Tragiczne Incydenty i Pożary w Górskich Chatkach oraz Obiektach Rekreacyjnych

portalcenter.cl

Górskie chatki i obiekty rekreacyjne, choć często kojarzone ze spokojem i ucieczką od codzienności, bywają niestety miejscem tragicznych zdarzeń. Od nagłych zgonów turystów po niszczycielskie pożary, tego typu miejsca stają się czasem scenerią dramatycznych wydarzeń. Poniżej przedstawiamy szczegóły kilku takich incydentów, które wstrząsnęły opinią publiczną w Polsce.

Zimowy krajobraz górski z chatką w oddali

Śmierć turysty w Chatce pod Śnieżnikiem

W styczniu 2021 roku Chatka pod Śnieżnikiem stała się miejscem tragicznego zdarzenia, które wstrząsnęło społecznością górską i turystyczną. Prokuratura Okręgowa w Świdnicy (woj. dolnośląskie) podała przyczynę zgonu 37-letniego turysty, który nocował w tym obiekcie. Mężczyzna przebywał w budynku wraz z kolegami, gdy niespodziewanie przestał dawać oznaki życia. Jego towarzysz natychmiast wezwał na pomoc służby ratunkowe.

Akcja ratunkowa i ustalenie przyczyny zgonu

W akcji transportowania ciała zmarłego ze szczytu wzięło udział 15 ratowników GOPR. Było to trudne zadanie, zwłaszcza w ciężkich zimowych warunkach. Ratownicy górscy musieli najpierw wydeptać ścieżkę do chatki, ponieważ duże opady śniegu uniemożliwiały dojazd. Samo przecieranie szlaku zajęło im kilka godzin.

Prokuratura Okręgowa ze Świdnicy, która nadzorowała śledztwo w tej sprawie, zarządziła sekcję zwłok mężczyzny. Jak się później okazało, zmarłym był Roman Gulczyński, były zawodowy siatkarz z wieloletnim doświadczeniem. We wtorek poinformowano o wynikach sekcji, które wykazały, że przyczyną śmierci było zachłyśnięcie treścią pokarmową. Prokurator Tomasz Operuk w rozmowie z Polsat News stwierdził: „Na ciele nie stwierdzono żadnych obrażeń zewnętrznych bądź wewnętrznych. Nie stwierdzono, aby do zgonu doszło w wyniku czynu przestępczego. Śmierć nastąpiła bez udziału osób trzecich”.

Od zmarłego pobrano próbki do badań toksykologicznych, które miały ujawnić, czy 37-latek spożywał alkohol lub inne środki odurzające. Takie badanie jest standardową procedurą w tego typu przypadkach, a jego wyniki miały być znane w ciągu kilku tygodni.

Chatka pod Śnieżnikiem - tymczasowe zamknięcie i ponowne otwarcie

Po tragicznym zdarzeniu Chatka pod Śnieżnikiem, która była nieczynna od niedzieli, 17 stycznia, została zamknięta dla turystów i zabezpieczona przez policję. Komenda Policji w Lądku Zdroju prowadziła tam czynności procesowe, które miały wyjaśnić szczegółowe okoliczności śmierci mężczyzny. Na forach turystycznych zastanawiano się, kiedy obiekt ponownie będzie dostępny.

GOPR Sudety poinformował, że od końca ostatniego tygodnia chatka jest ponownie czynna. Chatka pod Śnieżnikiem to jedno z sudeckich schronień, gdzie na co dzień nie ma gospodarza. Turyści przychodzą tutaj na chwilę, na kilka godzin, a czasem także na nocleg, dbając na własną rękę o posiłek, drewno na opał czy utrzymanie czystości. Dotarcie do niej, zwłaszcza w warunkach zimowych, nie jest łatwym zadaniem. Chatka położona jest na granicy Śnieżnickiego Parku Krajobrazowego ponad Wielkim Lejem, kilkadziesiąt minut drogi od schroniska pod Śnieżnikiem.

Mimo ponownego otwarcia, służby przypominają turystom, by odpowiednio przygotowali się do wyprawy w to miejsce i wcześniej dobrze zorientowali się z mapą w terenie.

Mapa szlaków turystycznych w rejonie Śnieżnika

Pożar Chaty Wodnika w Cichowie

W nocy z 4 na 5 sierpnia Chata Wodnika, popularny obiekt rekreacyjny w Cichowie, została strawiona przez płomienie. Chata Wodnika była drewniana, co sprawiło, że ogień bardzo szybko zajął cały budynek. Pożar zauważono około godziny 2:30 w nocy z piątku na sobotę. Zgłoszenie o pożarze dotarło do Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kościanie w nocy 5 sierpnia, o godzinie 2:30.

