Tragedia w hali Międzynarodowych Targów Katowickich (MTK), która miała miejsce 28 stycznia 2006 roku, jest uznawana za największą katastrofę budowlaną we współczesnych dziejach Polski. W wyniku zawalenia się dachu pawilonu nr 1, w którym trwała Międzynarodowa Wystawa Gołębi Pocztowych, śmierć poniosło 65 osób, a ponad 170 zostało rannych. Wydarzenie to wstrząsnęło krajem, wywołując ogólnopolską akcję ratunkową i długotrwałe konsekwencje prawne oraz społeczne.
Tragiczny sobotni wieczór - 28 stycznia 2006 roku
W sobotę 28 stycznia 2006 roku, w pawilonie nr 1 - największym na terenie MTK - odbywała się ogólnopolska wystawa gołębi pocztowych. Hala tętniła życiem; przebywało w niej około 700 zwiedzających i wystawców, w tym miłośnicy gołębi z Polski i zagranicy. Około godziny 17:15, w czasie trwania wystawy, pod ciężarem zalegającego śniegu i lodu dach hali runął. Najpierw rozległ się huk, potem dach zaczął się łamać, a konstrukcja runęła na ludzi znajdujących się w środku w ciągu zaledwie kilku sekund. Halę wypełniły krzyki, kurz i pył, po czym zapadła ciemność i chaos.

Chwile grozy i walka o życie - relacje ocalałych
Wielu uczestników wystawy zdążyło już opuścić obiekt, inni wciąż oglądali ekspozycje lub przygotowywali się do wyjścia. Niektórzy mieli szczęście i stali przy ścianach, co pozwoliło im od razu wydostać się na zewnątrz. Innych uratował przypadek, np. pójście do toalety. Jednak ci, na których spadł dach, utknęli w tunelach powstałych w powyginanej blasze, zmagając się z przerażeniem i bólem.
- Zbigniew Wełmiński, prawdopodobnie ostatnia żywa osoba wydobyta z rumowiska, spędził ponad pięć godzin pod grubą warstwą stali i śniegu, przetrwawszy w 30-centymetrowej luce. Walący się dach uszkodził mu kręgosłup i wyrwał nogę ze stawu biodrowego. Jego dwaj koledzy - Węgier i Belg - zginęli na miejscu. Zbigniew Wełmiński pamięta, że dach runął w ułamku sekundy, a on sam odruchowo rzucił się na podłogę. Po chwili zrobiło się całkowicie ciemno i cicho, później usłyszał głosy innych poszkodowanych. Dodzwonił się do żony, a ratownik, który do niego dotarł, trzymał go za rękę do samego końca, mimo osuwającego się rumowiska.
- Aleksander Malcher stracił w katastrofie dwóch braci, Andrzeja (51 lat) i Zbigniewa (37 lat), którzy byli hodowcami gołębi. O tragedii dowiedział się z paska w telewizji i natychmiast próbował skontaktować się z braćmi. Niedługo później odebrał telefon z pracy, informujący o konieczności wyjazdu do akcji ratunkowej w MTK. Wspomina, że z zewnątrz hala wyglądała, jakby nic się nie stało, lecz w środku ujrzał "stertę żelastwa na ziemi, lodu, śniegu, ludzi zaplątanych w zawalonej konstrukcji".
- Mieczysław Ropelewski stracił pod gruzami aż pięć osób z najbliższej rodziny: żonę, córkę, wnuka, zięcia i pasierba. Mimo traumy udało mu się dobrze wychować pozostałe wnuki.
- Zdzisław Karoń, wieloletni działacz Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych, wskutek obrażeń kręgosłupa został sparaliżowany i przez pewien czas poruszał się na wózku inwalidzkim, a następnie o kulach. Do dziś przeżywa traumę, reagując panicznie na głośne dźwięki i unikając obrazów wypadków. Wspomina olbrzymią panikę i huk, po czym podmuch upadającej konstrukcji rzucił go na podłogę, a stalowa konstrukcja przygniotła go od stóp do ramion.
