Wstęp
Po ewakuacji Prypeci, natychmiast po awarii w Czarnobylu w maju 1986 roku, podjęto próby oczyszczania miasta z substancji radioaktywnych. W tym celu zaangażowano między innymi wozy strażackie oraz samochody-cysterny. Celem było przygotowanie infrastruktury miejskiej na potrzeby likwidatorów awarii.
Dezaktywacja i dekontaminacja
Proces dezaktywacji polegał na spływaniu cieczy wraz z cząsteczkami radioaktywnymi pod fundamenty budynków i wnikaniu do gruntu. Pod koniec października 1986 roku przeprowadzono kolejną masową dekontaminację miasta. Z użyciem wozów strażackich możliwe było oczyszczenie budynków do dziewiątego piętra.

Specjalistyczny sprzęt w akcji: Pojazdy UMP-1
Jednym z kluczowych pojazdów wykorzystywanych w pracach dekontaminacyjnych był zmodyfikowany pojazd UMP-1, oparty na wywrotce górniczej BiełAZ-7548. Ten potężny pojazd, pierwotnie przeznaczony do transportu materiałów w kopalniach odkrywkowych, został wyposażony w ogromną cysternę o pojemności około 30 tysięcy litrów roztworu odkażającego.
Na specjalnym wózku elektrycznym, zamontowanym nad kabiną, znajdowała się dysza armatki wodnej z możliwością zdalnego sterowania. Pojazdy te miały ogromną wydajność, jednak ich użycie do dezaktywacji wysokich budynków okazało się problematyczne. Potężne ciśnienie wody, sięgające do 70 metrów, powodowało wybijanie szyb w oknach wieżowców.
Mimo tych trudności, pojazdy UMP-1 były wykorzystywane do prac odkażających w Prypeci od 1986 do połowy lat 90., głównie do oczyszczania ulic miasta.

Katastrofa w Czarnobylu: Przebieg i działania ratownicze
Nocą 26 kwietnia 1986 roku w elektrowni atomowej w Czarnobylu doszło do awarii podczas testowania systemów bezpieczeństwa. Katastrofa ta, choć nie objawiła się charakterystycznym grzybem atomowym, wiązała się z ogromnym promieniowaniem i opadem radioaktywnym.
Akcja ratownicza, prowadzona z poświęceniem, pochłonęła wielu strażaków. Brak odpowiedniego przygotowania, sprzętu ochronnego i informacji o zagrożeniu pogłębiały tragedię. Strażacy gasili pożar w zwykłych ubraniach, nieświadomi śmiertelnego niebezpieczeństwa.
Pożar wokół reaktora i jego obudowy wymagał natychmiastowego ugaszenia. Należy jednak zaznaczyć, że samego reaktora nie można było gasić wodą ze względu na ryzyko wtórnych wybuchów mieszaniny piorunującej.
Mechanizm działania elektrowni jądrowej i przyczyny awarii
Prąd w elektrowni atomowej wytwarzany jest podobnie jak w elektrowni węglowej - poprzez podgrzewanie wody do stanu pary, która napędza turbiny połączone z generatorem prądu. Kluczową różnicą jest źródło ciepła - w przypadku elektrowni jądrowej jest to reaktor atomowy.
Woda w obiegu reaktora jest szczelnie zamknięta, ponieważ jest radioaktywna i uzdatniona. Problemy mogą pojawić się, gdy ciśnienie pary przekroczy dopuszczalne normy, co może doprowadzić do wybuchu. Dodatkowo, w wysokich temperaturach woda może rozkładać się na wodór i tlenek wodoru, tworząc mieszaninę wybuchową.
W elektrowniach atomowych, w przeciwieństwie do pieców węglowych, nie dodaje się paliwa ani tlenu, aby zwiększyć moc. Reakcję jądrową hamuje się poprzez spowalniacze neutronów (moderatory), takie jak grafit czy woda. Aby zwiększyć produkcję energii, wyjmuje się spowalniacze z reaktora.
Paliwo atomowe, zazwyczaj wzbogacony uran, znajduje się w prętach paliwowych. W reaktorze znajdują się również dodatkowe pręty grafitowe, które służą do hamowania reakcji atomowych. Wsuwanie i wysuwanie tych prętów pozwala na kontrolowanie procesu.
Grafit i uran są materiałami palnymi. W przypadku awarii, gdy brakuje wody do schłodzenia, reaktor może zamienić się w ogromny piec. Dostęp tlenu może spowodować zapalenie grafitu, co prowadzi do wydzielania ogromnych ilości izotopów promieniotwórczych i opadu promieniotwórczego.
W reaktorze czarnobylskim znajdowało się około 1700 ton grafitu i prawie 200 ton uranu. Do zniszczenia Hiroszimy wystarczył 1 kg uranu, podczas gdy w reaktorze nr 4 w Czarnobylu było go 192 tysiące razy więcej.

