Pożary upraw zboża i ściernisk stanowią jedno z największych wyzwań dla strażaków, szczególnie w okresach żniw i wysokich temperatur. Ich gwałtowny przebieg, szybkie rozprzestrzenianie się oraz nieprzewidywalność ruchów ognia, potęgowane przez silny wiatr, często prowadzą do niebezpiecznych sytuacji. W województwie lubuskim w ostatnich latach doszło do kilku incydentów, podczas których strażacy, walcząc z żywiołem, stracili swoje pojazdy gaśnicze.

Pożar zboża w rejonie Złotnika i strata wozu OSP
Przebieg akcji gaśniczej OSP Złotnik
W rejonie miejscowości Złotnik w gminie Żary (województwo lubuskie) w miniony piątek, około godziny 16:00, zauważono pożar. Ogień bardzo szybko się rozprzestrzeniał. Do akcji gaśniczej jako pierwsza ruszyła załoga strażaków z miejscowej jednostki OSP Złotnik, która udała się na miejsce swoim prawie nowym Manem. Samochód ten otrzymali na wyposażenie niespełna dwa lata temu, pod koniec 2017 roku.
Druhowie z OSP Złotnik zainicjowali akcję gaśniczą. Na miejscu zastali bardzo duży pożar zboża. Udało im się zgasić słup ognia, który szedł w kierunku lasu, zapobiegając jego wtargnięciu. Niestety, pożar przedostał się mimo wszystko na kolejne pole, na którym było ściernisko. Strażacy udali się w bezpieczne miejsce z zamiarem gaszenia ognia, którego wysokość rozciągała się na około pół metra.
W zaledwie kilkanaście sekund silny podmuch wiatru zawrócił ogień w stronę strażaków na wysokości większej niż ich samochód. Kierowca cofał, aby uciec od ognia, jednak nie udało im się zawrócić. Mimo prób ratowania wozu strażacy nie mogli już nic zrobić. Duża temperatura spowodowała, że auto zgasło i nie mogli podać wody. Wielki słup ognia zapalił samochód, a cały zastęp musiał uciekać, aby ratować swoje życie. Ogień zajął obszar ponad 30 hektarów.
Pożar Puszczy Solskiej - działania strażaków - 6.05.2026 r. - Biłgoraj
Straty i wsparcie dla OSP Złotnik
Gdy na miejsce dotarły kolejne zastępy strażaków, na ratunek dla wozu pożarniczego było już za późno. Samochód OSP Złotnik spłonął doszczętnie, a wraz z nim cenny sprzęt pożarniczy. Jego wartość szacowana jest na około 1 milion złotych, a do strat należy doliczyć jeszcze specjalistyczne wyposażenie. Na szczęście w pożarze nie ucierpiał żaden z ochotników.
Na portalu zrzutka.pl ruszyła zbiórka na wsparcie zakupu nowego samochodu gaśniczego dla OSP Złotnik. Na medialne doniesienia zareagowała również minister spraw wewnętrznych i administracji Elżbieta Witek, która poinformowała, że zobowiązała komendanta głównego PSP do udzielenia pomocy strażakom ze Złotnika.
Pożar zboża koło Koryt/Sulęcina i spalony wóz PSP
Rozwój sytuacji i działania PSP
W innym, podobnym incydencie, w środę 3 sierpnia około godziny 14:00, dyżurny Komendy Powiatowej PSP w Sulęcinie otrzymał zgłoszenie o pożarze zboża na pniu i ścierniska w okolicach miejscowości Koryta w gminie Torzym (województwo lubuskie). Ogień szybko się rozprzestrzeniał, a akcji gaśniczej nie ułatwiały wiatr i wysoka temperatura powietrza.
W kulminacyjnym momencie z żywiołem walczyło 27 zastępów państwowej i ochotniczej straży pożarnej, wspieranych przez samoloty gaśnicze Lasów Państwowych. Pierwsze siły i środki okazały się niewystarczające, co wymusiło skierowanie do akcji kolejnych samochodów gaśniczych oraz samolotu gaśniczego z Leśnej Bazy Lotniczej w Zielonej Górze. Oprócz gaszenia płonącego zboża i ścierniska, strażacy musieli zapobiec wtargnięciu ognia do lasu, co udało się zrealizować. Po kilku godzinach, około godziny 16:30, pożar został opanowany, a jego powierzchnia objęła około 40 hektarów. Następnie rozpoczęło się dokładne dogaszanie i przelewanie pogorzeliska.

Charakterystyka spalonego pojazdu i niebezpieczeństwa
Podczas tych działań całkowitemu spaleniu uległ jeden z wozów strażackich biorących udział w akcji gaśniczej. Pojazd ten należał do Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Sulęcinie. Był to ciężki samochód gaśniczy marki Mercedes, 12-letni, służący w jednostce od 2010 roku, który zabierał ze sobą 8,8 tysięcy litrów wody. Jego wartość szacowano na kilkaset tysięcy złotych.
Jak poinformował rzecznik lubuskiej PSP Dariusz Szymura, strażacy ewakuowali się z płonącego pojazdu, dzięki czemu na szczęście żaden z ratowników nie został poszkodowany. Rzecznik zaznaczył, że ten przypadek obrazuje, jak niebezpieczne i nieobliczalne mogą być tego typu pożary oraz jak trudno nad nimi zapanować, szczególnie kiedy panuje wysoka temperatura i występuje wiatr. Duże zadymienie spowodowało, że silnik samochodu przestał pracować, uniemożliwiając strażakom odjazd. Ponadto, sam pożar wywołuje gwałtowne ruchy powietrza, będące efektem nagłej zmiany temperatury otoczenia.