Historia Ochotniczej Straży Pożarnej w Woli Wadowskiej i rozwój OSP w Woli Batorskiej

Poniższa artykuł przedstawia szczegółową historię Ochotniczej Straży Pożarnej w Woli Wadowskiej, bazując na dostępnych materiałach archiwalnych. Dodatkowo, w tekście uwzględniono informacje dotyczące współczesnej rozbudowy remizy Ochotniczej Straży Pożarnej w Woli Batorskiej, odzwierciedlające najnowsze inwestycje i plany rozwojowe.

Początki i wczesna działalność OSP w Woli Wadowskiej (1902-1914)

Materiał dotyczący pierwszych lat istnienia Ochotniczej Straży Pożarnej w Woli Wadowskiej dostarczył Franciszek Głód, syn Marcina. Informacje te, znalezione w 2022 roku na platformie internetowej Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej w "Przewodniku Pożarniczym", wskazują, że jednostka powstała w 1902 roku. Inicjatorami byli Roman Anders, kierownik szkoły powszechnej w Woli Wadowskiej, oraz Michał Babiec, przewodniczący Rady Szkoły i wielki społecznik. Początkowo OSP liczyła 20 członków, wyłącznie młodzieży.

Komendantem jednostki wybrano Piotra Kowala, syna Michała, który prowadził ćwiczenia i uczył obchodzenia się ze sprzętem. W tamtych czasach przeszkolonych ludzi było niewielu, a sprzęt był nieskomplikowany. Jednostka dysponowała sikawką ręczną na czterokołowym wozie konnym, obsługiwaną siłą ludzką przez 6-8 osób za pomocą dźwigni. Sikawka posiadała dwa cylindry tłoczne z mosiądzu, zawór ssawny oraz zawór tłoczny, do którego doczepione były trzy parciane węże tłoczne. Liczba węży często okazywała się niewystarczająca, zwłaszcza przy odległych zbiornikach wody, co wymuszało ręczne donoszenie wody do drewnianej beczki. Oprócz tego, zarówno jednostka, jak i ludność, posiadały proste sikawki ręczne wykonane z wydrążonego drewna.

Ćwiczenia straży odbywały się dość często, co było powodem do satysfakcji dla strażaków. Zwoływanie członków OSP odbywało się za pomocą trąbki i różnych sygnałów: inny na zbiórkę, inny na pożar. Tę czynność wykonywał trębacz, zwany hormistrem, którym był ówczesny wójt gminy Wola Wadowska (liczącej około 400 gospodarstw) Stanisław Nelec. Jako żołnierz armii austriackiej, uczył on innych strażaków musztry i wydawania sygnałów trąbką. Pierwsza remiza Ochotniczej Straży Pożarnej była zbudowana z drewna i obita deskami, stojąc na błoniu gromadzkim obok szkoły i placu ćwiczeń.

Archiwalne zdjęcie lub ilustracja wozu strażackiego z sikawką ręczną na zaprzęg konny

Okres I wojny światowej i międzywojenny (1914-1939)

Działalność straży trwała do 1914 roku, czyli do wybuchu I wojny światowej. Wojna rozgromiła szeregi Straży Pożarnej, powołując wszystkich zorganizowanych strażaków do armii austriackiej i rozsyłając ich po frontach Europy. Niewielu z nich wróciło do domów, wielu było chorych i wycieńczonych, a niektórzy zmarli. W efekcie działalność OSP w tym okresie praktycznie zanikła.

W 1927 roku na komendanta wybrano Antoniego Kupca, który pełnił funkcję do 1932 roku. W czasie jego działalności żywotność straży znacznie się ożywiła pod względem wychowawczym, gospodarczym oraz kulturalno-oświatowym. W tych latach odegrano w szkole i prywatnych stodołach kilka sztuk scenicznych, którymi kierował kierownik szkoły Wojciech Smulski. Dochody z tych imprez pozwoliły na zakup części mundurów i czapek strażackich oraz kilku odcinków węża tłocznego. Tradycyjnie, co roku zarząd OSP z Powiatowej Komendy w Mielcu rozprowadzał kalendarze ścienne z ilustracjami, a członkowie straży składali życzenia noworoczne, chodząc od domu do domu.

II wojna światowa i trudne lata powojenne

Działalność straży toczyła się aż do wybuchu II wojny światowej. W czasie okupacji prawie wszyscy strażacy zaangażowali się w pracę podziemną, zajmując odpowiedzialne stanowiska w Batalionach Chłopskich. Działali tak aż do ewakuacji ludności z terenów pasa bojowego, gdzie jedni zostali wywiezieni do Rzeszy, a inni osiedlili się w okolicach Dunajca, czekając na wyzwolenie przez armię radziecką i polską.

