Polskie Wozy Strażackie: Rozwój i Znaczenie

Samochód pożarniczy, zwany również wozem strażackim lub beczkowozem, to specjalnie oznakowany i przygotowany pojazd używany przez straż pożarną lub inną jednostkę ochrony przeciwpożarowej. Jego głównym przeznaczeniem jest udział w akcjach ratowniczo-gaśniczych oraz innych działaniach statutowych, takich jak prewencja. W większości państw świata wozy strażackie malowane są na czerwono i są uprzywilejowane w ruchu drogowym.

Pojazdy pożarnicze budowane są najczęściej na podwoziach produkowanych seryjnie, o odpowiednio dobranych zespołach i parametrach. Mogą mieć wzmocnione zawieszenia, przystosowane do długotrwałego statycznego obciążenia. Pojazd samochodowy straży pożarnej, z wyjątkiem osobowego pojazdu operacyjnego, powinien mieć barwę czerwieni sygnałowej, natomiast błotniki i zderzaki - barwę białą. Dopuszcza się również pojazdy pożarnicze w kolorze khaki. W większości krajów wozy strażackie są oznaczone uniwersalnym numerem umożliwiającym ich identyfikację podczas akcji. W Polsce takie oznaczenie nazywane jest numerem operacyjnym i składa się z trzech elementów: trzycyfrowego numeru (prefiks) określającego powiat i typ jednostki, jednoliterowego oznaczenia województwa oraz dwucyfrowego numeru pojazdu (sufiks), który w przypadku pojazdów PSP wskazuje rodzaj pojazdu lub jego przeznaczenie.

Tematyczne zdjęcie wozu strażackiego z lat 80. w akcji

Historia polskiej produkcji samochodów pożarniczych

Polska ma długą tradycję w produkcji samochodów pożarniczych, często podejmowaną przez przedsiębiorstwa, które wcześniej zaopatrywały strażaków w sprzęt. Przykładem jest Fabryka Narzędzi Pożarniczych „Strażak” z Warszawy, założona w 1898 roku, która w 1929 roku uruchomiła wydział karoserii. Przed II wojną światową samochody pożarnicze, wówczas zwane „autopogotowiami”, były produkowane także w Zakładach Mechanicznych Ursus SA, spółce Lilpop, Rau i Loewenstein czy „Unii Strażackiej” we Lwowie. Ogółem działało kilkunastu dostawców. Z chwilą rozpoczęcia produkcji samochodów w Polsce, zaczęto montować zabudowy pożarnicze na krajowych podwoziach, głównie Ursusa A i Polskiego Fiata 621 oraz ich wariantów. Cięższe wozy powstawały na podwoziach importowanych.

Po II wojnie światowej, pierwszy polski samochód pożarniczy opracowano w 1948 roku w Państwowych Zakładach Lotniczych w Mielcu na podwoziu angielskiego Bedforda OLBZ. Następnie produkcję samochodów strażackich rozpoczęła Sanocka Fabryka Wagonów „Sanowag”, której spadkobiercą jest obecny Autosan. W latach 1952-58 powstało tam nieco ponad 2500 wozów gaśniczych na podwoziach ówczesnych Starów. W 1958 roku produkcję pojazdów pożarniczych rozpoczęły Jelczańskie Zakłady Samochodowe, które odegrały kluczową rolę w zaopatrzeniu polskiego pożarnictwa w kolejnych dekadach.

Popularne modele wozów strażackich lat 80. XX wieku

W latach 80. ubiegłego wieku polskie jednostki straży pożarnej wykorzystywały szeroką gamę pojazdów, z których wiele było produkowanych w kraju. Część z nich, choć debiutowała wcześniej, wciąż stanowiła trzon floty, przechodząc modernizacje i stając się ikonami polskiego pożarnictwa.