Ofiary katastrofy
W katastrofie zginęło łącznie 65 osób, w tym 10 cudzoziemców - obywatele Czech, Słowacji, Niemiec, Belgii, Węgier oraz Holandii. Wśród ofiar śmiertelnych znalazł się również podkomisarz Tadeusz Bartosik, funkcjonariusz Policji od 1989 roku, który zginął, próbując ratować ludzkie życie. W 15. rocznicę tragicznych wydarzeń hołd ofiarom katastrofy złożył Komendant Wojewódzki Policji w Katowicach nadinsp. dr Krzysztof Justyński wraz z mł. insp. Gabrielą Sochą.
Ponad 170 osób zostało rannych, a 26 doznało trwałego uszczerbku na zdrowiu. Ranni trafili do szpitali w Katowicach, Chorzowie, Siemianowicach Śląskich, Bytomiu, Sosnowcu, Rudzie Śląskiej, Dąbrowie Górniczej, Tychach i Piekarach Śląskich.
Gigantyczna akcja ratunkowa
W chwili zdarzenia poszkodowanych ratowali ludzie współuczestniczący w wystawie "Gołąb 2006", ochroniarze obiektów MTK oraz mieszkańcy okolicznych budynków. Po zgłoszeniu rozpoczęto zawodową akcję ratowniczą na niespotykaną skalę. Łącznie w akcji, która trwała aż 22 dni i 23 godziny, wzięło udział około 1300 osób ze wszystkich służb.

W akcji ratowniczej brały udział:
- blisko 103 zastępy strażaków Państwowej Straży Pożarnej (ponad 1300 osób),
- ratownicy górniczy z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego z Bytomia,
- zespoły ratownictwa medycznego, w tym lekarze i ratownicy medyczni z woj. śląskiego,
- Grupy Poszukiwawczo-Ratownicze z psami ratowniczymi (m.in. Małopolska GPR PSP z Nowego Sącza, GPR PSP Łódź, GPR OSP Kęty),
- 230 policjantów z sąsiednich miast,
- strażnicy miejscy,
- żołnierze podlegli oddziałom Żandarmerii Wojskowej w Gliwicach i Krakowie,
- ratownicy górscy GOPR z Grupy Jurajskiej i Beskidzkiej,
- ratownicy katowickiego oddziału Maltańskiej Służby Medycznej,
- Grupy Ratownictwa Polskiego Czerwonego Krzyża z Wrocławia, Bielska-Białej i Czechowic-Dziedzic,
- Warszawska Grupa Wysokościowa s12.
Mimo oferty pomocy ze strony niemieckich ratowników, polskie władze uznały ją za zbędną, dysponując wystarczającą liczbą przeszkolonych ratowników i sprzętu. Całą akcją dowodził Komendant Wojewódzki PSP w Katowicach nadbryg. Janusz Skulich. Działania utrudniały m.in. bardzo niskie temperatury oraz zagrożenie dalszym zawaleniem. Ratownicy, strażacy, wojsko oraz psy ratownicze pracowali w ekstremalnych warunkach, ryzykując własne życie. Na miejscu pojawili się prezydent Lech Kaczyński i premier Kazimierz Marcinkiewicz.
Relacje Tragedia w Katowicach MTK hala wystawowo28/01/2006 67 ofiar śmiertelnych 141 rannych
Ruiny hali były wielokrotnie przeszukiwane przez psy i elektroniczny sprzęt do lokalizacji osób zasypanych. 3 lutego rozpoczęły się prace rozbiórkowe. Ostatecznie w trakcie prac rozbiórkowych odnaleziono jeszcze zwłoki 2 osób. Dopiero 19 lutego odsłonięto spod gruzów i zawalonych konstrukcji ostatnie fragmenty podłogi dawnej hali. Wtedy wydarzyła się scena, która na długo zapadła w pamięć ratowników: spod gruzów wyfrunęły dwa żywe gołębie, które przetrwały pod zawaloną halą 22 dni.
Złożoność przyczyn katastrofy - błędy projektowe, wykonawcze i eksploatacyjne
Minister transportu i budownictwa Jerzy Polaczek powołał komisję do zbadania przyczyn katastrofy. Niezależne zespoły ekspertów z Politechniki Śląskiej i Wrocławskiej przedstawiły wnioski, które w głównych punktach były zbieżne, wskazując na szereg zaniedbań i błędów.
