W nocy z 11 na 12 grudnia 2017 roku doszło do podpalenia biura poselskiego minister Beaty Kempy w Sycowie, w województwie dolnośląskim. Syców to rodzinne miasto poseł Kempy, która jest posłanką Solidarnej Polski wybraną z listy Prawa i Sprawiedliwości. W czasie zdarzenia była członkinią rządu, byłą szefową kancelarii premier Beaty Szydło, a w poniedziałek ponownie uzyskała nominację w gabinecie premiera Mateusza Morawieckiego. W wyniku podpalenia nikt nie ucierpiał.

Przebieg zdarzenia i wstępne ustalenia
Podpalenie biura poselskiego miało miejsce w nocy 12 grudnia 2017 roku, około godziny 01:47, na ulicy Księdza Rudy w Sycowie. Nieznany sprawca wybiciu metalowymi przedmiotami w kształcie walca szyby w drzwiach wejściowych do lokalu, a następnie rzucił pojemnik z łatwopalną cieczą w drzwi, podpalając jego wnętrze. Do rozprzestrzeniania się pożaru jednakże nie doszło z uwagi na podjętą akcję gaśniczą przez funkcjonariuszy Policji i Straży Pożarnej.
Dodatkowo, na elewacji budynku wymalowano wiadomość o treści: "H-7102 21.21. CALIFOR UBER ALES NIE". Podpalaczowi mogło chodzić o nawiązanie do utworu "California Uber Alles" zespołu punkowego Dead Kennedys. Straty oszacowano na około 7 tysięcy złotych.
Prokurator z wrocławskiej Prokuratury Okręgowej wspólnie z prokuratorem rejonowym w Oleśnicy, technikami kryminalistyki oraz biegłymi z zakresu badań fizyko-chemicznych z zakresu pożarnictwa musieli przeprowadzić szczegółowe oględziny miejsca zdarzenia. Pierwsze ustalenia wskazywały na celowe podpalenie. Jak ustalono, pokrzywdzonych zostało 15 osób, w tym 6 dzieci, które mieszkały w kamienicy, gdzie mieściło się biuro poselskie.
Śledztwo i zatrzymanie podejrzanego
Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte 12 grudnia 2017 roku przez Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu. Wykonanie szeregu czynności procesowych powierzono funkcjonariuszom Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. W czwartek, dolnośląscy policjanci pochwalili się ujęciem 40-letniego mężczyzny, który był podejrzewany o podpalenie. Rzecznik dolnośląskiej policji Paweł Petrykowski poinformował o zatrzymaniu 40-letniego mieszkańca powiatu Oleśnickiego, którym okazał się Sebastian K.
Podczas zatrzymania Sebastian K. miał wykrzykiwać: „nienawidzę PiS-u!”. Zgodnie z doniesieniami Radia RMF FM, podejrzany przyznał się do winy.
Adwokat od „trumny na kółkach”. Sebastian M. Łukasz Litewka. NOWE FAKTY
Zarzuty i motywy Sebastiana K.
Prokurator Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej 15 grudnia 2017 roku ogłosił podejrzanemu Sebastianowi K. zarzuty. Pierwszy z nich dotyczył usiłowania sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób, a także mieniu w wielkich rozmiarach, mającego postać pożaru lokalu Biura Poselskiego Posłanki Beaty Kempy znajdującego się w budynku mieszkalnym. Działanie to zostało zakwalifikowane jako czyn o charakterze terrorystycznym. Prokuratura ustaliła, że Sebastian K. działał w celu wyrażenia swojej dezaprobaty dla obecnej koalicji rządzącej w Polsce oraz w celu zmuszenia Rządu Rzeczypospolitej Polskiej oraz parlamentarzystów koalicji rządzącej do zaniechania określonych działań, w szczególności działań legislacyjnych związanych z reformą wymiaru sprawiedliwości i organizacji wyborów.
Podczas przesłuchania Sebastian K. wyznał, że chciał zmusić rządzących do rezygnacji ze zmian w wymiarze sprawiedliwości i nowelizacji Kodeksu Wyborczego. W swoich zeznaniach stwierdził: „Chciałem tę partię (PiS) upokorzyć, chciałem upokorzyć Kempę. Chciałem doprowadzić do tego, by ta partia się rozpadła”. Dodał, że nie czytał ustawy, ale opierał się na opiniach ekspertów, np. Borysa Budki, polityków PSL, Nowoczesnej i dziennikarzy, którzy krytykowali te ustawy. Zeznał również: „Gdyby nie sytuacja polityczna w naszym kraju, która mi się nie podoba, ja bym się nie dopuścił tego czynu, nie podpaliłbym biura poseł. Zdawałem sobie sprawę, że mogło dojść do dużego pożaru, a mimo tego nie potrafiłem się powstrzymać od tego, by podpalić to biuro. Do tego stopnia nie lubię polityków PiS-u i Solidarnej Polski”. Zaznaczył, że szanuje polityków takich jak Borys Budka, pani Pihowicz i Lubnauer z Nowoczesnej, i gdyby biuro poselskie należało do nich, nie dopuściłby się takiego czynu.
Drugi zarzut dotyczył wytwarzania i produkcji znacznych ilości środków odurzających w postaci ziela konopi innych niż włókniste w ilości 62,1 grama netto. Sebastian K. przyznał się do obu zarzutów.