Jelcz 003 - „Babka”

Jelcz 003 na podwoziu Stara 25, potocznie zwany „babką”, jest obecnie jednym z najczęściej spotykanych wśród najstarszych polskich samochodów pożarniczych. Produkowano go od 1969 do 1975 roku, a stanowił rozwinięcie Jelcza 028 wprowadzonego do produkcji w 1966 roku. Jelcz 003 oraz jego poprzednik powstały na podwoziu Stara z 6-cylindrowym silnikiem benzynowym i niesynchronizowaną skrzynią biegów. Ciężarówki te były nieszybkie, ale wszechstronne i nie bały się złych dróg. Jelcz 003 był zaliczany do średnich samochodów gaśniczych wodno-pianowych. Jego masa własna wynosiła 5,05 t, a całkowita 8,6 t. Nadwozie pożarnicze typu N-762 mieściło czterech strażaków, a dwóch kolejnych jechało w kabinie kierowcy.

W stosunku do poprzednika, Jelcz 003 miał zwiększony ze 120 do 200 litrów zbiornik na środek pianotwórczy. Wprowadzono również ulepszony napęd autopompy z podwójnym łańcuchem Galla. Podwozie Stara A26P, używane w Jelczu 003, w porównaniu ze stosowanym wcześniej A25P, miało nadciśnieniowe wspomaganie hamulców oraz przedłużone ramię kierownicze, co zmniejszyło promień skrętu do 8,6 m. Pomimo mało komfortowego zawieszenia, dokuczliwego hałasu i długiej drogi hamowania, samochód był uniwersalny i doskonale radził sobie na drogach polnych czy leśnych. Był to również pierwszy polski samochód strażacki ze skuteczną linią szybkiego natarcia.

Jelcz 004 - Ciężka siła

W kategorii „najpopularniejsze wozy strażackie PRL-u” poczesne miejsce zajmuje Jelcz 004, wprowadzony do produkcji w grudniu 1974 roku. Ten ciężki samochód gaśniczy wodno-pianowy powstał na podwoziu Jelcza 315 MS z turbodoładowanym silnikiem wysokoprężnym SW 680/105 o mocy 243 KM, produkowanym w Mielcu na licencji Leylanda. Skrzynia biegów miała 6 synchronizowanych przełożeń. Nadwozie pożarnicze mieściło m.in. zbiornik wody o pojemności 6000 l i zintegrowany z nim zbiornik środka pianotwórczego o pojemności 600 l, a także autopompę napędzaną wałkiem od przystawki przy skrzyni biegów. Standardową kabinę typu 113 przystosowano do przewozu czterech strażaków. Masa całkowita wynosiła 15,7 t.

Jelcz 004, z jego turbodoładowanym silnikiem, był szybki i miał duży zbiornik wody, co w latach siedemdziesiątych XX wieku zbierało pochlebne opinie wśród specjalistów. Pierwotny wariant nosił oznaczenie GBA 6/32 i w 1979 roku został zastąpiony przez zmodernizowanego Jelcza 004M GCBA 6/32 z bardziej wydajnym układem wodno-pianowym. Od 1982 roku Jelcze 004 budowano na ulepszonym podwoziu Jelcz 325 DS. Łącznie w latach 1974-1979 wyprodukowano około 600 egzemplarzy samochodów Jelcz 004 - GCBA 6/32. Samochody te były wyposażone w autopompę A32 o wydajności 3200 l/min, zbiorniki wody (6000 l) i środka pianotwórczego (600 l), a także działka wodno-pianowe.

Zdjęcie ciężkiego samochodu gaśniczego Jelcz 004 - GCBA 6/32 z lat 80.

