co podniosło jej rangę, mimo że budowla nadal pozostawała w opłakanym stanie.
Rola Wiktora Hugo w ocaleniu katedry
Do restauracji katedry w XIX wieku w dużej mierze przyczynił się Wiktor Hugo, który w 1831 roku wydał powieść „Katedra Marii Panny w Paryżu” (znaną też jako „Dzwonnik z Notre-Dame”). Pisarz, będący wielkim fanem średniowiecza i architektury gotyckiej, w swojej książce zwracał uwagę na fatalny stan katedry: „Kościół Marii Panny w Paryżu jest jeszcze niewątpliwie i dzisiaj budowlą majestatyczną i wspaniałą. Lecz mimo że katedra, starzejąc się, pozostała piękna, trudno nie westchnąć, trudno się nie oburzyć na widok niezliczonych uszkodzeń i niezliczonych ran, które czas i człowiek zadawali tej czcigodnej budowli...”. Jego książka uratowała zniszczoną katedrę przed rozbiórką, prowadząc do decyzji o renowacji, a jego powieść stała się bestsellerem trzy dni po pożarze w 2019 roku.
Renowacja Viollet-le-Duca i "potwory" Notre-Dame
W 1845 roku architekt i konserwator zabytków Eugène Viollet-le-Duc podjął się restauracji katedry. Jego koncepcja nie polegała na drobiazgowym odtworzeniu budowli sprzed rewolucji, lecz na przywróceniu jej średniowiecznego wyglądu w jego własnej interpretacji. To on jest autorem sygnaturki i słynnych gargulców oraz maszkaronów, które rozsławił film Walta Disneya „Dzwonnik z Notre-Dame”. Profesor Teresa Jakimowicz zauważyła, że nazwisko Viollet-le-Duca stało się synonimem przesadnej rekonstrukcji zabytków. Rzeźby potworów, półzwierzęcych postaci i stworów miały symboliczne znaczenie: pokazywały rozdźwięk między sferą sakralną a świecką oraz przypominały o zagrożeniu ze strony złych duchów. Gargulce pełniły również funkcję praktyczną, odprowadzając wodę z dachów. Wiktor Hugo przedstawił Quasimodo, głównego bohatera książki, jako ożywionego maszkarona, który, choć fizycznie odrażający, w głębi ducha jest szlachetny i dobry. Pierwowzorem tej postaci mógł być rzeczywisty kamieniarz zatrudniony w katedrze w tym samym czasie, w którym Hugo pisał powieść.

Odbudowa i "cuda" Notre-Dame
Prezydent Francji Emmanuel Macron już w dniu pożaru zapowiedział odbudowę katedry w ciągu pięciu lat, obiecując, że będzie jeszcze piękniejsza niż dotąd. Otwarcie katedry planowane jest na grudzień 2024 roku. Odbudowa rozpoczęła się natychmiast, a prace obejmują rekonstrukcję uszkodzonych sklepień, renowację przęseł, odrestaurowanie iglicy oraz wydobywanie specjalnych bloków w kamieniołomach. Koszt odbudowy jest ogromny, liczony w setkach milionów euro, a hojne datki zadeklarowały osoby prywatne, przedsiębiorstwa oraz francuskie i zagraniczne instytucje. François-Henri Pinault (właściciel m.in. Gucci i Balenciaga) zadeklarował 100 milionów euro, a Bernard Arnault (prezes LVMH, właściciel Louis Vuitton i Dior) przeznaczył 200 milionów euro.

Choć minęły już trzy lata, odbudowa wciąż znajduje się w tak zwanej „fazie zabezpieczającej”. Prace są ogromne i wymagają specjalistów, których może być trudno znaleźć. Pomocne w odbudowie może być doświadczenie z renowacji królewskiego zamku w Windsorze po pożarze z 1992 roku. Odbudowa jest nie tylko przedsięwzięciem technicznym, ale i symbolicznym. Katedra, która zgodnie z ustawą z 1905 roku o rozdziale Kościoła i państwa należy do państwa, a Kościół jest tylko jej użytkownikiem, stanowi symbol francuskiej historii, literatury i wyobraźni.
