Czy pożar przyczynił się do zatonięcia Titanica? Analiza nowych dowodów

O słynnym okręcie RMS „Titanic”, który zatonął w 1912 roku, znowu zrobiło się głośno. Tragiczna historia statku znamy nie tylko z ekranów filmowych, ale również z wielu książek historycznych. Niemal wszystkie analizy potwierdzają, że tragedia nastąpiła po uderzeniu kadłuba statku w górę lodową. Jednak najnowsze badania sugerują, że ta powszechnie znana teoria może być jedynie połową prawdy. Katastrofa, w wyniku której zginęło ponad 1500 osób, była prawdopodobnie wynikiem zbiegu wielu niefortunnych zdarzeń, w tym poważnego pożaru, który osłabił konstrukcję liniowca.

The Titanic departing Southampton harbour

Oficjalna wersja i wyniki śledztwa

W nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku, podczas swojego dziewiczego rejsu z Southampton do Nowego Jorku, statek należący do angielskiego towarzystwa okrętowego White Star Line zatonął w zaledwie trzy godziny. Za oficjalną przyczynę katastrofy uznaje się otarcie prawej burty statku o górę lodową i szereg pęknięć, które były tego skutkiem. Tuż po katastrofie zaczęła działać komisja senacka, która przeprowadziła śledztwo mające ustalić przyczyny zatonięcia statku. W czasie przesłuchania ponad 80 osób zeznało, że ostrzeżenia dotyczące gór lodowych na trasie Titanica zostały zignorowane. W końcowym raporcie, wydanym 28 maja 1912 roku, stwierdzono, że zderzenie z górą lodową osłabiło poszycie statku i przyczyniło się do jego zatonięcia.

Inne zaniedbania i wady konstrukcyjne

Przez lata historycy i eksperci zwracali uwagę na inne uchybienia, które przyczyniły się do katastrofy. Jednym z nich była niska jakość nitów używanych do łączenia elementów poszycia statku. Z uwagi na presję czasu wykorzystywano materiały o niższej jakości, co przyczyniło się do mniejszej wytrzymałości nitów.

Rewolucyjna teoria: Pożar w składzie węgla

Irlandzki dziennikarz Senan Molony, który od ponad ćwierć wieku bada sprawę zatonięcia liniowca, ujawnił w styczniu 2017 roku zaskakującą teorię. Powołał się przy tym na szereg archiwalnych zdjęć statku: na prawej burcie widoczna jest duża na dziewięć metrów czarna plama. Molony spędził 30 lat na analizowaniu przyczyn katastrofy statku, studiując fotografie wykonane jeszcze zanim statek opuścił stocznię w Belfaście.

Fotografia prawej burty Titanica z widoczną czarną plamą przed rejsem

Wpływ pożaru na wytrzymałość konstrukcji

Na podstawie analizy innych fotografii, dziennikarz wysnuł wniosek, że w jednej z kotłowni Titanica musiał przed jego wypłynięciem w dziewiczy rejs wybuchnąć pożar. Ten ogień, który mógł trwać od kilku dni do nawet trzech tygodni, został dosyć późno zauważony. Pożar węgla w zasobni to bardzo niebezpieczne zdarzenie ze względu na możliwość eksplozji mieszaniny pyłu węglowego z powietrzem. Ogień spowodował nagrzanie grodzi w rejonie piątej kotłowni do nawet 1000 stopni Celsjusza. Jak podkreślił Molony w rozmowie z "The Times", eksperci od metalurgii potwierdzili, że taka temperatura sprawia, iż stal staje się krucha, a jej wytrzymałość jest zmniejszona o około 75 procent. Gdy Titanic uderzył w lód, osłabiony przez ogień stalowy kadłub był na tyle słaby, że statek rozerwał się znacznie łatwiej. Eksperci, których analizy przytacza „The Independent”, skłaniają się ku uznaniu ognia jako głównej przyczyny zatonięcia giganta, a nie tylko uderzenia w górę lodową.

Zatajenie informacji i karygodne zaniedbania

Molony twierdzi, że kierownictwo i załoga statku utajnili wiadomość o pożarze w zasobni przed pasażerami w obawie przed ich utratą. Oficerowie na pokładzie mieli zostać ściśle poinstruowani przez prezesa firmy, która zbudowała Titanica, aby nie wspominać o pożarze żadnemu z około 2500 pasażerów. Dodatkowo, Titanic został zacumowany w Southampton w taki sposób, by dziewięciometrowy ślad po pożarze nie został zauważony przez pasażerów - prawa strona statku, z feralnymi znakami ognia, była skierowana do morza. „Wiedziano o ogniu, ale zostało to zbagatelizowane. Titanic nigdy nie powinien wyjść w morze”, stwierdził Molony. Teoria o wpływie pożaru na rozmiar uszkodzeń po zderzeniu była również rozważana podczas badania katastrofy w 1912 roku na zlecenie Brytyjskiej Izby Handlowej, lecz wówczas nie uznano jej za znaczącą.