Jelcz 005 - Następca „Babki”

Od początku lat siedemdziesiątych, równocześnie z Jelczem 004, projektowano Jelcza 005, który miał korzystać z podwozia nowej rodziny Starów i zastąpić Jelcza 003. Ponieważ uruchomienie produkcji Stara 200 i pokrewnych modeli przeciągało się, Jelcz 005 zaczął schodzić z linii produkcyjnej w 1976 roku. Jelcz 005 na podwoziu Stara 244L z napędem 4×4 był z założenia następcą Jelcza 003. Ciężarówka miała silnik wysokoprężny S359 o mocy 150 KM i pojemności 6,8 l. Za 2-osobową kabiną kierowcy zamontowano nadwozie pożarnicze z miejscem dla 4 strażaków. Dostęp do wyposażenia zapewniały charakterystyczne rolety po obu stronach, z powodu których samochód przezywano „coca-cola” albo „pepsi”. Zbiornik wody miał pojemność 2500 l, a środka pianotwórczego 250 l.

Samochód wyposażono w autopompę napędzaną od skrzyni biegów oraz pojedyncze działko o wydajności 1600 l/min. Podobnie jak Jelcz 004, również 005 przeszedł w 1979 roku modernizację, obejmującą podwozie i zabudowę. Wprowadzono m.in. elektropneumatyczne sterowanie przystawką odbioru mocy i układ kierowniczy ze wspomaganiem firmy ZF. Jelcze 005 produkowano do 1999 roku. Łącznie w latach 1975-1979 wyprodukowano 936 egzemplarzy samochodu Jelcz 005 - GBA 2,5/16. Jego masę całkowitą określono na 10,6 t, a prędkość maksymalną na 82 km/h. Chwalono jego zdolności terenowe, natomiast rolety, które z czasem zacinały się i psuły, okazały się najsłabszym elementem konstrukcji.

Zdjęcie średniego samochodu gaśniczego Jelcz 005 - GBA 2,5/16 z roletami bocznymi

Jelcz 008 - Uproszczony wariant

W latach 1983-98 produkowano uproszczony wariant Jelcza 008 GBM 2,5/8. Mimo to Jelcze 005 oraz 008 pełniły służbę jeszcze w XXI wieku, podobnie jak Jelcze 004. Najpopularniejsze wozy strażackie PRL-u pracowały długo po zakończeniu ich produkcji oraz zamknięciu zakładów, w których powstały.

Żuk A-15 - Lekkie wsparcie

Lekki samochód gaśniczy wodno-pianowy Żuk A-15M/B/C - GLM-8 był produkowany od 1973 roku przez lubelską FSC. Powstawały egzemplarze z dwoma rodzajami silników na rynek krajowy i na eksport. Modernizacja przeprowadzona w roku 1975 polegała na zastosowaniu silnika S-21 w wersji przeznaczonej na rynek krajowy (dotychczas montowano go wyłącznie w egzemplarzach eksportowych). Zmodernizowany pojazd otrzymał oznaczenie A-15B. W 1978 roku pojazd wyposażono w nowoczesne węże torlenowe, trzykrotnie lżejsze i mniejsze objętościowo od stosowanych wcześniej węży gumowanych. Tę wersję samochodu oznaczano jako A-15C.

Zdjęcie lekkiego samochodu gaśniczego Żuk A-15 GLM-8 z lat 80.

Flota OSP Żarów w latach 80.

Na przestrzeni lat 80. XX wieku OSP Żarów użytkowała trzy samochody pożarnicze: jeden ciężki (Jelcz 004 - GCBA 6/32), jeden średni (Jelcz 005 - GBA 2,5/16) oraz jeden lekki (Żuk A-15M/B/C - GLM-8).

Zdjęcie samochodów pożarniczych przed remizą OSP w Żarowie, lata 80.

Pozyskiwanie pojazdów strażackich po II wojnie światowej

Po II wojnie światowej polscy strażacy pozyskiwali auta do pożarów w różny sposób. Wiele publikacji wspomina o dostawach z programu pomocowego UNRRA. Zaopatrzenie ze strony UNRRA, dzięki któremu do Polski trafiło około 25 tys. samochodów demobilowych, było tylko jedną z dróg pozyskiwania pojazdów w latach 1945-1947. Inne to wojenne dostawy Lend-Lease oraz zakupy rządu polskiego w demobilach zachodnich. Nie należy zapominać, że znaczną część samochodów ciężarowych stanowił sprzęt zdobyczny i pozostawiony w Polsce przez Niemców po działaniach wojennych.

