Tragiczny pożar hotelu pracowniczego przy ulicy Racławickiej w Bydgoszczy

We wtorkowy wieczór, 3 lutego, Bydgoszczą wstrząsnęła wiadomość o pożarze w hotelu pracowniczym przy ulicy Racławickiej 17. Ogień, który pojawił się na parterze budynku, szybko postawił na równe nogi służby ratunkowe, a jego skutki okazały się tragiczne, prowadząc do śmierci jednej osoby i obrażeń u kilku innych.

Thematic photo of firefighters extinguishing a fire in a building at night

Przebieg akcji ratunkowej

Alarm i pierwsze działania

Sygnał o pojawieniu się ognia w kamienicy przy ulicy Racławickiej w Bydgoszczy dotarł do dyspozytorni o godzinie 21:11. Pierwsi strażacy byli na miejscu już cztery minuty później, błyskawicznie rozpoczynając działania. W walce z żywiołem brało udział piętnaście zastępów straży pożarnej, w tym jednostki PSP oraz jeden zastęp OSP Fordon, co łącznie stanowiło ponad 50 strażaków. Specyfika starej tkanki miejskiej na bydgoskim Bocianowie sprawiła, że sytuacja rozwijała się błyskawicznie, a największym problemem operacyjnym okazało się opanowanie ognia wewnątrz budynku i jednoczesna obrona sąsiednich kamienic, gdyż w tak zwartej zabudowie ryzyko przeniesienia się ognia jest ogromne.

Ewakuacja i ratowanie poszkodowanych

W chwili wybuchu pożaru w budynku znajdowało się ponad 90 osób, w tym obywatele m.in. Polski, Kolumbii i Ukrainy. Dla śpiących wewnątrz ludzi był to najgorszy możliwy scenariusz. Klatka schodowa stała się śmiertelną pułapką pełną toksycznego dymu, więc strażacy musieli działać nieszablonowo. Mł. bryg. Karol Smarz z bydgoskiej straży pożarnej relacjonował: „W oknach na piętrze były osoby, które wymagały ewakuacji przy użyciu drabin”. W ten sposób budynek opuściło około 10 osób. Większość z około 100 osób przebywających w środku samodzielnie opuściła budynek. Ewakuacja z płonącego obiektu odbywała się przez okna, co w wąskich uliczkach śródmieścia stanowiło wyzwanie dla operatorów drabin mechanicznych i wymagało chirurgicznej precyzji. Jeden z ewakuowanych mieszkańców opowiadał: „Słyszałem krzyk, ludzie mówili, żeby uciekać. Podstawili drabinę i wyskoczyliśmy”.

Infographic showing the process of evacuation by firefighters with ladders

W czasie działań na piętrze budynku strażacy odnaleźli nieprzytomnego mężczyznę w łazience jednego z pokoi. Nie wykazywał on funkcji życiowych, ale udało się je przywrócić poprzez resuscytację krążeniowo-oddechową i użycie defibrylatora. Mężczyzna został następnie przekazany ratownikom medycznym.

Wsparcie dla ewakuowanych

Pożar został opanowany po ponad godzinie, natomiast całą akcję gaśniczą i oddymianie zakończono po upływie 3,5 godziny. Z uwagi na silny mróz panujący na zewnątrz, Bydgoskie Centrum Zarządzania Kryzysowego sprowadziło na miejsce autobus z MZK, a strażacy rozstawili namioty pneumatyczne z nagrzewnicami. Grupa Ratownictwa Medycznego PCK przygotowała ogrzewany namiot, koce i ciepłe napoje. Magdalena Michułka-Kuraś, szef Grupy Ratownictwa Medycznego Polskiego Czerwonego Krzyża w Bydgoszczy, podkreśliła: „Zapewniamy potrzebującym oczekiwanie w warunkach, które są jak najbardziej optymalne”. Właściciele hotelu oraz Bydgoskie Centrum Zarządzania Kryzysowego zajęli się znalezieniem zastępczych noclegów dla około 30 osób, które opuściły hotel, ponieważ w nocy nie można było do niego wrócić.