Ocalone relikwie i symbole
Wśród chaosu pożaru pojawiła się iskra nadziei - ocalenie relikwii Korony Cierniowej oraz cudowne ocalenie ołtarza i krzyża. Dla wielu był to znak, że katedra, która przetrwała rewolucje i wojny, odrodzi się na nowo. W katedrze znajduje się co najmniej kilka ważnych relikwii, z których najważniejsza to Korona Cierniowa Jezusa Chrystusa. Według tradycji, po zdjęciu z krzyża zabrał ją jeden ze świadków. W XIII wieku cesarz Baldwin II sprzedał ją królowi Francji Ludwikowi IX, który umieścił ją w Sainte-Chapelle. W 1806 roku trafiła do katedry Notre-Dame, gdzie jest wystawiana wiernym w określone dni. Przetrwała pożar w 2019 roku i jest jedną z relikwii Męki Chrystusa, najważniejszej składowej chrześcijaństwa.

Po pożarze, podczas prac renowacyjnych, odnotowano trzy „cuda” symboliczne:
- Ocalenie figury Matki Bożej z Dzieciątkiem: odnaleziona w pogorzelisku nietknięta, co uznano za cud.
- Krople stopionego ołowiu spadające na dłoń Chrystusa w Piecie: główny architekt Philippe Villeneuve zinterpretował to jako symbol Maryi „płaczącej” łzami ołowiu na rękę Syna, decydując o zachowaniu tego śladu ognia. Dziś jest to jedyny ślad po pożarze wewnątrz katedry.
- Zachowanie koguta ze szczytu zawalonej iglicy: odnaleziony kogut zawierał trzy cenne relikwie - mały fragment Korony Cierniowej oraz relikwie św. Dionizego i patronki Paryża - św. Genowefy.
Co ciekawe, rzeźby 12 Apostołów, jedne z najpiękniejszych elementów katedry, znajdowały się poza terenem katedry w momencie wybuchu pożaru, przygotowywane do renowacji, co uznano za cudowne zrządzenie losu.
Jak renowacja katedry Notre Dame subtelnie zmieniła również sam budynek | DW News
Kalendarium Katedry Notre-Dame
- 1163 r. - położenie kamienia węgielnego z inicjatywy biskupa Maurice’a de Sully.
- 1345 r. - oficjalne zakończenie budowy.
- 1431 r. - koronacja Henryka VI Lancastera na króla Francji (czasy Wojny Stuletniej).
- 1789-1799 r. - Rewolucja Francuska: Katedra zostaje zdewastowana, zdemolowano 28 posągów królów judzkich, zniszczono wiele relikwii, budynek zamieniono na magazyn wina i żywności.
- 1804 r. - Napoleon Bonaparte koronował się tu na cesarza Francuzów.
- 1844-1864 r. - odrestaurowanie świątyni przez Eugène’a Viollet-le-Duca: powstają iglica i słynne gargulce.
- 15 kwietnia 2019 r. - wielki pożar zniszczył dach, iglicę i część sklepień. Rozpoczyna się odbudowa.
- 2023 r. - zakończono rekonstrukcję iglicy, wiernie odtwarzając jej pierwotny wygląd.
- Grudzień 2024 r. - planowane ponowne otwarcie katedry (na czas Letnich Igrzysk Olimpijskich w Paryżu).
Tragedia Bazaru de la Charité w 1897 roku
Rok 1897 w Paryżu to apogeum Belle Époque - „pięknej epoki”, trwającej od zakończenia wojny francusko-pruskiej w 1871 roku do wybuchu I wojny światowej. Był to czas pokoju, rozwoju kulturalno-społecznego i postępu technicznego. W tym okresie, 4 maja 1897 roku, doszło do jednego z najtragiczniejszych pożarów w historii miasta - pożaru Bazaru de la Charité, w którym zginęło 126 osób.
Belle Époque i tło wydarzeń
Bazar de la Charité był corocznym, pięciodniowym wydarzeniem charytatywnym na rzecz ubogich, organizowanym w maju przez francuską katolicką arystokrację. Pierwszy raz odbył się w 1885 roku i szybko stał się popularnym wydarzeniem rozpoczynającym letni sezon towarzyski. W trakcie imprezy sprzedawano różnorodne artykuły, głównie ubrania. Początkowo Bazar de la Charité odbywał się w wielu różnych miejscach Paryża. W 1897 roku konsorcjum organizacji dobroczynnych postanowiło jednak połączyć siły, aby ograniczyć koszty i zgrupować potencjalnych darczyńców.
