Czyny polegające na podpaleniu drugiego człowieka są jednymi z najbardziej brutalnych przestępstw, często kwalifikowanych jako zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem lub usiłowanie zabójstwa. Polskie sądy regularnie wydają surowe wyroki w takich sprawach, podkreślając wagę ochrony życia i zdrowia, a także potępienie dla aktów barbarzyństwa. Poniżej przedstawiono kilka głośnych spraw, które zakończyły się wysokimi karami pozbawienia wolności.

Sprawa Piotra J. w Malborku: Zabójstwo i usiłowanie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem
Przebieg zdarzenia
Do tragicznego zdarzenia doszło w lutym 2025 roku w centrum Malborka (województwo pomorskie). 39-letni wówczas Piotr J. podszedł do dwóch osób w kryzysie bezdomności - 55-letniej kobiety i 36-letniego mężczyzny - i oblał ich benzyną, po czym podpalił. Poszkodowany mężczyzna obudził się, zauważył, że pali się jego but oraz koc, którym był przykryty. Zobaczył też, że pali się odzież kobiety leżącej obok i zaczął jej pomagać gasić ogień. Sprawca natomiast oddalił się z miejsca zdarzenia.
Kobieta doznała poparzeń II i III stopnia i została przetransportowana śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala, gdzie niestety zmarła. Mężczyzna nie odniósł obrażeń. Dwie pozostałe osoby, które spały w tym miejscu, oddaliły się. Nietrzeźwego Piotra J. zatrzymano niedługo po zdarzeniu. Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego prokurator przedstawił mu zarzuty. W lutym ubiegłego roku prokuratura informowała, że podejrzany nie przyznał się do winy, wyjaśniając, że nie ma nic wspólnego ze zdarzeniem, a benzynę kupił do spalenia gałęzi na działce.
Wyrok sądu
Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał 40-letniego Piotra J. na karę łączną 24 lat i 3 miesięcy pozbawienia wolności. Sąd uznał go za winnego popełnienia zarzucanych mu czynów, wymierzając 24 lata za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oraz usiłowanie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Dodatkowo, Piotr J. otrzymał 6 miesięcy za kierowanie gróźb pozbawienia życia i spowodowania uszkodzeń ciała poprzez podpalenie. Ponadto, sąd orzekł od oskarżonego na rzecz jednego z pokrzywdzonych 20 tys. zł tytułem zadośćuczynienia oraz 2,5 tys. zł tytułem odszkodowania. O wyroku poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prok. Mariusz Duszyński.
Sprawa Michała B. w Nowej Soli: Podpalenie ze skutkiem śmiertelnym
Okoliczności zdarzenia
Do tragicznego zdarzenia doszło 10 sierpnia 2014 roku w okolicach Szkoły Podstawowej nr 6. Starszy mężczyzna, 56-letni Kazimierz D., spożył w bardzo krótkim odstępie czasu wódkę, którą wygrał za "zakład" z oskarżonymi, po czym nieprzytomny zasnął. Michał B. zakupił w sklepie podpałkę do grilla, oblał nią 56-latka i go podpalił. Wcześniej, jak zeznał, oprócz dużych ilości alkoholu spożywał amfetaminę, twierdząc, że zrobił to po raz pierwszy w życiu, aby sprawdzić reakcję organizmu. Podpaleniu człowieka przyglądał się jego kolega Kamil W.
Ogień zajął najpierw spodnie ofiary, po czym zaczął przemieszczać się w kierunku górnych części ciała. Obaj oskarżeni zeznali, że próbowali gasić płomienie tym, co było w zasięgu ręki, czyli piwem i wódką. Michał B. nie wezwał pomocy, ponieważ twierdził, że nie posiadał ze sobą telefonu komórkowego. Po całym zdarzeniu spokojnie udał się do domu, a w tym, co zrobił, uświadomiła go jego siostra. Kazimierz D. z poparzeniami całego ciała trafił do szpitala w Nowej Soli, gdzie dokonano amputacji lewej kończyny. Zmarł 31 sierpnia; bezpośrednią przyczyną śmierci był wstrząs oparzeniowy.
Motywy i postawa oskarżonego
W swoich początkowych zeznaniach oskarżony o zabójstwo Michał B. przyznawał się do winy. Podczas wysłuchania w sądzie stwierdził jednak, że owszem, podpalił nieprzytomnego Kazimierza D., ale jego zamiarem nie było zabicie go. Zaprzeczał również swoim wcześniejszym zeznaniom, jakoby powodem podpalenia pokrzywdzonego była kłótnia o wypadek ze skutkiem śmiertelnym w 2012 roku, w którym to Michał B. jechał jako pasażer, a zginął jego najlepszy przyjaciel. Mimo to, z zebranego materiału dowodowego i zeznań świadków wynikało jednoznacznie, że przyczyną oblania poszkodowanego podpałką do grilla było oskarżenie przez Kazimierza D. młodego mężczyzny o to, że był on winien śmierci swojego kolegi.
Michał B. cofnął swoje zeznania dotyczące kłótni, twierdząc, że żadnej sprzeczki nie było. Na pytanie sądu skąd taka rozbieżność, przyznał, że podanie motywu zasugerowali mu policjanci. Z zeznań znajomych Michała B. wynika, że zawsze gdy podnoszony był temat tragicznego wypadku, był zdenerwowany i zły, a w opinii społecznej obciążano go za to, co się stało. Sąd uznał, że doszło do złych emocji.
Wyrok i jego uzasadnienie
17 marca sąd orzekł dla Michała B. karę 15 lat pozbawienia wolności. Sędzia w uzasadnieniu wyroku wskazywała m.in. na skrajne emocje, jakie wzbudzała sprawa oraz pozytywną opinię o zmarłym Kazimierzu D. Podkreślono, że sprawcy, dwaj młodzi mężczyźni z dobrymi opiniami, dopuścili się straszliwej zbrodni. Kara dla Kamila W. w zawieszeniu zależała od wielu czynników, w tym od jego niekaralności, pozytywnej opinii środowiskowej i postawy wobec rodziny pokrzywdzonego - Kamil W. żałował za swoje czyny i przeprosił rodzinę. Oba wyroki są nieprawomocne; prokuratura zapowiedziała apelację w sprawie wyroku dla Michała B.

