Historia Zbąszynka: Polenaktion, kościoły i powojenne losy mieszkańców

Artykuł przedstawia złożoną historię Zbąszynka, koncentrując się na wydarzeniach związanych z tzw. „Polenaktion” w 1938 roku, losach wysiedlonych Żydów, oraz powojennych dziejach miejscowości i jej mieszkańców, w tym historii lokalnych kościołów. Od dramatycznych deportacji po procesy osiedleńcze na Ziemiach Odzyskanych, Zbąszynek jawi się jako miejsce o bogatej, często bolesnej przeszłości, świadczącej o ważnych momentach w historii Polski i Europy.

Preludium Zagłady: Polenaktion 1938 w Zbąszyniu i Zbąszynku

Wydarzenia na przełomie października i listopada 1938 roku w ówczesnym Zbąszyniu (dziś Zbąszynek), znane jako Polenaktion, stanowiły dramatyczny epizod w historii Polski i Niemiec. Od 28 października 1938 roku setki, a wkrótce tysiące, polskich Żydów było przymusowo deportowanych z III Rzeszy, gdzie często mieszkali od lat, a wielu z nich tam się urodziło. Była to pierwsza wielka deportacja, skoordynowana przez niemiecką policję, kolej, dyplomację i organy finansowe, nazywana „preludium Zagłady”.

Decyzje polskich władz a deportacje

Polski rząd nie był bez winy w zaistniałej sytuacji. Polski MSZ postanowił pozbawić obywatelstwa polskiego osoby przebywające poza krajem, które rzekomo „utraciły więź z państwowością polską”. Decyzje podejmowane w Warszawie stały się dogodnym pretekstem dla III Rzeszy, by wygnać tych obywateli polskich. 27 października 1938 roku pierwsi obywatele polscy pochodzenia żydowskiego otrzymali nakazy opuszczenia Rzeszy. Następnego dnia ku granicom Polski jechały już pociągi z kilkoma tysiącami polskich Żydów. Polskie władze nie uprzedziły jednak straży granicznej i kolejarzy. Na początku marca 1938 roku przyjęły ustawę o pozbawieniu obywatelstwa. Rozporządzenie nakazywało każdemu obywatelowi RP przebywającemu poza granicami kraju pilne przedłożenie paszportu we właściwym konsulacie celem rejestracji i otrzymania adnotacji kontrolnej potwierdzającej ważność dokumentu do 30 października 1938 roku - w przeciwnym razie utraciłby obywatelstwo i prawo powrotu do Polski. Treść tego rozporządzenia opublikowano w Dzienniku Ustaw dopiero 15 października 1938 roku, co znacznie skróciło czas na spełnienie formalności.

Deportacja i życie w Zbąszyniu

Szef Służby Bezpieczeństwa (Sicherheitsdienst) i Gestapo, Reinhard Heydrich, 26 października 1938 roku nakazał zatrzymanie wszystkich polskich Żydów i wysłanie ich w transportach grupowych na granicę niemiecko-polską przed upływem 29 października. Ponad dziewięć tysięcy osób trafiło do przygranicznej niemieckiej stacji kolejowej w Neu Bentschen (dzisiejszy Zbąszynek). W późnych godzinach wieczornych 28 października zostali wysadzeni z pociągów i przegani pod lufami karabinów przez zieloną granicę do pobliskiego Zbąszynia. Przybyłych z nagła Żydów było w sumie około dziewięciu tysięcy, niemal dwukrotnie więcej niż mieszkańców Zbąszynia. Wygnańcy koczowali początkowo pod gołym niebem, a władze Zbąszynia rozlokowały ich w dawnych koszarach, oraz w nieczynnym młynie braci Grzybowskich, co niosło ze sobą wysokie ryzyko wybuchu epidemii. Joseph Cysner, wygnaniec z Hamburga, wspominał: „Spaliśmy w opuszczonych koszarach jak zwierzęta, stłoczeni w końskich boksach, leżąc na słomie, jedząc odrobiny chleba z masłem.”