Skutki pożaru i bilans ofiar

W wyniku pożaru cztery osoby zostały poszkodowane i trafiły do szpitala. Były to dwie osoby ewakuowane, które szybko zgłosiły objawy podtrucia dymem, nieprzytomny mężczyzna, któremu przywrócono funkcje życiowe, oraz jeszcze jedna osoba, która źle się poczuła w autobusie podstawionym pod hotel. Co ciekawe, to nie ogień był głównym wrogiem - największe spustoszenie w organizmach ofiar wywołało zatrucie tlenkiem węgla i dymem. Służby medyczne natychmiast wdrożyły segregację poszkodowanych, sprawdzając poziom karboksyhemoglobiny u każdego ewakuowanego, a szybka interwencja i transport do bydgoskich placówek pozwoliły ustabilizować stan pacjentów.

Niestety, następnego dnia, 4 lutego, w szpitalu zmarł mężczyzna poszkodowany w pożarze, co czyni finał tej nocy szczególnie bolesnym.

Przyczyny i dochodzenie

Rola prokuratury i biegłych

Obecnie nie są znane dokładne przyczyny pożaru. Gdy opadł dym, do akcji wkroczyli śledczy. Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Północ, a policja prowadzi dochodzenie pod nadzorem prokuratury. Biegli z zakresu pożarnictwa szukają bezpośredniej przyczyny zaprószenia ognia, ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Pod lupą znajdzie się również stan techniczny kamienicy i to, czy właściciele nie traktowali przepisów przeciwpożarowych „z przymrużeniem oka”.

Photo of police and forensic investigators at the scene of the fire

Kwestie bezpieczeństwa przeciwpożarowego

W takich sytuacjach często przywołuje się artykuł 163 Kodeksu karnego, który karze za sprowadzenie zdarzenia zagrażającego życiu wielu osób lub mieniu w wielkich rozmiarach. Co ważne, nie trzeba być podpalaczem, by ponieść odpowiedzialność - wystarczy rażące niedbalstwo zarządcy. Jeśli okaże się, że bałagan w infrastrukturze przeciwpożarowej (ppoż.) utrudnił ucieczkę i naraził ludzi na śmierć, winni mogą trafić do więzienia.

Decyzja nadzoru budowlanego

Pożar niszczy, ale woda użyta do gaszenia w starych kamienicach bywa równie destrukcyjna. Na miejscu szybko pojawił się inspektor nadzoru budowlanego. Decyzja Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego dla Miasta Bydgoszczy była jednoznaczna: budynek zostaje wyłączony z użytkowania. Mieszkańcy nie wrócą prędko do swoich lokali, ponieważ konieczna jest szczegółowa ekspertyza konstrukcyjna stropów oraz sprawdzenie instalacji.

Ważne lekcje i apele

Nocny pożar w kamienicy na bydgoskim Bocianowie wstrząsnął lokalną społecznością. To wydarzenie jest ponurym studium przypadku dla wszystkich procedur bezpieczeństwa w miejscach zbiorowego zakwaterowania. Problem tak zwanych „ślepych klamek”, zagraconych korytarzy czy niesprawnych czujek to niestety codzienność w wielu hotelach pracowniczych. Zarządcy muszą zrozumieć jedną rzecz: oszczędzanie na bezpieczeństwie to fikcja. Regularny przegląd dróg ewakuacyjnych to nie biurokracja, a realna szansa na przeżycie. Apelujemy do właścicieli bydgoskich obiektów o natychmiastowy rachunek sumienia i sprawdzenie procedur.

Fire Emergency and Fire Prevention at your workplace

Poprzednie incydenty w tej lokalizacji

To nie pierwszy przypadek pożaru w tej lokalizacji. 29 lipca 2022 roku również doszło do pożaru w hostelu przy ulicy Racławickiej. Z ogniem walczyło wtedy 10 zastępów strażaków. Ogień pojawił się w wiacie przy budynku i był na tyle duży, że przeniósł się na elewację hostelu. W pomieszczeniu wiaty znajdowały się 4 butle z gazami technicznymi, w tym jedna butla z acetylenem, która była cały czas chłodzona. Przed przyjazdem PSP ewakuowały się 54 osoby, a 11 osób w trakcie działań strażaków.

tags: #112 #pozar #na #raclawickich #hotel