Praca służb ratowniczych, a w szczególności strażaków, obfituje w dramatyczne interwencje i codzienne wyzwania. Poniższa seria artykułów przedstawia zarówno historyczne dokonania jednostek OSP, brawurowe akcje ratunkowe, jak i osobiste refleksje strażaków na temat ich służby, ukazując również zagrożenia związane z żywiołem ognia i trudności, z jakimi mierzą się poszkodowani.
Działalność i Historia Ochotniczej Straży Pożarnej w Bródkach
Jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej w Bródkach, w gminie Lwówek, należy do jednych z najstarszych w powiecie nowotomyskim. Pierwszy zapis o funkcjonowaniu zorganizowanego systemu ochrony pożarowej we wsi Bródki można znaleźć w archiwum pruskim w Bydgoszczy z roku 1824. Wówczas to zapisano, że „sprzęt do gaszenia ognia jest własnością dworu i on też jest odpowiedzialny za jego utrzymanie. Ten sprzęt obsługują mieszkańcy wsi. Do tego należały 4 haki, 6 wiader, 1 beczka. Poza tym dodatkowo o 2 haki, 6 wiader i 1 beczkę postarała się wieś i stanowi to jej własność. W czasie pożaru działaniami kieruje sołtys Stachowiak Walenty”.
Wiadomo, że dowódcą straży do 1919 roku (tj. swej śmierci) był Stachowiak Franciszek - były podoficer armii pruskiej. W czasie I Wojny Światowej na polach bitewnych ginie dwóch członków straży: Pospieszyński Stanisław w 1915 r. i Stachowiak Franciszek w 1916 r. - wspomina prezes OSP Piotr Wojciechowski. Obecnie jednostka liczy 21 członków. Naczelnikiem jest Krzysztof Nasiadek, a prezesem Piotr Wojciechowski, który pełni także funkcję komendanta miejsko-gminnego OSP w Lwówku.
Społeczna Rola i Nagrody "Florian"
Straż zajmuje się nie tylko gaszeniem pożarów i likwidacją miejscowych zagrożeń, ale także prowadzi działalność kulturalną i historyczną. Jest jedną z dwóch jednostek w kraju, która zdobyła po raz drugi Floriana - strażackiego Oscara.
W 2017 r. jednostka została laureatem w kategorii: estetyka przestrzeni publicznej za projekt „Sadzawka św. Główka”. Głównym celem projektu było zagospodarowanie zaniedbanej sadzawki w centrum wsi, stworzenie strefy rekreacji i wypoczynku oraz miejsca spotkań dla mieszkańców. Istotnym założeniem była również budowa drogi do sadzawki i ujęcia wody w celu ewentualnego czerpania wody do działań bojowych.
Rok później Jednostka otrzymała kolejnego Floriana w kategorii: kultura i tradycja za projekt „Bródki- Ziemia Ojców Naszych”. Tym razem idea była bliższa sercom strażaków, ponieważ dotyczyła tego, czym strażacy z Bródek mogą się pochwalić - kultywowaniem tradycji. W ramach projektu przygotowali m.in.: Gminne Obchody Święta Konstytucji 3 Maja z udziałem wszystkich Jednostek OSP z terenu Gminy, wyjazd dzieci szlakiem piastowskim, który był realizowany przy pomocy nauczycieli z Zespołu Szkoły i Przedszkola.
W każdy nowy projekt czy pomysł zaangażowani są wszyscy druhowie. Zabezpieczanie uroczystości, dbanie o porządek czy oprawa muzyczna w kościołach wykonywana przez druhny OSP Bródki to tylko namiastka tego, co robią strażacy z małych Bródek. Strażaków można podziwiać, bo co skończą jeden projekt, to już myślą o kolejnym. W tym roku organizują Powiatowe Obchody Odzyskania przez Polskę Niepodległości, a już niedługo światło dzienne ujrzy praca magisterska Dh Marii z Jednostki OSP Bródki, która będzie przedstawiała jednostkę pod kątem edukacji historycznej. Jak widać, Jednostka działa prężnie i jest wielką radością i dumą dla społeczności lokalnej.

