Międzynarodowy Dzień Strażaka, obchodzony 4 maja w święto patrona strażaków św. Floriana, to okazja do przypomnienia o długiej i bogatej tradycji polskiego pożarnictwa. Wiele wozów strażackich, z których część to już zabytki, a inne wciąż pełnią służbę, charakteryzuje się niezwykłą długowiecznością dzięki starannej pielęgnacji. „Na emeryturze” wiele z nich przeszło remont i stało się maskotkami jednostek Państwowej lub Ochotniczej Straży Pożarnej. Historia motoryzacji pożarniczej w Polsce, szczególnie po II wojnie światowej, jest złożona i pełna wyzwań, które wpływały również na wyposażenie lokalnych jednostek, takich jak Ochotnicza Straż Pożarna w Bodzanowicach.

Początki i Rozwój OSP Bodzanowice
Pierwsza wzmianka o miejscowości Bodzanowice pojawiła się w 1447 roku. Obecnie Bodzanowice liczą 995 mieszkańców i są największą wsią w gminie Olesno. Ochotnicza Straż Pożarna w Bodzanowicach powstała w 1902 roku, stając się ważnym elementem lokalnej społeczności. Kluczowe momenty w historii jednostki to rok 1972, kiedy to nastąpiło nadanie sztandaru, oraz rok 1997, w którym oddano do użytku największą strażnicę na terenie gminy.
Obecnie OSP Bodzanowice liczy 74 członków, w tym 6 kobiet, a także 9 członków honorowych i 20 członków młodzieżowej drużyny pożarniczej. Uprawnionych do udziału w akcjach ratowniczo-gaśniczych jest 49 strażaków oraz 7 kierowców. Jednostka OSP wyposażona jest w dwa wozy strażackie, a jej wysoki poziom gotowości i profesjonalizmu potwierdza włączenie do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego (KSRG).

Współczesna Flota OSP Bodzanowice
Wśród pojazdów będących na wyposażeniu OSP Bodzanowice znajduje się Jelcz, skarosowany w 2004 roku. Jest to ciężki samochód ratowniczo-gaśniczy, wyposażony w autopompę o wydajności 3200 litrów na minutę i beczkę na 4000 litrów wody. Samochód ten został przesunięty do Bodzanowic z OSP Borki Małe w ramach reorganizacji floty wozów strażackich w gminie Olesno, która w ostatnich latach znacząco unowocześniała swoje jednostki. Dowodem na to jest fakt, że OSP Bodzanowice, jako jednostka włączona do KSRG, dysponuje dwoma wozami, co świadczy o jej strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa regionu.
Kontekst Historyczny: Polskie Samochody Pożarnicze po II Wojnie Światowej
Po zakończeniu II wojny światowej polskie straże pożarne borykały się z katastrofalnym brakiem sprzętu. Duża część wyposażenia uległa zniszczeniu podczas działań wojennych, a ocalały sprzęt, w tym samochody pożarnicze, był często ewakuowany przez wycofujących się Niemców. Sytuacja ta utrzymywała się co najmniej do połowy lat 50. XX wieku. Strażacy musieli radzić sobie na różne sposoby, często ściągając z cmentarzysk samochodowych uszkodzone pojazdy i remontując je we własnym zakresie, aby przywrócić do eksploatacji.
Dużą pomocą w zaopatrzeniu straży pożarnych okazały się dostawy w ramach programu pomocowego UNRRA (United Nations Relief and Rehabilitation Administration). Do Polski trafiły wówczas samochody takich marek jak Ford, Dodge, GMC czy Studebaker. Na podwoziach tych pojazdów, często we własnym zakresie, wykonywano zabudowy pożarnicze. Nie należy również zapominać o wojennym sprzęcie dostarczanym w ramach programów Lend-Lease, zakupach polskiego rządu w demobilach zachodnich, a także o dużym procencie zdobycznych samochodów ciężarowych, pozostawionych przez Niemców.

