Zdarzenie z 8 lutego w Radlinie
W pustostanie przy ulicy Mariackiej w Radlinie doszło do tragicznych wydarzeń, które rozpoczęły się od awantury i zakończyły pożarem oraz odnalezieniem zwęglonych zwłok. Prokuratura Okręgowa w Gliwicach poinformowała o szczegółach zdarzenia, które miało miejsce we wczesnych godzinach porannych.
Przebieg zdarzeń
Według ustaleń policji, w ubiegły poniedziałek w pustostanie przy ul. Mariackiej w Radlinie doszło do awantury między 47-letnim Tomaszem K. a 50-letnim Wojciechem S. Podczas tej konfrontacji, Wojciech S. uderzył Tomasza K. siekierą w rękę. Pozostałe osoby obecne na miejscu opatrzyły rannego i udały się spać.
Około godziny 2:00 w nocy Wojciech S. ponownie wszczął awanturę. Dwie mieszkanki budynku udały się do najbliższego komisariatu policji, aby powiadomić o zdarzeniu. Po przybyciu funkcjonariuszy policji na miejsce, cały budynek stał już w ogniu. W związku z rozprzestrzenianiem się pożaru, na miejsce zostały zadysponowane jednostki ratowniczo-gaśnicze.
Po ugaszeniu pożaru pustostanu, służby ujawniły zwłoki jednej osoby. Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło nad ranem we wtorek, 20 lutego, przy ulicy Mariackiej w Radlinie w powiecie wodzisławskim. Po ugaszeniu pożaru przez strażaków do działań przystąpili policjanci i prokurator.
O godzinie 4:38 straż pożarna otrzymała zgłoszenie o pożarze jednokondygnacyjnego pustostanu wraz z przylegającymi do niego drewnianymi budynkami gospodarczymi. Po ugaszeniu ognia wewnątrz murowanego budynku ujawniono zwęglone zwłoki. Służby początkowo nie informowały, kim jest zmarły.

Zabójstwo i podpalenie
Według prokuratury, Wojciech S. zabił Tomasza K. za pomocą siekiery, następnie oblał go łatwopalną cieczą i podpalił. Ogniem zajął się również budynek, w którym przebywali inni mieszkańcy, którzy zdołali uciec z miejsca zdarzenia z uwagi na nagły pożar.
Faktycznie, pierwsze płomienie pojawiły się w altanie, w której znajdował się wędzarnik. Dom zamieszkiwała 5-osobowa rodzina. Trzy osoby zostały poszkodowane: mężczyźni w wieku 69 i 42 lat oraz kobieta w wieku 66 lat. Kobieta była w stanie krytycznym - nie oddychała, nie miała tętna. Z budynku wynieśli ją policjanci, którzy rozpoczęli resuscytację. Po przybyciu strażaków użyto defibrylatora.
Dwupiętrowy dom spłonął doszczętnie, a straty oszacowano na 600 tysięcy złotych. W internecie zorganizowano zbiórkę na pomoc pogorzelcom.
Zarzuty i areszt
50-letni Wojciech S. usłyszał zarzuty zabójstwa, kierowania groźby karalnej oraz stworzenia zagrożenia dla innych osób. Decyzją Sądu Rejonowego w Wodzisławiu Śląskim, mężczyzna trafił do tymczasowego aresztu. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.
W związku ze sprawą zatrzymano również czterech innych mężczyzn w wieku od 30 do 66 lat. Po przesłuchaniu zostali oni jednak zwolnieni.