Antonov An-225 "Mrija" i okoliczności jego zniszczenia

Antonov An-225 "Mrija" (ukr. Мрiя - marzenie) to sześciosilnikowy samolot transportowy radzieckiej konstrukcji, powszechnie uznawany za największy i najcięższy na świecie. Został zaprojektowany w latach 80. w kijowskich zakładach im. Antonowa, które przekształcono w dzisiejsze przedsiębiorstwo państwowe Antonow. Jego obecność na niebie czy podczas startów i lądowań wzbudzała podziw fanów lotnictwa na całym świecie.

Ikona Lotnictwa: Antonov An-225 "Mrija"

Geneza i budowa "Marzenia"

Prace nad maszyną rozpoczęto w 1985 roku. Podstawą projektu był inny wielki samolot z biura konstrukcyjnego Antonowa - An-124 Rusłan. Podobieństwa w sylwetce widoczne są gołym okiem - identyczny jest przekrój kadłuba i część segmentów skrzydeł. W obu samolotach zastosowano też te same silniki Łotariew D-18T, tyle że Antonow 225 miał ich aż sześć. Samolot AN-225 Mrija zaprojektowano i zbudowano przede wszystkim z myślą o transportowaniu radzieckiej wersji promu kosmicznego - Burana i rakiet Energia z różnych zakątków Związku Radzieckiego do kosmodromu Bajkonur w dzisiejszym Kazachstanie. Program Buran jednak nigdy nie został ukończony, podobnie jak i drugi egzemplarz An-225, którego budowa rozpoczęła się pod koniec lat 80. XX wieku. Ostatecznie ukończono tylko jeden egzemplarz, który zbudowany został w zakładzie O. K. Antonowa w Kijowie.

Maszyna stworzona do transportu ciężkich ładunków, posiadała imponujące rozmiary - długość 84 m, wysokość 18,1 m, a rozpiętość jego skrzydeł przekraczała 88 m. Maksymalna masa startowa An-225 Mrija wynosiła aż 640 000 kg, co oznaczało, że samolot mógł przetransportować ładunek o masie sięgającej nawet 250 000 kg. Maksymalna prędkość wynosiła 850 km/h, a zasięg 15,4 tys. km (przy maksymalnym obciążeniu 4,5 tys. km). Załadunek An-225 odbywał się tylko przez wrota otwierane przez uniesienie nosa kadłuba. Przód samolotu był wówczas obniżany i można było odnieść wrażenie, że Mrija niejako „przyklęka”. Ze względu na pierwotnie planowane zastosowanie, czyli transport Burana, ogon samolotu miał dwa stateczniki pionowe. 32-kołowe podwozie samolotu chowane jest do kadłuba. Podwozie główne składało się z dwóch zespołów po siedem dwukołowych goleni po obu stronach kadłuba, podwozie przednie z dwóch dwukołowych goleni. Przy tym rozwiązaniu masa samolotu i ładunku była równomiernie rozłożona.

Infografika z parametrami technicznymi samolotu An-225 Mrija

22 marca 1989 roku ważący razem z załadunkiem ponad 508 ton Antonow 225 wzniósł się w powietrze i odbył trzygodzinny lot, bijąc na raz 106 światowych rekordów. W 1989 roku Mrija z radzieckim promem na plecach wzbudziła sensację na paryskich targach lotniczych Le Bourget. Antonow 225 latał pod trzema różnymi numerami bocznymi. Początkowo jego oficjalną rejestracją był numer CCCP-480182. W 1989 roku, już po oblocie, numer boczny został zmieniony na CCCP-82060. Po rozpadzie Związku Radzieckiego podniebny kolos otrzymał nowy, już cywilny numer UR-82060, z którym latał do teraz.

"Mrija" w służbie komercyjnej i jej światowe podróże

Niemal dekadę An-225 przeleżał w zapomnieniu. Po upadku programu radzieckich lotów kosmicznych „Marzenie” rdzewiało z braku pieniędzy i braku zapotrzebowania na użytkowanie w ośrodku Antonowa w ukraińskim Hostomelu. Dopiero na przełomie wieków właściciel kolosa - Antonov Airlines - zaczął otrzymywać zamówienia na transport ładunków przekraczających możliwości Anów-124. Ukraińcy postanowili więc odrestaurować Mriję. W 2001 roku, podobnie jak 12 lat wcześniej, samolot wzbudził sensację, lądując w Paryżu. Po modernizacji na przełomie wieków samolot otrzymał nowe silniki, wytwarzające łącznie ciąg 136 ton.