Brawurowe Akcje Ratunkowe i Zagrożenia Żywiołowe
Szybka Interwencja Policji w Czerwionce-Leszczynach
Policjanci z Komisariatu Policji w Czerwionce-Leszczynach uratowali 48-latka, u którego w domu pojawił się ogień. Sierżant Rafał Wojciechowski i starszy posterunkowy Mateusz Mrowiec bez wahania ruszyli na pomoc mężczyźnie i bezpiecznie wyprowadzili go na zewnątrz. Szybka reakcja mundurowych zapobiegła tragedii.
Dnia 06.03.2022 r. około godziny 5.00 policjanci z Komisariatu Policji w Czerwionce-Leszczynach otrzymali zgłoszenie o pożarze domu jednorodzinnego w Szczejkowicach, przy ulicy Wiejskiej. Na miejsce pożaru natychmiast pojechali mundurowi z ogniwa patrolowo-interwencyjnego, którzy byli na miejscu jako pierwsi. Od znajdującej się na zewnątrz domu kobiety, policjanci dowiedzieli się, że w środku znajduje się jej mąż, jednakże z powodu dużego zadymienia nie potrafi mu pomóc i go wyprowadzić. Stróże prawa bez chwili zastanowienia, narażając własne życie, weszli do zadymionego domu, skąd po chwili bezpiecznie wyprowadzili 48-latka. Na miejsce przyjechali strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Szczejkowicach i Państwowej Straży Pożarnej w Żorach, którzy rozpoczęli akcję gaśniczą. Gdyby nie sprawna interwencja policjantów, mogłoby dojść do tragedii.

Skutki Uderzenia Pioruna w Czechowicach-Dziedzicach
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w poniedziałek późnym wieczorem w Czechowicach-Dziedzicach. W wyniku uderzenia pioruna wybuchł pożar budynku jednorodzinnego. Właścicielowi domu udało się ugasić ogień jeszcze przed pojawieniem się strażaków, jednak ucierpiał podczas tej akcji. Mężczyzna trafił do szpitala. To kolejne niebezpieczne zdarzenie spowodowane przez burzę w ostatnich dniach. Niedawno doszło do śmiertelnego uderzenia pioruna.
W wyniku pożaru domu spowodowanego uderzeniem pioruna w Czechowicach-Dziedzicach jedna osoba została ranna. Jak poinformowała mł. bryg. Patrycja Pokrzywa, rzeczniczka Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Bielsku-Białej, w Czechowicach-Dziedzicach piorun uderzył w maszt antenowy znajdujący się na budynku. W wyniku uderzenia doszło do pożaru w rejonie poddasza domu.
Według rzeczniczki miejscowej straży pożarnej „zapaleniu uległo ocieplenie, konstrukcja więźby dachowej oraz instalacje elektryczna i antenowa. Pożar został ugaszony przez właściciela domu przez przyjazdem strażaków” - powiedziała mł. bryg. Pokrzywa. W momencie uderzenia pioruna w domu znajdowały się trzy osoby. Udało im się bezpiecznie opuścić nieruchomość. Jedynym poszkodowanym jest właściciel domu, który gasił pożar. Doznał on poparzeń pierwszego stopnia obu dłoni. Mężczyznę przewieziono do szpitala.
Przybyli na miejsce zdarzenia strażacy sprawdzili miejsce z pomocą kamery termowizyjnej, by upewnić się, że nigdzie nie znajduje się ukryte ognisko pożaru. Nie stwierdzili niebezpieczeństwa.