Po powrocie do swoich domów strażacy zastali zniszczoną wieś - 90 procent domów było spalonych, inwentarz martwy zniszczony, a żywy uprowadzony przez okupanta. Mimo tragicznych wydarzeń, po pewnym czasie powracający strażacy podjęli myśl o ponownym zorganizowaniu Ochotniczej Straży Pożarnej. W 1946 roku utworzono jednostkę OSP składającą się z 22 ludzi, która jednak nie miała ani sprzętu, ani pomieszczenia. Dzięki staraniom w Powiatowej Komendzie Straży Pożarnej w Mielcu, po pewnym czasie uzyskano sikawkę ręczną tłokową na mniejszym, czterokołowym podwoziu konnym.

Budowa Domu Strażaka i świetlicy (1958-1963)

Tymczasowy barak i potrzeba nowej siedziby

Dzięki staraniom ówczesnego prezesa OSP Franciszka Głoda i komendanta Bronisława Kozioła, w latach powojennych uzyskano drewniany barak. Został on przewieziony do Woli Wadowskiej i postawiony na placu pożydowskim, który został zakupiony przed II wojną światową wraz z budynkiem mieszkalnym. Pierwotnie plac miał służyć wsi jako dom ludowy, a został kupiony ze składek różnych organizacji (Stronnictwo Ludowe, OSP, Spółdzielnia Spożywców Społem) oraz indywidualnych pożyczek.

Barak został zlokalizowany na placu w czynie społecznym i za gotówkę, dzięki pomocy cieśli Wojciecha Kulpy, i służył do przechowywania sprzętu strażackiego. W części baraku jeden z członków OSP produkował cementową dachówkę. Jednak do 1958 roku barak stał się nieużyteczny z powodu zniszczeń spowodowanych wiatrem i deszczem, co uniemożliwiało remont. Podjęto wówczas uchwałę o rozbiórce baraku.

Brak odpowiedniego pomieszczenia na sprzęt, zebrania straży i gromadzkie, a także potrzeby kulturalno-oświatowe młodzieży, która nie miała miejsca na spotkania czy rozrywkę, zrodziły myśl o budowie nowej remizy i świetlicy. Warunki finansowe mieszkańców wsi były tragiczne; wieś utrzymywała się z pożyczek bankowych przeznaczonych na odbudowę domów, budynków gospodarczych czy inwentarskich. Mimo tych trudności, postęp był widoczny, a ludzie myśleli o przyszłości.

Zdjęcie historyczne przedstawiające tymczasowy barak lub budowę w czynie społecznym

Realizacja projektu "Dom Strażaka"

W 1958 roku na posiedzeniu OSP wybrano pięcioosobowy komitet budowy domu strażaka, którego przewodniczącym został Franciszek Głód. Przez cztery lata był on niestrudzonym pionierem budowy, mimo braku gotówki, materiałów i nieuregulowanej własności działki budowlanej. Po licznych interwencjach, prezes G.S. w Wadowicach Górnych, Aleksander Midura, udzielił pierwszej części materiałów budowlanych (cement na fundamenty). Pomoc w postaci cementu nadeszła również z Powiatowej Komendy Straży Pożarnych. Dzięki tym darowiznom rozpoczęto ubijanie fundamentów i produkcję pustaków cementowych w czynie społecznym, w ilości wystarczającej do podbudowania zrębu budynku. Wapno zakupiono ze własnych funduszy w Szczucinie i zagaszono w czynie społecznym.

W 1956 roku ubito fundamenty, a w 1960 roku przystąpiono do wzmocnienia murów i szalunku z cegły. Kosztorys sporządził technik budowlany Franciszek Bujak. Uzyskano pozwolenie na budowę oraz sądowe zatwierdzenie własności działki budowlanej o powierzchni około 0,07 ha, zakupionej przed II wojną światową od Sola Salamona. Wydanie pozwolenia na budowę było opóźniane przez inżyniera Marca, architekta powiatowego, aż do interwencji Antoniego Rybaka, posła na Sejm PRL.

W 1961 roku przystąpiono do budowy dachu na budynku domu strażaka. Budulec przywieziono z lasu w Dulczy Wielkiej za pożyczoną gotówkę w wysokości 17 000 zł. Koszty pokrywano częściowo ze zbiórek od mieszkańców Woli Wadowskiej, Wierzchowin i Kosówki. Pozostałe prace wykończeniowe, takie jak podłogi, sufity, tynki, dachówka, szyby, malowanie, budowa pieca i toalety, zostały sfinansowane z dotacji państwowej w wysokości 70 000 zł, uzyskanej również w 1961 roku.