Jednakże, jak wskazują dokumenty i wspomnienia strażaków, dostęp do tego sprzętu był utrudniony. Bezwzględny priorytet miało wojsko, a następnie służby "utrwalające władzę ludową" (Bezpieka, KBW, Milicja). Strażakom przypadały resztki - pojazdy w najgorszym stanie technicznym lub trudne w naprawie, często już zużyte przez inne instytucje. Przykładem dramatycznej sytuacji jest przypadek strażaka z Komendy Miejskiej Straży Pożarnych w Rybniku, który w latach 50. otrzymał pisemną naganę za dopuszczenie do przepalenia żarówek w pojeździe gaśniczym, co świadczy o wartości każdego elementu wyposażenia.
Działania Związku Straży Pożarnych i pierwsze dostawy
W celu zaradzenia katastrofalnej sytuacji, niedługo po wojnie, a na szerszą skalę od 1947 roku, Wydział Techniczny Związku Straży Pożarnych organizował ogólnokrajowe pośrednictwo w zakupie i sprzedaży sprzętu pożarniczego, w tym poniemieckich samochodów. Skupowano również zużyty sprzęt w celu pozyskania części zamiennych. Jednostki, takie jak OSP Mysłowice w 1947 roku, samodzielnie budowały karoserie pożarnicze na podwoziach pozyskanych od miasta.
Pod koniec 1947 roku z Francji dotarły pierwsze dostawy 100 podwozi ośmiocylindrowych samochodów marki Ford V8 wraz z częściami zamiennymi, które miały posłużyć do budowy krajowych zabudów pożarniczych. Polsko-francuską umowę realizowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. We wrześniu 1947 roku te Fordy V8 trafiły do Polski, a Centralna Szkoła Pożarnicza w Warszawie otrzymała dwa podwozia, pozostałe zaś zgrupowano na placu przed tzw. Domem Strażactwa CSP. Podobne dostawy sprzętu dla straży pożarnych, w tym samochodów, motopomp i węży, pochodziły z nadwyżek wojennych sprzedanych przez rząd brytyjski, a także ze Szwecji, Danii i Czechosłowacji. Remontami i dystrybucją zajmowały się Wydział Techniczny ZSP oraz Państwowe Zakłady Inżynierii i Motozbyt.

Rozwój Krajowej Produkcji Samochodów Pożarniczych
Różnorodność marek i stan wozów strażackich dominowały w garażach OSP przez prawie dwie dekady po wojnie. Początek nowym realiom w zmotoryzowaniu straży pożarnej dał dopiero samochód Star 20, którego produkcja ruszyła w 1952 roku. Wersje pożarnicze tej ciężarówki były pierwszymi nowymi wozami, profesjonalnie przygotowanymi do działań pożarniczych, które zaczęły zasilać jednostki OSP w całej Polsce.
Sanocka Fabryka Wagonów „Sanowag” (Autosan)
W 1949 roku zakupiono 152 podwozia Bedford, których zabudowę pożarniczą wykonała Sanocka Fabryka Wagonów „Sanowag” - były to pierwsze powojenne seryjne samochody pożarnicze. Od 1952 roku „Sanowag” rozpoczął seryjną produkcję gaśniczego samochodu pożarniczego na podwoziu polskiego samochodu ciężarowego Star A20 (nadwozie N71). Podwozie to, z niewielkimi zmianami (wydłużona rama, przeniesione elementy, rozbudowana instalacja elektryczna), było napędzane 6-cylindrowym silnikiem benzynowym o mocy 85 KM. W skład zabudowy wchodziły przedziały dla załogi, schron na motopompę przenośną i węże, a także boczne skrytki na sprzęt i rusztowania na drabiny na dachu.
Pod koniec 1952 roku powstał samochód gaśniczy GA-16 (nadwozie N72) na podwoziu Star A20 P, przeznaczony do miejscowości z dobrym zaopatrzeniem wodnym. Posiadał mały zbiornik wody o pojemności 500 litrów. Ze względu na problemy z autopompą, jego produkcja została wstrzymana w latach 1953-1955, a istniejące egzemplarze często przerabiano na GA-8 z motopompami przenośnymi. Sanocka Fabryka Wagonów była wiodącym producentem samochodów pożarniczych w latach 50., zabudowując pojazdy na podwoziach Star 20, Star 21 i Star 25, z których najbardziej znany był GBM 2/8 na podwoziu Stara 25, choć miał on niedostateczną moc silnika i brak napędu na dwie osie.