Ostrzeżenia przed Burzami i Śmiertelne Ofiary
To nie pierwsze niebezpieczne zdarzenie związane z burzami przetaczającymi się przez Polskę w ostatnim czasie. Do tragicznego wypadku doszło w piątek w miejscowości Aleksandrów w gminie Sędziszów. Zginęła tam 76-letnia kobieta, która została porażona przez piorun. Chociaż ratownikom udało się przywrócić czynności życiowe poszkodowanej i przetransportować ją do szpitala, to niestety po dwóch godzinach kobieta zmarła.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia pierwszego stopnia dotyczące tych niebezpiecznych zjawisk dla czterech województw: południowej części małopolskiego, śląskiego, opolskiego i dolnośląskiego. Najsilniejszych burz należy się spodziewać po południu i wieczorem. W ich trakcie opady deszczu mogą wynieść do 25 mm, a wiatr w porywach może osiągać prędkość do 70 km/h. Lokalnie może też padać grad.
Codzienność i Wyzwania Służby Strażackiej - Perspektywa Kobiety w Zawodzie
TRAUMATYCZNA SPOWIEDŹ STRAŻAKA "Tego widoku nigdy nie zapomnę..."
Adrenalina, Trauma i Równowaga Życiowa
„25 sekund. Tyle czasu mają strażacy, żeby dotrzeć do garażu, wsiąść do samochodu i ruszyć do gaszenia pożaru. Gdybyś codziennie szła do pracy i paraliżowałby cię strach, to nic dobrego by to nie wniosło. Prawda? Zdecydowanie włącza się u mnie adrenalina. Ale ta adrenalina bywa uzależniająca.”
Na pytanie, czy często miewa w oczach sceny z interwencji, w których brała udział, strażaczka odpowiada: „Bardzo rzadko je miewam. Przez tyle lat pracy w straży nauczyłam się przepracowywać ciężkie akcje po swojemu. Wychodzę ze służby ze spokojną głową. Czasem, gdy mijam dworzec Wapiennik, przypominam sobie, że tutaj mieliśmy jakąś akcję. Wspomnienia wracają, ale to nie są traumatyczne przeżycia. Nie staje mi serce, nie drżą mi ręce ze stresu. To część mojej codzienności.”
Ostoja dla niej jest rodzina. „To dzięki niej zachowuję równowagę życiową. Kiedy jestem na służbie, to w 100 procentach działam na rzecz innych ludzi, ale później skupiam się na moich synach i mężu. Rodzina jest jedyną odpowiedzią na kruchość życia, z którą spotykam się na co dzień w pracy.”
Kobieta strażak urodziła niedawno trzeciego syna. „To kwestia logistyki, choć przyznam, że przy dwójce dzieci było łatwiej, przy trójce jest ciężko. Wróciłam do pracy i mój mąż mnie mocno wspiera. Praca w zawodzie strażaka sprawiła, że staliśmy się realistami. Nie mogę przy trójce dzieci polegać tylko na pracy mojego partnera, bo w życiu zdarzają się przecież różne sytuacje. Jeśli cokolwiek stałoby się mojemu mężowi, a może stać się codziennie, to zostanę sama z trójką dzieci bez środków do życia, dlatego uważam, że kobieta powinna być w miarę aktywna zawodowo. Inna kwestia jest taka, że do normalnego funkcjonowania potrzebuję tej pracy, bo daje mi naprawdę dużo satysfakcji. Człowiek powinien się realizować i być wewnętrznie spełniony. W pewnym momencie chłopcy dorosną, zostanę sama wśród czterech ścian i nie będę już miała czasu na tę realizację.”