Głównym organizatorem był baron Armand de Mackau, który wynajął duży plac przy ulicy Jean-Goujon. Na placu stanął tymczasowy budynek o powierzchni około 1100 m², wykonany z drewna sosnowego i przykryty dachem pokrytym smołą. Poziom podłogi podniesiono, aby ukryć wióry - odpady z robót ciesielskich. Obiekt ten miał zapewnić miejsce na 22 stoiska, prowadzone pod wodzą księżnej Zofii d’Alençon, starszej siostry Elżbiety, cesarzowej Austo-Węgier, znanej jako Sissi.
Wnętrze obiektu było bajkowe. Ściany pokryto płócienną scenografią namalowaną przez słynnych dekoratorów wnętrz. Drewniany strop ukryto pod markizami z modnych tkanin, a w centralnym jego punkcie zawieszono balon wypełniony gazem. Dekoracje pawilonu i poszczególnych stoisk nawiązywały do stylistyki średniowiecza. Przestrzeń zaaranżowano na kształt średniowiecznej uliczki, wykorzystując do budowy dekoracji poza drewnem i tkaninami również papier-mâché i karton. Dodatkową atrakcją była możliwość odpłatnego udziału w projekcji trzech filmów braci Lumière, pionierów kinematografii, co ściągało tłumy.

Przyczyny i dramatyczny przebieg pożaru
Choć konstrukcja bazaru wyglądała bajecznie, to wśród kilkorga uczestników już na początku wzbudziła wątpliwości, które zgłoszono organizatorom. Zwracano uwagę m.in. na złe oznakowanie wyjść oraz łatwopalność dekoracji. Nikt jednak nie przejął się uwagami. Po południu 4 maja w pawilonie przebywało ponad 1600 ludzi, głównie zamożne kobiety w pięknych sukniach i z misternymi fryzurami, pokrytymi modnym, lecz łatwopalnym balsamem. Wśród odwiedzających były też dzieci, które przyszły podziwiać magię kina.
Tragedia rozegrała się chwilę po godzinie 16:00. Zgasła eterowa lampa projektora, której uzupełnienie w ciemności było niezwykle trudne. Asystent operatora, niewiele myśląc, odpalił zapałkę, aby ułatwić sobie zadanie. Tym samym wywołał tragedię. Opary eteru zapaliły się natychmiast. Od nich zajęły się dekoracje, sosnowa konstrukcja oraz dach. Płonące krople smoły spadały na ludzi, a w ciągu kilku minut płonął już cały pawilon. Wybuchła panika. Wszyscy próbowali w jednej chwili opuścić płonący budynek, tratując się wzajemnie. Kilka kobiet zostało zadeptanych na śmierć. Inne, ubrane w ciężkie suknie z szyfonu, nie były w stanie poruszać się wystarczająco szybko, by ocalić życie.

Ofiary i heroiczne postawy
W pożarze Bazaru de la Charité zginęło w sumie 126 osób - 116 w samym pożarze, a 10 bezpośrednio po nim, na skutek poparzeń lub zatrucia dymem. Było to 120 kobiet i zaledwie sześciu mężczyzn (w tym 14-letni i 5-letni chłopiec). Do ofiar tego przerażającego wydarzenia należy dodatkowo zaliczyć osoby, których śmierć była pośrednio związana z pożarem, takie jak generał Leon de Poillouë de Saint-Mars, który zmarł na zawał serca na wieść o śmierci krewnych, czy 75-letni Henryk Orleański, książę d’Aumale, który dostał ataku serca podczas pisania listów z kondolencjami. Liczba 126 ofiar śmiertelnych jest jedynie wartością szacunkową i nie obejmuje tych, którzy zmarli później na skutek odniesionych obrażeń.