Jelczańskie Zakłady Samochodowe
W 1958 roku produkcję samochodów gaśniczych na podwoziu Star przejęły Jelczańskie Zakłady Samochodowe. Zaprzestano jej w Sanockiej Fabryce Wagonów. W Jelczu rozpoczęto produkcję samochodu pożarniczego o symbolu fabrycznym 001 na podwoziu Star 21 (1958-1960), a w 1960 roku wprowadzono typ 002 na podwoziu Star 25.
Jelcz 003
Od 1966 roku w Jelczu produkowano samochód pożarniczy Jelcz 028, który od 1969 do 1975 roku był rozwijany jako Jelcz 003 (tzw. „babka”). Ten średni samochód gaśniczy wodno-pianowy powstał na podwoziu Stara A26P (wcześniej A25P) z 6-cylindrowym silnikiem benzynowym o mocy 105 KM i 5-biegową, niesynchronizowaną skrzynią biegów. Charakteryzował się wszechstronnością i dobrą zdolnością do poruszania się po złych drogach. Masa własna wynosiła 5,05 t, a całkowita 8,6 t. Nadwozie pożarnicze typu N-762 mieściło czterech strażaków, a kolejnych dwóch jechało w kabinie kierowcy. Jelcz 003 miał zwiększony ze 120 do 200 litrów zbiornik na środek pianotwórczy oraz ulepszony napęd autopompy z podwójnym łańcuchem Galla. Wprowadzono też nadciśnieniowe wspomaganie hamulców i zmniejszono promień skrętu do 8,6 m. Był to również pierwszy polski samochód strażacki ze skuteczną linią szybkiego natarcia. Dzięki niewielkim wymiarom (długość 6,7 m) był bardzo zwrotny.

Jelcz 004
W grudniu 1974 roku wprowadzono do produkcji Jelcza 004, który stał się jednym z najpopularniejszych ciężkich samochodów gaśniczych wodno-pianowych w PRL-u. Zbudowany na podwoziu Jelcza 315 MS, był wyposażony w turbodoładowany silnik wysokoprężny SW 680/105 o mocy 243 KM, produkowany w WSK Mielec na licencji Leylanda. Miał 6-biegową, synchronizowaną skrzynię biegów. Nadwozie mieściło zbiornik wody o pojemności 6000 litrów i zintegrowany zbiornik środka pianotwórczego o pojemności 600 litrów. Kabina typu 113 przewoziła czterech strażaków. Jelcz 004 był szybki i zbierał pochlebne opinie. Pierwotny wariant nosił oznaczenie GBA 6/32, a w 1979 roku został zastąpiony przez zmodernizowanego Jelcza 004M GCBA 6/32 z bardziej wydajnym układem wodno-pianowym. Posiadał wspomaganie hydrauliczne kierownicy. Od 1982 roku budowano go na ulepszonym podwoziu Jelcz 325 DS.

Jelcz 005
Równolegle z Jelczem 004, od początku lat siedemdziesiątych, projektowano Jelcza 005, który miał zastąpić Jelcza 003. Produkcja rozpoczęła się w 1976 roku. Jelcz 005 na podwoziu Stara 244 z napędem 4×4 (uterenowiona wersja Stara 200) był wyposażony w silnik wysokoprężny S359 o mocy 150 KM, 5-biegową skrzynię biegów i skrzynię rozdzielczą z reduktorem. Za dwuosobową kabiną kierowcy montowano nadwozie pożarnicze z miejscem dla 4 strażaków. Dostęp do wyposażenia zapewniały charakterystyczne rolety, co przysporzyło mu przydomków „coca-cola” lub „pepsi”. Zbiornik wody miał pojemność 2500 litrów, a środka pianotwórczego 250 litrów. Samochód był wyposażony w autopompę i pojedyncze działko o wydajności 1600 l/min. Jelcze 005 produkowano do 1999 roku, a w latach 1983-98 produkowano uproszczony wariant Jelcz 008 GBM 2,5/8. Jelcz 005 chwalono za zdolności terenowe, choć rolety okazały się najsłabszym elementem konstrukcji.

Dostawy samochodów pożarniczych produkowanych przez Jelczańskie Zakłady Samochodowe i Fabrykę Samochodów Ciężarowych nie zawsze zaspokajały wszystkie potrzeby. Dlatego Komenda Główna Straży Pożarnych nawiązywała kontakty z innymi zakładami, np. z Państwowym Ośrodkiem Maszynowym w Zamościu (Star 660 6×6). W 1975 roku wyprodukowano również pierwszy krajowy samochód gaśniczy proszkowy na podwoziu Star (GPr 1500).
Samochody wycofywane z jednostek zawodowych straży pożarnych były często przekazywane do jednostek ochotniczych. Tam były naprawiane i w różnym stopniu przebudowywane, nawet przez samych strażaków. Dawne polskie samochody pożarnicze, takie jak Jelcze 003, 004 i 005, mimo zakończenia produkcji i zamknięcia zakładów, w których powstały, często pełniły służbę jeszcze w XXI wieku, zyskując status legendy.
tags: #wozy #strazackie #bodzanowice