Pożary prastarych dębów w Polsce: Kronika podpaleń i walki o ocalenie

Około 6,5 godziny trwała strażacka akcja gaszenia Prastarego Dębu, który od wieków rośnie w Wapnicy. Drzewo to jest nie tylko stałym elementem historii regionu, ale stanowi dla mieszkańców wartość sentymentalną, będąc niemalże członkiem lokalnej społeczności.

Tematyczne zdjęcie strażaków gaszących płonące drzewo

Incydent z Prastarym Dębem w Wapnicy

Wapnica w gminie Międzyzdroje to miejscowość otoczona Wolińskim Parkiem Narodowym. Rośnie tu Dąb Prastary, który ma prawie pół tysiąca lat, a może nawet więcej. Jego obwód mierzony w pierśnicy wynosi 7 metrów, wysokość 24 metry, a wiek ocenia się na około 500 lat. Dąb ma status pomnika przyrody, a wszystkim zależy na jego szczęśliwym ocaleniu.

Przebieg pożaru i akcja gaśnicza

O północy z 7 na 8 sierpnia zawyły syreny OSP Lubin. Pierwsi strażacy z Lubina dotarli na miejsce po kilku minutach, pokonując ponad kilometr od remizy do dębu. We wtorek tuż przed godziną 9 rano strażacy otrzymali informację o płomieniach wydobywających się z pnia drzewa. Kora wokół pnia żarzyła się czerwoną barwą. Strażacy do gaszenia użyli piany gaśniczej, która ma wyższe właściwości dławiące pożar. Mniejsze stężenie piany miało przeciwdziałać niekorzystnym zmianom, które mogłyby wpłynąć na żywe tkanki drzewa. Łącznie w akcji gaśniczej pomnika wzięło udział osiem jednostek Straży Pożarnej. Walka z żywiołem trwała kilkanaście godzin, a samo gaszenie Prastarego Dębu zajęło około 6,5 godziny. Nad ranem ogień zatlił się ponownie, a do akcji ruszyli strażacy z OSP Lubin oraz PSP Międzyzdroje.

Stan drzewa i podejrzenie podpalenia

Dąb był wiele razy naprawiany i leczony. W środku ma duży spróchniały komin, sięgający aż po koronę. Środek dębu był pusty i spróchniały, co utrudniało gaszenie pożaru. W czasie pożaru świadkowie mówili, że wcześniej jacyś obcy mężczyźni biesiadowali pod pniem i pili piwo. Wyglądało to na podpalenie albo zaprószenie ognia. Pożar niemal doszczętnie zniszczył ponad 700-letnie drzewo. Na wniosek prokuratora Policja prowadzi postępowanie w oparciu o Art. 288 Kodeksu Karnego, mówiący o uszkadzaniu i niszczeniu cudzej własności, w tym przypadku w nawiązaniu do przestępstwa przeciwko środowisku z Art. 181 KK.

Inne tragiczne przypadki pożarów dębów-pomników przyrody

Niestety, incydent w Wapnicy nie jest jedynym tego typu aktem wandalizmu lub nieszczęśliwego wypadku w ciągu ostatnich lat.

"Dąb Rzeczypospolitej" w Nadleśnictwie Brodnica

Niemal 500-letni "Dąb Rzeczypospolitej", będący pomnikiem przyrody, spłonął prawdopodobnie podpalony w rezerwacie Jar Brynicy na terenie nadleśnictwa Brodnica, w leśnictwie Borek, na obszarze Górznieńsko-Lidzbarskiego Parku Krajobrazowego. Był to dąb szypułkowy o wysokości 33 metrów i obwodzie w pierśnicy (na wysokości 1,3 m) 650 cm. Drzewo, liczące sobie ponad 400 lat, spłonęło w pierwszy dzień Bożego Narodzenia w miejscowości Traczyska.

Jak informował oficer prasowy Komendy Powiatowej PSP w Brodnicy kpt. Krzysztof Natucki, po przyjeździe strażaków dąb był już powalony i płonął. Pożar został ugaszony i nie doszło do rozprzestrzenienia się ognia. Z pierwszych ustaleń wynika, że prawdopodobną przyczyną pożaru było podpalenie. W drzewie znajdowała się duża dziupla.

Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu wyznaczył nagrodę w wysokości 10 tysięcy złotych za pomoc w ujęciu sprawcy lub sprawców podpalenia. Podkreślił, że doszczętnemu spaleniu uległ najważniejszy obiekt przyrodniczy Pojezierza Brodnickiego, perła w koronie przyrodniczej nadleśnictwa Brodnica. Jak zaznaczył dyrektor, "ta ogromna strata i bolesne doświadczenie potęgują się, kiedy uświadomimy sobie, że w lasach nadleśnictwa Brodnica nigdy nie dochodziło do podpaleń lasu. To nie był przypadek, lecz celowe działanie podpalacza". Zaapelował również o kontakt z policją do wszystkich, którzy posiadają informacje pomocne w ustaleniu sprawcy tej "przyrodniczej zbrodni".

Zdjęcie spalonego Dębu Rzeczypospolitej

Dąb "Wrotnik" w Jaszczurowej

Waży się los 500-letniego pomnika przyrody - dębu "Wrotnik", stojącego przy XIX-wiecznym dworku i parku w Jaszczurowej (gmina Mucharz). Przez 8 godzin gaszono pożar po tym, jak drzewo zapaliło się od pioruna. Mieszkańcy zaalarmowali straż pożarną, która błyskawicznie dotarła na miejsce. Akcja gaszenia wiekowego drzewa trwała prawie osiem godzin. Brały w niej udział dwa zastępy z Państwowej Straży Pożarnej z Wadowic oraz strażacy z OSP w Mucharzu i Jaszczurowej. Dąb palił się od wewnątrz, a potężne spękania i szczeliny nie pozwalały na zalanie go pianą gaśniczą i wodą. Wewnątrz pnia wypalona została ogromna, kilkumetrowa dziura.

Przyszłość dębu rysuje się jednak optymistycznie. Dendrolog stwierdził, że dąb w środku nadal jest rozgrzany, ale nie powinno być konieczności jego ścięcia. Jaki faktycznie los spotka "Wrotnika" okaże się pod koniec czerwca. Drzew, mających ponad 500 lat, pozostało w Małopolsce zaledwie kilka. Dąb "Wrotnik" miał być jedną z atrakcji, gdy rozpocznie się boom turystyczny w tej okolicy.

Dąb "Napoleon" i dęby w Grojcu

Zaledwie kilka dni temu (15 listopada) minęła czwarta rocznica podpalenia "Napoleona", najgrubszego dębu w Polsce, który rósł na terenie Nadleśnictwa Przytok.

Dwa podobne wiekiem drzewa były do niedawna w Grojcu (powiat Oświęcimski). Jak mówi Krzysztof Wolak, sołtys Grojca, jedno z nich zostało ścięte ze względów bezpieczeństwa, a drugi dąb został podpalony rok temu podczas festynu, ale nadal stoi.

Refleksje nad problemem

Jak często można przypominać o niebezpieczeństwie zaprószenia ognia w lesie podczas trwającej od tygodni suszy? Ile jeszcze szkód wyrządzi ludzka głupota i zwykła bezmyślność? Wczoraj płonęła trawa w Wicku, dziś Prastary Dąb, jutro kolejne bezmyślne podpalenie pozbawi nas kawałka lokalnej historii, czy połaci odwiecznego lasu… Od dawna ludzie mawiali: "Nie było nas, był las. Nie będzie nas - będzie las".

tags: #dab #prastary #podpalenie