Biblioteka Jagiellońska, jako jedna z najstarszych i najważniejszych instytucji kulturalnych w Polsce, jest miejscem przechowywania bezcennych zbiorów. Z tego powodu szczególne znaczenie ma jej bezpieczeństwo, zarówno w kontekście codziennej eksploatacji, jak i ochrony przed zagrożeniami takimi jak pożary, powodzie czy kradzieże. Incydenty, które miały miejsce w ostatnich latach, oraz zaawansowane systemy zabezpieczeń świadczą o ciągłej trosce o zachowanie dziedzictwa narodowego.
Pożar w Bibliotece Jagiellońskiej
Wśród incydentów, które dotknęły Bibliotekę Jagiellońską, odnotowano pożar, który na szczęście został szybko opanowany dzięki sprawnemu działaniu służb i systemom bezpieczeństwa.
20 strażaków z 5 zastępów przybyło w środę do pożaru w Bibliotece Jagiellońskiej. Okazało się, że jego przyczyną była frytkownica. O godzinie 2.48 Komenda Miejska Straży Pożarnej odebrała sygnał o pożarze w bufecie biblioteki. - Przekazały go czujniki znajdujące się w budynku. Dzięki temu od razu wiedzieliśmy, gdzie zlokalizowany jest ogień - mówi rzecznik małopolskiej straży pożarnej Andrzej Siekanka. Na miejscu strażacy zastali mnóstwo dymu i płonący olej we frytkownicy. Przy pomocy dwóch gaśnic proszkowych udało się go ugasić. Ogień nie rozprzestrzenił się na inne pomieszczenia. Ucierpiał jedynie bufet, w którym spaliły się m.in. blaty. Strażacy przewietrzyli budynek i na wszelki wypadek sprawdzili też inne pomieszczenia.

Na szczęście pożar udało się zdusić w zarodku, a to m.in. dzięki instalacji wykrywania pożaru. Wysłany z niej sygnał alarmowy błyskawicznie trafił do straży pożarnej, co pozwoliło na przeprowadzenie sprawnej akcji gaśniczej.
Zaawansowane Systemy Zabezpieczeń Przeciwpożarowych
Kraków, będąc miastem o bogatej historii i licznych zabytkach, inwestuje w nowoczesne systemy zabezpieczeń, aby chronić swoje cenne obiekty. Biblioteka Jagiellońska jest jednym z tych miejsc, gdzie bezpieczeństwo przeciwpożarowe stoi na bardzo wysokim poziomie.
W Krakowie jest około 500 różnego typu obiektów (w tym zabytkowych), które są wyposażone w instalacje przeciwpożarowe podłączone do straży pożarnej. Jednym z najlepiej chronionych zabytków jest Zamek Królewski na Wawelu. Zainstalowane tam nowoczesne systemy sygnalizacji pożaru należą do najlepszych na świecie. Składa się na nie m.in. kilkaset różnego typu czujek, rozlokowanych w poszczególnych budynkach. To np. czujki dymu, czujki optyczne reagujące na światło (blask ognia) czy też czujki specjalistyczne (np. zamykające drzwi w amfiladzie komnat królewskich). Wawelskie budowle są również wyposażone w specjalne systemy gaśnicze oraz w rozbudowany system zaopatrzenia w wodę.
- Wszystkie systemy ochronne są na bieżąco konserwowane i utrzymywane w pełnej sprawności. Oczywiście, mamy całodobowy monitoring i sztywne łącze ze strażą pożarną - uzupełnia Józef Pękala, główny specjalista ds. ochrony przeciwpożarowej Zamku Królewskiego na Wawelu. Tych zabezpieczeń jest jednak więcej. Drewniane konstrukcje dachowe impregnuje się środkami ogniochronnymi. Nawet używane tu pasty do podłóg są wyjątkowe (produkowane specjalnie dla Wawelu) - niepalne. - Oczywiście, pożaru nigdy nie można całkowicie wykluczyć, ale dzięki najnowocześniejszym zabezpieczeniom ryzyko jest minimalne - podkreśla Józef Pękala. Również strażacy oceniają, że ochrona przeciwpożarowa Wawelu stoi na bardzo wysokim poziomie. Bardzo dobre zabezpieczenia mają także m.in. Sukiennice, Biblioteka Jagiellońska czy kościół św. Bartłomieja w Mogile.