Pomoc dla wysiedlonych

Kiedy starosta wezwał mieszkańców do okazania pomocy, w koszarach pojawili miejscowi piekarze i rzeźnicy oraz mieszkańcy z ciepłą wodą lub kawą czy herbatą. 29 i 30 października Bernard Skórzewski, właściciel pobliskich folwarków, dostarczył nieszczęśnikom 350 litrów zupy. Na zarządzenie starosty z Nowego Tomyśla przywieziono wygnańcom 200 bochenków chleba. 30 października chleb i masło dowiózł im komitet żydowski z Warszawy. Wygnańców wspierali też polscy intelektualiści. W pierwszych dniach pomoc była spontaniczna, oddolna i bezinteresowna, niesiona w głównej mierze przez polskich mieszkańców oraz nieliczną lokalną wspólnotę żydowską. Później pomoc stała się bardziej „sprofesjonalizowana” ze strony Żydów w Polsce i na świecie. Utworzony został Centralny (Międzyorganizacyjny) Komitet Pomocy Uchodźcom Żydowskim z siedzibą przy ul. Tłomackie w Warszawie, koordynujący działania. Joint natychmiast utworzył w Zbąszyniu swoje biuro. Żydzi zorganizowali własne miasteczko z warsztatami szewskimi, ciesielskimi, krawieckimi, fryzjerskimi, pocztą, biurem emigracji, czytelnią, biblioteką oraz religijną szkołą Talmudu i Tory.

Zdjęcie przedstawiające kolejkę po żywność w obozie przejściowym w Zbąszyniu

Dalsze losy wysiedlonych

Wiosną 1939 roku wygnańcy zaczęli wyjeżdżać ze Zbąszynia. Obóz dla wysiedlonych w Zbąszyniu został rozwiązany kilka dni przed napaścią Niemiec na Polskę. Większość wygnanych z III Rzeszy Żydów pozostała w Polsce. Profesor Piotr Bojarski napisał: „Jestem przekonany, że obywatele Zbąszynia ratowali wówczas honor Polaków, a zarazem znaleźli jedyną przyzwoitą drogę postępowania w sytuacji wówczas niezwykłej, coraz częstszej w następnych dziesięcioleciach.”

Historia lokalnych kościołów w okolicy Zbąszynka

Oprócz dramatycznych wydarzeń z 1938 roku, region Zbąszynka szczyci się bogatą historią sakralną, reprezentowaną przez cenne obiekty architektoniczne. Wśród nich wyróżniają się kościół św. Szymona i Judy Tadeusza w Kosieczynie oraz kościół pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Chlastawie.

Kościół pw. św. Szymona i Judy Tadeusza w Kosieczynie

Kościół pw. św. Szymona i Judy Tadeusza w Kosieczynie z XIV wieku to najstarszy drewniany kościół w Polsce. Badania dendrochronologiczne z 2006 roku pozwoliły określić, że najstarsza belka w nawie kościoła pochodzi z 1345 roku, a świątynia powstała najprawdopodobniej w 1389 roku. Więźba dachowa została wykonana w 1417 roku, a datowana dotychczas na wiek XVIII wieża wzniesiona została już w 1431 roku. Jest to obiekt unikatowy, którego konsekracja przez biskupa poznańskiego Alberta II Jastrzębca miała miejsce w 1408 roku. W okresie powojennym, w 1945 roku, parafia w Kosieczynie została przeniesiona do Zbąszynka, by powrócić w 1957 roku. W latach 1956-1958 przeprowadzono remont dachu, w 1976 roku odnowiono ołtarze, ambonę i konfesjonał. Obecnie trwają dalsze badania i prace mające na celu wyeksponowanie zrębowej konstrukcji kościoła wraz z dekorującą ją polichromią oraz przywrócenie posadzki ceramicznej.

Zdjęcie najstarszego drewnianego kościoła w Polsce w Kosieczynie

Kościół pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Chlastawie

Drewniany kościół pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Chlastawie z 1637 roku, z bogatą polichromią wnętrz, jest kolejnym ważnym zabytkiem w regionie. Kościół ten został wzniesiony z fundacji Radislausa Miesitschka jako tzw. kościół graniczny (Grenzkirchen), przeznaczony między innymi dla prześladowanych protestantów ze Śląska. W latach 1655-1660 został splądrowany i poważnie uszkodzony, a ponowna konsekracja nastąpiła w 1663 roku. W 1680 roku wykonano bogate polichromie we wnętrzu. Na początku XX wieku (w latach 1907-1911) kościół wyremontowano, dokonując radykalnych zmian konstrukcyjnych i podwyższając budowlę. Kościół w Chlastawie został poświęcony na potrzeby rytu rzymskokatolickiego 8 września 1957 roku. W powojennych latach przeprowadzono wiele prac konserwatorskich, w tym remont dachu i konserwację malowideł ściennych.

Neogotycki Kościół pw. Przemienienia Pańskiego w Kręcku

W Kręcku znajduje się neogotycki, poewangelicki kościół pw. Przemienienia Pańskiego, zbudowany w 1880 roku z czerwonej cegły, z fundacji Ericha von Tiedemanna. Kościół został przebudowany w latach 1922-1926. W 1984 roku przeołowiono okna i naprawiono witraże.