Pojazdy pozyskiwano w różny, niekiedy niecodzienny sposób, np. poprzez wydobywanie samochodów z Zalewu Wiślanego, gdzie zostały zatopione podczas ucieczki Niemców. Niemieckie ciężarówki trafiały też do Polski w ramach powojennej rewindykacji mienia. W 1949 r. większość samochodów ciężarowych pochodziła z powojennego demobilu. Najliczniejszą grupę tworzyły pojazdy marek Bedford, Chevrolet, Dodge, Ford, Fordson, GMC i Studebaker.

Kluczowa była jednak kwestia rozdzielania tych pojazdów. Bezwzględny priorytet miało wojsko, następnie służby „utrwalające władze ludową” (bezpieka, KBW, milicja), a potem przedsiębiorstwa odbudowujące kraj, firmy komunikacyjne, służby sanitarne, władze lokalne i na samym końcu straż pożarna. Faktycznie dla strażaków pozostawały ostatki zaopatrzenia motoryzacyjnego w dalece niewystarczającej liczbie - pojazdy w najgorszym stanie technicznym, modele bardzo trudne w naprawie i wyeksploatowany sprzęt poniemiecki. Potwierdzenie tego faktu znajdujemy również w literaturze, np. w książce „Sprzęt pożarniczy” autorstwa ppłk. poż. inż. Franciszka Kowalskiego, wydanej w 1948 r.

Armatki wodne i ich transformacja po latach 80.

Milicyjne armatki wodne, takie jak Stary 29 oraz Jelcze 420 Hydromil, uczestniczyły między innymi w tłumieniu robotniczych i studenckich protestów w latach 80. XX wieku. Ich charakterystyczne sylwetki są znane do dzisiaj. W latach 90. pomilicyjne ciężarówki dostały jednak szansę „odpracowania” niechlubnej przeszłości, trafiając do służby w straży pożarnej.

Szczególnym przykładem takiego pojazdu jest austriacki Steyr RWD 7500, wyprodukowany w 1972 roku z zabudową renomowanej marki Rosenbauer. Ten konkretny egzemplarz, wyposażony w sześciocylindrowy silnik diesla oraz benzynowy silnik V4 Forda napędzający pompę o wydajności 1600 l/min, posiadał także zbiornik na wodę o pojemności 7,5 m³. Dodatkowo samochód był wyposażony w płyty pancerne, wzmocnione szyby oraz rozbudowaną kabinę.

Na przełomie lat 80. i 90., po wycofaniu z milicyjnego użytku, samochód trafił do Państwowej Straży Pożarnej w Suwałkach. Wcześniej zdemontowano z niego wieżyczkę z działkiem wodnym, a nadwozie przemalowano na czerwono. Mimo to, Steyr nadal jeździł na wzmocnionym ogumieniu, nie do końca przystosowanym do użytku szosowego, oraz posiadał kuloodporne szyby i pancerne wkłady w drzwiach. Te pamiątki po dawnym użytku usunięto dopiero w kolejnej jednostce, którą było OSP Prostki, gdzie samochód służył w latach 1994-2014. W 2003 roku przeszedł rozległy remont nadwozia. Ostatnim służbowym przystankiem Steyra była jednostka OSP Długosze. Samochód, który powrócił do Gdańska, gdzie rozpoczął swoją służbę, jest obecnie eksponatem Muzeum Służb Mundurowych w Gdańsku, a całą 400-kilometrową podróż 48-latek pokonał na kołach.