Standardy bezpieczeństwa w krakowskich zabytkach
- Generalnie krakowskie zabytki spełniają standardowe wymogi przeciwpożarowe (odnośnie hydrantów, gaśnic, warunków ewakuacji itp.) - podaje st. kpt. Adam Wiśniowski, naczelnik Wydziału Kontrolno-Rozpoznawczego Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie. Poza standardowymi wymogami są też jednak wymogi specjalne, które dotyczą najcenniejszych zabytków, wytypowanych przez głównego konserwatora zabytków (w porozumieniu z komendantem głównym straży pożarnej). Na tej liście znajduje się około 50 krakowskich zabytków - muzeów, kościołów, klasztorów, pałaców itp. Zgodnie z przepisami powinny być one wyposażone w instalacje wykrywania pożaru, połączone ze strażą pożarną (sygnał alarmowy z takiej instalacji trafia do strażaków automatycznie).
Wyzwania w ochronie obiektów sakralnych
Niestety, nie wszystkie z wytypowanych zabytków spełniają jednak narzucone przepisami wymogi. Strażacy nie mają nic do zarzucenia krakowskim muzeom, gorzej już jednak z kościołami i klasztorami - na liście jest ich ponad 20, a wymogi spełnia tylko pięć: kościół Mariacki, Kuria Metropolitalna, klasztor Norbertanek, kaplica św. Małgorzaty na Wzgórzu św. Bronisławy i kościół św. Bartłomieja w Mogile. Strażacy przyznają, że to trudny problem. - Przeprowadzamy w tych kościołach i klasztorach regularne kontrole, wydajemy stosowne zalecenia pokontrolne, ale mamy - niestety - problemy z egzekucją przepisów. Zarządcy najczęściej tłumaczą się, że nie stać ich na montaż wymaganej instalacji przeciwpożarowej - przyznaje szef Wydziału Kontrolno-Rozpoznawczego. Niedawny pożar klasztoru w Alwerni (spowodował wielomilionowe straty, zabytkowy budynek został poważnie uszkodzony) pokazał jednak, że rygorystyczne wymogi dotyczące zabezpieczeń przeciwpożarowych to nie widzimisię ustawodawcy. - Po ostatnich wydarzeniach w Alwerni zaplanowaliśmy wzmożone kontrole zabytków, szczególnie obiektów sakralnych. Te kontrole już się rozpoczęły i będziemy je prowadzić aż do skutku - zapowiadają strażacy.
Inne Incydenty Zagrożeń w Bibliotece Jagiellońskiej
Poza zagrożeniem pożarowym, Biblioteka Jagiellońska musiała zmierzyć się również z innymi incydentami, które stawiały pod znakiem zapytania bezpieczeństwo jej zbiorów.
Powódź w Bibliotece Jagiellońskiej
Skutki niedawnych ulew były odczuwalne dla wielu instytucji. Straty nadal liczą najstarsze krakowskie uczelnie, czyli Uniwersytet Jagielloński i Akademia Górniczo-Hutnicza. W przypadku Uniwersytetu Jagiellońskiego, zamknięta została Biblioteka Jagiellońska, gdzie trwa osuszanie poziomu minus jeden. Krakowskie uczelnie wciąż walczą ze skutkami ubiegłotygodniowych ulew. To są przede wszystkim piwnice w tych pomieszczeniach. Na tym poziomie znajdują się różnego rodzaju sprzęty, także elektroniczne. W tej chwili w Bibliotece trwa osuszanie zalanego dobytku.

Próby kradzieży cennych zbiorów
Kolejnym poważnym zagrożeniem dla zbiorów Biblioteki Jagiellońskiej są kradzieże. Dzięki czujności pracowników i szybkiej reakcji policji udaremniono próby wyniesienia cennych dzieł, a także podjęto szeroko zakrojone działania inwentaryzacyjne.
Sprawdzanie zawartości albumów z grafikami i ich porównywanie z wykazem inwentarzowym, nazywane fachowo skontrum, zarządzono po tym, jak złodzieje usiłowali ukraść z Biblioteki Jagiellońskiej sześć prac Schulza. Kradzież udaremniła policja zaalarmowana przez pracowników biblioteki. Jednak okazało się, że dwaj zatrzymani mężczyźni już wcześniej wynieśli 10 grafik Jana Piotra Norblina. Ponieważ mężczyźni bywali w bibliotece co najmniej od pół roku, dyrekcja zarządziła kompleksową kontrolę albumów.