Postępowanie sądowe i stan zdrowia Sebastiana K.
Tymczasowe aresztowanie i umorzenie postępowania
Sąd Rejonowy dla Wrocławia - Śródmieścia 15 grudnia 2017 roku zastosował wobec Sebastiana K. tymczasowe aresztowanie. W pisemnym uzasadnieniu postanowienia o tymczasowym aresztowaniu Sąd wskazał na duże prawdopodobieństwo, że podejrzany dopuścił się obu zarzucanych mu czynów. W toku postępowania przygotowawczego powołani przez prokuratora biegli psychiatrzy i biegły psycholog, którzy prowadzili obserwację Sebastiana K. przez osiem tygodni, wskazali, że w czasie popełnienia zarzucanych mu czynów miał zniesioną zdolność rozpoznania ich znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem, co oznaczało niepoczytalność.
W czerwcu 2018 roku, wobec stwierdzenia niepoczytalności, prokurator Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej zdecydował o skierowaniu wniosku do sądu o umorzenie postępowania prowadzonego przeciwko K. oraz orzeczenie wobec niego środka zabezpieczającego w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym. Wrocławski sąd pozytywnie rozpatrzył ten wniosek, umarzając postępowanie i stosując wobec Sebastiana K. środek zabezpieczający polegający na umieszczeniu go w zakładzie psychiatrycznym celem dalszego leczenia.
Dalsze posiedzenia i skarga nadzwyczajna Prokuratora Generalnego
W lutym 2019 roku odbyło się kolejne posiedzenie przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu, dotyczące dalszego stosowania środka zabezpieczającego. Powołani przez sąd biegli psychiatra i psycholog stwierdzili, że stan zdrowia Sebastiana K. znacznie się polepszył i nie wymaga on dalszego leczenia w warunkach szpitalnych. Prokurator uznał, że opinie biegłych były niepełne, i złożył wniosek o dopuszczenie dowodu z opinii nowego zespołu biegłych, jednak sąd tego nie uwzględnił. Uchylając środek zabezpieczający, sąd orzekł ponadto obowiązek terapii Sebastiana K. w poradni zdrowia psychicznego.
Prokurator zaskarżył to postanowienie sądu. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu, który rozpatrywał zażalenie, zmienił postanowienie, orzekając wobec podejrzanego dodatkowo obowiązkową terapię uzależnień w zakresie środków odurzających. Nie przychylił się jednak do krytycznej oceny pracy biegłych wskazanej przez prokuratora, uznając, że wnioski w opiniach biegłych trudno uznać za sprzeczne, skoro powstały one na różnym etapie leczenia sprawcy. W ocenie sądu, w czasie orzekania podejrzany znajdował się w stanie remisji choroby, która może się utrzymywać nawet przez wiele lat.
W związku z tym, Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro wniósł skargę nadzwyczajną do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. Zarzucił w niej "oczywistą sprzeczność ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego". Zdaniem Ziobry, sąd "nie dokonał swobodnej, lecz dowolnej oceny dowodów i oparł się na niepełnej i sprzecznej z innymi ustaleniami opinii biegłych". Prokuratura argumentowała, że opinia biegłych sprzed decyzji o osadzeniu sprawcy w zakładzie psychiatrycznym bazowała na 8-tygodniowej wnikliwej obserwacji, natomiast opinia sprzed zwolnienia podejrzanego z zakładu opierała się "przede wszystkim na gołosłownych deklaracjach podejrzanego, w oczywisty sposób zainteresowanego wydaniem korzystnej dla niego opinii lekarskiej". Zdaniem Ziobry ta okoliczność przemawiała za powołaniem innego zespołu biegłych. Prokuratura podkreśliła również, że "sąd odwoławczy błędnie zaakcentował znaczenie rzekomej skruchy podejrzanego, pomijając ryzyko wystąpienia śmiertelnego zagrożenia dla niewinnych osób, które mógł on wywołać". Ziobro w skardze zwrócił uwagę na poważny ciężar czynu zarzucanego Sebastianowi K. i krótki okres leczenia psychicznie chorego podejrzanego. Prokurator Generalny wniósł o uchylenie zaskarżonego postanowienia Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu i orzeczenie o uwzględnieniu zażalenia prokuratora, "z uwagi na konieczność zapewnienia zgodności orzecznictwa sądów z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej".
Kontekst: Wcześniejsze ataki na biura poselskie
Podpalenie biura Beaty Kempy nie było odosobnionym incydentem. Był to już kolejny atak na biura poselskie powiązane z Prawem i Sprawiedliwością. Wcześniej wandale oblali farbą szybę warszawskiego biura posła PiS, Andrzeja Melaka. O podobnym incydencie, do którego doszło w szczecińskim biurze PiS, poinformował poseł Leszek Dobrzyński - ktoś namalował tam sprayem na drzwiach symbol Polski Walczącej. Prawie rok przed wydarzeniami w Sycowie, w styczniu, ktoś oblał farbą drzwi biura poselskiego Joachima Brudzińskiego. W czyszczeniu pomógł wtedy Sławomir Nitras z Platformy Obywatelskiej. Sprawców do tej pory nie udało się namierzyć.
tags: #beata #kempa #podpalenie