Po przybyciu pierwszego zastępu na miejsce, restauracja już stała w płomieniach. Chata Wodnika stanowiła dobrze znany w regionie obiekt rekreacyjny, usytuowany wzdłuż ruchliwego jeziora w Cichowie. Korzystali z niej nie tylko mieszkańcy powiatu kościańskiego, ale również przyjezdni, w tym mieszkańcy sąsiednich powiatów, którzy decydowali się na wypoczynek na nie tak odległej plaży w Cichowie.

Pożar pod Biłgorajem. "Cały czas trwa akcja gaśnicza"

Działania gaśnicze trwały nieustannie, zwiększając liczbę prądów wody w miarę napływania kolejnych sił i środków. Udało się opanować płomienie, a następnie przystąpiono do rozbiórki zgliszczy. Niestety, to popularne miejsce przestało już istnieć, a jego przyczyna pożaru nie jest znana.

Właściciele obiektu otrzymali ogromne wsparcie. Cytując ich słowa: „Dziś wspieracie nas dobrym słowem i deklaracjami pomocy, których jest bardzo dużo. Osobiście kiedy patrzę na zgliszcza jeszcze daję radę, ale kiedy czytam wiadomości od Was to nie mogę powstrzymać łez. Dziękuję wszystkim, którzy przez 24 sezony nas odwiedzali, nie wiem jeszcze co dalej i proszę nie zadawajcie dziś tego pytania. Dziękuję straży pożarnej, policji, służbom ratunkowym oraz Sąsiadom za nieocenioną pomoc, która jest dla mnie i całego TEAM-u wielkim wsparciem”.

Pożar Chatki Słonecznej w Karkonoszach

Nowy tydzień w najwyższym paśmie górskim Sudetów, położonym w południowo-zachodniej Polsce, źle się zaczął w lutym. To tam znajdowała się Chatka Słoneczna, która w kilka chwil zajęła się ogniem. O Chatce Słonecznej słyszeli wtajemniczeni miłośnicy Karkonoszy. Była schronem samoobsługowym, usytuowanym w sercu gór, w rejonie Karkonoskiego Parku Narodowego. W wyniku pożaru, który wybuchł w niedzielę 15 lutego około godziny 18, nie zostało z niej nic.

Skala pożaru i akcja ratunkowa

O sprawie poinformowała Grupa Karkonoska GOPR, między innymi za pośrednictwem mediów społecznościowych. Przekazano szczegóły oraz opublikowano zdjęcia z akcji ratunkowej. W pierwszej kolejności w rejon zdarzenia skierowany został zespół z dronem, który miał ocenić skalę pożaru i potencjalne zagrożenie. „Położenie obiektu uniemożliwiało dotarcie pojazdami gaśniczymi na miejsce” - czytamy w komunikacie ratowników. Ostatecznie strażacy wraz ze sprzętem musieli dotrzeć do celu na skuterach śnieżnych oraz quadem.

Poinformowano, że ratownicy i sprzęt zostali przetransportowani na Przełęcz Okraj, skąd od strony czeskiej dojechano w rejon zboczy Skalnego Stołu. Do akcji dołączył również quad czeskiej Horskiej Służby Karkonosze (Horská služba Krkonoše). Ogień strawił nie tylko chatkę, ale też jej otoczenie. Ostatecznie został ugaszony, a teren zabezpieczono.

Zdjęcia z akcji ratunkowej po pożarze Chatki Słonecznej

Przyczyna pożaru i apel służb

„Fragment historii idzie w zapomnienie” - skomentował Michał Raźny, ratownik GOPR i przewodnik górski. Po zdarzeniu wielu internautów ubolewało nad stratą, podkreślając: „Z krajobrazu Karkonoszy znika kolejny historyczny obiekt. Wielka strata”.

Odpowiedzi na nurtujące kwestie dotyczące przyczyny pożaru udzieliła policja. „Okazało się, że turyści wynajęli sobie ten domek, rozpalili w kominku i wyszli na spacer. Ten ogień się rozprzestrzenił i wszystko się spaliło” - mówiła „Gazecie Wyborczej” podinsp. Edyta Bagrowska, oficer prasowa KMP w Jeleniej Górze. Ci sami turyści mieli później wezwać pomoc, a chatkę mieli użytkować legalnie.

Dziś służby apelują o zachowanie szczególnej ostrożności podczas przebywania w terenach leśnych i przypominają, że nawet niewielkie źródło ognia, pozostawione bez nadzoru, może doprowadzić do poważnego zagrożenia. Turystom przypomina się również, że miejsca, takie jak chatka, która spłonęła, nie powinny być dziś wykorzystywane, gdyż swoją funkcję pełniły kiedyś np. dla myśliwych. Aktualnie do Słonecznej nie prowadził żaden szlak - by zatrzymać się w obiekcie tego typu, wymagane jest pozwolenie. W Karkonoszach można znaleźć jeszcze kilka podobnych miejsc.

„Chatki niech pozostaną elementem krajobrazu, miejscami wyjątkowymi, pozostałościami po dawnej historii Karkonoszy” - apelował Michał Raźny.

tags: #chatka #pod #sniznikiem #pozar