- Potrzebujemy na to więcej czasu. Musimy sprawdzić zbiory dokładnie, karta po karcie. To bardzo pracochłonne - powiedział PAP dyrektor BJ Zdzisław Pietrzyk. Dodał, że przed zakończeniem kontroli nie sposób powiedzieć, co zginęło, bo może się zdarzyć, że jakaś grafika została przełożona w inne miejsce, a Biblioteka Jagiellońska ma w swoich zbiorach albumowych blisko 100 tysięcy luźnych kart.
Według dyrekcji biblioteki, żaden z dwóch podejrzanych nie korzystał w ciągu ostatnich 18 miesięcy z najcenniejszych zbiorów - starodruków i rękopisów. Mężczyźni bywali jednak w czytelni głównej. Trwa żmudne sprawdzanie, jakie pozycje wypożyczali i czy którejś z nich nie brakuje. Jeden z mężczyzn, przychodzących do Biblioteki Jagiellońskiej, podawał się za artystę malarza, drugi za współpracownika wydawnictwa i był on niedoszłym absolwentem historii sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Obaj wpadli podczas próby kradzieży grafik Schulza w poniedziałek 29 września. Jednego policjanci zatrzymali w zasadzce na terenie biblioteki, a drugiego - w jej pobliżu. Prokuratura zarzuca mężczyznom kradzież dóbr o szczególnym znaczeniu dla kultury narodowej. Grozi im od roku do 10 lat więzienia. Zostali tymczasowo aresztowani. Policja odzyskała 10 grafik Norblina z teki "Ubiory ludowe" oraz siedem prac Schulza z "Księgi Bałwochwalczej". Pochodzenie jednej z grafik Schulza wciąż jest nieznane.

Historyczna kradzież z 1999 roku
Najgłośniejszą kradzież dzieł z Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie ujawniono w kwietniu 1999 roku. Po kontroli zbiorów okazało się, że zginęło 59 inkunabułów i starodruków w 47 woluminach. Część z nich udało się odnaleźć w Niemczech w domu aukcyjnym Reiss&Sohn oraz antykwariatach w Londynie.
Rola Biblioteki Jagiellońskiej w Ochronie Dziedzictwa Narodowego
Biblioteka Jagiellońska to nie tylko miejsce przechowywania książek, ale przede wszystkim strażnik narodowego dziedzictwa. Jej zaangażowanie w ochronę bezcennych zbiorów, takich jak Archiwum Rodziny Pawlikowskich, podkreśla kluczową rolę w zachowaniu pamięci historycznej.
Otwarcie nowego skrzydła i wystawa "Archiwum Domowe Pawlikowskich"
W poniedziałek, 1 października, odbyło się uroczyste otwarcie nowego skrzydła Biblioteki Jagiellońskiej, któremu towarzyszyła niecodzienna wystawa "Archiwum Domowe Pawlikowskich". Prezentowane na niej bezcenne eksponaty pochodzą z archiwum Pawlikowskich, które rodzina w całości postanowiła przekazać Uniwersytetowi Jagiellońskiemu. Jednym z pięciu współofiarodawców zbiorów jest prof. Jacek Woźniakowski, historyk sztuki, były prezydent Krakowa, siostrzeniec Michała Pawlikowskiego.
Zawartość Archiwum
Kolekcja zawiera również tzw. Złote album, na który składają się wydzielone ze spuścizny rodziny Pawlikowskich autografy - listy Konopnickiej, Sienkiewicza, Reymonta oraz rysunki m.in. Matejki, Wyczółkowskiego, Malczewskiego. "Złote album" jest prezentowany podczas wystawy w osobnej gablocie, podobnie jak kolekcja XIX-wiecznych sztambuchów. Znaczna część zbiorów przechowywana była dotychczas w słynnej willi "Pod Jedlami" na Kozińcu, zaprojektowanej przez Stanisława Witkiewicza; na wystawie zobaczyć można również wielką makietę willi wykonaną przez jej projektanta.
- Najstarsza część zbiorów to dokumenty pochodzące z Medyki od XVII wieku - wyjaśnia Ewa Malicka - gdy jeszcze posiadłość nie należała do rodziny Pawlikowskich; ci zakupili ją w roku 1809. Papiery rodzinne Pawlikowskich w Medyce były gromadzone przez pokolenia.