Znaczący wkład w postaci materiału z drewna dębowego na okna i część drzwi wniósł Stanisław Czech z Kosówki. Prace stolarskie, w tym wykonanie okien i ram, wsparł w czynie społecznym Eugeniusz Brzdęk. Uroczyste otwarcie domu strażaka nastąpiło 18 sierpnia 1963 roku. Do księgi pamiątkowej wpisało się 175 ofiarodawców, a dochód z uroczystości przeznaczono na zakup wozu ogumionego od Władysława Woszczyny za 7 000 zł. Wóz służył do przewozu sprzętu pożarowego dla trakcji konnej i ciągnika.

Rozwój i działalność w drugiej połowie XX wieku

Mechanizacja i rola centrum społecznego

Zarząd OSP, mając na uwadze postęp w dziedzinie mechanizacji, dążył do przekształcenia jednostki z konnej na konno-mechaniczną. W 1955 roku jeden z członków OSP ukończył trójtygodniowy kurs mechaników zorganizowany przez Wojewódzką Komendę Straży Pożarnej w Rzeszowie. W maju tego samego roku jednostka otrzymała motopompę M 200 z 150 metrami węży tłoczonych z Powiatowej Komendy Straży Pożarnej w Mielcu. Motopompa M 200 okazała się niezawodnym sprzętem, który przez sześć lat ani razu nie zawiódł jednostki podczas pożarów, a swój chrzest bojowy przeszła podczas pożaru od pioruna u Władysława Strycharza w Wierzchowinach.

W nowej sali budynku urządzono ruchomą scenę, na której odbywały się liczne przedstawienia sceniczne organizowane przez kierownika miejscowej szkoły Władysława Litwina, oraz występy młodzieży szkolnej z okazji świąt, np. 1 maja. Sala służyła również jako miejsce spotkań z radnymi powiatowymi i gromadzkimi, zebrań różnych organizacji społecznych, a także jako Klub Rolnika, gdzie można było oglądać telewizję, pić kawę, herbatę czy dokonywać drobnych zakupów. W latach 1957-1977 na terenie Woli Wadowskiej odnotowano 6 pożarów, w tym 2 z nieostrożności osób dorosłych, co potwierdzało zasadność istnienia i działalności straży.

Ewolucja gaszenia pożarów | Naród Innowacji Henry'ego Forda

Zmiany administracyjne i personalne

W latach 1963-1973 Straż Pożarna z Woli Wadowskiej brała udział w ćwiczeniach gromadzkich, zdobywając dobre lokaty. Rocznie odbywały się walne zgromadzenia, na których zdawano sprawozdania roczne z gospodarki i działalności finansowej. Dochody ze składek członkowskich były bardzo niskie. W tym okresie zakupiono 24 bluzy i czapki dla członków, jednak akcja ta nie zdała egzaminu, gdyż bluzy szybko zniknęły, a zostały tylko czapki. Przez trzy lata w latach sześćdziesiątych OSP uzyskiwała dochód z wydzierżawionego placu koło szkoły przez firmę "Ruch" w Mielcu w kwocie 50 zł miesięcznie.

W 1975 roku, w wyniku podziału administracyjnego kraju, OSP przeszła pod Zarząd Rejonowej Komendy Straży Pożarnej w Dębicy. Dzięki komendantowi rejonowemu, podpułkownikowi Edwardowi Kuśnierzowi, jednostka w ciągu dwóch lat uzyskała więcej wyposażenia, niż w ciągu 20 lat przynależności do Powiatowego Zarządu OSP w Mielcu. Dzięki interwencji Kuśnierza u władz wojewódzkich w Tarnowie, OSP w Woli Wadowskiej otrzymała dotację państwową w wysokości 268 000 zł na remont remizy. W 1976 roku pojawiła się myśl o budowie nowej, większej remizy, ale zaniechano jej z powodu kolosalnych kosztów.

W 1974 roku, ze względu na pogarszający się stan zdrowia dotychczasowego prezesa, Walne Zgromadzenie wybrało nowego prezesa w osobie Franciszka Maziarza. Były prezes dołączył do grona honorowych i dożywotnich członków, zwiększając ich liczbę do sześciu. Ustępującego naczelnika Bronisława Kozioła zastąpił jego syn, Władysław, który pełnił funkcję przez rok, a następnie wszedł w skład zarządu. Nowym naczelnikiem został Zygmunt Balecki, który po ośmiu miesiącach zrezygnował z powodu braku czasu. W 1976 roku na naczelnika wybrano Franciszka Maziarza, a na jego miejsce prezesem został Franciszek Michoński, długoletni członek straży pełniący funkcję sekretarza OSP od 1946 roku. W 1977 roku zgromadzono materiały (1000 pustaków, wapno w proszku), wstawiono nową podłogę do sali oraz zapłacono 1364 złote za kosztorys.