Wyzwania Fizyczne i Presja Środowiska
Obecnie ma 40 lat. „W swojej książce piszesz, że to trudny wiek w straży, ciało kobiety się zmienia. Trudniej też wrócić do formy po trzech ciążach. Do tego dochodzi jeszcze presja środowiska. Moje początki w straży były ciężkie. Byłam sprawdzana, czy stanę na wysokości zadania. Teraz mając już na swoim koncie sukcesy sportowe, trenując ze strażakami z mojej jednostki czy grając z nimi w piłkę nożną, nikt mi pytań nie zadaje. Co roku mamy też testy sprawności strażaka. Co trzeba robić, to robię. Trzeba się podciągnąć 25 razy? Proszę bardzo. Po trzeciej ciąży udało mi się pozbyć zbędnych kilogramów. Miesiąc intensywnych treningów wystarczył, żebym wróciła do formy. Jeśli ciało jest wytrenowane, to pamięta.”
Mimo wieku, jest Mistrzynią Europy TFA’18 i zdobyła tytuł „najtwardszego strażaka”. Wygrała też w prestiżowych zawodach w Berlinie - biegu strażaków na wieżowiec. Na pytanie, jak wbiega się na 40 piętro hotelu w pełnym umundurowaniu, odpowiada: „To efekt ciężkiej pracy i niezliczonej liczby godzin spędzonych na treningach na siłowni. Kiedy biegniesz na 40 piętro w pełnym 25-kilogramowym umundurowaniu, to do 15 jest w miarę w porządku, dopiero później zaczyna się liczenie każdego kolejnego piętra i walka z samą sobą. Myślisz, że przecież możesz się zatrzymać, skończyć ten bieg i ruszyć w dół. Ale mimo tej gonitwy myśli i walki ze sobą, nie zatrzymujesz się, tylko pędzisz do góry, żeby wygrać. Bo taka determinacja potrzebna jest w pracy. Na służbie nie ma odpuszczania. Jeśli na treningu, a później na zawodach dajesz z siebie sto procent, to już wiesz, że w akcji też nie zawiedziesz.”
Kobiety w Straży Pożarnej: Stereotypy i Realia
Wielu strażaków obawia się, że kobieta nie poradzi sobie siłowo. „Kiedy okazało się, że daję radę - wytrąciłam im argument z ręki. Dystans strażaków wobec kobiet w podziale bojowym nie wynika tylko ze stereotypów dotyczących płci. Tak naprawdę chodzi o lęk o życie. Pojawia się obawa, że w razie utraty przytomności, przygniecenia, złamania - kobieta nie będzie dość silna, żeby wyciągnąć kumpla z opresji. Musiałam pokazać kolegom, że jestem kimś silnym i zaradnym. Tu nie chodziło o moje ambicje, a raczej o ich spokój, że na służbie będę wsparciem, a nie ciężarem.”
„Znałam swoje miejsce w szeregu, a zamiast dyskusji wolałam działanie. Nie wszystkie kobiety tak mają. Jakiś czas temu do oddziału mojego kolegi dołączyła dziewczyna i z jego opowieści wynika, że ona ciągle dyskutuje, mówi «jakie to jesteśmy silne i sprawne», a strażaków to denerwuje. «Pokaż, a nie gadaj» i udowodnij całą sobą, że nadajesz się do tej pracy. Nigdy nie próbowałam dyskutować i mówić, jaka jestem wysportowana. Poza tym pomaga mi poczucie humoru. Z dystansem mówię o kobiecości, a to często powoduje zabawne sytuacje.”
Strażaczka opisuje anegdotę: „Jedziemy do akcji, po czym hamuje przed nami auto. «To na pewno baba i dlaczego na miłość boską jest blondynką!? Panowie, w imieniu wszystkich kobiet, przepraszam, że tak źle zachowujemy się na drodze, kiedy słyszymy sygnały wozów strażackich» - rzucam do kolegów, bo jak zapewne się domyślasz, najczęściej drogę zajeżdża nam kobieta o blond włosach. I tak też było w tym przypadku. Może przedstawicielki mojej płci uznają te żarty za żenujące, ale kiedy kobieta w męskim środowisku mówi o takich rzeczach i jeszcze przeprasza ich w imieniu wszystkich kobiet, to mężczyźni przyjmują te teksty z uśmiechem.”