Wojenne losy Archiwum Pawlikowskich
Jak można przeczytać w notatkach Michała Pawlikowskiego, część zbiorów spłonęła podczas pożaru medyckiego lamusa w 1904 roku, zaś część, która ocalała, została zebrana i uporządkowana, stanowiąc zaczątek archiwum. Gromadzenie archiwaliów rozpoczął Józef Benedykt Pawlikowski, kontynuował Józef Gwalbert, Mieczysław i jego brat Tadeusz, wybitny dyrektor Teatru Miejskiego w Krakowie, jego syn Jan Gwalbert i jego wnuk Michał, z którego zapisków czerpiemy wiedzę o losach archiwum. Do gromadzenia zbiorów przyczynił się również Jan Gwalbert Henryk, brat Michała - poeta, mąż Marii z Kossaków, późniejszej Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Dobra rodzinne Pawlikowskich znajdowały się w Medyce, we Lwowie, w Krakowie i na Kozińcu. Na początku wieku Michał Pawlikowski zaczął zbiory z poszczególnych miejsc sprowadzać do Medyki. Kolejne darowizny powiększały kolekcję, m.in. rodzina Dzieduszyckich przekazała parę tysięcy listów, zaś Maryla Wolska wielkie archiwum Grottgerowskie, swoją korespondencję z Kornelem Ujejskim, Leopoldem Staffem i innymi poetami.
Niezwykle ciekawe są losy wojenne archiwum, co bardzo dokładnie opisuje Michał Pawlikowski w swych notatkach "do wyłącznego użytku mojego i archiwariusza", jak głosi strona tytułowa. "Podczas drugiej wielkiej wojny, z jej wybuchem, całe archiwum od 1920 roku przeważnie złożone w Medyce, zostało przeze mnie, na wozie drabiniastym, pod granatami via Krakowiec, Janów, przewiezione do Lwowa i złożone w Bibliotece Pawlikowskich w Ossolineum - pisze Michał Pawlikowski. - Dwa dni później, wobec najścia Niemców, musiałem wyjechać ze Lwowa za granicę, spodziewając się nie wrócić wkrótce. Żona moja tymczasem, bardzo przewidująco, zabrała archiwum z Ossolineum i złożyła je w Muzeum Zoologicznym Dzieduszyckich (we Lwowie - przyp. aut.) (...), a potem przewiozła do klasztoru na ulicę Piekarską, gdzie znajdowało się dwa lata. Po czem mój brat (...) przewiózł je ze Lwowa końmi najpierw do Tyńca, potem do piwnic Biblioteki Jagiellońskiej, gdzie o tem nawet dyrekcja nie była wtajemniczona. Potem, w sposobnej chwili przewieziono je do Zakopanego (do willi "Pod Jedlami" - przyp. aut.)."

- Na wystawie zaprezentujemy jedynie część archiwum - mówi Ewa Malicka. - Z samego Kozińca przywieźliśmy 644 teki ze zbiorami, z Kanady od Kacpra Pawlikowskiego - inicjatora darowizny, i ze Szwajcarii przywieziono po dwie wielkie skrzynie zbiorów, zaś z Londynu 14 dużych paczek. Już dawno nie otrzymaliśmy tak cennego daru, jego wartość jest nie do przecenienia. Otwierana wystawa to wyraz wielkiej wdzięczności władz uniwersytetu dla rodziny darczyńców.
Dodatkowo, skrzynie szwajcarskie zawierają materiały emigracyjne, to m.in. ręcznie spisane relacje Polaków, którym udało się wyemigrować do Włoch, dotyczące ich wojennych losów, jak również dokumenty z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Rządu Londyńskiego. - Te materiały będą stanowiły zapewne niezwykle cenne źródła informacji dla historyków, gdyż są dokumentami pierwszorzędnej wagi - ocenia Ewa Malicka.
- Jestem niezwykle rad, że nasze archiwum znajdzie się w najwłaściwszym dla niego miejscu - mówi prof. Jacek Woźniakowski. - To jest własność społeczna i zgodnie z wolą rodziny zostanie przekazana narodowi. Zależy nam bardzo na tym, aby archiwum zachowało charakter kolekcji rodzinnej, było zgromadzone w jednym miejscu, a nie rozproszone. Biblioteka Jagiellońska jest najlepszym dla niego miejscem.
tags: #biblioteka #jagiellonska #pozar