Wady konstrukcyjne i projektowe:
- Hala została zaprojektowana i wybudowana w latach 1999-2000. Konstrukcja dachu wspierała się na 6 głównych słupach wewnętrznych oraz 66 słupach zewnętrznych.
- Błędny projekt wykonawczy - główna przyczyna katastrofy. Zmiany dokonane w projekcie wykonawczym w porównaniu do (prawidłowego) projektu budowlanego polegały na zmniejszeniu liczby wsporników i innych elementów wzmacniających.
- Faktyczny projektant hali nie posiadał stosownych uprawnień, dlatego projekt został podpisany przez innego konstruktora.
- Konstruktor źle przyjął schematy statyczne do obliczeń, nie uwzględniając tzw. „worków śnieżnych”, na skutek czego cały szkielet od początku był skazany na zniszczenie. Większa część elementów nośnych została źle zaprojektowana.
- Wadliwe zaprojektowanie wielogałęziowych słupów, w których nie przewidziano głowicy, lecz montowano poszczególne dźwigary do pojedynczych gałęzi słupów.
- Brak spadku dachu - według pierwotnego projektu dach miał mieć 3% spadek w kierunku północ-południe. W ostatecznej wersji dach MTK był wręcz całkowicie płaski, co utrudniało odwodnienie.
Błędy wykonawcze:
- Część połączeń została wykonana nieprawidłowo (np. połączenia na jedną śrubę nie do końca dokręconą).
- Wykonanie niektórych elementów pozostawiało wiele do życzenia (np. niedbałe spawy).
Zaniedbania w eksploatacji:
- Już w styczniu 2002 roku, w wyniku obfitych opadów śniegu, doszło do pierwszych uszkodzeń obiektu, w tym ugięć elementów konstrukcji nośnej dachu i ścięć śrub mocujących. Wymóg odśnieżania dachu hali istniał od momentu jej odbioru.
- Policja i prokuratorzy badali doniesienia o tym, że dach hali mógł być już miejscami uszkodzony kilka lat wcześniej. Amatorski materiał wideo z akcji odśnieżania w 2002 roku wskazywał, że usunięcie śniegu rozpoczęto, gdy jego warstwa wynosiła 1,5 do 3 metrów. Zdaniem ekspertów, już wtedy mogło dojść do przeciążenia i uszkodzenia konstrukcji.
- Zarządca obiektu przyznał, że śnieg był usuwany częściowo, ale pewna jego warstwa pozostała, co mogło uniemożliwić jej usunięcie bez uszkodzenia warstwy izolacyjnej dachu. Na sporym obszarze dachu ilość zgromadzonego śniegu przekraczała wartości normowe o 83%.
- Ponowne ugięcie się dachu miało miejsce około 1,5 miesiąca przed katastrofą. Istniał także proces sądowy o odszkodowanie od ubezpieczyciela (Hestia) za straty spowodowane uszkodzeniem dachu, który MTK wygrało, co potwierdzało wcześniejsze problemy.

Śledztwo, zarzuty i wyroki
Policja zatrzymała 21 lutego 2006 roku dwóch członków zarządu Międzynarodowych Targów Katowickich - Bruce’a Robinsona (prezesa, obywatela Nowej Zelandii) i Ryszarda Z., a także dyrektora technicznego MTK Adama H. Dwa dni później sąd tymczasowo aresztował Ryszarda Z. i Adama H. 26 czerwca 2006 roku zatrzymano trzech projektantów zawalonej hali: Jacka Jasińskiego, Szczepana K. i Andrzeja W. Jacek Jasiński, szef firmy Eko-Tech II projektującej halę, usiłował popełnić samobójstwo 30 stycznia 2006 roku, podcinając sobie żyły, ale został uratowany i przesłuchany.
