Pożar składowiska tekstyliów w Kamieńcu
W poniedziałek, 31 października, przed południem, doszło do wybuchu pożaru na składowisku tekstyliów w Kamieńcu. Zgłoszenie o zdarzeniu wpłynęło po godzinie 9:00. Według oficer prasowego Komendanta Powiatowego PSP w Lęborku, st. kpt. Marcina Elwarta, paliły się dwie pryzmy odpadów. Pierwsza miała wymiary 80 na 30 metrów, a druga 80 na 20 metrów. Obie miały wysokość 6 metrów, przy czym pożarem objęta była znacząca część każdej z nich.
Ze wstępnych ustaleń strażaków wynikało, że przyczyną pożaru mogło być podpalenie. Na miejscu pracowało 14 zastępów straży pożarnej, a akcja gaśnicza była prowadzona w trudnych warunkach ze względu na rodzaj składowanego materiału.

Kontekst prawny i finansowy spółki Recyclix
Wspomniany pożar miał miejsce w kontekście wcześniejszych kontrowersji związanych ze spółką Recyclix. Komisja Nadzoru Finansowego zainteresowała się działalnością firmy, która za pieniądze zebrane od klientów miała skupować śmieci, poddawać je recyklingowi i odsprzedawać z zyskiem, oferując inwestorom 14% odsetek miesięcznie. Eksperci sugerowali, że działanie firmy przypominało piramidę finansową, podobną do Amber Gold.
Dodatkowo, 27 lutego, firma poinformowała klientów o zmniejszeniu zgromadzonych środków o połowę, powołując się na regulamin i pożar wysypiska, na którym miały być zgromadzone inwestycje. Co istotne, wysypisko to nigdy nie należało do spółki. Szacuje się, że oszukanych mogło zostać nawet 30 tysięcy osób.
Statystyka pożarów składowisk odpadów w Polsce
Problem pożarów składowisk odpadów jest szerszy. Stowarzyszenie „Polski Recykling” przeanalizowało dane dotyczące takich zdarzeń w latach 2016-2019. Analiza wykazała, że na terenie Polski podpalono wówczas kilkaset magazynów i placów z nadwyżkami polskich oraz sprowadzonych z Europy Zachodniej odpadów komunalnych. Te zdarzenia, szeroko relacjonowane przez media, negatywnie wpłynęły na wizerunek polskich firm prowadzących legalny recykling.
Przyczynami pożarów często były samozapłon lub nieumyślne zaprószenie ognia, zwłaszcza w przypadku magazynowanych surowców. Pomimo skali problemu, do tej pory nie postawiono zarzutów żadnemu recyklerowi w związku z tymi zdarzeniami. Nowelizacja ustawy o odpadach z 5 września 2018 r. wprowadziła istotne zmiany w zakresie zbierania i przetwarzania odpadów, mające na celu zapobieganie takim sytuacjom i nałożenie większej odpowiedzialności na przedsiębiorstwa.
Kolejne pożary w Kamieńcu i konsekwencje dla właściciela
We wtorek wieczorem, 1 listopada, w Kamieńcu (woj. pomorskie) ponownie wybuchł pożar na składowisku tekstyliów, obejmujący zużyte ubrania. Jak się okazało, było to już 33 takie zdarzenie w tym samym miejscu w ciągu ostatnich trzech lat. Właściciel składowiska został niedawno ukarany grzywną w wysokości ponad 1 miliona złotych.
W nocy z wtorku na środę z ogniem walczyło ponad 21 wozów strażackich. Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Lęborku, bryg. Piotr Krzemiński, poinformował, że działania polegały na dowożeniu wody samochodami. W środę rano z ogniem wciąż walczyło 6 zastępów straży pożarnej. Paliły się dwie pryzmy tekstyliów, a pożar nie był opanowany i nadal się rozprzestrzeniał. Ilość materiału palnego szacowano na około 60 tysięcy ton.

Na miejscu pracowała specjalna grupa ratownictwa chemicznego, monitorująca stan powietrza. Akcja gaśnicza była przewidywana jako długotrwała, mogąca potrwać kilka dni.
Kara finansowa dla spółki
Radosław Rzepecki, zastępca Pomorskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, zwrócił uwagę, że inspektorzy WIOŚ w Gdańsku w ubiegłym roku nałożyli na spółkę składującą tekstylia w Kamieńcu kary w łącznej wysokości ponad miliona złotych. Firma gospodarowała odpadami bez zezwolenia, nie posiadała wymaganego prawem monitoringu odpadów palnych i prowadziła nielegalne zbieranie odpadów tekstylnych. Całkowita nałożona kara wyniosła 1,25 mln zł.
Inne przypadki pożarów składowisk odpadów
Warto zaznaczyć, że pożary składowisk odpadów zdarzają się również w innych regionach Polski. Przykładem jest pożar składowiska z odpadami chemicznymi w Siemianowicach Śląskich, gdzie z ogniem walczyło 33 zastępów straży pożarnej. Słup czarnego dymu był widoczny z okolicznych miast, a pożarem objęta była cała powierzchnia składowiska o wielkości około 5 tysięcy metrów kwadratowych.
Inny przypadek miał miejsce w Szymiszowie, gdzie zapaliły się odpady składowane na wysypisku. Zawiadomienie o pożarze wpłynęło w środową noc. Okoliczni mieszkańcy słyszeli głuche wystrzały, a nad składowiskiem pojawił się gęsty dym. Płomieniami objęte było około 600 metrów kwadratowych pryzmy odpadów. W akcji gaśniczej, która trwała do rana, brały udział jednostki OSP, a teren był monitorowany przy pomocy drona z kamerą termowizyjną. Służby komunalne i zewnętrzna firma zasypywały palące się śmieci ziemią. Po zakończeniu działań teren przekazano pracownikom składowiska, którzy pilnowali, by nie doszło do ponownego zapłonu. W tym przypadku nikt nie odniósł obrażeń, a pożar nie stanowił zagrożenia dla okolicznych mieszkańców.