Niekwestionowaną bohaterką tego tragicznego wydarzenia była 50-letnia księżna Zofia d’Alençon, ukochana siostra cesarzowej Sissi. Podczas pożaru dowiodła swego bohaterstwa, pomagając innym kobietom w ucieczce z płonącego piekła. Odmówiła opuszczenia budynku, krzycząc: „Ratujcie moje ekspedientki”. Jej postawa wyróżniała się na tle innych: „Prawie jakby oczekiwała na śmierć” - stwierdziła jedna z kobiet ocalonych dzięki poświęceniu księżnej. Księżna pozostała na miejscu wraz z kilkoma siostrami zakonu św. Wincentego, modląc się i czekając na śmierć w płomieniach.

Identyfikacja zwłok i konsekwencje
Ciała ofiar pożaru początkowo umieszczono w Pałacu de l’Industrie przy Polach Elizejskich, aby rodziny mogły pomóc w identyfikacji zwłok. Nie udało się to w przypadku ponad 30 osób. O pomoc poproszono dentystę, dr. Oscara Amoedo y Valdesa, który na podstawie kart dentystycznych zidentyfikował zwęglone zwłoki, m.in. księżną d’Alençon (dzięki złotym plombom) oraz hrabinę d’Beauchamps. Opublikował on artykuł o roli dentystów w identyfikacji zwęglonych zwłok oraz książkę „Sztuka dentystyczna w medycynie sądowej”.
Nazajutrz po tragedii na łamach francuskich i zagranicznych gazet rozgorzała polityczna bitwa. Republikanie obwiniali o wszystko arystokrację i wychwalali odwagę garstki prostych ludzi, którzy pomagali ofiarom. Liberałowie oskarżali katolickich organizatorów i szydzili z braku Bożej pomocy. Opisywano też bohaterskie czyny zwykłych ludzi - woźnicy, który wszedł w ogień, by ratować swoją ukochaną, ojca, który zginął, ratując swoją córkę. Pisano też o ogromnej znieczulicy świadków - drzwi i bramy okolicznych domostw miały pozostać zamknięte, pozbawiając cierpiących pomocy i dostępu do wody. Drukowano makabryczne opowieści o obrączkach ślubnych błyszczących na kościach palców czy grzebieniach do włosów wtopionych w skórę głowy.
Jak renowacja katedry Notre Dame subtelnie zmieniła również sam budynek | DW News
Reakcje społeczne i proces
16 maja 1897 roku nagłówek New York Timesa krzyczał: „Tchórzostwo paryskich panów przybrało brutalną formę podczas pożaru Bazaru Charytatywnego”. W artykule pisano, że uciekający z pożaru mężczyźni używali swoich lasek do bicia kobiet, które stawały im na drodze ucieczki. Mówi się, że po pożarze około 87 tysięcy „pamiątek” po pożarze zostało sprzedanych ciekawskim. Baron Mackau podczas publicznego procesu został ukarany grzywną, podobnie jak dwaj technicy filmowi (operator i jego asystent), których dodatkowo skazano na więzienie. Baron Mackau niedługo po katastrofie otrzymał list, w którym zarzucano mu tchórzostwo: „Jako były oficer marynarki z wielkim żalem komunikuję panu, że dowódca opuszcza swój statek ostatni”.
Dręczony wyrzutami sumienia baron Armand de Mackau kupił plac, na którym odbyło się feralne wydarzenie. Przy pomocy anonimowego darczyńcy, który przekazał 937 438 franków (co odpowiadało wysokości datków zebranych podczas bazaru rok wcześniej), wybudował na nim kaplicę Notre-Dame-de-la-Consolation - Matki Boskiej Pocieszycielki. Budowę kaplicy rozpoczęto w rok po tragedii. Prowadzą do niej żelazne drzwi, za którymi stoi przeszklona gablota upamiętniająca ofiary.
Pożar Opéra-Comique w 1887 roku
Paryż przełomu XIX i XX wieku rozkwitał. Miasto przeszło gruntowną przebudowę, pojawiło się metro, elektryczność i nowoczesna kanalizacja. Jednak w tym okresie postępu technicznego dochodziło również do tragedii. W maju 1887 roku, zaledwie dziesięć lat przed pożarem Bazaru de la Charité, wieczorny spektakl w Opéra-Comique został przerwany przez pożar. Przyczyną było gazowe oświetlenie budynku. W wyniku tych dramatycznych wydarzeń zginęły 84 osoby. Po tragedii wydano nakaz, aby odtąd wszystkie teatry były oświetlane wyłącznie światłem elektrycznym.