Prokurator zakończył śledztwo w końcu czerwca 2008 roku, stawiając zarzuty łącznie 14 osobom:
- Projektanci budynku, Jacek Jasiński i Szczepan K., odpowiadali za umyślne doprowadzenie do katastrofy budowlanej i bezpośrednie narażenie życia ludzkiego, za co groziła kara do 12 lat pozbawienia wolności.
- Dyrektorzy Bruce Robinson i Ryszard Z. oraz 7 innych osób (w tym Maria K.) odpowiadali za zaniedbania, za co groziła kara do 8 lat pozbawienia wolności.
- Piotr I., koordynator techniczny, oskarżony o zaniedbanie wydania polecenia otwarcia drzwi ewakuacyjnych, przyznał się do winy i dobrowolnie poddał się karze.
Sąd Apelacyjny w Katowicach 20 września 2017 roku obniżył kary pozbawienia wolności wobec Jacka Jasińskiego do 9 lat, wobec Grzegorza S., Ryszarda Z. i Marii K. do 2 lat, wobec Adama H. do 1 roku i 6 miesięcy. Bruce’a Robinsona uniewinniono, uznając, że działał w usprawiedliwionym błędzie, nie znając rzeczywistego stanu technicznego hali. Wniesione kasacje zostały oddalone przez Sąd Najwyższy 29 listopada 2018 roku. Skazano także inspektora nadzoru budowlanego w Chorzowie oraz rzeczoznawcę - autora ekspertyzy z 2002 roku.
Konsekwencje społeczne i prawne
Prezydent Lech Kaczyński ogłosił ponad trzydniową żałobę narodową, trwającą do 1 lutego, oraz przeznaczył milion złotych z budżetu kancelarii prezydenta na pomoc rodzinom ofiar. Wojewoda śląski otrzymał 3 mln złotych z budżetu państwa na rozdysponowanie środków pomocowych, z czego w pierwszej kolejności wypłacono po 1 tys. złotych na osobę dla członków rodzin ofiar. Kancelaria Premiera RP przyznała również pierwsze renty specjalne (około 450 zł netto), a do 25 maja 2006 roku przyznano 44 takie renty.
Katastrofa była bezpośrednim powodem nowelizacji prawa budowlanego. Pod koniec marca 2007 roku Sejm przyjął nowelizację ustawy, która przewiduje, że budynki o powierzchni zabudowy przekraczającej 2 tys. m² oraz inne obiekty o powierzchni dachu większej niż 1 tys. m² mają być kontrolowane dwukrotnie w ciągu roku - przed okresem zimowym i po jego zakończeniu.
Równolegle z procesami karnymi trwała batalia bliskich ofiar o zadośćuczynienie finansowe. Po 13 latach sądowych zmagań zawarto ugodę, na mocy której Skarb Państwa przeznaczył łącznie 15 milionów złotych na odszkodowania. Pieniądze te zostały wypłacone w 2019 roku przez urząd miasta w Chorzowie, który otrzymał je od śląskiego wojewody. Wcześniej Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał odpowiedzialność Skarbu Państwa, oddalając jego apelację.

Lokalizacja i upamiętnienie
Media podawały zamiennie miejsce katastrofy jako Katowice lub Chorzów, co wynika z położenia MTK na granicy tych dwóch miast. Targi mają katowicki adres - ul. Bytkowska 1b, natomiast obszar, na którym stoją budynki biurowe oraz hale wystawiennicze, znajduje się na terenie Chorzowa, kilkaset metrów od granic Siemianowic Śląskich.
Obowiązek upamiętnienia ofiar katastrofy MTK jest szczególnym obowiązkiem, który ciąży na kolejnych wojewodach śląskich. Odbywały się liczne obchody rocznicowe, np. 15., 17. i 20. rocznicy. W Katowicach odbywają się uroczystości pod pomnikiem upamiętniającym ofiary tragedii, gdzie składane są kwiaty i zapalane znicze. W 20. rocznicę tragedii zorganizowano konferencję poświęconą katastrofie, mającą na celu przypomnienie tamtych wydarzeń i opowiedzenie o organizacji systemu ratownictwa. Pamięć o tej katastrofie służy wyciąganiu wniosków i zapobieganiu podobnym tragediom w przyszłości.