Zdjęcie armatki wodnej Steyr RWD 7500 po przekształceniu na wóz strażacki

Cechy charakterystyczne i oznaczenia pojazdów pożarniczych

Podstawowym wyposażeniem pożarniczym samochodu ratowniczo-gaśniczego jest: autopompa z urządzeniem odpowietrzającym, linia szybkiego natarcia, zbiornik wody, zbiornik środka pianotwórczego, dozownik środka pianotwórczego, działko wodno-pianowe (opcjonalnie) oraz instalacja zraszaczowa (opcjonalnie). Wymienione elementy tworzą tzw. układ wodno-pianowy. Stosuje się również inne urządzenia dodatkowe, zamontowane na stałe, jak np. maszt oświetleniowy czy wciągarka.

Oznaczenia charakterystyki pojazdu stosowane w Polsce, zgodne z normą PN-79/M-51300 (od roku 2000 zastąpioną przez PN-EN 1846-1), określają najważniejsze cechy pojazdu w następującej kolejności: typ pojazdu, klasę wagową, typ i wyposażenie pojazdu specjalnego lub wyposażenie pojazdu gaśniczego. Po grupie liter występuje grupa cyfr oznaczających: pierwsza - pojemność zbiornika w metrach sześciennych, druga - wydajność autopompy w hl/min (lub motopompy w hl/min).

Współczesne wystawy i rola zabytkowych pojazdów

Dziś wiele dawnych, polskich samochodów pożarniczych zyskuje status legendy i jest starannie pielęgnowanych. Niektóre są już zabytkami, inne jeszcze pełnią służbę, wyjeżdżając tylko do akcji i czasem od święta, nie osiągając dużych przebiegów. „Na emeryturze” wiele z nich przeszło remont i zostało maskotkami jednostek Państwowej lub Ochotniczej Straży Pożarnej. Można je oglądać w akcji w starych, kultowych dziś filmach i serialach.

Międzynarodowy Dzień Strażaka, wypadający 4 maja, jest często okazją do prezentacji tych pojazdów. Przykładem jest wystawa czasowa otwarta 8 czerwca, mieszcząca się w specjalnie dostosowanej wiacie garażowej. Na ekspozycji zaprezentowano samochody pożarnicze, takie jak: Żuk, Star 20, Star A28 z podnośnikiem hydraulicznym, Jelcz oraz samochody operacyjne Polonez i Fiat 125p, a także Star 244 GBA 2,5/16 z 1987 r. Ponadto zobaczyć można wydruki wielkoformatowe przedstawiające katastrofy w Polsce i za granicą, oraz unikatowe fotografie z awarii reaktora jądrowego w Czarnobylu w 1986 r. Na wystawie zaprezentowano również sprzęt bojowy z lat 60., 70., 80. i 90. XX w., w tym mundury, hełmy, aparaty tlenowe, obuwie i hydranty. W wiacie urządzono także imitację stanowiska dowodzenia ze sprzętem radiofonicznym.

„Dziadek” z Konina - historia i renowacja

W Koninie znajduje się zabytkowy wóz strażacki, który trafił tam w 1942 roku i przez trzy lata był na wyposażeniu niemieckiej straży pożarnej. Po wojnie, dzięki zachowanym emblematom, udało się go odnaleźć i wrócił do kraju. Do połowy lat siedemdziesiątych XX wieku brał jeszcze udział w akcjach gaśniczych. Potem, ze względu na stan techniczny, został wyłączony „z obiegu” i zaczął służbę jako eksponat. W 2020 roku doczekał się remontu, jednak nadal wymaga naprawy zarówno nadwozia, jak i silnika, aby spełniać wymogi dopuszczenia do ruchu. Ten 80-latek, który zagrał jako statysta z epoki w filmach „Śmierć Zygielbojma” i „Kurier”, potrzebuje funduszy na konserwację i renowację. Wstępnie wiadomo, że na remont silnika potrzeba od dwudziestu do trzydziestu tysięcy złotych.

ROBUR: Ciężarówka Która Utrzymała Niemcy Wschodnie Na Nogach – Dokumentalny

tags: #woz #strazacki #lata #80