Samolot An-225 Mrija można było kilkukrotnie oglądać w Polsce. Między innymi 14 sierpnia 2003 roku na lotnisku w Poznaniu, gdy dostarczał elementy linii produkcyjnej o masie 128 ton. 3 marca 2005 roku na lotnisku Katowice w Pyrzowicach, skąd zabrał 3 śmigłowce Mi-2 do Algierii. Zaś 14 kwietnia 2020 roku dostarczył do Warszawy na Lotnisko imienia F. Chopina z Chin materiały medyczne, w tym maseczki i kombinezony ochronne w czasie pandemii koronawirusa. Przykładowo An-225 Mrija pomógł w przewiezieniu do Polski ładunku z Chin, składającego się m.in. z maseczek, rękawiczek i innych środków ochrony. An-225 Mrija przetransportował także komercyjnym ładunkiem o masie 247 ton największy przedmiot przewieziony drogą powietrzną - generator o wymiarach 16 na 4 m. Samolot lądował również na lotnisku w Rzeszowie.

Co ciekawe, An-225 zagrał nawet w filmie. W 2009 roku samolot został pokazany w obrazie Rolanda Emmericha „2012”. „Wow, that's a big plane” - mówi na jego widok filmowe dziecko Johna Cusacka. „It's russian!” - odpowiada z dumą Rosjanin Jurij Karpow. W filmie An-225 jest Antonowem… 500.

Tragiczny los Antonova An-225 w Hostomelu

Okolice inwazji i zniszczenie samolotu

W momencie inwazji Rosji na Ukrainę, największy samolot świata Antonov An-225 Mrija znajdował się w hangarze serwisowym na podkijowskim lotnisku Hostomel, gdzie przechodził prace remontowe. Dane z serwisu monitorującego ruch lotniczy FlightRadar potwierdzają, że od 5 lutego „Mrija” była na lotnisku w Hostomelu i nigdzie nie latała, w przeciwieństwie do pięciu samolotów An-124-100 „Rusłan”, które znajdowały się poza Ukrainą i mogły pomagać w dostawach broni z Zachodu.

Z listu firmy Antonov wynika, że w przededniu wojny pracownicy firmy pracowali całą noc, gorączkowo montując szósty silnik na An-225. Planowano, że rankiem 24 lutego Mrija zostanie bezpiecznie odesłana do Lipska w Niemczech. Tego samego wieczora o godz. 23.51 piąty An-124 opuścił lotnisko. Niestety, była to ostatnia maszyna, której udało się opuścić lotnisko Hostomel. Rankiem 24 lutego nastąpiła inwazja Rosji. Przestrzeń powietrzna została zamknięta, a wszystkie możliwości odlotu An-225 z lotniska zablokowane. W liście sugeruje się nawet, że tego dnia zginęło kilku pracowników firmy.

Na początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę pojawiły się pogłoski, że największy samolot świata został zniszczony podczas ataku na lotnisko Hostomel, gdzie był przechowywany. Nieoficjalne informacje o możliwości zniszczenia krążyły w niedzielę już od rana, komentujący powoływali się na zdjęcie opublikowane w mediach społecznościowych, które miało przedstawiać pożar w hangarze z „Mriją”. Serwis informacji przeciwpożarowej NASA wykrył wiele pożarów na lotnisku, w tym w hangarze, w którym przetrzymywany był samolot. Ostatecznie smutne wieści potwierdziły się 4 marca, gdy pojawiło się nagranie wideo przedstawiające szczątki samolotu. Oficjalne rządowe konto Ukrainy potwierdziło po godz. 17, że An-225 Mrija został zniszczony.

An-225 Mrija ucierpiał w wyniku pożaru, a także ostrzału z różnego rodzaju broni. Na zdjęciach i nagraniach, które trafiały do sieci, można zaobserwować liczne ślady po kulach widoczne na tzw. stożku nosowym samolotu. Najnowsze wideo dowodzi, że zniszczenia są znacznie bardziej rozległe. Anatolij Fiodoruk, burmistrz Buczy, miasta oddalonego o 4 kilometry od Hostomelu, potwierdził Radiu Swoboda zniszczenie „Mriji”, mówiąc: „Po piątym nalocie samolot został całkowicie zbombardowany”, dodając, że agresor „strzelał z helikopterów”.

