Uczniowie Szkoły Podstawowej w Kończewicach, położonej w gminie Chełmża, przeżyli szokujące chwile, kiedy autokar, którym podróżowali na wycieczkę do Chorwacji, stanął w płomieniach. Na szczęście, po dramatycznych wydarzeniach, wszyscy wrócili bezpiecznie do domu.
Dramatyczne chwile na autostradzie D46
Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 13 maja, na drodze D46 w okolicach czeskiego Ołomuńca, na jezdni prowadzącej w kierunku miejscowości Vyškov. Polski autokar, przewożący 49 osób - dzieci jadące na wycieczkę do Chorwacji oraz ich opiekunów - zapalił się na autostradzie D46 w Czechach, a następnie spłonął doszczętnie.
Przebieg zdarzenia i akcja ratunkowa
Akcja ratunkowa przebiegła sprawnie i szybko. Wszyscy uczestnicy wycieczki bezpiecznie opuścili pojazd. Nikomu nic się nie stało, choć niestety spłonęły wszystkie bagaże. Opanowanie pożaru zajęło strażakom około pół godziny. Czescy strażacy poinformowali: „- Ogień udało się opanować po około półgodzinie. Następnie strażacy ochładzali autobus i kontrolowali miejsce pożaru”. W poniedziałkowy wieczór droga D46 została zamknięta po zdarzeniu, co świadczyło o skali incydentu. Prawdopodobną przyczyną pożaru była wada techniczna pojazdu.

Powrót do Polski i komplikacje
Po ewakuacji dzieci przewiezione zostały autobusem zastępczym do remizy w Prościejowie pod Ołomuńcem. Czescy strażacy potwierdzili: „- Wszyscy pasażerowie (49 osób) zostali przewiezieni autobusem zastępczym do remizy w Prościejowie”.
Problemy z transportem zastępczym
Jak poinformował portal rmf24.pl, po 44 uczniów i ich opiekunów przyjechał autokar zastępczy, który miał ich odwieźć do Polski. Niestety, ten pojazd również napotkał problemy - został zatrzymany przez policję w okolicach Częstochowy, ponieważ nie miał ważnych badań technicznych. Dopiero kolejny, trzeci autokar, przeszedł pozytywnie policyjną kontrolę i ruszył bezpiecznie w dalszą drogę, co potwierdziła Maria Kaszyńska, dyrektorka Szkoły Podstawowej w Kończewicach.
Bezpieczny powrót i brak oświadczeń
Dopiero 14 maja dzieci z Kończewic wróciły do domów, w ramiona rodziców. Maria Kaszyńska, dyrektor szkoły, relacjonowała: „- Wczoraj po godz. 15 dzieci wróciły w ramiona rodziców do Kończewic. Zostały przewiezione do domu, dzisiaj odpoczywają. Wycieczka nie odbyła się zgodnie z planem. Najważniejsze, że obecnie wszystkie są w domu, są bezpieczne, nikomu się nic nie stało. Cała procedura odbyła się w bezpieczny sposób, sytuacja została opanowana”.
Reakcja szkoły i milczenie przewoźnika
Firma, która była przewoźnikiem, nadal milczy w sprawie zdarzenia, nie odbierając telefonów. Brak jest oficjalnego oświadczenia dotyczącego przyczyn pożaru czy planów odszkodowań za spalone bagaże. Straty materialne są szacowane, lecz ich dokładna kwota nie została podana. Nadal czekamy na oświadczenie w tej sprawie.
Katastrofa autobusu pod Kokoszkami (Polska, 1994) | HISTORIE
tags: #autobus #pozar #konczewice