Neorenesansowy Pałac hrabiów Schwarzenau w Dąbrówce Wielkopolskiej

Neorenesansowy Pałac hrabiów Schwarzenau i park krajobrazowy w zespole pałacowym z drugiej połowy XIX wieku w Dąbrówce Wielkopolskiej stanowi wybitny przykład architektury historycznej regionu. Pałac wzniesiono w latach 1856-1859 według projektu słynnego niemieckiego architekta Friedricha Augusta Stüllera dla barona Alberta Strein von Schwartzenau-Dammer. Pałac w Dąbrówce Wielkopolskiej jest wybitnym przykładem charakterystycznego stylu architekta, który w swoich projektach sięgał do wzorców z okresu gotyku i renesansu, w tym stylu Tudorów. Określany jest jako „realizacja wybitna, stanowiąca interesujące połączenie elementów angielskich z rodzimymi formami niemieckiego renesansu”. Układ wnętrz pałacu z okazałą klatką schodową, korytarzem pomiędzy traktami oraz rozbudowanym programem reprezentacyjnych wnętrz określany jest jako „nowoczesny i funkcjonalny”. Obecnie obiekt, będący własnością Gminy Zbąszynek, pełni funkcję ośrodka życia kulturalnego wsi, użyczając swych pomieszczeń zespołowi ludowemu.

Elewacja neorenesansowego Pałacu hrabiów Schwarzenau w Dąbrówce Wielkopolskiej

Powojenne losy mieszkańców i osadnictwo w Zbąszynku

Po zakończeniu II wojny światowej Zbąszynek stał się częścią Ziem Odzyskanych, co wiązało się z masowymi przesiedleniami ludności. Na początku lat 50. XX wieku, Zbąszynek był miejscem, do którego przybywali ludzie z Kresów Wschodnich, uciekający przed represjami nowych władz PRL. Moja rodzina, reprezentowana przez prababcię Rozalię Malarz i dziadków Franciszkę i Piotra Gulowatych, dotarła do Zbąszynka w kwietniu 1945 roku. Transport ewakuacyjny rozpoczął się w Trembowli i przez Lwów, Rawę Ruską, Bełżec, Zawadę, Rejowiec, Lublin i Warszawę dotarł do Zbąszynka. Babcie zabrały ze sobą krowę oraz podstawowe rzeczy. Podczas długiej podróży pociąg, ciągnięty przez dwa parowozy, co jakiś czas stawał w miejscu, a jadący nim ludzie sypali piasek pod koła, żeby skład powoli przesuwał się do przodu. Razem z nimi przybyła jeszcze trójka obcych dzieci, przygarniętych przez babcie tuż przed samym wyjazdem, po tragicznej śmierci ich matki. Babcie Rozalia Malarz i Franciszka Gulowata zaopiekowały się dziećmi i wspólnie z własną trójką opiekowały się nimi do jesieni, gdy ich ojciec wrócił z frontu i zabrał je do Międzyrzecza. Dziadek Piotr Gulowaty, który wcześniej był wywieziony na roboty do Niemiec, dojechał do Zbąszynka pół roku później.

Osiedlenie w Zbąszynku

Tuż po przybyciu do Zbąszynka władze chciały wywieźć moją rodzinę do jednej z opustoszałych wiosek. Jednak babcie chciały zostać w miasteczku, motywując to faktem, że nie będzie komu pracować na gospodarce. W połowie kwietnia 1945 roku, kilka dni mieszkali w budynku na peronie drugim, po czym przeniesiono ich koło starej rzeźni, przy dzisiejszej ulicy P.C.K., gdzie koło torów stał drewniany barak, w którym było 6-8 łóżek. Później zajmowali baraki przy dzisiejszej ulicy P.C.K., które za rządów Niemców zamieszkiwali przymusowi robotnicy. Po kilku dniach moja babcia Franciszka Gulowata udała się na peron drugi do biur w poszukiwaniu pracy na kolei. Tam dostała dokument, z którym udała się do władz radzieckich, stacjonujących w budynku naprzeciwko dworca, gdzie wydano jej zaświadczenie. Jako pracownik P.K.P. poszła do miasta w poszukiwaniu mieszkania i spodobało jej się świeżo opuszczone przez wojska radzieckie, oddalone kilometr od dworca, do którego na pożyczonym wózku peronowym przewieźli swój skromny dobytek.

tags: #zbaszynek #synagoga #remiza