Czy pożar węgla na Titanicu był przyczyną katastrofy? Palące pytanie.

Potwierdzenie teorii przez ekspertów

„To nie jest prosta historia kolizji statku z górą lodową”, podkreśla Molony, dodając: „Większość historyków zgadza się z teorią pożaru, który miał miejsce na krótko przed zatonięciem statku.” Teoria Molony’a została przedstawiona w filmie „Titanic: The New Evidence” wyemitowanym 1 stycznia na Channel 4 w brytyjskiej telewizji. Autorzy filmu podkreślają, że nikt wcześniej nie zbadał tak dokładnie starych fotografii i nie poddał ich tak szczegółowej ekspertyzie, powołując się na światowej klasy fachowców w dziedzinie metalurgii.

Łańcuch tragicznych błędów i zbiegów okoliczności

Katastrofa "Titanica" nastąpiła m.in. w wyniku szeregu błędnych decyzji, podjętych na pokładzie przez kierownictwo i oficerów. Wystarczyła drobna zmiana choćby jednego ogniwa w tym "łańcuszku", a do tragedii mogłoby nie dojść.

Błędne decyzje oficerów i ignorowanie ostrzeżeń

Pierwszy oficer William Murdoch, który trzymał fatalną wachtę na mostku, po dostrzeżeniu góry lodowej przez obserwatorów polecił sternikowi wykonać zwrot w lewo, wydając jednocześnie obsłudze maszyn rozkaz "cała wstecz". Gdyby kazał jedynie wykonać zwrot, lub jedynie przestawić na wsteczny bieg obie maszyny parowe liniowca, "Titanic" albo ominąłby lodową górę prawą burtą, albo wbiłby się w nią dziobem, nie tonąc. Ponadto, w czasie przesłuchania świadków katastrofy zeznano, że ostrzeżenia dotyczące gór lodowych na trasie Titanica zostały zignorowane.

Brak lornetki i warunki pogodowe

Góra lodowa dostrzeżona została na "Titanicu" stosunkowo późno. Oprócz braku lornetki w "bocianim gnieździe" liniowca, zadziałały trzy inne czynniki: góra niedawno się przewróciła i pokryta była warstwą soli, która rozpraszała padające na nią z nieba światło gwiazd; noc była bezwietrzna i przy górze nie powstał przybój; nie wystawiono też obserwatorów na pokładzie statku.

Rola statku SS Californian

Oficerowie tonącego liniowca widzieli na horyzoncie "zastopowany" statek średniej wielkości, którego załoga nie reagowała na sygnały świetlne, nadawane przez IV oficera J.G. Boxhalla. Statkiem zaobserwowanym z pokładu "Titanica" był s/s "Californian" - frachtowiec brytyjskiej Leyland Line. Wieloletnie śledztwo, prowadzone po katastrofie, wykazało, iż s/s "Californian" mógł pośpieszyć z pomocą tonącemu "Titanicowi", ale kapitan S. Lord nie zrobił tego, ignorując całe zdarzenie i grożąc swojej załodze zemstą w razie ujawnienia tego faktu.

Mity i obalone teorie spiskowe

Celowe zatopienie Titanica jest jedną z kilku teorii spiskowych na temat znanego statku. Popularna teoria spiskowa o celowym zatopieniu Titanica opiera się na rzekomym planie właściciela statku - J.P. Morgana. Katastrofa transatlantyku miała być sposobem na pozbycie się przeciwników utworzenia Systemu Rezerwy Federalnej (FED). Obecność znanych i bogatych ludzi na pokładzie Titanica, takich jak Astor, Strauss czy Guggenheim, nie była niczym zaskakującym, ponieważ rejs z Wielkiej Brytanii do USA był reklamowany jako „oferta specjalna dla milionerów”. Jak opisał Reuters, nie ma śladów, aby Guggenheim i Astor kiedykolwiek zabrali głos w tej sprawie.