Filozofia Działania i „Pierwiastek Strażacki”
„Trzmiel ma za małą powierzchnię skrzydeł względem masy, żeby latać, ale o tym nie wie i lata. W taki sam sposób myślę o własnych ograniczeniach i zewnętrznych barierach. Dopóki nie zdajesz sobie z nich sprawy, spokojnie możesz działać i w tym działaniu się realizować. Przypominam sobie sytuację, kiedy przyjechałam na zawody, podchodzę do rejestracji, przedstawiam się i wszyscy wokół są zdziwieni: «To pani taka mała?». Zapewne wyobrażali sobie, że przyjedzie ktoś wielki. Poza tym wychowywałam się z chłopakami. Gdy dziewczyny wzdychały do nich i kibicowały im podczas meczy, dla mnie było oczywiste, że po prostu wchodzę na boisko i gram. To były moje pierwsze kroki. Od tej pory wiem, że gdy czegoś chcesz, to po prostu to robisz.”
W książce opisuje z czym zmagają się strażacy: ze zbieractwem, samotną śmiercią, próbami samobójczymi. Wspomniała o strategii, której nauczono ją w akademii, o higienie pamięci, o tym, żeby nie kolekcjonować obrazów: „Nie rusz, to nie twoje. Nie twoje ciało, nie twoja śmierć, więc tylko uszanuj, rób swoje. Pozbądź się niezdrowej ciekawości”.
„Nie kolekcjonujemy obrazów, czyli nie wpatrujemy się, nie zapamiętujemy widoków, na jakie natrafiamy w trakcie służby. A gdy wydarzy się tragedia, co robią inni ludzie? Gapią się. Przyglądają. Zaczynają kolekcjonować wspomnienia. Gdy doszło do tragedii na campusie Uniwersytetu Warszawskiego, świadkowie filmowali atak studenta na niewinną kobietę, po czym przesyłali sobie nagrania messengerem. Mignęła mi rozmowa jakiejś kobiety, która mówi, że jest «cała rozdygotana, bo widziała moment morderstwa». Obserwuję podobne sytuacje i łapię się za głowę. W jakim kierunku zmierza nasze społeczeństwo? My strażacy walczymy z tym, próbujemy pozbywać się tych obrazów, bo wiemy, czym to grozi.”
„Ratujesz ludzkie życie, a potem ktoś cię oskarża o zniszczenie mienia albo kradzież. Co wtedy czujesz? Na początku czułam oburzenie, ale teraz po tylu latach pracy, wiem, że mogą zdarzyć się różne sytuacje, co nie znaczy, że do nich przywykłam. Ostatnio koledzy musieli wstrzymać ruch drogowy i jakaś kobieta zaczęła krzyczeć, że chce przejechać, bo się gdzieś spieszy. Gdy dochodzi do śmiertelnego wypadku na autostradzie i puszczamy ruch jednym pasem, wtedy przejeżdżają ludzie, którzy są zbulwersowani, że jeden pas wyłączyliśmy z ruchu. Pytają, czy nie można przesunąć samochodów? I chciałoby się wtedy rzec: «Nie, nie można, bo tam leży ciało. Może trochę szacunku!». Spieszymy się, a nie myślimy, że w ten sposób dokonujemy profanacji. «Mnie się spieszy», «Jestem najważniejszy», «Mam zebranie z kimś ważnym». A tam leży przecież czyjeś ciało, któremu należy się szacunek. Mam wrażenie, że coraz mniej tego szacunku w społeczeństwie.”