Współczesna Misja Ochotniczej Straży Pożarnej

Działalność Ochotniczej Straży Pożarnej, niezależnie od lokalizacji i okresu historycznego, opiera się na szeregu kluczowych zadań i celów. OSP Wola Wadowska, podobnie jak inne jednostki, kieruje się następującymi zasadami:

  • Prowadzenie działalności mającej na celu zapobieganie pożarom oraz współdziałanie w tym zakresie z instytucjami i stowarzyszeniami.
  • Branie udziału w akcjach ratowniczych przeprowadzanych w czasie pożarów, zagrożeń ekologicznych związanych z ochroną środowiska oraz innych klęsk i zdarzeń.
  • Informowanie ludności o istniejących zagrożeniach pożarowych i ekologicznych oraz sposobach ochrony przed nimi.
  • Rozwijanie wśród członków OSP kultury fizycznej i sportu oraz prowadzenie działalności kulturalno-oświatowej i rozrywkowej.
  • Uczestniczenie i reprezentowanie OSP w organach samorządowych i przedstawicielskich.

Rozbudowa remizy OSP w Woli Batorskiej - perspektywa współczesna

21 lipca przed remizą w Woli Batorskiej podpisano umowę na dofinansowanie rozbudowy siedziby miejscowej OSP. Na ten cel przeznaczono 2,4 mln zł z rezerwy ogólnej budżetu państwa, o czym informował I wicewojewoda małopolski Ryszard Pagacz. W wydarzeniu uczestniczyli m.in. minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, poseł na Sejm RP Józefa Szczurek-Żelazko, wicemarszałek województwa małopolskiego Łukasz Smółka, burmistrz miasta i gminy Niepołomice Roman Ptak oraz prezes OSP w Woli Batorskiej Tomasz Tomala.

Inwestycja pod nazwą „Rozbudowa, przebudowa i nadbudowa budynku Ochotniczej Straży Pożarnej w Woli Batorskiej” jest realizowana przez gminę Niepołomice. Gmina zamierza przeznaczyć na ten cel około 3,2 mln zł. Dotacja z budżetu państwa pokryje blisko 80 procent finansowania. Planowana rozbudowa zwiększy powierzchnię użytkową remizy o blisko 612 m². Nowy budynek będzie dwukondygnacyjny, wolnostojący i niepodpiwniczony.

Na parterze do istniejących już garaży, pomieszczeń higieniczno-sanitarnych i technicznych dobudowane zostaną: korytarz, wiatrołap, warsztat podręczny, garaż i schody. Na piętrze, o powierzchni ponad 165 m², zaprojektowano pomieszczenia biurowe, salę szkoleniową dla 34 osób oraz pomieszczenia pomocnicze, w tym socjalne i higieniczno-sanitarne. Obecnie OSP Wola Batorska funkcjonuje w pomieszczeniu w budynku szatniowo-garażowym, angażując częściowo również pomieszczenia wchodzące w skład budynku wielofunkcyjnego, gdzie mieści się Dom Kultury i Biblioteka. Nowy obiekt pozwoli na przechowywanie sprzętu w jednym miejscu i umożliwi prowadzenie szkoleń, co podkreślał wicewojewoda.

Prezes OSP Wola Batorska Tomasz Tomala wyraził radość z przyznanej dotacji, nazywając projekt "największym przedsięwzięciem" w historii jednostki. Burmistrz Niepołomic, Roman Ptak, gratulując strażakom, podkreślił znaczenie inwestycji dla społeczności Woli Batorskiej. Jednostka OSP w Woli Batorskiej ma długie tradycje; pierwsze dokumenty potwierdzające jej istnienie wskazują na rok 1898. Czterdzieści lat później straż nabyła sztandar, o który troszczono się w czasach okupacji i kolejnych latach przemian historycznych. Jednostka, działająca w ramach Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, skutecznie zabezpiecza teren gminy Niepołomice i powiatu wielickiego, a jej działania są oceniane bardzo dobrze. Obecnie OSP Wola Batorska liczy około 70 czynnych członków, którzy angażują się również w działania prewencyjne, dotyczące m.in. pierwszej pomocy, zagrożeń tlenkiem czadu czy zakazu wypalania traw. Podczas obchodów 100-lecia jednostka została wyróżniona Złotym Znakiem Związku OSP RP za długoletnią i nienaganną służbę.

Wizualizacja projektu rozbudowy remizy OSP Wola Batorska

tags: #wola #radlowska #remiza