Katastrofa w Fukushimie: Porównanie z Czarnobylem
Katastrofa w elektrowni jądrowej Fukushima Dai-ichi w Japonii w 2011 roku, wywołana tsunami po trzęsieniu ziemi, była serią wypadków jądrowych o 7. stopniu w międzynarodowej skali INES.
W reaktorach nr 1, 2 i 3 doszło do stopienia rdzeni. Firma TEPCO, właściciel elektrowni, przyznała, że o uszkodzeniu rdzeni posiadano wiedzę kilka dni po katastrofie, ukrywając fakty przez około dwa miesiące.
W wyniku awarii w Fukushimie doszło do eksplozji wodoru w budynkach reaktorów nr 1 i 3, co spowodowało zawalenie się ich ścian i dachów. Poziom promieniowania w elektrowni był wielokrotnie wyższy od maksymalnego zanotowanego dotychczas.
Porównując obie katastrofy, Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej oceniała, że ilość uwolnionego materiału promieniotwórczego w Fukushimie wynosiła około 10% tego, co uwolniono w Czarnobylu. Jednakże, niektóre źródła sugerowały, że katastrofa w Fukushimie mogła mieć większy rozmiar niż w Czarnobylu.
W Fukushimie, podobnie jak w Czarnobylu, problemy z chłodzeniem rdzeni reaktorów i eksplozje wodoru były kluczowymi elementami katastrofy. W obu przypadkach strażacy odgrywali kluczową rolę w akcjach ratowniczych, często działając w ekstremalnie niebezpiecznych warunkach.
Ostateczne działania i skutki
W Czarnobylu, po pierwszych próbach zastosowania pojazdów UMP-1 do dezaktywacji wieżowców, zrezygnowano z tego rozwiązania ze względu na uszkodzenia szyb. Pojazdy te były jednak wykorzystywane do oczyszczania ulic miasta.
Oficjalnie za ofiary śmiertelne katastrofy w Czarnobylu uznano 31 osób, w tym siedmiu strażaków. Jednakże, skutki choroby popromiennej odczuło znacznie więcej osób, w tym wielu strażaków, którzy jako pierwsi przybyli na miejsce zdarzenia.
W Polsce, w wyniku awarii w Czarnobylu, podjęto decyzję o podawaniu płynu Lugola, blokującego dostęp radioaktywnego jodu do tarczycy. Niestety, decyzja ta została podjęta z opóźnieniem, co mogło mieć negatywne konsekwencje dla zdrowia wielu osób, zwłaszcza dzieci.
W Fukushimie, akcje ratownicze trwały tygodnie, a nawet miesiące. Zbudowano stalowe ogrodzenie zapobiegające przedostawaniu się skażonej wody do Oceanu Spokojnego. Nazwą "Fukushima 50" określano członków japońskich ekip ratowniczych, którzy ochotniczo pozostali na terenie elektrowni, ryzykując życie w walce z promieniowaniem.
tags: #wozy #strazackie #w #elektrowni #jadrowej