Sprawa 43-latka z Wolkowego: Podpalenie domu z zamiarem zabójstwa ojca
Okoliczności tragedii
W nocy z 13 na 14 września 2024 roku w drewnianym domu we wsi Wolkowe pod Ostrołęką doszło do pożaru. Strażacy, prowadząc akcję gaśniczą, natknęli się na zwęglone zwłoki 77-letniego właściciela domu. Policja zatrzymała 43-letniego syna ofiary na pobliskiej stacji benzynowej. Śledztwo ujawniło szokujące szczegóły: mężczyzna od lat znęcał się nad ojcem, szczególnie po alkoholu, wyzywał go, bił, wyrzucał z domu, groził zabójstwem i spaleniem. Według ustaleń prokuratury, w feralną noc syn wiedział, że ojciec śpi na wyższej kondygnacji domu. Na dole podłożył ogień, a drewniany budynek błyskawicznie stanął w płomieniach i zawalił się.
Przebieg śledztwa i argumentacja sądu
Sąd nie miał wątpliwości co do winy oskarżonego, podkreślając, że nie było przypadkowego zaprószenia ognia, lecz umyślne podpalenie z zamiarem zabójstwa - jak zaznaczyła sędzia Halina Czaban. W trakcie śledztwa i przed sądem pierwszej instancji 43-latek nie przyznał się do zabójstwa. Obrona próbowała przekonać sąd, że mogło dojść do nieumyślnego zaprószenia ognia, jednak sąd odrzucił tę linię obrony jako "zupełnie niespójną z materiałem dowodowym, nielogiczną i nieprawdziwą". Sędzia dodała, że w przypadku przypadkowego zaprószenia ognia osoba, która tego dokonała niechcący, robi wszystko, aby zatrzymać bieg zdarzeń, tym bardziej gdy ma świadomość, że osoba jej bliska znajduje się w tym budynku.
Zeznania świadków jednoznacznie wskazywały na wieloletnie znęcanie się oskarżonego nad ojcem. Sąd uznał, że 43-latek działał z zamiarem bezpośrednim zabójstwa.
Wyrok prawomocny
Sąd Apelacyjny w Białymstoku utrzymał wyrok 25,5 roku więzienia dla 43-letniego mieszkańca wsi Wolkowe. Wymierzając karę, sąd wziął pod uwagę nie tylko brutalność czynu, ale także wcześniejszą karalność sprawcy i brak efektów resocjalizacji. Sędzia podkreśliła, że mamy do czynienia z osobą "zdegradowaną, zdemoralizowaną, której w zasadzie cała okolica się bała". Choć formalnie czyn nie został zakwalifikowany jako zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, sędzia nie miała wątpliwości, że sposób, w jaki sprawca pozbawił życia swojego ojca, był wyjątkowo brutalny. Wyrok jest prawomocny.

tags: #wyroki #za #podpalenie #czlowieka