Ponury materiał filmowy pokazuje wrak największego samolotu świata

Zniszczenie tak potężnej maszyny to cios w Ukrainę. Dmytro Kułeba, minister spraw zagranicznych Ukrainy, zaznaczył, że Rosja mogła zniszczyć ukraińską „Mriję”, ale „nigdy nie zdoła zniszczyć naszego marzenia o silnym, wolnym i demokratycznym państwie europejskim”. Inni dodali: „Mriya to wizytówka Ukrainy na świecie, nasza duma - to potwierdzenie zdolności Ukrainy w zakresie budowy samolotów”.

Kontrowersje wokół zniszczenia "Mriji"

Pilot słynnego Antonowa An-225 Dmytro Antonow na swoim popularnym kanale YouTube omówił smutny los jedynej na świecie „Mriji”. Lotnik oskarżył firmę Antonov o ignorowanie ostrzeżeń NATO przed nadchodzącą inwazją. Zarzucił kierownictwu firmy m.in., że na długo przed wybuchem wojny wyjechało do Lipska w Niemczech, porzucając w krytycznej sytuacji personel i samolot. Dwóch pracowników Antonowa, obecny i były, powiedziało Radiu Swoboda, że An-225 spłonął po rosyjskim ataku na Hostomel.

W odpowiedzi na zarzuty, firma Antonov wydała oświadczenie w ośmiu językach. W nim ostro zwróciła się bezpośrednio do pilota zniszczonej „Mriji”, twierdząc: „Teraz okazuje się, że Dmytro Antonow - ten, który przez cały ten pracowity czas siedzi w domu, ani słowem, ani czynem nie kiwnie palcem, uderzając w przetrwanie firmy, jeździ na białym koniu przed ludźmi i z miną pełną złości mówi, że wokół są wrogowie, że »wszystko przepadło« i tylko on wie najlepiej, jaka jest prawda”. Firma pytała: „Co TY zrobiłeś, aby zapobiec takiej sytuacji? Jako pierwszy zastępca szefa służby lotniczej, a właściwie druga osoba w kierownictwie, mógł dołożyć wszelkich starań i, jeśli uznał, że poziom zagrożenia jest bardzo wysoki, zorganizować odlot An-225 przynajmniej dzień wcześniej. Niech Dmytro Antonow odpowie na to pytanie sam sobie i ludziom”.

W dalszej części oświadczenia firma oskarżyła pilota o obrazę całego zespołu i czerpanie zysków z tragicznej sytuacji pracowników i przedsiębiorstwa. Odparła zarzuty, że zarząd przebywa w Lipsku od połowy lutego, i twierdziła, że od wybuchu wojny dyrektor generalny Antonova Siergiej Byczkow i jego zastępcy pracują na miejscu w firmie przez całą dobę. Oświadczenie było podpisane przez kadrę latającą i pracowników ATP SE „ANTONOW”.

Pilot Dmytro Antonow twierdził, że list został napisany przez kierownictwo, a pracownicy poparli go tylko pod groźbą utraty pracy, komentując: „Czuję się, jakby to było napisane przez pierwszoklasistę. Zero inteligencji, zero logiki, treści podanych informacji nikt nie sprawdził. Mam trochę bardziej wiarygodnych informacji i dużo więcej informacji od osób trzecich”. Serwis Simple Flying, który dotarł do polemiki, zastrzegł, że nie powinno się w obecnej sytuacji pochopnie rozstrzygać kwestii, kto ma rację z uwagi na toczącą się wojnę - również informacyjną - w Ukrainie.

Perspektywy odbudowy "Mriji"

Firma Antonov nie traci nadziei, że odbudowa samolotu będzie możliwa. Na razie trudno jednak ocenić, czy taki pomysł ma w ogóle szanse na powodzenie. Warto jednak zaznaczyć, że Siergiej Byczkow, prezes przedsiębiorstwa, zaproponował uruchomienie międzynarodowej zbiórki na budowę nowego egzemplarza, która najprawdopodobniej będzie kosztowała 3 mld dolarów, czyli około 12,8 mld złotych. Mimo zniszczenia „Mriji”, ukraińskie władze i pracownicy firmy Antonov wyrażają przekonanie o możliwości odbudowy potęgi przedsiębiorstwa, wbrew planom najeźdźcy.

tags: #antonov #225 #pozar #silnika