Plotki o "bluźnierczych" napisach i numerach

Tuż po zatonięciu "Titanica" rozeszły się plotki o tym, że do katastrofy liniowca doszło z powodu dziwnego przesłania w rzekomym "numerze seryjnym" statku: 390904, który czytany w lustrze "zamienia się" w słowa "NO POPE" (Precz z papieżem). Rzecz jednak w tym, iż statek nigdy i nigdzie nie figurował pod tym "numerem seryjnym". Według innych plotek na prawej burcie liniowca miano umieścić bluźnierczy napis "Ani Boga, ani Pana!", a w krytycznej nocy statek uderzył w lodową górę tym fragmentem burty, na którym znajdować się miał wspomniany napis. Są to jednak nieprawdziwe doniesienia.

Mit o wyścigu po Błękitną Wstęgę Atlantyku

Wyjątkowo długowieczna okazała się bujda o tym, jakoby RMS "Titanic" miał uczestniczyć w wyścigu po bardzo w jego czasach pożądane przez armatorów trofeum - Błękitną Wstęgę Atlantyku. Niestety, olbrzym z Belfastu nie miał w owym wyścigu najmniejszych szans, będąc o połowę większym od ówczesnej posiadaczki Wstęgi - cunardowskiej "Mauretanii" (31.938 BRT) - dysponował napędem o jedną trzecią słabszym od turbinowca z Newcastle.

Literackie zapowiedzi katastrofy

Co ciekawe, czternaście lat przed katastrofą "Titanica", w roku 1898, amerykański pisarz Morgan Robertson napisał powieść pt. "The Wreck of Titan" (Zagłada Tytana) o fikcyjnym liniowcu s/s "Titan", który jest największym, najnowocześniejszym i najbardziej luksusowym statkiem pasażerskim swoich czasów. "Titan" Robertsona, statek o pojemności 45.000 ton, odpowiada z grubsza "Titanicowi". Podczas dziewiczej podróży z Wielkiej Brytanii do USA liniowiec zderza się - mniej więcej w tej samej co "Titanic" pozycji - z wielką górą lodową i tonie z olbrzymią większością ludzi na pokładzie, gdyż ma zbyt mało łodzi ratunkowych.

Dziedzictwo katastrofy Titanica

Zatonięcie "niezniszczalnego" liniowca, który zdawał się być cudem inżynierii swoich czasów, stało się bolesnym piętnem na historii ludzkości. Statek, którego budowa dwukrotnie była przekładana, a do którego obsady oficerskiej doszło do roszad tuż przed rejsem, zatonął w zaledwie trzy godziny. Według różnych danych, spośród 2208 lub 2228 pasażerów i załogi, która się na nim znajdowała, zginęło ponad 1500 osób. Przeżyło zaledwie około 730, między innymi poprzez niewystarczającą liczbę szalup ratunkowych.

Konsekwencje dla bezpieczeństwa morskiego

W czasach "Titanica" radiotelegrafiści nie byli członkami załóg statków, lecz pracownikami kompanii telegraficznych, wynajmowanymi przedsiębiorstwom żeglugowym do pracy na statkach. Nie było także obowiązku utrzymywania całodobowego nasłuchu radiowego. Po katastrofie "Titanica" zasady zmieniono: radiotelegrafiści stali się radiooficerami na statkach i zostali zobowiązani do pełnienia wacht w radiostacji przez całą dobę. Piąty oficer "Titanica" Harold G Lowe zasłynął, gdyż w noc katastrofy jako jedyny po zatonięciu liniowca skierował dowodzoną przez siebie łódź ratunkową na miejsce tragedii, by spróbować ratować pływających w wodzie rozbitków. To wydarzenie podkreśliło bohaterstwo jednostek i potrzebę lepszych procedur ratunkowych.

Odkrycie wraku i stałe zainteresowanie

Wrak "Titanica" odnaleziony został w pierwszym dniu września 1985 roku, w ponad 73 lata po zatonięciu statku - przez ekipę dr. Roberta D. Ballarda z Instytutu Woods Hole (Massachusetts, USA). Stosunkowo mało znany jest fakt, iż zaawansowane technologicznie urządzenia, wykorzystane podczas akcji poszukiwania słynnego wraku, opracowane zostały dla celów wojskowych. Odkrycie wraku i stałe zainteresowanie tragedią sprawiają, że co jakiś czas pojawiają się nowe teorie i dowody, które pogłębiają naszą wiedzę o tej morskiej katastrofie, jak ta dotycząca roli pożaru.

tags: #czy #titanic #zatonal #w #wyniku #pozar