Potrzebne Cechy Dobrego Strażaka
„Piszesz, że ogień potrafi być ekscytujący. Ogień mnie fascynuje. Jego siła, majestat, nieokiełznanie. Miałam dwa takie pożary, które mocno zapadły mi w pamięć. Słyszałam o kilku przypadkach strażaków w ochotniczych strażach pożarnych, którzy sami podpalali i sami gasili pożary. To było mocno chorobliwe. Już nie działają w straży. Kolejnym żywiołem podczas pożaru jest też człowiek. Co mamy zrobić w takiej sytuacji? Ratować dobytek? Pomagać strażakom? Jeśli jest to wypadek samochodowy, nie utrudniać, nie gapić się, przejeżdżać w miarę płynnie, nie blokować ruchu. Jeśli to pożar, nie utrudniać.”
Na pytanie, czy przebieganie dziennie 10 km daje potencjał na dobrego strażaka, odpowiada: „Przebieganie nawet 20 km dziennie nie da pewności bycia skutecznym, dobrym strażakiem, bo potrzebny jest jeszcze pierwiastek pożarniczy strażacki. Tak. Wezwano nas kiedyś do pożaru piwnicy. Coś zapaliło się w kotłowni. Trwa akcja gaszenia, ja razem z kolegą opatrywałam osobę poparzoną i nagle kolega, ni w pięć ni dziewięć, idzie do lasu za budynek gospodarczy. Noc, ciemny las, a on widzi człowieka. Patrzy, a ten mężczyzna ma lekko osmalone usta pod nosem. Okazało się, że rozpalał w piecu w kotłowni, nagle coś mu buchnęło i z przerażenia uciekł do lasu. Gdyby nie Adam i pierwiastek strażaka, to ten mężczyzna mógłby zginąć, a trafił na oparzeniówkę do Siemianowic Śląskich, bo miał poparzone płuca.”
Inna sytuacja. „Wzywają nas do wypadku w Krakowie. Czwórka młodych ludzi wracała z wesela. Sytuacja była absolutnie beznadziejna. Doświadczony lekarz, który przyjechał na miejsce, mówi: «My już tutaj nic nie zrobimy. Muszę ich mieć jak najszybciej na zewnątrz. Na już». W samochodzie nie było już wprawdzie dachu, ale dostęp do poszkodowanych był utrudniony. I kolega wszystkich ich wyciągnął, hop do góry, tak, jakby ważyli po 10, 20 kg. Myślę, że ja też mam pierwiastek strażaka. Zdarzyło mi się podnieść w samochodzie człowieka, którego nigdy w życiu bym nie dźwignęła.”
„Pamiętam jeszcze wypadek na obwodnicy Krakowa. Auto stało bokiem, od góry w pasach zwisała kobieta, a na dole utknął mężczyzna, cukrzyk i zawałowiec, do którego trzeba było jak najszybciej się dostać. Mimo tego że kobieta była sporej wagi, stojąc na aucie, przekazałam ją rosłemu koledze. Był przekonany, że skoro ja - filigranowa kobieta radzę sobie z poszkodowaną, to on bez problemu ją przejmie. Trochę się zdziwił (śmiech).”
Na pytanie, czy jest jakaś akcja, z której jest szczególnie dumna, odpowiada: „Ludzie czekają na spektakularną akcję. Wyobrażają sobie, że co drugi dzień wynoszę kogoś z pożaru. Nie, nie wyniosłam nikogo z pożaru. Nie będę z siebie robiła superbohatera. Staram się być zawsze profesjonalna i z dużym szacunkiem podchodzić do ludzi, nikogo podczas akcji nigdy nie lekceważę.”
„Czy można się przyzwyczaić do wypadków i pożarów? Czy można okrzepnąć? Do zdarzeń, do których dochodzi na służbie, jesteś w stanie się przyzwyczaić, ale do tragedii ludzkiej, która wynika z tych sytuacji, już nie. Chciałabym, żeby ludzie będący świadkami wypadku, pożaru bądź morderstwa patrzyli na te wydarzenia nie przez pryzmat sensacji, ale cierpienia i nieszczęścia, które dotknęło ofiarę i jej najbliższych.”
tags: #wojciechow #poparzony #strazak #ognisko